-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by majqa
-
O Boże, biedna kruszyna... :-(
-
Słowem psina - złoto.
-
Odszedl Barni:(zostal tylko smutek:(zegnaj Piesku:(
majqa replied to DORA1020's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety, nie wiem, co się stało, że coś takiego spotkało Talcott. :-( -
Wuniu, jak Ci można pomóc? :-( Jeśli można mów...
-
I pewna zaległość, a zatem... Wszystkim Wam Kochani, podnoszącym wątek Luckiego, zainteresowanym jego losem, tym, którzy postanowili mu pomóc (mam tu na myśli pomoc w dowolnej postaci: odłowienia psiaka; czasu; rozpropagowania na innych niż dogo portalach; dogrania prasy; woli zrobienia ogłoszeń; poszukiwań DT; zorganizowania wizyty w W-wie; klatkowej pomocy; podarunków - smaczki, karma, legowisko, kostki, podkłady i na pewno coś, o czym zapomniałam w tej wyliczance; użyczenia konta do wpłat; samych wpłat; szeroko rozumianej opieki fundacyjnej; banerka) z całego serca dziękuję... Nockowo - sobotnia różyczka dla Was... :lol: :loveu: :lol:
-
Gratulacje Mmd!!! Jasne, złap oddech... Wiem, że po Ziemi stąpają anioły, już tyle się udało, reszta też musi się udać. :-)
-
Na pewno tak, byle to by było góra 4-5 stopni. Powód prosty - im mniej chwytów, dźwigań tym mniej prowokowania losu z jakimś niefortunnym złapaniem za psiaka (o komforcie człowieka nie wspominając). Pamiętajmy o jednym - usztywniony odcinek nigdy w 100% nie jest bezpieczny np. podział mięśni (wspólnie unerwionych) to dogodność anatomiczna dla uczących się topografii (ludzkiej, zwierzęcej), a tak naprawdę ciało to jedna taśma mięśniowa. Zły chwyt, szarpnięcie itp. może odbić się na tym newralgicznym punkcie (mikrouraz) i katastrofa gotowa. Jasne, że i histeria/ panikowanie nie jest dobrym doradcą ale dmuchajmy na zimne. Zmykam teraz poza Łódź wizytować mamę i zwierzaki. ;-) Będę wieczorkiem.
-
Ogromne podziękowania dla Was Funiu: Ciebie, Męża Ali i Pana Weta!!! :loveu:
-
LADY w typie Saluki znalazła swój raj na ziemi:):):)
majqa replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Przyłączam się Jenny :loveu: do podziękowań!!! Z całego serducha!!! :loveu: -
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
majqa replied to majqa's topic in Foto Blogi
A co to znaczy ogarniać? :evil_lol: A na poważnie, muszę i już i... jakoś się udaje. Teraz pędzę poza Łódź do reszty mojej puli. ;) -
Odszedl Barni:(zostal tylko smutek:(zegnaj Piesku:(
majqa replied to DORA1020's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Z tego, co było wpisane jeszcze nie sprawdzano go na tę okoliczność. Lada moment będzie pełniejsza relacja (Barnaba będzie miał odwiedziny J_ulii). -
Wuniu zerknij na wpłaty (zawsze mam pietra, że coś źle posprawdzałam). Ze stałych deklaracji, które zakotwiczały się na luty są prawie wszystkie - wyj. Zofija - 5zł. Braki z jednorazówek (i znów przepraszam, że robię to podsumowanie, bo to nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek ponaglaniem): Talcott - 50zł - tu mamy znak zapytania, nie mam kontaktu do Talcott Aimez_moi - 30zł magenka1 - 20zł (z końcem lutego) - zgodnie z nawiasem, było wyjaśnione omar - 50zł (koniec lutego) - j.wyż ocelot - 20zł UBOCZE - 20zł - deklaracja z ostatniej chwili więc spokojnie
-
Uff... warto było się trochę postresować. :-)
-
Moje potffforrry - opowieść o żywych; w sercu i pamięci te, które odeszły...
majqa replied to majqa's topic in Foto Blogi
Mam nadzieję, że jutro będę miała normalniejszy dzionek więc dooofocę Remcia (chcę bo dorwać zdjęciowo na dworku). To prawda, zarósł jak zbój ale postrzyżyny na wiosnę, musi się zrobić cieplutko. -
Dziękuję. :-) Poczekajmy zatem na Kar0lę. Tymczas tu, nie ukrywam, to moje marzenie.
-
Filmiki: dzisiejszy i zaległy z wyjazdu: [video=youtube;HVx2dF-xX7E]http://www.youtube.com/watch?v=HVx2dF-xX7E[/video] [video=youtube;-y6BhUPKNwc]http://www.youtube.com/watch?v=-y6BhUPKNwc[/video]
-
I dalej: Za chwilę dodam filmiki...
