Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Dzisiaj na widok 5 psów panowie zbierający w parku drewno zawołali: "Ile mięsa, dajcie nam któregoś!". Mówię, że sama skóra i kości, a oni (wskazując na puchatego samojeda) - "Z tego to na pewno byłby obiad". Odpowiedziałam, że raczej poduszka :diabloti:
  2. [quote name='Beatrx']tia, tylko na mojej ulicy jest co najmniej 5 psów i to takich, co na podwórku żyją stale, więc jakie licho kogoś przypałętało do mnie? chociaż kiedyś podrzucono mi psa, tylko wtedy dostałam liścik i tam było napisane, ze piesek wędruje do mnie, bo jego właścicielka nie może się nim zajmować, a widzi, ze ja kocham psy, więc może mam pecha do podrzucaczy:evil_lol:[/QUOTE] Może ktoś chciał byś dyskretny? ;) Jakby podrzucił komuś innemu z psem na stałe na podwórku, to pies by ujadał i ktoś by wylazł zobaczyć :eviltong: Nie wiem, to faktycznie dziwne ;)
  3. [quote name='Beatrx']tak szczerze to jedynie chciałabym nagrania z monitoringu, a nie "pomoc" policji czy zakładanie sprawy w sądzie;)[/QUOTE] Jeśli mieszkasz w mieście, to na pewno Twoja okolica jest "pod opieką" jakiegoś dzielnicowego. Możliwe, że nigdy go nie widziałaś, tak jak ja swojego :evil_lol:, ale on jest właśnie od takich spraw. Warto by iść na policję, podać ulicę i zapytać, jakiemu dzielnicowemu podlega Twoje miejsce zamieszkania. I z nim załatwiać takie rzeczy, może się uda to nagranie zdobyć, choć oni chyba ich nie udostępniają nikomu, tylko sami je analizują w razie wszczęcia sprawy... Ale spróbuj, zadzwonić czy napisać nie zaszkodzi. W przypadku mojego miasta, na stronie internetowej są wypisani dzielnicowi i ulice im przypisane. Może u Ciebie też jest coś takiego... Ja myślę, że to nie trutka, bo trutkę się podrzuca bardziej "subtelnie", jedna kość, kawałek mięsa. Raczej jakiś nawiedzony ktoś miał resztki po żarciu, pamiętał, że masz psa, więc je zostawił, żeby "się nie zmarnowało" :diabloti:
  4. [quote name='Handzia55']Haha:evil_lol: ja tak się witam z psem sąsiada, którego bardzo lubię.:lol: Mówię do niego "cześć Filipie" (do psa, nie do jego pana). Kiedyś tak się witaliśmy pod kioskiem, a za chwilę, kioskarka woła "panie Filipie, gazetę pan zostawił". Uśmialiśmy się wtedy do łez.:lol:[/QUOTE] :D Uświadomiliście panią kioskarkę? :evil_lol:
  5. [quote name='ulvhedinn']Ale z mikrusami naprawdę ciężej dojść do porozumienia w kwestii trzymania dzioba na kłódkę ;) Niestety czasem wychodzę na taką straszną pańcię, bo Pi biorę niekiedy na ręce- przecież nie będę każdemu tłumaczyć, że ona jest upośledzona a zarazem nadpobudliwa, i jak się nakręci, to paszczy nie zatka a i użreć umie..... owszem, da się ją wprowadzić nawet w grupę dużych psów, ale nie jak duże leci i bezceremonialnie usiłuje ją nachalnie obwąchać, a nie daj boże zaczepić łapą. Za to ostatnio miałam niejako odwrotną sytuację- idę z bandą kurdupli, na smyczach, z przeciwka lezie coś labopodobne luzem. Małe udają grzeczne, Lila coś tylko burczy po cichu. No i labopodobne nagle wyrywa z ujadaniem w kierunku małych.... w momencie jak labiszon był o kilka kroków, kurduple zgodnie "ryknęły" (w kupie siła), labopodobne zwątpiło i zwiało :diabloti: No i jak ja mam uczyć maluchy grzeczności, no jak?