Jump to content
Dogomania

zerduszko

Members
  • Posts

    21476
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by zerduszko

  1. [quote name='leni356']Ja nie wiem czy Wiesio nie może, on się tu nie pojawia. A mod kiedyś mówił że nie usuwa postów, chyba że zgłoszę jako raportowanie A pw do wiesio wysłałaś?
  2. Ta choroba jest taka podstępna, wydaje sie, że zwierzak wyzdrowiał, a po kilku dniach atakuje ze zdwojoną siłą. Objawy jakie daje, występują tez przy innych chorobach (na to na poczatku liczyłam, ze to co innego). Bez badań laboratoryjnych nie da się stwierdzić, ze to akurat nosówka. Podobno z tego powodu kiedys uważano, ze dorosłe psy nie chorują, bo nie diagnozowano takich objawów jako nosówki. Przez te dwa pierwsze dni u mnie, on miał apetyt, kupy robił już później ładne, mimo wychudzenia był radosny i żywy, poszczekiwał sobie nawet. Byłam z nim cały czas i nic nie zauwazyłam :-( Myślę, ze ten pierwszy wet mógłby się lepiej postarać. Ten drugi od razu mi mówił, że jak mam mozliwosć być 2 razy na dzień z nim na kroplówki, to lepiej, a jak chcę podawać sama w domu, to super. a ten nic... do jutra i tyle. Wprawdzie Supełkowi by to nic nie pomogło, bo antybiotyki dostawał odpowiednio często, a surowicy i tak nie mieli na stanie, ale i tak wysyłam mu (wetowi) "ciepłe" myśli i pozdrowienia... :mad:
  3. Chciałabym kiedyś pudelka tylko w wersji XL. Właściwie, to już mam wszytko zaplanowane, a chciałabym go za 10 lat :lol: Ja mam mix sznupa mini, ona się praktycznie nie zamyka, dlatego wydawało mi się, że "pudliczka" mojej kuzynki jest cicha cichusieńka. A stróżują?
  4. Nie dość, ze chamstwo to jeszcze bezmyślność.... Ja rozumiem wszytko, nie czepiam sie jesli nie ma powodu. Ale u weta, gdzie przecież przychodzą psy chore, ludzie mogliby choć trochę sie wysilić. Już nie wspomnę, że chory, wymęczony pies bardzo się denerwuje jesli w poczekalni co rusz jakiś pies próbuje się z nim "zapoznać". Ale przecież one się mogą zarazić.... po psie było widać, że chory :shake: Za każdym razem musiałam tłumaczyc i prosić... ludzie byli mocno zdziwienia, ale jak to?? Najlepsze były kobitki ze szczeniakiem berneńczykiem, które wpusciły go do poczekalni luzem.... maluch zaczął biegać i witać się ze wszytkimi, niektóre psy były naprawdę zestresowane sama wizytą, a właścicielki były mocno zadowolone. Ja wprawdzie byłam bez psa, ale szczyl skoczył prosto do mnie (siedziałam naprzeciw drzwi) i próbował (a moze się mu udało) polizać po rękach. Nawet jak im powiedziałam, ze mam zaraźliwie chorego psa, to pozwoliły mu się przywitać jeszcze ze wszystkimi. Nie zdążyam zapytać czy by szczepiony. Szok.
  5. Jak ją wzięłam, to na drugi dzień jakieś barany strzeliły w naszą stronę petardą i ona wówczas w panice uciekła. Kluska zresztą też, ale ją odwołałam (już sporo nad posłuszeństwem przy wystrzałach pracowałam). Ale wówczas to było tak blisko i nisko nad ziemią, że ja się sama wystraszyłam i puściłam Kluskową smycz. Liz była bez, bez obroży, adresówki - nic! bo dostawała paraliżu nawet jak jej tasiemkę zawiazałam.... z tą to dopiero miałam zabawę ;) A że jest młoda, to się jeszcze lek może rozwinąć. Kluska też się kiedyś nie bała. Bardzo nei dobrze, ze pudelki potrafią być szczekliwe :lol:
  6. Wyśle jej 20 zł. Na razie więcej nie mogę. Prosze jeszcze raz o konto. Przez to zamieszanie z moim tymczasem całkiem jestem w rozsypce.
  7. Klusia się boi, po tym jak moja mama ją wzięła na dwór po północy w Sylwestra kilka lat temu. Ale dzięki odrobinie pracy jest lepiej. Nie wiem jak było teraz, dostałą coś an relaks, ale nie były to mocne środki. Lizka na razie nie kuma, co to i skąd ;) Głuptasek.
  8. Ale odważne :crazyeye: A pudelki są szczekliwe?? :cool3: Pytasz jak moje suńki znosza wystrzały?
  9. Lizka na razie nie wygląda na chorą i liczę, że tak już zostanie. Również życzę wszystkim najlepszego w Nowym Roku, żeby było o wiele lepszy niż końcówka starego, szczególnie dla wszystkich psich bid. Już dziś wiem, że mamy nadwyżkę finansową. Czekam jeszcze na faktury. Część pieniążków chciałabym przeznaczyć na Broka (który dostał spadek po Jowiszu, ale podzielił się z Supciem), a resztę nie wiem (moze skarpeta kudłaczy?). Proszę o opinie osób, które wpłacały. Ciągle jak sobie o nim przypomnę, to łezka w oku się kreci. Póki miałam dużo roboty, poprania wszystkiego (a w ostatnie 2 dni sporo nabrudził), to było ok, ale teraz znów wszytko wraca i boli. Bieda nasza kochana. Tak mi szkoda, ze nie udało mi się mu pomóc. Bezsilność jest straszna.
  10. Jak dziewczynki przeżyły wystrzały?
  11. [quote name='bonsai_88']A ja się dalej zachwycam moim nie bojącym się huku psem :)... Poprzedni psiak odstawiał takie cyrki jak wasze. [/QUOTE] Teraz i ja moge się takowym psem pochwalić :) Wprawdzie huki ją niepokoją i pewnie jak u każdego psa mógłby rozwinąć się prawdziwy lęk, ale nie panikujemy i jest dobrze.
  12. [quote name='Martens']No to doszliśmy do sedna sprawy ;) Tylko nadal nie rozumiem, czemu z tego tytułu, że jakaś staruszka czy 50 kg panienka robi za swoim wielkim agresorem za latawiec, wszyscy posiadacze agresywniejszych psów mają pakować je w kagańce, mimo że na smyczy radzą sobie z nimi doskonale? W takim przypadku jak piszesz nawet kaganiec nie rozwiąże sprawy; już nieraz pisano że pies potrafi zrobić nim właściwie taką samą krzywdę co i bez niego, nawet złamać kręgosłup małemu pieskowi. Problem nie w tym, że jakies psy nie noszą kagańców - tylko w tym, [B]że niektórzy ludzie w ogóle nie powinni z psem wychodzić, [/B]bo nie chcą lub nie potrafią nad nim zapanować czy to na samej smyczy, czy na smyczy i w kagańcu.[/QUOTE] Niektóre psy nie powinny wychodzić na owe spacery, przy pewnej masie psa człowiekowi cieżko nad nim zapanować tylko fizycznie (zakładając, ze posłuszeństwo leży). A co do reszty się zgadzam, już nie raz pisałam, ze pies może wychodzić w baletkach i na uszach, jeśli tylko nie zagraża innym - a jak juz właściciel to osiagnie, to jego sprawa. Ja mam w klatce dobka, na samce jest ciety, ale moją sukę też kocha z wzajemnością. Z pewnymi osobami chodzi w kagańcu, z niektórymi nawet luzem. Kilka razy dziennie spotykamy się na klatce, w windzie. Bez ani jednego ekscesu. Ale jego właściciele używają mózgu, a jak trzeba to i kagańca.
  13. [quote name='Kiłi']Ja jeszcze raz specjalnie przeczytałam. Skoro pies który się sadzi jest na smyczy, a Twoja suka się nie zbliży do niego to czemu niby masz sie czuć zagrożona? Nie za bardzo rozumiem? [/QUOTE] A otóż dlatego, że nie wszystkie psy, które spotykamy ważą 20 kg, a ich właściciele powyzej 70 ;) Uwierz mi, ze szlag mnie trafia, że kobitka 65 lat trzymajac się drzewa krzyczy zebym zawracała, bo ona swojego nie utrzyma.... a pies oczywiscie nie ma kagańca, bo nie lubi. Jak widze właściciela, który ledwo co trzyma swojego psa, czy poluzowującego mu 2 m smycz na wąskim chodniku, tak ze ja idąc od ulicy nie mam gdzie uciec.... Powiedz, czy byś sie nie obawiała?? Już nie wspominam o braku kagańca w przypadku naprawde agesywnych psów na klatkach schodowych, to są tak ciasne pomieszczenia, że nawet dwa psy na krótkiej smyczy mogą się łapnąć. Moja suka, jest bardzo uległa, przyjazna i wiekszosc psów, które moja drugą sukę chciałoby zeżreć na nia nie reaguje. Takie "ostre" przypadki to żadkość, te psy są naprawdę agresywne, bez wzgl. co zrobi drugi pies, podejdzie czy nie, zaszczeka, ulegnie - i za diabła nie rozumeim, czemu nie noszą kagańca? Ps. Nigdzie nie napisałam, że moje suki podchodzą do innych psów bez zgody ich właścicieli.
  14. [quote name='Martens']To już rozumiem, skąd pretensja o kagańce :evil_lol: jak się pozwala psu podchodzić do napotkanych obcych zwierzaków. Naprawdę tak ciężko jednak przywoływac psa i zapytać właściciela, czy moga się przywitać?[/QUOTE] Propnuję przeczytać jeszcze raz, w całości. Żeby było Ci łatwiej, to zedytuję poprzedniego posta i pogrubię stosowne fragmenty.
  15. Współczuje odkulkowywania.
  16. [quote name='isabelle30']artykul stary jak swiat. zastanawia mnie tylko jedno. czy aby zawsze ten podbiegacz zachowuje sie tak jak to opisujecie? czy po prostu podbiega, zatrzymuje sie pol metra od naszego psa i jest wzajemne powitanie-nawiazywanie znajomosci. [/QUOTE] Oczywiście, ze nie - ale są psy które mimo to reagują agresywnie. I to właściciele tych psów mają problem. Moja suka [B]jesli jej pozwolić[/B] podchodziłaby do każdego psa (taki typ "zaprzyjaźnimy się?"), podchodzi i czeka.... jesli pies nie inicjuje powitania, schodzi mu z drogi csując. Dla mnie to nie jest problem, [B]bo i smycz i przywołanie mam[/B], więc jej nic nie powinno grozić. Ale jak idę sobie z nią [B]na smyczy[/B] i ona wyraźnie csuje psu z przeciwka, który się na nią sadzi i pociaga właściciela, a na pytanie gdzie krwa jest kaganiec, pada odpowiedź typu nie lubi, po co, a jak go Pluto z klatki obok zaatakuje, to sie nie będzie miał jak obronić, to mam ochotę zabijać. Dlaczego ja z moim spokojnym psem mamy sie czuć zagrożeniu. Żeby nie było, ze atakuje psów reagujacych agresywnie, bo mam inszego, to mam druga sukę, która dostaje nerwicy na każdego podbiegacza... ale, gdyby zycie tych psów było zagrożone, mimo wszystkie potrafiła jakiegoś zatułc kagańcem, to wysłalabym ją na bezpsia wyspę z dużą ilością piachu (bo sie chyba odnośnie tej wyspy nie zrozumeiliśmy). Nie mówię tu o syt. gdy podbiegacz atakuje naszego, to inna historia.
  17. [quote name='bonsai_88'] Notabene znak ktoś z was lekarza, który wystawi zaświadczenie, że mały nie może być szczepiony? Obojętnie gdzie, po to mogę nawet na drugi koniec Polski jechać....[/QUOTE] Pamiętam, że na vegedzieciaku był temat o tym. Moze tam coś znajdziesz.
  18. Lizka nie chciała wczoraj kolacji, dziś rano wstałam i widzę plamę nieznanego pochodzenia. Pojechałam do mojej wetki, żeby ją przebadała. Na razie wszytko ok. Pytałam o surowicę, ale odradziła mi twierdząc, że jeśli Lizka była szczepiona w czerwcu dwa razy (szczepiłam ją jak szczeniaka, jakby nigdy nie była szczepiona), to ona sama wytworzyła przeciwciała. Zasugerowała podawanie Scanumone, który powinna dostawac od pierwszego dnia, jak u Supcia zaczęto podejrzewać nosówkę. Moja ulubiona konsultantka weterynaryjna malawaszka mi to od początku sugerowała - ale w tym zamieszaniu zapomniałam. Jak ja bym tego pierwszego weta, co nas przyjmował 25, złapała w swoje ręce :angryy: Plama to może siku. Lizka jak ją brałam była dość wycofana, czasem z nadmiaru emocji sikała w domu. Wrażliwy typ. Cały tydzień był nerwowy, a wczorajszy dzień maksymalnie. Widac ona przeżywa po swojemu. Jedyne co to chyba Supeł przyniósł jakieś pchły, bo Lizka się drapie... nawet sobie wydrapała placek na uchu ;) Chociaż może to być też wynik stresu. Jeśli chodzi o finanse, to faktury będa dopiero w środ. Poczekam z ostatecznym rozliczeniem do poniedziałku. Może być?
  19. [quote name='***kas']Moje są zabezpieczone stosownie do swojego zachowania/ wychowania. [/QUOTE] I tym miłym akcentem zakończmy tą dyskusję :)
  20. Wirus zaatakował już układ nerwowy, z tego psy nie wychodzą. To postępowało w zastraszającym tempie! Normalnie na oczach weta podczas wizyty objawy byly coraz wyraźniejsze, na pocz. wizyty mówił nam, ze jak chcemy, to możemy poczekać do jutra, na koniec już nam b. wyraźnie sugerował eutanazję. A ta śmierć jest podobno straszna i bolesna. Chciałam mu tego oszczędzić, nam też. Kluska dzień przed przyjazdem Supcia do nas, dostała eksmisję do rodziców. Łażenie z 3 psami mi się nie uśmiechało. Widziały się raz, w wigilię. A Lzika była z nim cały czas, podobno najłatwiej się zarazić poprzez ślinę i wydzieliny. Diabli wiedza czy on ona nie polizała jego "płynu", a jak imię wskazuje ona liże wszstko co się rusza :shake:
  21. [quote name='***kas']Wystarczyło by żeby KAŻDY prowadził swojego psa na smyczy. Nie było by problemu z podbiegaczami i agresorami. Wystarczy smycz. [/QUOTE] Jeśli pies nie reaguje na wołania właściciela i podbiega do innych psów powinien być na smyczy, jesli gryzie inne powinien mieć kaganiec, jeśli zabija - na bezpsia wyspę. Jeśli ktoś uważa, że pies podbiegajacy do innych powinien być na smyczy, a gryzący nie musi nosić kagańca to jest hipokrtyą. Środki, jakie nalezy zastosować w celu zabezpieczenia otoczenia przed psem zależą od psa. Pies na smyczy może zagryźć drugiego, również będącego na smyczy.
  22. To daje piątkę :) Trzeba sobie pomagać, nie? :)
  23. To jest beznadziejna decyzja. Z jednej strony człowiek chce dać psu szansę do końca. A z drugiej pozwolić odejść zanim nadejdą męczarnie. Ale trzeba to robić dla nich, to one sa naszymi uśmiechami i łzami :) Teraz tylko się modlę, żeby Lizki odporność była na wysokim poziomie.
×
×
  • Create New...