-
Z Obornikami, braną pod uwagę opcją należy się zdzwonić.
-
Byłyśmy, z czego się bardzo cieszę. Dogadane zostało wszystko, kawa na ławę, pełnia informacji o przypadłości psa i o nim samym. Uporządkuję wieści w punktach: 1. Zdaniem obu Doktorów (miałam przeczytaną opinię/ zalecenia dr Sterny) psiak nie wymaga hospitalizacji i to z dwóch powodów: - mniejszy - nie musi mieć podawanych obecnie żadnych leków - większy - dla zdrowia psychicznego psiaka (to rozwinę) 2. Samo zalecenie (połączę tu info od obu Doktorów): - ograniczenie mobilności, czyli klatka (obserwacje naszego Doktora są takie, że to zło konieczne, bo Lucky miota się w niej, robi istny kipisz, stresuje się bardzo, tłucze o kraty etc... nie wdaję się w szczegóły opisu tego, co potrafił nawyczyniać w klatce; Luckiego denerwuje samo wkładanie i wyjmowanie, dźwięk, jaki wydaje klatka etc.) lub, co jest lepszym rozwiązaniem, naprawdę mała/ ograniczona/ bezpieczna powierzchnia lub większa pod stałą kontrolą człowieka. Tu dygresja... Lucky na dworze kombinuje, jak dać dyla. W pomieszczeniu lecznicy leży sobie na materacyku i wystarcza mu widok człowieka, nie cuduje, nie uskutecznia wędrowania (oczywiście jest na smyczce). Pokonywanie schodów odpada. Chód na małym dystansie z asekuracją jeśli Lucky się zachwieje (czyli czujność, by podtrzymać). Podłoże wskazane - minimalizujące poślizg, czyli kafle, wypastowana podłoga itp. odpadają. 3. Dalej co do zaleceń - gorset (zobaczycie go dokładnie na zdjęciach; zagrożenie, którego gołym okiem się nie dostrzeże - ewentualne podrażnienie skóry, odparzenie, odgniecenie, obtarcie, a ponieważ są to rzeczy niewidoczne należy obserwować, czy pies nie daje sygnałów, że coś jest nie tak) - założony jest na 4 tyg. (po 3 tyg. ma być wykonany tel. do dr Sterny z info jak się sprawy mają, a wcześniej, gdyby zadziało się coś złego). Inna konieczność, w przypadku zabrania go z lecznicy - kontrola u weta lub weta u niego co tydzień (o ile nie ma innych, skłaniających ku częstszym wizytom rzeczy). 4. Na co uważać poza oczywistością wspomnianą powyżej? Gorset ma kilka wrednych, ostrych miejsc (Doktor je jeszcze pozabezpiecza), które mogą zranić więc konieczna jest kontrola, czy tam się nic nie zadzieje. Co jeszcze winno uczulić - nie dopuścić by mocz, gdyby pies zsikał się pod siebie, wpłynął i zamoczył gorset (zwłaszcza jego niebieską część). Wtedy trzeba go zdjąć w lecznicy i założyć kolejny. 5. Lucky nie ma zaburzeń fizjologicznych, jeśli popuści (jak dziś na wstępie wizyty) to stresowo, czyli... Alarm wszczynamy, gdyby nagle okazało się, że jednak ni stąd ni zowąd zaczął się moczyć (teraz nic podobnego się nie dzieje). 6. Doktor nie chce się pozbyć Luckiego z lecznicy, w żadnym razie!!! Jedyne, co jest istotne w tej sprawie to zabranie Luckiego dla jego i tylko jego własnego dobra, stanu jego psychiki. Odizolowany/ oklatkowany będzie dziczał i cudował. W lecznicy ma swój kącik i jest OK ale samej lecznicy się boi (Doktora nie, miziany przez niego był zachwycony), stresuje się nią i tym, że człowiek pojawia mu się i znika (wtedy panikuje). Wrócę tu do tematu klatki. Dla bezpieczeństwa Luckiego jest on na noc umieszczony w klatce, co gorsza musi dostawać jakiś ogłupiacz, bo ogarnia go klatkowe wariactwo, a zostawienie go swobodnie, gdyby nagle jednak zechciał wstać, zsunął się z materaca, upadł, jest niebezpieczne. 