Jump to content
Dogomania

pauli_lodz

Members
  • Posts

    711
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by pauli_lodz

  1. polecam wizytę u lekarza i zrobienie badań, wtedy dowiesz się czy i na co jesteś uczulona :) to chyba lepsze niż kolejne próby z psem i jego oddawanie.
  2. [quote name='Dogo07']ja się zastanawiam czy psa można pozostawić po czymś takim jak centrum handlowe np. M1, tam są takie uchwyty na rower no i tam psa przywiązać, zadaszenie jest, tylko czy by się ochrona nie rzucała ?[/quote] wiesz co? sama się przywiąż pod hipermarketem na kilkanaście minut czy godzinę. jak idziesz na zakupy do hipermarketu to miejsce psa jest w domu.
  3. a jeszcze jedno - Tomku u mnie nie ma tzw. Psich Parków, jest za to zwykły park i ja tylko czekam, aż zostanie zamknięty dla psów właśnie dlatego, że latają tam psy bez żadnej kontroli i zasry**wają wszystko wokoło.
  4. [quote name='DuzyTomek2007'] Pauli- jestem dziwny bo wierzę że pies nie podbiega do drugiego psa w celu odgryzienia mu kończyn tudzież zamordowania go. I powtarzam- jeżeli masz agresywnego psa to chodź z nim w ustronne miejsca. Bo w Parku nie masz czego z nim szukać. Jeżeli spacer jest dla ciebie przyjemnością jak nikogo nie spotykasz to może wyprowadź się na bezludna wyspę.:shake: [/quote] wiesz - bardzo chętnie na bezludną wyspę bym się wyprowadziła. naprawdę. nie jestem aż tak aspołeczna bym miała chęć wytępić wszystkich - tzw. psiarz kulturalny to taki, który nad psem panuje i potrafi go odwołać i zapobiec podlatywaniu do ludzi z psami, którzy sobie tego nie życzą. dziwny jesteś, jak już to pisałam, że tego nie rozumiesz. że nie zgadzam się na to żeby mi się bez pozwolenia przyzwolenia obce psy pałętały wokół mnie i mojego psa. mam chodzić z psem w ustronne miejsca? :diabloti: skarbie, mieszkam w centrum miasta gdzie jest ZAKAZ puszczania psa luzem i NAKAZ prowadzenia go na smyczy I w kagańcu [nie albo albo] i sobie do parku chodzić będę bo mam do tego prawo:diabloti: a z telefonu do SM będę robić użytek jak najczęściej :diabloti: bo niby dlaczego ja - mająca psa na smyczy pod kontrolą i nie przeszkadzającego reszcie świata - mam się z nim chować po krzakach? nie twierdzę, że każdy podbiegacz jest agresorem, ale niestety - jest ich mnóstwo - zwłaszcza robią się te maluchy takie bojowe w stosunku do psa na smyczy. i znam sznaucerkę mini której w końcu zasadzę kopniaka, choć prędzej jej pańci, do której nie dociera że się AGRESYWNEGO psa nie puszcza luzem [no bo mały to nic nie zrobi :diabloti:]
  5. [quote name='DuzyTomek2007'] Jak ktoś ma agresywnego psa, który nie toleruje innych to nie przychodzi i już. Widzę czasem takich zestresowanych ludzi wlokących swoje psy na smyczy koło Parku podczas gdy cała sfora je obszczekuje :lol:[/quote] wybacz ale ty chyba jakiś dziwny jesteś :roll: jak sfora psów uwiesi się na ogrodzeniu i ciężko z jakimkolwiek psem przejść, czy agresorem czy nie, i to jest takie śmieszne? mój pies nie jest jakiś nadagresywny ale jest nadspołeczny - małpiego rozumu dostaje jak widzi psa i prawdziwa kur**wica mnie trafia jak idę z psem na smyczy a dookoła mnie lata sobie podbiegacz - nawet cholera nie podejdzie żeby się "przywitać" i byłby spokój tylko robi sobie kółka a właściciel ma radochę że sobie psinka biega. takiemu psu mam szczerą chęć sprzedać kopniaka, nie musi być agresywny [z miniaturkami podlatującymi z zębami też notorycznie się spotykam]. i z jakiej racji JA mam się męczyć z cudzymi psami latającymi luzem? no jeden powód choć? mam się męczyć, bo mam psa na smyczy? mam sobie go puścić i niech robi co chce - zaczepia psy ludzi żre śmieci wpada pod samochód włazi w kupy których nikt nie sprząta a na deser tarza się w ludzkich, których pełno w krzakach i jeszcze dostać mandat za puszczenie psa bo nie wolno? [quote name='DuzyTomek2007'] [B]Spacer ma być przyjemnością zarówno dla mnie jak i dla psa[/B]. A większość tutaj traktuje wyjście jak 3 wojnę - oczy dookoła głowy, kopanie psów (!) itp. A z tego co widzę psy na smyczach są najbardziej agresywne- bo skoro pies czuje że właściciel się boi zaczyna go bronić. Puszczony luzem jest dużo spokojniejszy.[/quote] tak, spacer ma być przyjemnościąi dla mnie i dla psa, największą przyjemnością jest wtedy, kiedy nie ma wokoło żadnego psa. a jak pies na smyczy ma nie reagować agresywnie na psinkę, która podbiega odbiega zaczepia powarczy zwieje etc? mój pies na psy podchodzące po ludzku, czyli powoli spokojnie nie nagle reaguje ok, jak coś mu nagle w "tyłek wjeżdza" to się wścieka i ja mu się nie dziwię.
