-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
[quote name='juras23']Tak sobie czytam ten temat od jakiegoś czasu i miałem odpisać po przeczytaniu całego, ale chyba ja za wolno czytam, albo Wy za szybko piszecie ;) Jak większość forumowa ma takie podejście to nie dziwcie się, że ludziom nie chce się "bardziej postarać". Wolą wydać 100-200zł na targu i kupić sobie psa "rasowego, tylko bez rodowodu, bo 7 z miotu". Nie pomyślałyście, że takim podejściem same nakręcacie pseudohodowle i napełniacie schroniska? Nie, przecież Wy tylko pomagacie... Rozumiem, że psa nie można wydać byle gdzie, ale nie dać psa komuś, bo ma ich kilka to już jest straszna hipokryzja. Szczególnie, że połowa "cioteczek" (fajne słowo :P) sama ma psów więcej niż "powinna" według Waszej normy. Tak, wiem. Wy ratujecie... Jeśli dla kogoś zapoznanie psa z własnym stadem nieco wcześniej, wyjście ze swoimi i nowym psem na spacery przed zabraniem go do siebie, wykazanie, że w razie choroby czy śmierci ma dla tych zwierząt alternatywę to ZA DUŻO - to proszę bardzo, niech bierze z pseudo, ja takiej osobie kolejnego psa nie wydam, bo to ja jestem za niego odpowiedzialna. Za dużo miałam już przypadków, gdy ktoś po kilku tygodniach, nawet miesiącach, dzwonił z płaczem, że mam psa zabrać, bo on wyjeżdża/mama choruje/teść przyjechał i nie lubi psa i tak dalej :roll: Dla jednego psa znajdę dom. Może dla dwóch. Dla pięciu... Kiepsko. Dlatego trzeba wykazać, że się bierze kolejnego psa z głową. Rozumiem, jeżeli ktoś ma stadko staruszków i chce aktywniejszego psa do spacerów. Rozumiem, jeżeli ktoś ma niechętne do pracy kundelki i bierze aktywniejszego w typie jakiejś rasy. Jeśli jest powód, widzę, że psy są zadbane, a ta osoba nie kieruje się tym, że "wie pan, u nas ciężko, mam już cztery psy, ale zobaczyłam na zdjęciu tego i się zakochałam, bo jest jak Pusia! Jakoś sobie poradzimy, pieniędzy nie mam, ale u nas to dużo miłości jest!". Fajnie, a po dwóch tygodniach ta osoba się zgłosi po karmę, po kasę na leczenie i szczepienia... Bywało! Ostatnio przyszedł pan, który chce adoptować dwa duże psy. Ma już trzy psy, ale chce jeszcze dwa duże. A przyszedł pytać, czy mu damy karmę na te psy i coś zapłacimy za ich adoptowanie, bo go w sumie nie stać. Naprawdę, trzeba posiedzieć trochę w adopcjach, żeby zrozumieć, że gdy ktoś przychodzi po czwartego, piątego psa, to się w głowie lampka alarmowa zapala...