[/QUOTE] Ja wiem, wiem, mam też małe psy :p Tylko jest różnica między przejściem z drącym się psem, a stawaniem z nim tuż koło przechodzących psów i pozwalanie na bezkarne ujadanie... Czasami mam wrażenie, że ludzie to robią po to, żeby zobaczyć, czy ja dam sobie radę z czterema psami. Dziś jakiś chłopak przeszedł ze swoim astopodobnym tuż obok mnie z czwórką, pies pysk miał może pół metra od moich, był cały nabuzowany... Akurat moje pieseczki dostały ochrzan za włażenie mi pod nogi, więc były grzeczne, wystarczyło krótkie i stanowcze "zostawić psa" i nawet się nie zająknęły. Nawet nie chce mi się zastanawiać, czemu nie wziął psa na drugą stronę albo nie poczekał itd., pewnie chciał zobaczyć, czy będzie draka. Z małymi pieskami mam taką jedną-dwie sytuacje dziennie :p Za to miałam jeszcze lepszą sytuację, wracałam ze spaceru, już ciemno, idę chodnikiem koło ciągu domów jednorodzinnych. Mijam grupki ludzi, psy też, obojętnie. Nagle słyszę "dzień dobry", odwracam się i widzę nachylającego się faceta ze szczeniakiem na rękach - podtykał szczyla Frotkowi pod nos... Odruchowo szarpnęłam psy i bez słowa przyspieszyłam. Za sobą słyszałam "chyba nie poznała" i po dłuższej analizie doszłam do tego, że to moi "znajomi", którzy zresztą stracili "przeze mnie" psa. Przechodziłam z moimi psami po drugiej, ich stary jamnior wyleciał z otwartej bramy do moich psów i strzeliło go auto... Nie będę się wdawać w szczegóły, to było coś okropnego :roll: W każdym razie wzięli sobie nowego pieska, ale rozumu zabrać zapomnieli.
  6. [quote name='evel']Wczoraj mnie naszła refleksja jak przechodziłam miastem z wielkim poczwarem, jak właściciele małych agresorków ze stoickim spokojem zupełnie ignorują wyskoki swoich psów do innych. Nie karcą, nie ukrócają tych zachowań, po prostu idą a piesek na smyczy dostaje szału i zdziera sobie łapki o chodnik, bo jest ciągnięty jak worek z ziemniakami. Biedny poczwarek bardzo uważnie ogląda te zjawiska i nie bardzo wie, o co kaman.[/QUOTE] Jak jeszcze idą dalej, to pół biedy... U mnie często wygląda tak, że piesek zaczyna pyszczyć do moich psów, a właściciel staje. I stoi z tym drącym się psem, stoi, stoi, a pies się szarpie, wyrywa. Ostatnio taką zabawę sobie urządził westie, jego pan dał mu luz na smyczy i oglądał moje psy. Równo dziesięć minut się darł, póki nas widział... W pewnym momencie miałam ochotę zawrócić i facetowi psa wyrwać i szarpnąć porządnie, bo ten przenikliwy jazgot czułam w kiszkach :roll: Ostatnio szłam też z psami koło bloku, najniższe okno na wysokości mojej głowy. Najpierw widzę - gapi się babka. Za chwilę babka znika i pojawia się z yorkiem, który na jej rękach wypluwa płuca do moich psów :loveu: Nie wiem, co się właścicielom takich piesełków wydaje, ale chyba nie mają pojęcia (albo nie chcą mieć), że piesek nie woła do kumpli tylko wykazuje jawną agresję :roll: Wyobrażacie sobie taką sytuację z dobermanem czy rottkiem? Zaraz ktoś by na policję zadzwonił, że baba stoi, a pies się rzuca...
  7. Cudne fotki, normalnie gdybyś napisała że to lato, to bym uwierzyła :evil_lol: Leda faktycznie świetna :p Hm, i co, odpowiadałaś księdzu na te pytania? Jakby mi przylazł jakiś i zaczął wypytywać o takie sprawy to by szybko się za drzwiami znalazł...
