Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. To fajna sprawa na pewno :) Niestety, znam też osobiście kilka właścicieli psów, którzy stali się posiadaczami określonej rasy właśnie dla tej społeczności, a nie dla samej rasy. Jeżdżą na spotkania rasy (żeby stać i gadać, kiedy psy się bawią), dziubdziają sobie na forum, a w realu pies jest niewybiegany i niewychowany...:roll: Jak zawsze, każdy kij ma dwa końce. W każdym razie, jeśli ktoś jest pasjonatem rasy, to na pewno dużo znajomości z innymi właścicielami tychże psów jest dla niego cenny i wtedy wybiera hodowlę :p A jeśli ktoś, jak ja, raczej nie ma określonych wymagań co do psa i żadną rasą się nie interesuje szczególnie, to bierze kundla (nie z dogomanii:evil_lol:).
  2. [quote name='lovelator']Brezyl propozycja DT brzmi nieźle,ale myślę że to może coś pomoże ? no i więcej psów będzie szczęśliwych...[/QUOTE] Moim zdaniem ta osoba jest trollem. Zauważcie, jakie są jej posty. Nie wiem, czy to ktoś z dogo, kto się podszywa pod kogoś innego i próbuje innych podjudzić, czy po prostu znudzony małolat/małolata szukający/a uwagi, ale nie brałabym jej na serio. Spędziłam sporo czasu na forach typu kafeteria, gdzie jest mnóstwo podszywaczy itd, i jakoś moja intuicja bije tu na alarm ;)
  3. [quote name='Dioranne']Doberman bonsai... Ciekawe czy kiedyś coś podobnego nam ludzie powiedzą. Jak na razie standard - szczenię dobermana, albo "ratlerek". I nie wiem skąd - jamnik. Na prawdę nie wiem gdzie ludzie w moim psie (pinczer miniaturowy) widzą jamnika. :lol:[/QUOTE] Ja się obawiam, że to ten typ ludzi, który zna dwie rasy: "jamnik" (mały) i "wilczur" (duży), niezależnie od tego, jaki to pies :evil_lol:
  4. [quote name='Paulina_mickey']Wszystkiego dobrego w nowym roku![/QUOTE] Dziękujemy i wzajemnie :)
  5. [quote name='Ty$ka']Mówiłam to z przymrużeniem oka ;). Stara miłość nie rdzewieje, bo dalej mnie pozytywnie ściska, gdy widzę biegajjącce haszczaki, a żal szczególny, gdy widzę psa zaniedbanego.. Jednak pomimo swej manii, nie zamierzam mieć haszczaka, nie ten charakter. Być może kiedyś na DT, ale na stałe nigdy :). Wszystkiego najlepszego w tym nowym, 2014 roku :)[/QUOTE] Ja wczoraj w lesie, jak z psami biegałam, spotkałam państwo z rasowym malamutem :loveu: Pięknie te psy wyglądają w takim naturalnym otoczeniu, chociaż malamuta bym nie chciała jeszcze bardziej niż husky'ego :diabloti: A czemu charakter nie ten? :)
  6. Majkowska - tak jak Ci pisałam, mnie zniechęciło kilka przypadków, których byłam świadkiem na fb, gdy hodowca wypisywał na profilu osoby różne rzeczy, bo coś było nie według jego myśli ;) Na pewno są świetni hodowcy, którzy mają ogromny takt i wyczucie. I jeśli bym chciała psa do wystaw czy stricte do sportu, to pewnie bym się nie zastanawiała, tylko wybrała hodowlę i kupiła zwierzaka :) Ale dla czystego towarzystwa i ewentualnie nauki jakichś pierdółek nie potrzebuję rasowca, przy którym mogę trafić na nachalnego hodowcę... Jest jeszcze jedna niepokojąca rzecz u mnie w okolicy (Opolszczyzna, głównie wsie), tak jeszcze odnośnie tego, co napisała Karilka.. Mianowicie, pies ze schronu jest gorszy. Niepokojąco wiele psów na łańcuchach to psy ze schroniska. Zdarza się nieraz, że pseudorasowiec (zwykle york czy inna ozdóbka) to pies domowy, a przy domu jest stara buda i kundel-schroniskowiec. Ma być wdzięczny, w końcu