  6. [quote name='Bogarka']Niedawno opowiadałam komus ze musiałam 3 psy wyprowadzic i nie moge z nimi wyjsc jednoczesnie. Dziewczyna odpowiedziała ze zdziwieniem: -Ale psy trzeba tylko wypuscic! chyba myslała ze mamy podwórko i tam wypuscic[/quote] ta, jasne. niekoniecznie tak myślała - u ciebie nie ma samowyprowadzających się psów, które trzeba tylko wypuścić, a one same już się wyprowadzą:cool3:?
  7. też używa kupozbieracza ferplastu, mam już drugi bo pierwszy popękał i groził złamaniem w krytycznym momencie :diabloti: i mi pasuje - wygodnie czysto bez macania ciepłego psiego wytworu ;) wygodny, bo "daje radę" też trochę rzadsze dzieła zgarnąć do worka. teraz zimą to tak gorzej, bo zgarnia też sporo śniegu, ale trudno :) mi rozmiar nie przeszkadza, i tak zawsze mam torbę [bo psie ciastka, bo klucze, bo telefon, bo worku, bo to bo tamto ;)]
  8. [quote name='seawoman']Zastanówmy sie nam celem sprzatania kup. Wyborazmy sobie piekny czysty park, piekna zieloniutka skoszona trawe. Jestem teraz w Irlandii i parki i trawy maja tu piekne, ale nie z powodu ze wlasciciele sprzataja psie kupki (niektorzy tak , czesc nie) tylko dlatego ze trawniki sa tu regularnie koszone, podlewane, takie piekne ze chce sie na nich położyć, tego nie mozna powiedziec w Polsce, nigdy nie widzialam w moim kraju takich cudnych trawników, co innego sprzatanie gdzies gdzie ma sens, gdzie wladze zadbaja o piekny trawnik a co innego w Polsce, gdzie nie ma takich trawników, sa szczatkowe trawy, brzydkie, troche zielone, mało geste, czy z kupami czy bez nie ma tego efektu, czy ktos widzial u nas lezacych na trawie ludzi? Nie bo ta trawa sie nie nadaje. Jak wladze zaczna dbac o trawniki to jak ktos ma poczucie estetyki to sam bedzie chcial sprzatac, bo taki piekny trawnik to az zal zostawiac psie kupki. W Irlandii bym sprzatala ale w Polsce... mam mieszane uczucia. Dla mnie ten przepis w PL jest chory, spoleczenstwo nie doroslo do tego, schroniska i tak sa pelne a pewnie znajda sie wlasciciele ktorzy dostali mandat wiec oddadza psa bo doszedl obowiazek sprzatania, a to nie dla nich. W Bydgoszczy dawali mandaty 500zl za to przewinienie, paytanie- czy rzeczywiscie to takie przestepstwo azeby tak karac czy zwyczajnie urzedy chca wyciagnac kase? Bo dla mnie to drugie zdecydowanie, mandat za takie przewinienie nie szkodliwe powinien byc 20zl gora, na przestroge, bo to zadna szkodliwosc spoleczna!!! Moja mama czasem sprzata po psie, bo ona robi w jednym miejscu ulubionym, a kupy ma duze bo to duzy pies, wiec nawet dla jej higieny azeby nie wdepla i miala swoje czyste miejsce.[/quote] seawoman, odpowiadam na twojego posta z opóźnieniem pewnym :P ale co tam. u nas nie ma ładnych trawników - bo trawa nie daje rady wyrosnąć wśród kup. u nas ludzie nie leżą na trawnikach - bo kto ma ochotę leżeć na zast***nym śmierdzącym trawniku, po którym strach przejść slalomem, żeby nie wdepnąć, a co dopiero się kłaść. wątpię w poczucie estetyki naszego narodu, by z powodu tego, że pies robi na ŁADNY trawnik - po tym psie posprzątał. bo ja widzę ciągle kupy na ŁADNYM środku chodnika i jakoś poczucie estetyki nie każe tego usuwać ;) ciągle to gadanie - jak władze zaczną dbać, jak miasto zapewni, jak służby zrobią.. jak ktoś ma psa to ma po nim sprzątać - jakby sprzątała regularnie większość osób, to by trawniczki było sens przycinać i o nie dbać. pod moim blokiem - kilka miesięcy temu trawniczek skopali, zasiali i wyrósł piękny. co z tego, jak migiem zmarniał bo został zaminowany. 500 PLN mandatu? dla mnie bomba. jakby policja/straż miejska za ludźmi z psami latała i wlepiała te mandaty to by może plecki do schylania się po gówienko przestały boleć :diabloti:
  9. [quote name='Patisa']O kurcze, przepraszam! :oops: Źle przeczytałam i zrozumiałam,z ę to psa jego koledzy obsikiwali! [/quote] :mdleje::mdleje::mdleje: padłam ze śmiechu :lol::lol::lol:
  10. gunia - info o pomocnym działaniu moczu na wypadek poparzenia przez meduzę typu ten sławny żeglarz portugalski czy inne jadowite draństwa - nie wzięłam z głowy ani z gazety typu Fakt. szukałam trochę przez chwilę teraz w guglu o tym ale nic nie znalazłam. swego czasu oglądałam o tym w programach na discovery czy animal planet i to jest prawdą a nie mitem z półki kocia skórka na plecy czy czarny kruk przybity na drzwiach ;) czy neutralizuje jad czy parzydełka [pamięć zawodna ale coś mi się kojarzy że to właśnie o parzydełka chodziło - coś tam zawarte w moczu miało je zamykać inaczej unieszkodliwiać, nie wiem nie pamiętam dokładnych mechanizmów działania ;)] to nie znaju :) jak znajdę jakieś mądre info o tym to zamieszczę :) edit. o, chodzi o amoniak zawarty w moczu. [QUOTE]Oparzony powinien jak najszybciej wyjść z wody, a oparzenie posmarować octem lub sokiem z cytryny. Octem albo amoniakiem dysponują zazwyczaj ratownicy na plaży. W żadnym wypadku nie wolno spłukiwać oparzenia wodą słodką ani przykładać lodu, bo to powoduje dalsze rozchodzenie się jadu. Potem należy szukać fachowej pomocy medycznej.[/QUOTE] wiadomo, mocz to jest taka pierwsza pomoc coby nie zemdleć z bólu. [url=http://www.rp.pl/artykul/163951.html]Uwaga, meduzy! - Rzeczpospolita[/url]
  11. akurat jeśli chodzi o mocz i poparzenie meduzą - to prawda :) coś tam w moczu jest co neutralizuje parzydełka, ocet ma lepsze działanie, ale no nie każdy nosi ze sobą do morza butelkę octu, mocz jest bardziej dostępny ;) nie ma co się śmiać, to nie mit ino ciekawa prawda ratująca życie ;) [w naszym morzu takie groźne meduzy nie pływają, więc raczej na lokalnych wakacjach nie ma co się bać :cool3:] ale że ma to też działać na ugryzienie psa to ciekawostka :lol:
  12. [quote name='gunia']Pauli_lodz, to, że w pleśni są jakieś antybiotyki to mogę się zgodzić (w końcu skąd mamy pencylinę: dzięki grzybom) ale co jest takiego w pajęczynie co miałoby pomagać? Bo ja o pajęczynie wiem tylko tyle, że w świecie zwierząt jest ona jednym z najtrwalszych materiałów... [/quote] głowy nie dam jaki dokładnie antybiotyk w pajęczynie można znaleźć, za bardzo teraz doszukać się nie mogę, ale też jakaś pochodna penicyliny :) wszak w medycynie ludowej gniecenie chleba z pajęczyną ma dłuuugą tradycję i musiała taka mieszanka działać antybakteryjnie na gojące się rany, nawet w "ogniem i mieczem" stosują :lol:
  13. spleśniały chleb z pajęczyną - dlaczegóż miałby nie pomagać? :D przecież to same antybiotyki :)
  14. [quote name='Nukapei']Moja babcia tym 'specyfikiem' się smarowała, odkryłam to przy okazji porządków u niej w domu :mad: :angryy: nie wierzę, że ktoś może być tak głupi :angryy:[/quote] niestety - ciemnota robi swoje. ciągle w tv mówią o nowo odkrytych "producentach" psiego smalcu, ludzie miejscowi nie widzą w tym nic złego, przecież psi smalec wyleczy wszystko.