-
[quote name='lilacly']Regularnie jeżdzę sama z 2 psami 15kg - na zdecydowanie dłuższe trasy niż 30km ;) Rozstawiam im klatke materiałową i tam pakuje. Nikt nigdy się nie przyczepił. Kupuje bilet na bagaż, dla psów nie ;)[/QUOTE] Moje mają ponad 20 trochę, muszę się rozejrzeć za sporą klatką ;) Bo w sumie pakowanie jednego do klatki, a drugiego wieźć "jako psa" to jeszcze więcej kasy wydanej... Ale pomysł fajny i dobrze, że się sprawdza ;) [B]wilde22 [/B]- też miałam wesołe sytuacje podczas jazdy zatłoczonym pociągiem... Musiałam z TZemm, wielką torbą i psami stać koło ubikacji w TLK, wąziutkie korytarze, ludzie co chwilę się pchali do WC, psy miały rozłożony kocyk, deptali po nim, po psach, po mnie... Niektórzy chcieli się przecisnąć dalej, ale nie było jak, nie mieliśmy szans się zmieścić - przeciskający się z wielkim plecakiem, ja z psami i torbą. Makabra, jak z horroru. Też nam w końcu konduktor otworzył przedział dla kobiet w ciąży i odsapnęliśmy ;)
-
Brr, podziwiam, ja mam dwie piękne obręcze (blizny) na nogach od linki ;) Zaplątała mi się wokół stopy, Chibi wyrwała za gołębiem czy czymś tam... Tydzień myślałam, że padnę z bólu, blizna została (po 5 latach) do dziś :evil_lol: Wolę taśmy, przynajmniej nie palą tak skóry jak pies wyrwie do czegoś ;)
-
[quote name='trabeska']Piękne nochale :loveu: A Hera wcale nie była paskudna za szczeniaka! :eviltong: Śliczna była i jest :) O matko, a tego psiaka strasznie szkoda :-( Jak czytam takie rzeczy to aż mi się płakać chce, mimo, że psa na oczy nigdy nie widziałam... Aż strach pomyśleć, co będę czuła jak przyjdzie mi się pożegnać z moimi psami... Nie wyobrażam sobie tego, choć w swoim życiu musiałam pożegnać już 3 psy. Ale w sumie tylko do jednego z tych trzech byłam tak mocno przywiązana..[/QUOTE] Na razie udało się wynegocjować ze śmiercią trochę czasu dla tego pieska.. Okazało się, że mały jest kartą przetargową w konflikcie sąsiedzkim. Sąsiad chce go ratować, więc właścicielka chce go uśpić mu na złość. Na razie jednak mąż właścicielki podpisał zrzeczenie się psa i pies trafił do sąsiada, jutro weźmiemy małego do weta i zobaczymy, czy faktycznie trzeba mu podać witaminę M czy jeszcze może pożyć... Jak dla mnie on się nie kwalifikuje na tamtą stronę, to pełen życia pies, tak się dziś do mnie tulił, a potem dorwał saszetkę i wyjadł smakołyki :cool3: Zainteresowany światem, innymi psami, to nie jest chory i cierpiący zwierzak. Zobaczymy, nie chciałabym go na siłę utrzymywać przy życiu, ale jeśli nie cierpi, to komu szkodzi, żeby sobie trochę żył... Każde pożegnanie jest ciężkie :( Najgorsze, że z czasem wcale nie mija ten ból i smutek, przyzwyczajasz się, ale jakoś to nie blednie. Ile znam ludzi, którzy stracili psy, to wystarczy w rozmowie o ich zwierzakach wspomnieć, by okazało się, że wcale jeszcze tego nie przeboleli...
-
Nas mało ostatnio husky nie zeżarł, zaszedł nam drogę i naprężony jak struna sztywno machał ogonem, oceniając sytuację.. Na szczęście gazu nie musiałam użyć, w końcu doszło do zakutego łba, że sobie z czterema psami i dwojgiem ludzi nie poradzi :roll: Wojskowy jamnik - super! :p Blusia chyba była ucieszona tymi zimowymi temperaturami? ;)
-