go uratowali i zupę mu dają raz na dzień. No i mają alarm praktycznie za darmo, bo w schronie pies "kosztuje" te dwie dychy, a nawet sąsiad za szczyla kundla nieraz zaśpiewa pięć dych...:roll: Mam tego świadomość, bo zdarzało mi się uczestniczyć w interwencjach na wsiach. Z tego też względu u mnie w okolicy ludzie nie chcą adoptować psów z DT, dla nich to kłopot, ze schronu psa biorą bez problemu. Mamy cudnego owczarkowatego psa na jedynym DT w okolicy - mimo setek ogłoszeń pies od 3 miesięcy nie znalazł domu :shake:
  7. [quote name='Ty$ka']Oooo, IRA :loveu: U nas ciągle strzelają, masakra... niech im paluszki wystrzeli. Życzymy wszystkiego najlepszego :) I wytrwałości w przedsięwzięciu z odchudzaniem - akurat życzę tego, czego mi zabrakło :lol:[/QUOTE] Ja właśnie IRĘ tak średnio lubię, jeszcze te stare hity są naprawdę ok, ale nowe już mniej mi odpowiadają ;) Jakoś teksty zrobiły się banalne, jakby pisane na siłę. A może to tylko wrażenie ;) Dziękujemy! No, dzisiaj godzina ćwiczeń i 2 godziny biegania, może coś w końcu ruszy..
  8. [quote name='ajeczka']Jeśli chodzi o towarzystwo niewychowanych psów na spacerach, zdarza się. Też czasem kradną piłeczkę mojego. Wtedy grzecznie proszę żeby odebrali ją swojemu pieskowi, mam ubaw jak ganiają. Jeśli reakcja jest nie satysfakcjonująca dla mnie mówię, że w innym przypadku mój pies przyniesie piłeczkę razem z ich psem. Działa.[/QUOTE] U mnie to nie podziała, moje psy nie budzą grozy :evil_lol:
  9. [quote name='Maron86']Ja wiem że mój jak spierniczy to mogę go szukać kilka wsi dalej, a nie daj bozi niech wsiądzie w autobus (co też lubi robić)... Dlatego nie jest spuszczany - nigdy - z linki na terenie nie ogrodzonym/ogrodzonym źle zabezpieczonym. Taki nadajnik podejrzewam że ułatwił by mi życie i pozwolił zwiększyć zaufanie do psa...[/QUOTE] To myślę, że dla Ciebie jak najbardziej by się przydał! Kwestia tylko, czy faktycznie spełni swoje zadanie, tj czy będziesz miała zasięg w tych wsiach i na pewno go odnajdziesz. Może zwróć się bezpośrednio do sprzedawcy nadajnika? Ten nadajnik TK106 kosztuje na allegro niewiele ponad 200 złotych, nie jest to aż taki wydatek, porównując z ewentualnymi korzyściami ;) A z tym autobusem to genialna historia :diabloti: Wydałam do adopcji pewnego jamnikowatego pieska, który przyjechał ze wsi autobusem i próbował wsiąść do pociągu (tam go "dorwałam") :evil_lol: Teraz już nie próbuje podróży, bo ma fajny dom ;)
  10. Czytanie ze zrozumieniem - nie ma u mnie DT, jak pisałam. Jak miałam psa na DT to szukałam najlepszego domu, ale odkąd mam 4 psy, nie biorę już więcej tymczasowiczów. Że też paskudnie zacytuję siebie: "Ja spadłam gwałtownie z dogomaniackiego piedestału, gdy stawałam pod ścianą: pies tylko na podwórko albo jedzie do schronu." Co byś zrobiła w takim momencie? Schron albo podwórko z lidlową karmą, ale pies kochany i zadbany? Ja wiem, że każdy dogomaniak marzy o cudownym domku z kanapą dla psów. Ale otwiera się oczy, gdy tygodniowo z Twojej gminy wywozi się do schronu 3-7 psów, a to jedna z wieeelu gmin, z której psy się wywozi... Trzeba mieć świadomość, że super dom z długimi spacerami, kanapą i szkoleniami trafi się może 1 na 10 z tych psów. A reszta? W tym momencie naprawdę to podwórko, ciepłe pomieszczenie i gorszej jakości żarcie to zbawienie w porównaniu z tym, co z tym psem może się stać.