  15. moich wypowiedzi sprzed kilku godzin nijak do "próśb" się nie da dopasować, bo byłam z lekka nie w humorze :angryy: ale nie chciałam tak na forum się przyznawać, że jestem niemiły gbur :cool3: co z tego, jak ani prośby ani darcie się na całą ulicę - nie skutkuje zmianami na przyszłość?:roll: jeden taki facet z małym czekoladowym kundelkiem, który lubi szukać zwady - raz na mnie trafił nie w humorze i potem się omijaliśmy ładnie a czasami nawet smycz miał :-o[bo jego piesek chodzi luzem bo nie jest przyzwyczajony do smyczy]. ostatnio jednak - jest po staremu czyli bez smyczy a facet udaje, że to nie jego pies. ale ok - pies nie podchodzi nie zaczepia tylko idzie swoją drogą - mnie to wisi i powiewa.
  16. no i znowu wracam wściekła ze spaceru. bo tak - wracam do domu, przez zaspy śniegi i zamiecie, buty przemoknietę, rękawiczki przemoknięte, zimno, do bani, myślę tylko o wannie z ciepłą wodą. idę, z daleka piesiunio :diabloti: lata sobie, więc staram się ominąć, bokiem przejść ale gdzie tam. piesiunio razem z panem jakieś 100 metrów dalej. podbiega się wita, i z zębami. drę się coby zabrać psa. nic, zero, właściciel widmo. drę się dalej, właściciel domyśla się, że to chyba o niego chodzi. kieruje swe kroki w moją stronę ale nie fatyguje się coy przyspieszyć. w tym czasie ja swojego psa duszę na obroży coby awantury nie było. jako że zażądałam zapięcia psa na smycz bo tu nie wolno puszczać [bo nie wolno teoretycznie] i że skoro pies jest totalnie nie posłuszny [na wołanie z oddali Max-czy jakoś tak- idź do przodu - jakoś nie poszedł do przodu :diabloti:] to się go raczej nie puszcza - dowiedziałam się że jestem wojskowa czy coś tam takiego. trudno, jak mnie będą w okolicy brali za wariatkę, tym lepiej, może z obawy o własne psy trochę bardziej je przypilnują. oczywiście - jakbym miała psa troszkę większych gabarytów i piesiuńciowi na "dzień dobry" odgryziono by łepek to by były pretensje, że pies bez kagańca, ale małe pod kolano biegać i zaczepiać może i problemu nie ma.