  8. [quote name='Rinuś']Wiadomo kto to pisał - SPECJALISTKA :p[/QUOTE] Chyba masz ostatnio ze wszystkimi na pieńku, skoro nie widzę żadnych Twoich merytorycznych postów, a jedynie dosrywanie temu i owemu?
  9. [quote name='*Monia*']Hexa też podnosi łapę i leje na wszystko co się da - drzewa, krzaki, słupy, kępy trawy. Na komendę ją nauczyłam sikać i miałam na długo problem wyjść awaryjnych z głowy (sylwester, burza, pośpiech), ale łajza się wycwaniła po kilku latach i potrafi kucnąć bez sikania a później udaje że załatwiła potrzebę i chce się bawić/dostać pochwałę/wrócić do domu :mad:. Nawet psu wierzyć nie można bo ściemnia jak mu wygodnie :evil_lol:[/QUOTE] Haha, Chibi też ściemnia, że sika, jak jej wydaję komendę "siusi" ;) Jeśli chce coś powąchać albo szybko wrócić do domu - kuca, patrzy na mnie i wstaje, a przecież widziałam, że potrzeby nie załatwiła :evil_lol:
  10. [quote name='Ty$ka']Malamut jest fajny ;). Mniej krejzolski niż haszczak, ale różnie z nim, jeśli chodzi o inne psy. I jednak są bardziej dominujące :) Tak czy inaczej ja lubię jedne i drugie. Bo po 8latach stwierdziłam, że wolę psa współpracującego z człowiekiem, nastawionego na pracę z nim, szybko się uczącego i takiego, o którego nie mogę się bać, że mi spieprzy ze spaceru, zje kotka, kurkę czy pójdzie robić burdel wśród psów. Oraz takiego, żebym nie bała się wracając do domu, cz zastanę pół łóżka czy tylko pierz, porozwalane śmieci z kosza, a sama przyczyna wybrała się na spacerek po okolicy, zagryzając kurki przy okazji, bo sobie otworzyła okno :diabloti:[/QUOTE] Haha, no właśnie to mi w huskych przeszkadza najbardziej :) I to spieprzanie na własną łapę, niby fajnie, że pies "dziki, wolny i niezależny", ale dla mnie definicją psa jest chęć współpracy z człowiekiem, a nie chęć ucieczki mu w siną dal, bo chce sobie teren eksplorować.. Przecież po to łazi ze mną na spacery, żeby eksplorować :evil_lol: Jeszcze tam zwianie za sarną czy zającem i powrót po kilku minutach zrozumiem, choć tego nie znoszę, ale to jest instynkt pogoni. Ale takie zwianie na długie godziny, żeby po okolicy połazić samemu, to mi bardzo się nie podoba ;)
  11. [quote name='Martens']Głośne czy nie, ale na pewno jest więcej miejsc sprzedaży, większy wybór, ciekawsze oferty. Dobry biznes zwęszyli na debilach. Swoją drogą zadziwia mnie, że Polacy są taaacy biedni, taaacy wyssani z każdego grosza przez zuego Tuska, tak bardzo nie mają na życie, a co drugi bez mrugnięcia okiem na Sylwestra puszcza z dymem kilka stów...[/QUOTE] Też mnie to dziwi, szczególnie, jak znam te osoby puszczające petardy i wiem doskonale, że groszem nie śmierdzą..