  11. [quote name='Bobryna']Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)[/QUOTE] Ano musi być dobry, postanowiłam się odchudzać :evil_lol: U nas Sylwek ciężko przeszedł, pod domem nam strzelali.. Psy z mamą zostały, Lusia i Chibi podobno panikowały, Frotek się bał, Hera olała ;) My z TZem w teatrze byliśmy i na rynku na koncercie IRY, więc całkiem miło :) Najlepszego dla psiaków, kociaków i ich właścicieli :loveu:
  12. [quote name='Bobryna']Witamy w Nowym Roku 2014! Piesy przeżyły Sylwestra ;) Czesio jak zwykle olewka na wystrzały :) a Blusia bidulka siedziała w łazience, w wannie :p i nie dość, że bała się wystrzałów, to jeszcze chora (ma kaszel, byliśmy z nią wczoraj u weta, dostała zastrzyki) :shake:[/QUOTE] Biedna Blusia, dużo, dużo zdrówka dla niej :) No i szczęśliwego Nowego Roku :loveu:
  13. Brawo za socjal! Ale minki ma świetne :loveu: A ślimoki robią wrażenie :p
  14. [quote name='Ty$ka']Ranicie dziewczyny moje serce haszcze :P A husky nie mają być duże, one są rasy średniej ;) Życzymy w takim razie, aby zbliżający się rok był lepszy niż poprzedni :) :loveu:[/QUOTE] Aj tam, ranicie, to chyba dobrze, że nie wszyscy mają manię tej samej rasy ;) Ja się nie nadaję na właścicielkę husky'ego, wiem to i dlatego nie będę ściemniać, że mi się podobają, bo niestety nie ;) A uraz do rasy mam przez sukę husky, którą sąsiad zawsze szczuł na moje psy... Jak ją widzę, to mnie aż ściska i mam tak już z wszystkimi husky'mi oprócz jednego. Wyjątek to sunia mojego kumpla, rudo-biała z miodowymi oczami, znam ją od puchatej kulki i dlatego tylko ją uznaję :loveu: [B]trabeska [/B]- chyba przeznaczenie faktycznie, bo ja go pamiętam z czasów licealnych, jakoś zawsze mieliśmy wspólnych znajomych, zawsze coś wspólnego było, np kumplował się z moim bratem i tak dalej ;) To zabawne, bo w życiu bym nie pomyślała, że z nim będę, a teraz jestem od lat i nadal sobie to chwalę :evil_lol: Już po fajerwerkach i kanonadzie sylwestrowej, której nie znoszę, [B]na pewno[/B] będzie lepiej! :diabloti:
  15. Na pewno, skoro go kupiłam.. Ale widziałam już kampanie przeciwko właścicielowi na fb, kiedy zrobił coś nie tak, wrzucił fotę i hodowca i jego znajomi wypisywali na profilu fale krytyki :evil_lol: Gdybym brała psa, to pewnie bym poszła do schronu, kilka razy dany egzemplarz wyprowadziła, ew. sama wzięła na DT i w razie czego zostawiła ;)
  16. [quote name='Majkowska']Taaaak tylko podepnij sobie do rowerku psa który żyje krzakami... Gdyby nie to to może i bym się zaraziła jakoś poważniej z nim sportem, a tak to wszystko takie "dodatkowe" a priorytetem jest bieganie w polu. Choć czasem fajnie jest psiaka wziąć na rowerek czy na szele do biegania i zrobić mu przerwy od samookaleczania się krzakami. Niestety, Wald po wczorajszym wygląda masakrycznie, nie chciałabym być tak pocięta jak on... Ee moja hodowczyni jest generalnie fajną osobą, zawsze doradzi, wesprze i pomoże. Choć czasem hodowcy potrafią dać czadu szczególnie jak odkryją np że oddali komuś najlepszego psa z miotu i mogliby mieć jakiś wpływ. Ja generalnie nie narzekam, choć czasem faktycznie hodowca dla dobra psa nie jest w stanie zrozumieć że właściciel chce tak a nie inaczej i na tą a na tą wystawę jechać nie może, albo z psem nie chce robić tego a tego. Właściwie to lepiej jak jest hodowca który obdzwania wszystkie psy z miotu 4 razy do roku niż jak wypuszcza psa w świat i róbta z psem co chceta, sprzedany to już problem nie jego. Ja na Waldku tak defacto korzystam ;) Ostatnio rozmawialiśmy z tż i pewnie gdyby nie Wald to bym nawet z dzieckiem nie wyszła, nie mówiąc o spacerkach solo. A tak czy to leje czy wieje to biorę wózeczek i idziemy spacerkować i to tak żeby dość dziko było żeby psa się dało puścić bezpiecznie. A jeszcze się z kimś umówię i nie ma to tamto muszę iść ;) No i nie łażę z nim po betonie tylko zawsze pola, gdzieś dalej, trzeba się ruszyć, połazić, zetknąć z przyrodą, coś zobaczeć, a to jest właśnie fajne :)[/QUOTE] No właśnie ja tego "czadu" bym się obawiała :evil_lol: Na jakimś wątku już napisałam, że nie wzięłabym ani psa hodowli, ani z DT ;) Nie lubię mieć nad sobą nadzoru :eviltong: A to, że pies wyciąga w plener, to na pewno ;) Gdyby nie moje psy, to nie wiem co bym ze sobą robiła. Wychodzenie, bieganie z nimi zajmuje mi nieraz pół dnia, ale to jest właśnie fajne :) No i odporność rośnie przez takie chodzenie zawsze i wszędzie, od 3 lat praktycznie nie byłam chora.
  17. Dlatego następnego psa nie wezmę ani z hodowli ani z DT :evil_lol: Jako duszę anarchistyczną irytowałby mnie hodowca, który miałby wobec mojego psa jakieś plany, a także cioteczki, które domagałyby się różnych niestworzonych rzeczy. Powiem tak, ja wyadoptowałam 3 lata temu pieska bardzo fajnej pani, co roku na święta przesyła zdjęcia psiaka i opowieści o nim. Adopcja bez wizyty, tylko rozmowy telefoniczne. Pies ma się cudnie, zresztą pani go ogromnie kocha. Napisała mi, że przegląda dogomanię i uznała, że nie spełniłaby wymogów adopcji..:diabloti: Moje adopcje to często adopcje psów na podwórko, ale zawsze luzem, z budą lub jakimś pomieszczeniem gospodarczym, gdzie pies ma się gdzie schronić i ogrzać. Nie wiem, być może jakiś cudotwórca na Opolszczyźnie znalazłby dużo super-hiper domków z kanapą, spacerkami co dwie godziny i jedzonkiem za kilka stówek. Ja spadłam gwałtownie z dogomaniackiego piedestału, gdy stawałam pod ścianą: pies tylko na podwórko albo jedzie do schronu. Będzie jadł suchą karmę z Lidla i ewentualnie mięso z obiadu. Albo trafi do schronu, gdy z bardzo średnią urodą i bojaźliwym charakterem zakwitnie, przekwitnie i zdechnie :p Gdy potem odwiedzam te podwórkowce, to nie żałuję decyzji. W schronisku mogliby wydać go do takiego samego lub gorszego domu. A tu ma żarcie, swobodę i jest kochany. Moim zdaniem to jedyne realne wymogi, a reszta to dodatek, czasem zbyt wygórowany...