  17. [quote name='agnethka']co innego dla zdrowia, a co innego dla estetyki ;) różnica jest spora ;) ja tego nie potępiam - jeśli ratujemy oczy psa to jestem jak najbardziej za :cool1:[/quote] agnethka - ja tam nie widzę innego niż zdrowotny powodu by coś takiego z oczami robić :) święcie wierzę [ale ja jestem jeszcze naiwna :cool3:] że korekty powiek to tylko dla zdrowia u szarpków.. nie dla estetyki.. no bo jak ktoś chce wytrzeszcza z oczami na wierzchu to może sobie zakupić.. hmm, pekińczyka ;) ajm sori, ale ja jestem przewrażliwiona trochę w temacie krytyki tego zabiegu, ot hodowca ojca mojego psa był zniesmaczony faktem operacji [już sama nie wiem, czy nie zrozumiał co to był za zabieg i dlaczego, czy tak się boi, że jego pies to entropium przekazuje bo to wszak genetyczne, że się wypiera takiej możliwości ;)] a tak dodając w temacie poruszanej tu kwestii dopicowywania przed ringiem - u beagli podcina się koniec ogona na zapałkę :) [i zbrodni w tym nie widzę, tak samo jak podcinanie "portek" na odach :) w hameryce idą dalej, bo golą psu brzuch razem z jajkami :roll:] no, i to by było na tyle :) pozdrawiam :D
  18. [quote name='Vectra']witaj :) u mojej CAO nie widać , że miała wycinane :) miała oba oka robione ... miała i to i to entropium/ektropium ;) taki popsuty ruski miś mi się trafił ... ale to dla jej zdrowia by nie oślepła ... wiecznie miała zaglucone oczy , czerwone .... no i zabieg nie jest tani ;)[/quote] u mojego psa mija prawie rok od zabiegu i dopiero teraz mogę powiedzieć, że jakby prawie nie widać, bo się szwy wygoiły dopiero tak na niewidzialne ;) ale oczywiście - wprawne oko które wie czego szukać - znajdzie ślady ;) [i w takim kontekście - o sędziach tropiących sharpejki po korekcie - pisałam :)] zabieg konieczny dla zdrowia jak najbardziej - zaglucone załzawione zapuchnięte oczy - i z miłosierdzia dla psa - całe życie z kompletem rzęs pod powieką to mordęga ;)
  19. [quote name='agnethka']albo wycinanie skóry przy oczach sharpków zamiast podwiązywania za pomocą nitki :roll:[/quote] przepraszam, że się wtrącę - ale ;) teoretycznie tylko wybitnie zdolny specjalista jest w stanie operację entropium/ektropium zrobić tak, aby nie było śladu widać [a wiemy, że jak widać, to teoretycznie wypad z ringu ;)] więc to raczej ryzykowny zabieg jak się ma co do psa wielkie plany wystawowe. wycinanie skóry jest przymusem, by pies zwyczajnie nie oślepł - włoski zawinięte do wewnątrz drażnią rogówkę i mogą spowodować wrzody. nitka czyli ten tzw. tacking działa li i tylko u rosnących psów, jak nie zadziała - wycinanie i nie ma co jeździć po właścicielu za taki zabieg [bo ja tu piszę o zdrowiu nie o estetyce ;)] btw. mój beagle'ak miał ciętą skórę też i nitką tu nie było co próbować, entropium jak nic i poszedł na stół ;)
  20. kolejna sytuacja, nie wiem czy śmiać się czy płakać ;) nowy rok mamy więc zasadniczo pustawo na ulicach. wyszłam z psem po 17, wracając ze spaceru zobaczyłam jakąś kobitkę, chyba z foksem, idącą w stronę, w której zauważyłam duże czarne coś luzem. nie znam - więc pchać się nie będę, zresztą i tak w drugą stronę szłam. usłyszałam tylko niezłą awanturę między psami, jako że facet, złapawszy duże czarne coś za obrożę [domyślam się, że smyczy nawet przy sobie nie miał] odszedł z psem z miejsca awantury i szedł w moim kierunku i w moją stronę - cofam się i chcę faceta przepuścić. jednak - facet puszcza psa a ten w moim kierunku, więc ofkorz wołam coby psa zabrał, kilka razy. facet psa woła, pies w końcu rezygnuje z powitania i wraca do faceta - który komentuje - że po co ja się tak denerwuję w końcu nowy rok mamy i wyraził obawę, że jeszcze zawału dostanę :angryy: a niech i dostanę, bo ile można robić kółka i omijać ludzi i ich psy coby awantur unikać :roll:
  21. ehh wróciłam niedawno ze spaceru, pies jako tako od-sikany ale o czymś grubszym to mowy nie ma, ogon pod siebie i do domu :shake: ode mnie, z całego serca - życzenia do wszystkich petardników - niech wam paluszki pourywa na nowy rok :diabloti:
  22. [quote name='WŁADCZYNI']Ustronne miejsce i jeśli pies jest łasuch to jedzenie - najlepiej do wylizania bo to najbardziej uspokaja. D.A.P. - podobno uspokajają. A tak to ganiać dzieciaki za strzelanie - SM ma obowiązek reagować na zgłoszenia. Zwłaszcza że jeszcze nie spotkałam pełnoletnich miłośników takich zabaw - zawsze to jakieś dzieciaki bez opieki kogoś starszego:mad: a później pourywane palce i poparzenia:angryy:[/quote] tylko że niestety SM ma taki czas reakcji, że zanim swoje ciała przywloką na miejsce [a posterunek SM mam niecałe 100 metrów od domu i najczęściej będąc w najbliższej okolicy PRÓBUJĘ dzwonić] to już nie ma po co :roll: wczoraj - byłam z psem na podwórku i co widzę? dwójka dzieciąt lat na oko sześć, góra osiem, jako opieka - starszy brat, lat max 14. taki zestaw sobie wyszedł postrzelać, miałam ochotę nogi z d**y powyrywać. dziecięta zniknęły, więc psa puściłam, niestety zniknęły mi z oczu, ale petard nie porzuciły, efekt - pies zwiewa, na szczęście do domu a nie na oślep i tam czeka przyklejony do klatki :roll: to będzie drugi sylwester mojego psa i mam pewne obawy. jak był młodszy olewał wszelkie huki, niestety debilizm ludzki [wrzucenie petardy do kosza tuż obok mnie i psa] odmienił jego podejście. zeszłoroczny sylwester spędził w stanie skupienia galarety, najczęściej wciśnięty pod komodę [pod którą mieścił się tylko w wieku bardo młodym, ale jak się chce to się może], skąd wypełzł jedynie skuszony mandarynką. nie wiem, może jutro zajrzę do weta i zapytam czy coś proponuje z leków, ale też nie chcę go szprycować z kolei, bo choć się trzęsie w takich sytuacjach i ogólnie jest panika i dramat, to tętno pozostaje w miarę spokojne, więc chyba jakoś skrajnie przerażony nie jest? :roll: zaczynam próby reagowania na huki [ignorowanie czy demonstracyjne olewanie ;) nic nie pomogły] - typu że jak wystrzelą to też robię hałas i pokazuję psu wielką ekscytację i dostaje nagrodę. w sumie na spacerze to odwraca jego uwagę od wystrzału, i jakoś się uspokaja. no, nie tyle uspokaja, co nakręca na nagrodę i wykonanie jakiejś komendy. ale wiadomo - w samego sylwestra jak strzelają bez przerwy - to wiele się takimi bajerami nie pomoże :roll:
  23. [quote name='Bogarka']Powaznie czy sie tylko wygłupiasz? Jakich robali? Czy ci o dzieci chodzi?[/quote] ja tam myślę, że na poważnie :cool3: bo jeśli piaskownica to toaleta dla okolicznych kotów i psów - to robale z takiej wychodzą wielkie jak jamniki :cool3:
  24. [FONT=Arial][SIZE=2]AAA gr :angryy:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]jest zima więc z psem wychodzę w glanach z metalowym twardym czubkiem i naprawdę zacznę tego czubka używać, tylko szkoda mi psa kopnąć - jak źle trafię a pies niezbyt wielki to mogę w końcu żebra złamać, a czemu pies winny że ma imbecyla zamiast właściciela?:diabloti:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]no pies nie jest nic winny, tylko niech mi ktoś powie - co JA jestem winna, że muszę swojego siedemnastokilogramowego psa podnosić żeby mi go inny nie zeżarł, zero smyczy zero kagańca, jak pies był ode mnie z 10 metrów i dopiero spojrzał na mojego - już zaczęłam wołać żeby debil zapiął psa, ale jak go ma zapiąć jak pies ma go w czterech literach.:roll:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]a wszystko się dzieje tuż obok posterunku SM, ale ponieważ deszcz pada to siedzą i grają w pasjansa na komputerach zamiast do roboty się ruszyć.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]ręce mi opadają, bo nie ma sposobu na debilizm, dzwonić na SM to sobie chyba mogę zębami - bo i po co, skoro zanim skończyłam swoje miłe i uprzejme słowa do idioty z psem to mi zniknął z pola widzenia. [potraktowana jak UFO bo mam jakiekolwiek pretensje za atak na mojego psa][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]uf wyżaliłam się.:shake:[/SIZE][/FONT]
  25. ale o co chodzi z tym filmikiem? że GoPo go podajesz - to on ma być jako argument PRZECIW sterylkom aborcyjnym? jak go oglądam to jestem jeszcze bardziej za - po to by nie trzeba było właśnie usypiać dorosłych, w pełni świadomych swojego istnienia psów, bo ich miejsca zapełniają te nowonarodzone, ślepe głuche, nieświadome.
×
×
  • Create New...