I tak:
Właściciela przyjechali do schronu i nasz Niufek, aż rzucił się na kraty, nie mieli książeczki, ale kierownik zadzwonił do ich wetaczy rzeczywiście to ich pies - potwierdził.
Oni nie zdjawali sobie sprawy, że on rasowy, kiedyś Pan od kogoś go dostał i przywiózł. Mieszka na placu z dwoma kundelkami.
Przyjeźdzali Państwo go kąpać w Wolbórce i trzy tyg. temu Niuf sam się wybrał nad wodę. A potem wszedł na podwórko obcego domu i stąd tel. do schroniska.
O Niufa była afera w Urzędzie Miasta, bo jeden napalony Pan chadzał do Prezydenta, żeby wydać go bez kastracji, ewidentnie na rozmnażanie. Ale w sumie dobrze się stało, że właściciele się znaleźli.
na kwarantannie stado On-ków przepięknych, jak również doberman ijedna sunia cała trzęsąca oddana prosto przez Panią z mieszkania, która sobie nie radziła za spacerami.
Do domu poszła Lara - malutka bokserka.