  12. [quote name='Soko']Za to moja Wera regularnie na psim parku pierwsze 10 minut spędza lejąc wszędzie z podniesioną lapą :P[/QUOTE] Moje suczki to samo ;) Nie mogę się nadziwić, jak mogą sikać kucając i podnosząc jednocześnie nogę, żeby nasikać na drzewko albo trawkę... Hera sobie wymyśliła, że nie kuca, tylko wsadza tyłek w krzaki i sika na stojąco, co nieco zapachu zostaje na wyższych gałązkach :evil_lol:
  13. [quote name='gryf80']czasami wręcz myślę,że psy miejskie maja lepiej ze wzgl na ilość bodzców...[/QUOTE] Własnie na wychowaniu pisała babka z mixem JRT (szczyl) z piekła rodem... Piesek zabawia się, łapiąc koty za gardło i ciągnąc je po podłodze, rzuca się na synka "w obronie pani" i inne dzikie rzeczy, w które ciężko mi było uwierzyć. Okazuje się, że piesek na spacery nie chodzi, bo przy zakładaniu szelek gryzie panią do krwi, ale jest wybiegany, bo "biega cały dzień po ogrodzie" :loveu: Gdyby pies łaził na spacery siłą rzeczy - bo ogrodu by nie było - na pewno byłby chociaż minimalnie lepszy ze względu na zmęczenie bodźcami, spotykaniem innych psów, ludzi i tak dalej. A tak jest zdrowo walnięty :p
  14. [quote name='Majkowska']Był wyjątkowy. Z całą swoją ramolowatą naturą, ale kochany i jedyny. Nic nigdy go nie zastąpi. Pamiętam jak byłam małą dziewczynką i uświadamiałam sobie że on odejdzie, tak strasznie mi wtedy smutno było mimo że miał przed sobą jeszcze wiele wiele lat. A teraz mimo że jestem już o te 13 lat starsza i powinnam być szalenie dorosła i poważna to i tak nie potrafię się pogodzić i zawsze łezka skapnie. Cieszę się w tym wszystkim że mi się tak Waldek napatoczył i że wzięłam go mając Amorka, bo prawdopodobnie po śmierci Amcia już bym żadnego psa nie chciała - pewnie moje serce zostałoby już na zawsze przy Amorku, a ja bym gniła w beznadziei i samotności... Ja nie mam oporów przed zamykaniem psa, a właściwie nie tyle zamykaniem, bo zamykać go nie cierpię. Ja go odsyłam do siebie i on ma tam być. Klatka jest dla niego takim azylem że w niej nie jest unieszczęślwiony, zwyczajnie tam siedzi. A nawet jak teraz bym chciała zamknąć gdzieś Waldka to nie mam gdzie, bo jedyny nieprzechodny pokój oddaliśmy dziecku a tam Wald nie wchodzi.[/QUOTE] Ja zawsze sobie mówię, że jest wiele, wiele psów, po których śmierci nikt się nawet nie zasmuci... A ilość naszych łez po psie jest tylko świadectwem naszej miłości do niego i jego dobrego życia. Mimo to czasem nagle sobie uświadamiam, że Lusia za niedługo będzie miała już 10 lat i jakoś mnie ściska w dołku. Nie pamiętam już życia bez niej, dla mnie czas się dzieli na prehistorię ("przed psem") i wspomnienia ("z psem") ;) Ale to prawda, dobrze mieć tego drugiego psa, który mimo wszystko wypełnia życie radością i zajmuje myśli. Inaczej człowiek utopiłby się w żalu.. U mnie cztery klatki w domu wyglądałyby nieco makabrycznie :diabloti: Zresztą, Chibi zajęłaby je wszystkie i nie pozwalała nikomu do nich wejść, mała wredotka :loveu:
  15. [quote name='Ela1980']Bardzo Wam dziękuję za rady :) Rozminęłyśmy się z ostatnimi postami zmierzchnico :) Wszystko co piszecie jest racją. Postaram się z psem popracować podpierając się waszymi radami, a jak nie poskutkuje to poszukam pomocy u specjalisty. Mam jednak nadzieję, że intensywna praca da w końcu jakieś efekty.[/QUOTE] Niestety, trafiłaś na miks rasy, która jest bardzo, bardzo wymagająca... Mam nadzieję, że Wam się uda, bo domyślam się, że psiak jest fajny i słodki, tylko bardzo "szalony". Powodzenia! I naprawdę radzę się przejść - na dogomanii - na dział tego forum o Jack Russell terrierach, myślę, że oni lepiej podpowiedzą, jak poprowadzić takiego psa. I poczytaj też może bloga o fajnym białym Jack Russelu, dużo przydatnych informacji :) [URL]http://bialyjack.blogspot.com/[/URL]
  16. [quote name='Majkowska']Ja na szczęście mam klatkę, więc psa zamykam wiedząc że ktoś sobie nie życzy - widok iście chrześcijański , chudy pies zamknięty w klatce w centrum miasta :D Zresztą, czarna sutanna i białe kłaki to trochę złe połączenie. Heheh już to widzę " ma ksiądz tutaj taki rulonik do czyszczenia odzieży , niech ksiądz sobie kłaki zczyści bo piesek księdza trochę pobrudził". U rodziców przychodził do nas mój znajomy ksiądz, więc nie było problemu, wypuszczaliśmy do niego Amorka, a potem ksiądz był zakudlony po uszy, a widok uradowanego psa wystającego spod sutanny - bezcenny :loveu: Tak to zamykaliśmy go w łazience, kiedyś wyrwał kratkę i wyskoczył na proboszcza siedzącego na kanapie...:oops: Amorek :( To był pies . Ciągle go wspominam, nie ma dnia żebym o nim nie pomyślała... :([/QUOTE] Musiał być naprawdę wyjątkowy.. Nie da się tak po prostu uznać, że "to już było i trudno", prawda? Patrzę na te moje kundle i uświadamiam sobie, że każdy jest tak bardzo inny i indywidualny, że z odejściem któregokolwiek pojawiłaby się pustka nie do wypełnienia.. Ja mogę w sumie psy na górze (piętrze) zamknąć, może tak zrobię, chociaż baaaardzo tego nie lubię.. Są w końcu domownikami, mają większe prawa niż ktoś, kto przychodzi z zewnątrz. Przyznam, że nie znoszę kolędy i tak sobie myślę, że może zostanę z psami na górze po prostu :evil_lol:
  17. Ja mówię serio z tym, żebyś się dowiedziała z jakiej hodowli pies ma pochodzić i zadzwoniła do hodowcy :evil_lol: Bo Twój tata wcale do swoich planów może się nie przyznać..
  18. [quote name='Majkowska']ja generalnie uwielbiam wizyty księży i cały ich wywiad... Jak byłam na wizycie w domu tż jeszcze jak nie byliśmy po ślubie to mnie ksiądz o mało z domu nie wygonił. " Zaraz, ja mam tu zapisaną panią X (mamę tż) i pana Y (mojego tzta) ,a pani to kto? " " aaaa ja taka dodatkowa..." " no to co pani tu robi?" :crazyeye:[/QUOTE] Ja też mam w tym roku kolędę... Jeśli trafi się ksiądz, który nie lubi psów, to już mu współczuję :loveu:
  19. Może pokaż ojcu dogomanię? Strony internetowe przeciwko rozmnażaniu? Ja tak wyedukowałam moich rodziców. Ale chce psa rasowego czy pseudo-rasowego? Bo jeżeli chce mieć z rodowodem, to zrób dywersję i porozmawiaj osobiście (telefonicznie) z hodowcą, którego ojciec sobie wybierze i mów wprost o jego planach. Myślę, że żaden zdrowy psychicznie hodowca nie odda psa komuś z takimi planami. Nie znam zupełnie Twojego ojca, więc nie obraź się, ale może on tak naprawdę chce te szczeniaki dla kasy, a "szczeniaczki dla dzieci" to tylko bajeczka dla Ciebie?