[quote name='panbazyl']niestety na jednego pasażera przysługuje jeden pies..... wiem, ze to głupie, ale tak jest. Dlatego czasem warto zabrać dziecko ze sobą (na dziecko mozna psa zabrać), ewentalnie kupić najtanszy bilet na nieistniejąca osobę i wtedy mozna zabrać drugiego psa tz kupić na ten bilet bilet dla psa, ewentualnie przy kasie czatować na kogoś kto pozwoli nam na swój bilet dokupić bilet na nadlicznowego psa (chodzi o numery biletu ludzkiego które sie wpisuje do psiego biletu), a najlepiej zabrać skladaną klatkę, kupic dla klatki bilet bagażowy i wpakowac tam wszystkie psy i po problemie.[/QUOTE] Ktoś tak próbował z klatką i faktycznie można spokojnie dwa psy przewieźć jako "klatkowy bagaż"? Planuję się przeprowadzić do miasta oddalonego o 30 km od mojego rodzinnego, z dwoma psami, a nie mam prawka... No i się głowię, jak tu odwiedzać mamę i suczki, kiedy nie będę w stanie dwóch psów brać albo będę musiała ciągle się stresować, żeby kogoś wyhaczyć i kupić na niego bilet...:roll: A na dziecko niestety nie można biletu kupić, bo jeden pies przysługuje na jedną osobę pełnoletnią. Chyba że masz pełnoletnie dziecko ;)
-
[quote name='Paulina_mickey']Oby jak najdłużej była z Wami :)[/QUOTE] Dziękujemy :) A dzisiaj jest smutny dzień... Piesek, którego od roku dokarmiałam, zostanie uśpiony. Najpierw w był małym, brudnym kojcu. Po naszej interwencji u właścicieli "sąsiad go wypuścił", czyli chcieli się psa pozbyć. Pies jak na złość trzymał się domu, wpadł pod auto, złamał łapę. Sąsiad zabrał go do weta, otwarte złamanie, dwa razy gips, pies sobie ściągnął (nie komentuję weterynarza, który nie dał psu kołnierza!). Nie wyobrażacie sobie tego - spotykam tego psa, on biegał z kikutem łapy, z kością na wierzchu... Zabraliśmy go do weta (taki był cudnie ufny, nawet właścicielka nie mogła go złapać, a ja tylko poprosiłam, żeby stanął - dał się wziąć na ręce, do auta, tulił się do mnie) - nic nie można zrobić. Pies ma 18 lat, amputacja go zabije, a jeśli nawet nie - nie ma nikogo kto by się nim zajął :( Dziś dzwonił wet, że syn właścicielki do niego się zgłosił, że pies sika krwią i go chcą uśpić. Dziś o 17. Najgorsze jest to, że ten maleńki piesek chce żyć, wącha i jest żywotny... Ale nie mogę oponować, bo jak? Nie mam nic do zaoferowania, ani domu, ani pomysłu. Pewnie uśpienie to jedyna logiczna (ekonomicznie i moralnie) opcja. Ale mi tak ciężko, tak się cieszył na mój widok, tak przybiegał, tak mi zaufał... Czemu to jest takie trudne? Tak naprawdę na pięć spraw, którymi się zajmujemy, może jedna ma dobry finał, a reszta jest właśnie taka... Smutna :( [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PC130003_zpse37472d9.jpg[/IMG] Życie nie daje łatwego pocieszenia.. Strasznie mi żal.
-
Śliczne zimowe fotki! U nas nie było aż tak zimno ;) A teraz przyszła odwilż i wszyscy chorzy, grypa i inne wirusy atakują, ble.. A Baster coś przeskrobał, że z linką biega? ;)
-
Bo na fb się łatwiej dodaje zdjęcia, nie trzeba ładować na osobny portal i wklejać linka ;) A poza tym nie musisz komentować, jak nie masz czasu to klikasz tylko "lubię to" i z głowy ;) Z drugiej strony, nawet nie wiesz, czy faktycznie ktoś te zdjęcie ogląda, czy po prostu klika jak leci :P Ja tam mimo wszystko wolę dogo od fb ;)
-
Jeszcze trochę szczęśliwych psów i pędzę zakuwać na statystykę... Obiecuję nadrobić wszelkie zaległości galeriowe po sesji! [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130040_zps362f630b.jpg[/IMG] Pędzi Chibi... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130034_zps4544a6bd.jpg[/IMG] ...I Lusia :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130035_zps09a20b28.jpg[/IMG] Oświecony :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130031_zpsb2744aed.jpg[/IMG] I zabawa :diabloti: Ostatnio podczas takich szaleństw jakimś cudem Hera rozwaliła sobie ucho o adresówkę... Z takim płaczem do mnie przybiegła, jakby co najmniej jej ogon urwało :roll: Ale fakt, że porządnie sobie je rozerwała, teraz jak się bawią to jej obrożę ściągam, ale i tak muszę to kółko duże zmienić na mniejsze... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130065_zpsb4803a8f.jpg[/IMG] Trzymajcie się i do napisania po 5 lutym :evil_lol:
-
Sesja głupoli ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130028_zps57bb924f.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130027_zpsf5be2a39.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130026_zpsbc71aa1a.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130024_zps6ed99f57.jpg[/IMG] I stadko razem ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130056_zps83225b3f.jpg[/IMG]
-
Dzisiaj mija 3 rok odkąd trafiła do mnie Hera :) 3 długie lata, niesamowite, jak to leci... Taki głupol to był :) Paskudna była jako szczeniak. [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/hercia1.JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/herka.JPG[/IMG] Teraz jest nieco lepiej :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130042_zps06c29fc2.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130041_zpsf004bc70.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130029_zps020739e6.jpg[/IMG]
-
Moim zdaniem kolejnym takim podręcznikiem podstawowym o psach jest nowa książka "Zrozumieć psa" Bradshawa. [IMG]http://pewex.pl/pictures/40/g2/82983-115163-product_big-zrozumiec-psa.jpg[/IMG] Zawiera wszystkie doniesienia naukowe o psach i rozważa, na ile psy mogą spełniać się w życiu z człowiekiem itd. Naprawdę warto, kawał dobrej wiedzy, autor przebrnął przez artykuły naukowe i połączył w dobrze napisaną i zgrabną całość :)
-
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='Maron86']Ja mojego właśnie z tej obawy nie spuszczam z linki, na spacerach ma max 20m linkę i 'do widzenia' - czasem fajnie by było psa spuścić bez obawy że się już nigdy nie odnajdzie. Jak był młodszy to raz mi nawiał do psa się witać - znalazłam go na 2gim końcu naszego wspaniałego zadupia, tylko dlatego że wiedziałam gdzie akurat tamten pies mieszka. Niby nie daleko bo jakieś 2km dalej, tylko że ja wiedząc gdzie on lezie wsiadłam w autobus i podjechałam (dziwny zbieg okoliczności że akurat jechał). Zajęło mi to 5-6min, a pies już tam dawno był. Również wiem że on w dobę spokojnie pokona dystans około 20km, a nawet więcej. Przy rowerze zmuszany do biegu robi dziennie (w lato i ładniejsze jesienne/wiosenne dni) 15km rano, a już w południe ma nadmiar energii. Problem się pojawia przy 'wsiąść w samochód', dopiero od wiosny planujemy zakup :P[/QUOTE] Ajj, wariat :roll: U mnie właśnie jest problem ze zwierzyną, ale ogólnie psy nie zwiewają dla samego zwiania i jak tylko coś im sprzed nosa zniknie to wracają... Nadajnik da Ci znać, gdzie pies jest, ale jeżeli wpadnie pod auto to Ci nic po tym :roll: Prędzej tutaj by się przydała OE albo nadal ta linka niestety :shake: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja mam wrażenie, że Parysek żyje w jakimś równoległym wszechświecie, postapokaliptyczna Ziemia ze zmutowanymi szczurami zjadającymi zmutowane resztki obiadowe, które atakują kilkuletnie dzieci, tarzające się w gównach... Plus do tego obrońca świata, płochacz, goniący złe ptasie bestie i moherowe berety i stający w obronie czystości oraz sprawiedliwości! Ciągnijcie to dalej, jest dobrze! :loveu: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='malagos']Tylko broń Boże bokserów nie trzymajcie w domu, bo "to taki pies, co jak ugryzie, to mu się zęby zaciskają i nie otworzy nigdy pyska!"[/QUOTE] Hm, w ten sposób to ta rasa dawno powinna przestać istnieć drogą doboru naturalnego :evil_lol: -