  18. Zgadzam się z Martens, zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) gdybym miała tylko Frotka i Herę to bym olewała sprawę, po prostu unikałabym ludzi w okolicach sylwka i już. A tak szlag mnie trafia, kiedy idę specjalnie do lasu z wystraszonymi suczkami, a akurat w lesie zabawia się grupka młodzieży - piwo i petardy, zestaw imprezowy :roll: Dzisiaj malowniczo opieprzyłam trójeczkę dzieci płci męskiej (8-10 lat), które na widok psów na boisku postanowiły wejść i postrzelać :loveu: Nie zdążyły, bo ryknęłam niczym lwica, że won, bo dzwonię na policję :diabloti: Uciekały ładnie, jeszcze się obracały, pewnie myśląc, że mi na złość zrobią i ostatnią petardę rzucą, ale znowu ryknęłam "NA POLICJĘ!!!" to zrezygnowały :loveu: Odejdę od tematu, bo od jakiegoś czasu jestem "obiektem" chamstwa nieuświadomionego zupełnie. Pewnie kojarzycie ten typ ludzi: wasi mili znajomi z ich miłymi, niewychowanymi pieskami. Pogada się z nimi, pieski się przywitają i jest fajnie :p A potem takie osoby przyłączają się do spaceru... I przestaje być tak miło. Po pierwsze: właściciel już nawet nie widzi swojego psa, tylko zaczyna nawijać. Zwykle o tymże psie, który olany zupełnie- robi co chce. Czyli próbuje gwałcić moje suki, kradnie nam zabawki, ucieka, podbiega do innych psów w okolicy, żebrze u mnie o żarcie, skacze na mnie i tak dalej :p Po drugie: moje psy się nie bawią z obcymi, bo spacer to czas zabawy ze mną. Więc czekają na piłeczkę. Rzucam piłeczkę, ignorując nawijacza, ale jego pies... Sruuu i kradnie piłkę, uciekając z nią w krzaki. "Haha, no on tak robi, już jej nie odda!". Super :loveu: Po trzecie: zwykle taki pies znajomego to samiec albo młody zwierzak. Samce nieodmiennie obsikają mój plecak albo nogi, właściciel tego nawet nie zauważa (lub udaje) :evil_lol: Młody zwierzak zaś szarżuje na moje psy, przy czym Lusia i Chibi jako starsze panie z zasadami, baaardzo tego nie lubią. Muszę tłumaczyć się z "agresji" moich suk wobec super-hiper-kochaniutkiego przyjaznego psa wielkości cielaka. I po czwarte: nie umiem się, głupia, powstrzymać, żeby takiego niewychowanego psa trochę poszkolić czy pouczyć aportowania. Po czymś takim pies jest już mój. Spragniony uwagi, którą dostaje zarówno ode mnie i od moich psów, najchętniej by nie wracał do olewającego go właściciela. Tak więc żegnam się z właścicielem psa, idę w swoją stronę, za minutę jest "Reeeekssssss!!!" - odwracam się, a tutaj uroczy piesek pędzi do nas i idzie z nami, a co :loveu: A że zwykle lubię i psa i jego właściciela, to znoszę to na zasadzie "przynajmniej moje psy mają kumpla" :p Tylko ostatnio często jakoś znajomych spotykam i tak mi przyszło do głowy, że to w sumie też jest trochę uciążliwe.. Chociaż o niebo bardziej wolę takie sytuacje niż te nieprzyjemne ;)
  19. [quote name='Maron86']Podepnę się do pytania, sama nie potrafię się zdecydować. Koszt spory i nie wiem czy 'to dla nas'. Czy taki nadajnik sprawdzi się np w lesie, czy faktycznie można odnaleźć psa 'wszędzie' (widziałam takie nadajniki które wysyłały aktualne położenie na tel kom.)?[/QUOTE] Właśnie o takim myślę. Tylko zastanawiam się, czy to ma sens w przypadku psa, który leci w las czy w park a po 30 minutach wraca. Bo jeśli np pies się włóczy, ucieka i nie ma go wiele godzin, to faktycznie - wsiadasz w auto i jedziesz po niego do okolicznej wsi. Ale jeśli zwiewa w sumie w okolice leśne czy łąkowe, to nawet autem nie podjedziesz.. Przemawia do mnie głównie to, że pies mógłby wpaść w sidła czy jakiś dół i wtedy go nie odnajdziesz i nie wróci, a z nadajnikiem przynajmniej wiesz, gdzie szukać :roll: Nikt nie używał GPSa?