  20. [QUOTE]Jak go nie zapnę w szelki to nie idziemy. Ale całe dnie biega w ogródku- wielkość ok.60 metrów. To nie jest tak, że ja go w domu przetrzymuję. Próbuję go nauczyć czegoś, ale on nawet nie słucha moich komend. Podręczników czytałam kilka, ale cóż z suchej wiedzy jak pies ma swoje spojrzenie na sprawy szkolenia.[/QUOTE] Ojej... No to mamy winowajcę. Gdyby szczeniak nie miał ogrodu, MUSIAŁABYŚ z nim wychodzić poza teren i pies by nauczył się chodzenia, spotykałby inne psy, ludzi, miałby nowe bodźce, a Ciebie uznawałby za kogoś najlepszego na świecie - bo dawałabyś mu te bodźce. Niestety, to zostało zupełnie spartaczone, bo pies nauczył się, że jego świat to ogród. OGRÓD NIE WYBIEGA PSA!!! Ogród to duży kojec, nic więcej! Kojarzysz psy kojcowe? Owczarki czy inne duże kundle, które rzucają się na kraty, nie mają bodźców, nieraz stają się agresywne czy apatyczne? No to właśnie na takiej drodze jest Twój pies. To tak, jakbyś swojego dziecka nie brała na plac zabaw, nie zapoznawała z innymi dziećmi, nie chodziłoby ono do szkoły ani do przedszkola. Wyobrażasz sobie 10-latka, który całe życie spędza w domu? Twój pies jest teraz młodzieńcem, pełnym hormonów i energii, młodzieńcem-mixem [B]jednej z najbardziej aktywnych ras. [/B]A Ty proponujesz mu... ogród? I co on ma tam robić? Biegać w kółko cały dzień? Jak na razie pewnie obszczekuje przechodniów i uczy się, że obce psy i ludzie to samo zło, bo są za płotem i trzeba ich gonić. Super. A to zdanie: "[COLOR=#000000]Próbuję go nauczyć czegoś, ale on nawet nie słucha moich komend." - wybacz, jest śmieszne. OCZYWIŚCIE, że nie słucha komend, skoro nie umiesz go ich nauczyć! Skąd on ma je znać, skoro ich go nie nauczyłaś? Bierzesz miskę, zamiast dawać żarcie, naprowadzasz psa na "SIAD" i dajesz CAŁĄ MICHĘ za komendę. Niech pies w końcu się nauczy, że ktoś czegoś wymaga, że nie ma nic za darmo! Jeśli nie zaczniesz czegoś robić z tym psem, to skończy się tutaj ogłoszeniem "oddam psa" [/COLOR]:roll: [QUOTE][COLOR=#000000]Spodziewałam się raczej ukierunkowania co zrobić metodą małych kroczków. [/COLOR][/QUOTE] Przecież Ci piszę. A teraz wypunktuję, więc już nie będziesz mogła mówić, że nie dajemy Ci rad. 1. Spacery - tak jak już pisałam, obroża, a nie szelki i codziennie na spacery. Koniec kropka. Ogród nie wystarczy. Psa trzeba zmęczyć. 2. Szkolenie - jeśli sama nie umiesz, to dzwoń do specjalisty. 3. Żarcie nigdy za nic - musi coś zrobić za miskę, popracować na nią. Niech to będzie siad, waruj, hop, nieważne! Nie ma nic za darmo. 4. Skoro pies ma problem z dziećmi i kotami, to nie powinien z wami spać. Klatka kennelowa tu się sprawdzi, ALE NIE ZA KARĘ, tylko jako miejsce odpoczynku. 5. Jeśli naprawdę widzisz, że nie dajesz rady, zgłoś się do właścicieli Jack Russell terrierów. Poproś o radę, a jeśli nie umiesz im sprostać, poszukaj psu innego domu.
  21. Możemy oczywiście iść Twoim tokiem myślenia i działać jak Rumunia czy Ukraina. Kołować sobie szczeniaczki, rozmnażać suki na łańcuchach, a potem jak będzie psów za dużo - strzelać do nich na ulicach miast :loveu: Czemu nie? Po co się wzorować na cywilizowanych krajach, skoro łatwiej działać na opak, byle jak, mieć w du...szy inne stworzenia i kochać swojego pieska, a reszta niech zdycha? :p Tylko potem jak Ci przypadkiem piesek do schroniska trafi i go uśpią albo kulkę dostanie, bo zwieje, to rozpacz czarna, jak tak można, pieski biedne źle traktować...
  22. [quote name='Ela1980']Najgrosze zaczyna się gdy wracam do domu(zwykle po godzinie, lub dwóch) pies wyje jak tylko mnie usłyszy przy furtce, nastepnie drapie w drzwi kiedy je otwieram z klucza(obdarł je już z farby całkiem) Chowam synka za drzwi i je otwieram- wtedy wypada biała furia- eksplozja lizania, skakania, piszczenia wycia i niestety siusiania(z emocji nie kontroluje pęcherza) Podczas gdy pies wykonuje taniec radości ja wpycham małego do domu i odgradzając się od Pirata torbą, lub odsuwając go nogą wdzieram się do domu zostawiając go na dworze. Gdyby wpadł w tym amoku do domu, to by nas gryzł, ślinił i na nas siusiał chyba w nieskończoność- przy okazji niszcząc zakupy i ubrania. A raz podczas takiego powitania zwalił syna ze schodów-dlatego go ukrywam za drzwiami. Poza tym porwał mu trzy kurtki i czapkę, a także kilkakrotnie obsiusiał z tej radości. Sił mi nie starcza. Adpocja psa była naszą wspólną decyzją- długo przemysliwaną. Jesteśmy miłośnikami zwierząt. Mieliśmy w życiu wiele psów, kotów i innych, ale takiego egzemplarza nie życzę nikomu. Jeśli chodzi o komendy to mam wrażenie, że on w tej gonitwie myśli po prostu ich nie słyszy, lub nie ma czasu przetworzyć, aby zrozumieć co ja w sumie od niego chcę...[/QUOTE] Niestety, tego można było się spodziewać po mieszańcu Jack Russell terriera. To, co opisujesz, to jest istne szaleństwo. Nie będę Ci radzić przez internet, bo każda jedna mała rzecz w tym psie to problem. Trzeba go "kompleksowo" wychować, nauczyć wszystkiego od podstaw, po pierwsze - porządnie wybiegać, bo to jest wulkan energii, a z tego co piszesz, nie ma zupełnie żadnego ukierunkowanego ruchu. Naprawdę rozejrzyj się za specjalistą w okolicy, wpisz "szkolenie psów + najbliższa duża miejscowość" w google, poszukaj trenera i zwyczajnie zadzwoń. Bo naprawdę będzie za późno.
  23. [quote name='Ela1980']Próby wychodzenia wyglądają tak: usiłuję ubrać Pirata w szelki- Pirat mnie gryzie (często do krwi) jak już go ubiorę, to wlokę go w pola na spacer- czasem idzie, czasem ciągnie aż mi stawy trzeszczą, ale najczęściej wywala się do góry brzuchem i na rękach go targam. Puszczony w polach-gdzie go samochód żaden nie trafi, biegnie przed siebie nie reagując na gwizdy, wołanie ani ulubioną zabawkę zabieraną w celu aportowania. Ślicznie aportuje patyk, lub gumową kostkę, ale pod warunkiem, że mu się akurat zachce, bo jak nie to gnam go aż mu siły zbraknie i niosę, lub wlokę jak nie dam rady nieśc do domu.[/QUOTE] Pies powinien cały czas mieć założoną obrożę, olać już te szelki na razie. Dopinasz smycz i bierzesz go na spacer po prostu. Jeśli dopinanie smyczy mu się nie spodoba, to przyczepiasz na stałe króciutką smycz do obroży, żeby zawsze móc psa złapać. I ewentualnie do tej smyczy dopinasz tą spacerową smycz i wychodzicie. Możecie iść powoli na spacer, nie ciągnij go na te pola na siłę, daj mu czas na powąchanie wszystkiego. Ewentualnie zachęcaj go do pójścia dalej smakołykami czy piszczącą zabawką (powinien się nakręcić taką). Jeśli wiesz, że pies Ci zwiewa, to go nie puszczaj! Możesz choćby w Mrówce czy innym sklepie (na allegro też) kupić długą linkę lub taśmę, tak z 10-15 metrów. Ucz psa przywołania, np. "do mnie!", w nagrodę smakołyk czy zabawka, patyk, zależy co jest dla niego atrakcyjne. Najpierw uczysz wołania z bliskiej odległości, potem coraz bardziej zwiększasz dystans. Gdy pies już umie komendę "do mnie", wie o co w niej chodzi, ale ją oleje - szarpiesz linką. Nie ciągniesz psa do siebie, to jest krótkie szarpnięcie, informacja "nie możesz mnie ignorować". Jak pies się obudzi i wróci - nagroda. Z tego, co piszesz, wynika, że ten pies nie był niczego uczony... Poczytaj choćby jeden podręcznik do szkolenia. Piszesz "próby wychodzenia" - to znaczy, że nie zawsze się udaje. Taki pies powinien mieć co najmniej 3 spacery dziennie, w tym dwa co najmniej 1-2 godzinne. Jak to u Was wygląda?