Może dlatego, że dzieci jednak jeżdżą częściej niż psy, częściej spotykam się z kiepskim zachowaniem ludzkich latorośli ;) Jak jakiś pies jedzie, to zwykle pani/pan jest tak zaaferowana/y, że bardzo zwierzaka pilnuje. Nieraz ze zdziwieniem zauważałam psa, wychodząc z pociągu - jechał tym samym wagonem i nie dał o sobie znać :lol: Jak jadą dzieci, to zazwyczaj nie tylko wagon o tym wie, ale i cały pociąg...:evil_lol: Tak jak Patmol, nie przeszkadza mi to, no chyba że dziecko ewidentnie mnie zaczepia - szturcha, rusza moje rzeczy, siedzi z przodu - włazi na siedzenie i się gaaapi :eviltong: albo kopie w siedzenie. W przypadku psa raczej to się nie zdarzyło, pies ewentualnie szczeka albo piszczy. Co też miłe nie jest. W każdym razie ani psy ani dzieci w pociągach, póki nie naruszają mojej sfery prywatnej, mi nie przeszkadzają. Przyznam za to, że kiedy szukam miejsca i widzę dwójkę dzieci w wieku krzykliwym to na 90% pójdę dalej, a jeśli psa - na 90% siądę ;) Kwestia osobistych doświadczeń ;)
-
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='Maron86']Są OE na dźwięk, na wibrację, na spraj, na głośnik z naszym wrzaskiem, na prąd. Faktycznie 'jest w czym wybierać', czy jest sens to już każdy musi sam odpowiedzieć. Ja osobiście sama niedawno się przymierzałam na 'antyszczekową' OE którą nie będzie kojarzył z pilocikiem i ogólnie 'mną', bo jak wpada w szał to nic nie można poradzić tylko czekać. Jednak chwilowo zrezygnowałam. Bardziej mnie zastanawiają te nadajniki GPS, bez żadnych dodatków w sensie OE. Taki czysty GPS pokazujący 'twój pies jest 50km od domu w miejscu tym i tym'.[/QUOTE] Wiesz, jeśli Twojemu psu zdarza się faktycznie wybrać wiele kilometrów na wyprawę, to na pewno tańszym rozwiązaniem będzie taki nadajnik GPS. Najtańszy (ale dobry) kosztuje trochę ponad dwie stówy. Jeśli masz możliwość wtedy wsiąść w auto i po niego pojechać, to nie ma co się zastanawiać... Moje psy (a raczej Hera, bo tylko z nią jest problem) nie zwiewają daleko, ale mi się samo to zwiewanie nie podoba. W sensie, Fro i Chibi nawet jak coś pogonią, to wrócą od razu. Zresztą, pilnuję ich jak mogę i im się nie zdarza ostatnio zwiać za zwierzyną. Szkoda mi też zwierzyny. Z Herą jest problem, bo ona potrafi powoli i metodycznie leźć za tropem aż coś wypłoszy. Traci wtedy słuch, dziś musiałam jej w niezbyt przyjemny sposób przypomnieć, że na "do mnie" się wraca :roll: I jeśli ona za czymś poleci, to na długo, ale nie jest powsinogą, jeśli straci ślad to wróci. Dla niej bardziej przydałoby się chyba OE, bo nie same długie wędrówki są problemem, ale to, że zaczyna tropić i zwiewać :shake: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Soko']Po pierwsze, nie znasz mojego psa lepiej niż ja. Po drugie, powtórzę się: [COLOR=#000000]Jeszcze tylko mi powiedz, jak np. ktoś by ćwiczył BAT, czyli: pies stoi, wpatruje się w dany obiekt (Twój pies) i właściciel czeka na jego decyzję o powrocie, pies to wykonuje, powtarzają to kilka razy. Cóż, to jest ewidentne zainteresowanie czyjegoś psa Twoim, ale [/COLOR][B]nie jest równoznaczne z chęcią na bliski kontakt. Czyja to wina? Psa, że stara się kontrolować swoje reakcje? Właściciela, że chce go wyprowadzić na prostą, bo rozumie, że się męczy? A może Grishy Stewart, że wymyśliła taką metodę dającą innemu psu mylne sygnały?[/B][/QUOTE] Szczerze mówiąc, mi by się bardzo nie podobało, gdyby ktoś bez pytania ćwiczył sobie to na moim psie. Moje psy bardzo nie lubią wgapiania się - jeśli ten drugi pies szczeka, szczerzy kły, piszczy, skacze, merda - oleją, nie ma sprawy. Ale wgapiacz budzi w nich niepokój i zdenerwowanie i na pewno po dłuższej chwili czegoś takiego zareagują nieprzyjemnie. Raczej bym nie była miła w stosunku do właściciela, który stosuje tą metodę na moim zwierzęciu :eviltong: -