7. Inne ważne sprawy. Doktor twierdzi, że to nie jest typ agresora, psa, który szuka zwady. Na zwierzaki w lecznicy nie reaguje, mija je, one jego i jest OK. Co innego, gdyby namolnie chciał się do niego dobrać jakiś upierdliwiec (u Mmd jej psiulek chciał się na siłę zaprzyjaźniać i Lucky warknął). Reasumując, jeśli Lucky dołączy do psiaków a la nieszkodliwa, nienachalna pierdółka dopasuje się. 8. Doktor pokazał mi zdjęcia, bo i pytałam ogólnie o stan kręgosłupa (kondycję stawów, kośćca). Nie ma w nim zwyrodnień, odwapnień ale rzeczywiście, nawet całkowity laik zobaczyłby to wiadome miejsce, zwichnięcie między 11 i 12 kręgiem jak ta lala. 9. Jaki tymczas potrzebny jest wobec tego teraz? Z wyobraźnią i rozumny to oczywiste, z doświadczeniem mile widziane, taki, który zapewni dość indywidualne podejście do Luckiego ale najważniejsze to: - powierzchnia trzymania i warunki już zostały opisane - bez psiaków lub z innymi psiakami (jakimi też zostało opisane) - bez schodów - z możliwością w miarę stałej kontroli psa i co najważniejsze możliwością szybkiego zareagowania, gdyby coś się złego wydarzyło, dostęp do opieki weta 24h (w tym i możliwości np. natychmiastowego, na ile dystans dojazdowy pozwoli, zaliczenia dobrego psiego ortopedy, który w porę zadziała) 10. Dom docelowy - podobnie jak DT z naciskiem na to, że musi wiedzieć, że z chwilą, gdy psiak wyjdzie na prostą zawsze będzie wymagał uwagi/ opieki. Ponadto dom, który nie zapomni, że to miejsce w kręgosłupie zawsze może się odezwać i nie wolno przykładać ręki, by to wywołać, czyli nie prowokować Luckiego do wygłupów, skoków, wbiegania na schody itp. 11. Na im krótszym dystansie tym lepiej ale... po odpowiednim zabezpieczeniu Luckiego, bez jazdy szarpiącej (gaz - hamulec) można go przetransportować. 12. Lucky dziś - miły, do wygłaskania (po uprzednim zapoznaniu go z ręką) psiak. Jest spięty, zestresowany, jakby spodziewał się, że zaraz nastąpi coś złego, to go ewidentnie spala. On potrzebuje domu, stałych twarzy wokół i na bank odsapnie psychicznie. Fizycznie nie cierpi, momentami nawet widać przebłyski zadowolenia, choć zaraz włącza mu się czujne łypanie na boki. Kiedy na moment zniknęłyśmy (byłyśmy za jego plecami, a on nas nie widział), zaczynał popiskiwać i popłakiwać. Poza tym bida jest zła na samo skrępowanie gorsetem. Uwaga już poza Luckim, a dotycząca obecnej lecznicy i samej osoby Doktora. Bardzo rzeczowy, konkretny, ciepły człowiek, widać, że kocha zwierzaki. Słowem, fachowiec. Lucky doskonale znał jego rękę i widać było, że ta ręka wiele razy się do niego wyciąga, by go wygłaskać. Jak już pisałam Lucki był szczęśliwy, gdy Doktor go dotykał. Możliwości samej lecznicy bardzo duże, ona sama górna półka zadbania i wyposażenia, z podłogi (gdyby nie bakcyle) można jeść. Widać, że jest prowadzona dobrą, zaradną ręką. Wszystko tam chodzi jak w zegarku. Jeśli coś, z tego co napisałam (mam świadomość, że pewne punkty z sobą się zlewały/ zazębiały) jest niejasnego, nieprecyzyjnego, sprzecznego z sobą (nie daj Bóg), a moż coś pominęłam, pytajcie.
-
Za niedługo zgarniam Jolę z przystanku i wio.
-
Ja akurat jestem identycznego zdania, co Zuzlikowa. Domów (tymczas, stały) jest i owszem, jak na lekarstwo ale... Zawsze, podkreślam zawsze jest szansa na pozytywne zdumienie. Umieszczając w ogłoszeniu prawdę, jasno, klarownie przedstawioną, czyli - obecny stan psa, konieczności (badania, tor leczenia, idące za tym wymogi finansowe, czyli zasobność kieszeni chętnego) daje się psu wspomnianą szansę, że odezwie się dom będący strzałem w 10tkę, bo np... kocha tę rasę, wie co robi, a nie robi co wie, z kontrolą (fundacyjną), czy bez będzie w stanie zapewnić psu godziwe warunki bytowe, dopilnować jego dodiagnozowania i właściwego leczenia. Oczywiście decyzja, czy ogłaszać: tak, nie, może tak, a może jednak nie, nie należy rzecz jasna do mnie.
-
Dziękuję Szajbus, że jesteś z nami/ zaglądasz. Dziś na pewno będzie pełnia informacji - co, po co, dlaczego itp... Dziękuję również wszystkim wpłacającym, nowym deklarowiczom. :-) Bez tego w ogóle bylibyśmy w polu.