  24. Ja właśnie nie byłam miła dla sąsiada, który mi prawie pod domem petardy odpalał... Dla dziecka robił pokaz. Kurka wodna, 2 dni po sylwestrze, powiedziałam, że jak chcą strzelać, to niech idą gdzieś dalej, a nie pod domami petardami walą - "nie chce im się" :roll: A że wie, gdzie mieszkam, to jeszcze skakał, że ja przecież mieszkam dalej, on mi nie pod samym domem odpala (kij z tym, że tuż pod oknami innych sąsiadów) i on też ma psa. No to fajnie go ma, skoro w ogóle się nie liczy z jego strachem. W każdym razie odpuścił, ale boję się, że wymyśli jakiś idiotyczny sposób na zemstę, np. rzucenie mi petardy do ogrodu czy coś w tym stylu.. Ale wtedy będzie polizei i się nie będę szczypać :shake:
  25. Jak dla mnie, to jest opis psa z piekła rodem a nie "mądrego i wspaniałego". Wygląda na to, że zatruwa życie wszystkich wokół. Jak wyglądają wasze spacery? Jak w ogóle z nim pracujesz, tzn. w jaki sposób uczysz go komend? Jak dla mnie, to on wygląda na rozbrykanego, pełnego energii i nierozładowanego młodzika, który się wyżywa na kotach i rości sobie prawa tam, gdzie ich nie powinien mieć :roll: Pies jest o Ciebie zazdrosny... Jesteś jego rzeczą? Naprawdę nie widzisz nic złego w tym, że pies traktuje Cię jak swój zasób, swoją własność, którą on dysponuje? To nie jest urocze, to raczej jest wychowywanie małego tyrana, który uprzykrzy wszystkim wokół życie. Po pierwsze - specjalista i to jak najszybciej! Zanim się utrwalą negatywne wzorce zachowań i jedyne, co będzie z tym psem można zrobić, to go oddać (a kto go zechce?) albo uśpić. Po drugie - więcej pracy, ruchu, ale z sensem. Nie bieganie w parku za zapachami, tylko nauka aportu, nauka przywołania, nauka komend, skupianie w rozproszeniach. Niech dobrze wykonane ćwiczenia nagradza dziecko (na początek najlepiej rzucając żarcie na ziemię, bo nie wiem jak u Pirata z delikatnością). Ten pies musi się rozładować! Po trzecie - klatka kennelowa i won z łóżka. Poczytaj w internecie, jak się psa przyzwyczaja do zostawania w klatce. To nie ma być kara! To ma być spokojne miejsce, w którym pies ma odpoczywać. Musisz tego psa nauczyć - musi się nauczyć wyłączania i uspokajania. Inaczej wiecznie będzie rozbudzony, będzie polował na koty i bronił Ciebie. Wygląda na to, że robi to z nudów i nadmiaru energii, tą energię trzeba wykorzystać, a w domu uczyć psa spokoju. Naprawdę zajmijcie się tym, bo dzieciństwo Twojego dziecka to będzie koszmar, a koty już są biedne :roll:
×
×
  • Create New...