[quote name='Ela1980']Pies na szczęście wrócił do normy. Wet. powiada, że raczej to nie padaczka, ale po jednym epizodzie trudno coś stwierdzić. Z racji małego dziecka w domu zasugerował mi, że podobne objawy może dać zatrucie czekoladą. Nie jestem w stanie na 100% wykluczyć, że Pirat czegoś nie znalazł- nikt celowo na pewno czekolady mu nie dał, ale mogło małemu coś upaść... Najważniejsze że jak na razie wszystko ok. Muszę psiaka poobserwować. Komend uczy się pięknie-mam nadzieję, że efekty się utrzymają :)[/QUOTE] To dobrze, że wszystko ok :) Ja podejrzewam, że faktycznie podczas ucieczki mógł mieć starcie z jakimś zwierzęciem i go to tak pobudziło i podenerwowało. Ale ta czekolada też brzmi wiarygodnie. Oby tylko było coraz lepiej, powodzenia :)
- 40 replies
-
- niegrzeczny
- pies
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
Też znam sunię (gończy Hamiltona), która jest rażona OE i widziałam cudowną akcję - suka wybiegła z krzaków prosto do nas, to był spacer w parku. Podbiega, obroża się zaświeciła, więc widzę, że suka dostaje strzał. Przerażona odskoczyła od nas i podbiegła do idących przed nią ludzi, przykleiła im się do nóg i drżała. Ludzie zaczęli wołać do nas, żebyśmy psa brali, mówię, że to nie nasz... Właścicielka była za krzakami, nawet nie wiedziała co się dzieje, tylko raziła na oślep zwierzę :roll: To by można było podciągnąć pod znęcanie się... Ale nie radziła sobie z nią, chyba się jej pozbyła, bo nie widzę ich już nigdzie. Ja na pewno nie szkoliłabym psów OE, chodziłoby mi tylko o gonienie zwierzyny. Ale po pierwsze, nie stać mnie, po drugie, bałabym się, że coś spapram i stracę jedyną nadzieję, jeżeli chodzi o oduczenie psów gonienia zwierząt ;) Ale podobno są OE, które mają głośnik, w sensie - Ty mówisz do nadajnika, a pies to słyszy przy uchu. Ale nie wgłębiałam się w temat, więc nie wiem, czy faktycznie tak jest. Fajnie by było, bo sygnał dźwiękowy nic psu nie mówi, a ryknięte "stój, wróć!" już mogłoby go otrzeźwić zanim się psu strzeli impulsem. W przypadku Hery obawiam się, że olałaby zupełnie rażenie prądem :roll: -
[quote name='Ela1980']Po ataku był bardzo spragniony był bardzo, jeść nie chce wcale. Na dźwięki piszczące reaguje nagłym pobudzeniem, czasem agresją. Dzisiaj jest jakby wycofany taki nieufny. nie bardzo pozwala się dotknąć, nie przychodzi na wołanie, albo przychodzi z ociąganiem. miałam kiedyś sukę która po oszczenieniu dostała drgawek i potem zachowywała się podobnie. o jego chorobach nic nie wiem, ponieważ jest pieskiem adoptowanym- nic oddająca mi o tym nie mówiła(względnie może nawet nie miała takich informacji)[/QUOTE] Może się bardzo pobudził, jeśli miał starcie z jakimś lisem albo inną kuną... Pies mojego chłopaka, jak mu kuna wlezie do ogrodu i ją pogoni, przez kolejne 3 dni jest tak masakrycznie pobudzony, że biega tam i z powrotem jak nakręcony :roll: Twój pies ma tendencje do takich wariactw, więc może to kwestia podniecenia. Ale może być tak, że się czymś paskudnym zaraził albo ma jakąś chorobę genetyczną czy rozwojową. Nikt mu do głowy nie wejdzie, raczej leć do weterynarza, opisz, co zaszło, może lekarz na coś wpadnie. Ew. przepisze coś na uspokojenie.