  20. Życie lubi zaskakiwać, czasem jesteś pewna, że będzie źle, a potem nagle okazuje się, że jest super :) Ja np. w życiu bym się nie spodziewała, że poznam mojego TZa, nie było na to szans, skoro mieszkałam w małym miasteczku, wydawało się, że znam każdego i że nie ma nikogo "dla mnie". No i faktycznie, znałam go wcześniej, ale jakoś tak wyszło, że się poznaliśmy lepiej i jesteśmy razem od 3,5 rok :evil_lol: Z drugiej strony czasem ma być świetnie, a jest beznadziejnie... Ale skoro ten rok był zły, to następny musi być lepszy! :p Gratuluję pracy z psami i życzę Wam duuużo cierpliwości i radości w następnym roku :)
  21. Ano, zauważyłam, niestety :diabloti: Tylko właśnie wszystko jest cudnie, jak jest DT długoterminowy.. A u nas w gminie wyłapią psa, pies trafia do przechowalni na kilka dni - i tyle mamy czasu, żeby mu znaleźć dom. Potem idzie do schroniska. Mało o nim wiemy, trudno go zachwalać, a tym bardziej zniechęcać... O dziwo, ludzie ryzykują i biorą takie psy-niewiadome, zazwyczaj okazuje się, że to fajne zwierzaki :) Fakt faktem, że jak o coś pytają, to zwykle jest "nie wiem". Tyle co można zrobić, to sprawdzić reakcję na koty, dzieci i inne psy, ale to też się zmienia jak pies się poczuje u siebie :roll: Brakuje DT bardzo...
  22. [quote name='Sybel']Komentarz znajomej z FB: [I]Mentalnym gimbusom rzucającym podpalone petardy na chodnik za siebie życzę co następuje: a) żeby im wybuch uje*ał rączki, aby więcej nie robili czegoś tak głupiego, b) żeby im wybuch uje*ał nóżki przy samej dupie, aby więcej nie stanęli na mojej drodze, c) aby im wybuch uje*ał jajka razem z kuśką, a dziewczynom wy*ierdolił w ci*ie dziurę jak tunel do Pendolino, aby przypadkiem nie spłodzili podobnych sobie idiotów. Tego im życzę z duszy, z serca. Dziękuję za uwagę.[/I] Nic dodać nic ująć.[/QUOTE] Brawo! Wyczerpała temat :evil_lol:
  23. W ofercie nadajników GPS można znaleźć teraz od groma różnych "dog trackerów" (np. TK106). Czy ktoś z was ma doświadczenie z nimi? Na ile są zawodne, na ile pomagają w odnalezieniu psa? Czy sprawdzają się na krótkie "trasy ucieczkowe"? Podzielcie się doświadczeniem :)
  24. Mnie pan spotkał z dwoma suczkami i zapytał, czy przypadkiem mnie nie rozerwą na dwie części :diabloti: A grzecznie szły przy nodze... Odpowiedziałam, że mam czwórkę i jakoś jestem cała. Źle to zniósł :evil_lol: "Cztery psy, o jeju, jak tak można, cztery psy, nie może być"... Jakbym powiedziała, że mam słonia w salonie to by chyba lepiej zareagował :eviltong:
  25. Ależ wy macie wesoło z Waldkiem, nie powiem! :evil_lol: Do bike-joringu (ciągnięcie roweru) to on faktycznie by się nadawał przednio :) ja jak z psami biegam to mnie nie ciągną, zwykle mam je na flexi i truchtają jakieś 2 metry przede mną. Ale moje to zwykłe, ospałe kundle, nie to co co Waldek wariat :loveu: Haha, z tego co mówisz o spacerze z hodowczynią, to mnie tylko utwierdzasz w przekonaniu, że raczej bym nie chciała psa z hodowli :diabloti: Nie lubię, jak mi się mówi, co mam robić i co jest źle, co zmieniać. A ostatnio kilka osób z psami z hodowli mi mówiło, że a to hodowca zobaczył jakieś zdjęcie na facebooku i opieprzył, a to zauważył, że nie taka obróżka i taka nie może być i inne takie.. Mnie by coś zalało :evil_lol: Ale ja mam duszę anarchistki, niestety, także dla mnie tylko równie powalone kundle z odzysku :p Z tego, co piszesz, z Waldkiem się nie nudzicie i to jest najważniejsze :) A i on przy Was jest szczęśliwy, nie znam wielu ludzi, którzy ciągle by tak dla pieseczka biegali w pola i na spacerki ;) Ja chciałam zacząć biegać, żeby trochę schudnąć, po trzech miesiącach nogi mam wielkie jak jakiś kulturysta (większe mięśnie + stary zapasik tłuszczu) a wcale nie zeszczuplałam :roll: Raz mi się udało porządnie schudnąć, od tej pory tylko tyję, niezależnie od tego, co jem i ćwiczę.. Tak jakby efekt jojo bez powodu, ciało wraca do swojego rozmiaru jakby na złość ;)
×
×
  • Create New...