- 40 replies
-
- niegrzeczny
- pies
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Naklejka']Wracamy z psami ze spaceru. Idą dwaj policjanci, patrzą na nas i jeden z nich mówi do drugiego: patrz, nasi idą! Kolega chyba nie zajarzył, więc mu coś tam powiedział w stylu: no psy idą, zobacz jakie fajne. :lol:[/QUOTE] :evil_lol: Genialne ;) -
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='Majkowska']Ostatnio spotkałam pana który takiego czegoś używa przy swoich psach myśliwskich- tyle że chyba ma gpsa wczepionego w obrożę elektryczną. Bardzo polecał, szczególnie do psa polującego który czasem znika i niewiadomo czy wystawia, czy goni, czy włazi w norę... Jak to na codzien działa to nie wiem, ale mnie osobiście taki gadżet byłby zbędny - zawsze jak Wald znika w krzakach to żyję w przekonaniu że jeszcze gdzieś jest i że własnie do mnie biegnie :evil_lol:[/QUOTE] Tylko za taką obrożę elektryczną z nadajnikiem płaci się 3 tysiaki wzwyż, a sam nadajnik to już 215 zł ;) Ja bym chętnie kupiła elektryczną, ale nie mam na to kasy :roll: Ten nadajnik ma też podsłuch, można słyszeć, co się dzieje, co pies robi. Tylko (jestem urodzoną czarnowidzką) sobie wyobrażam, jak psa strzeli auto - i co z tego, że wiem, gdzie jest, co z tego, że słyszę szum aut obok...:shake: OE daje tą przewagę, że psu możesz ryknąć do ucha i może go to otrzeźwi chociaż trochę. -
[quote name='Ela1980']Nie przychodzi ze strachem. Jest radosny, zadowolony, a nawet "uśmiechnięty". Robi kółko wokół moich nóg i kładzie się na ziemi, lub wskakuje na łóżko robi obrót wokół włanej osi i układa się z łapą na łapie ;) Nie zauważyłam, aby był zestresowany, lub wystraszony. Jedyne co zauważyłam to własnie to, że w chwili gdy udało mi się wdrożyć komendy, to jakby odeszła mu połowa powera- już nie jest na permanentnym haju tylko tak jakby na pół gwizdka. Nie wiem właśnie, czy tak męczą go ćwiczenia umysłowe, czy coś robię nie tak.[/QUOTE] Oczywiście! Nie ma nic lepszego niż porządne ćwiczenia umysłowe. 10 minut nauki "zostań!", kiedy pies przecież się nie rusza, męczy bardziej niż 10 minut szalonego biegania po podwórku. Poza tym pies przestał być pobudzony, bo przestał szukać sobie rozrywki w otoczeniu, a bardziej bacznie obserwuje Ciebie - bo to Ty jesteś teraz źródłem rozrywki. Pamiętaj, że dla psa szkolenie i nauka to największa przyjemność ;) Ja to widzę na co dzień - psy znajomych mnie uwielbiają, bo jak je spotykam to zwykle uczę "siad" czy "łapka", tak sobie. Potem mi właściciele mówią, że pies jak mnie widzi, to od razu się rwie :evil_lol: Ale to żadna magia, pies po prostu pragnie Twojej uwagi, został wyhodowany, żeby pracować i nie ma dla niego nic gorszego niż bezczynność. Popieram Brezyl - skoro i tak chodzisz na spacery i tak, co Ci zaszkodzi poszukać kogoś z okolicy, kto ma fajnego psa? Jeśli będziesz chodziła z psem tylko w pola i pies nie pozna innych przedstawicieli swojego gatunku, to albo stanie się wobec nich agresywny albo przeciwnie - inny pies będzie taką atrakcją, że zobaczy jakiegoś na polu daleko i do Ciebie nie wróci. Twój pies musi się nauczyć, że inne psy są częścią świata, ale nieistotną, bo to właściciel jest ważniejszy i lepszy. Jesteś na dobrej drodze, bo szkoląc psa, tworzysz z nim więź :)
- 40 replies
-
- niegrzeczny
- pies
-
(and 1 more)
Tagged with: