Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Ano, rodzice też zwykle pracują, więc nie mają co z dziećmi zrobić ;) Takie czasy, co poradzisz :diabloti: Fakt, fajnie mieć stadko psów, ale do pewnej granicy... 3 psy (jak dla mnie oczywiście) to max, 4 to za dużo, przy pięciu można się powiesić... (Na co mam ochotę ostatnio, mimo że prowadzenie 5 psów naraz nawet jakoś mi sprawnie idzie :evil_lol:).
  2. Kalosze koniecznie!!! I to najlepiej ze sklepu sportowego/dla myśliwych, bo takie zwykłe w normalnych obuwniczych wytrzymują jeden-dwa spacery z psami (sprawdzona informacja, niestety). Ja pamiętam, jak u mnie piętrzyło się po 7-8 par butów, nie nadążały z wysychaniem po spacerach :diabloti: 17 obroży dla dwóch psów :shock: Jak ja dla moich mam jakąś obrożę na wymianę, to jest już dobrze...:evil_lol: Zazwyczaj kupuję nową, jak stara ewidentnie się psuje ;) Ale mi też te obroże znikają przez interwencje TOZowskie, co chwilę się przypałęta jakiś pies i dostaję którąś z moich starszych obroży/smyczy :roll: Brr, ja bym się nie odważyła Frotka sama obciąć, podziwiam! :)
  3. [quote name='Ty$ka']Ja zaliczam się do grona osób, lubiących kudłate psy. Oczywiści z umiarem: ideał to tak, jak mój pies :lol: Tak czy inaczej ciężko jest rozpoznać choćby shelty ostrzyżone, fuj fuj :P A swojego bym obcięła z ciekawości, jak on faktycznie wygląda... ale boję się, że mi się nie spodoba. No nie wiem, zobaczę jeszcze, do lata mamy czas :D Ooo, cicha woda :lol: Wykorzystuje Twoją dobroć :P Jednak to dobre wieści ;)[/QUOTE] Ja lubiłam kudłate, ale mi przeszło, odkąd trafiły mi się niekudłate ;) Ten komfort, gdy przy powrocie do domu po prostu przecierasz łapki ręcznikiem i święty spokój, jest nie do opisania. Luka przynosi mi do domu cały chodnik i wszystkie ścieżki, analizując zawartość sierści na brzuchu, mogłabym dokładnie powiedzieć, gdzie była na spacerze :diabloti: Frotek jak zarośnie to samo... Kulki z roślin, rzepy, nasiona, piasek, błoto, jak jest śnieg to śniegowe kule na sierści - masakra :evil_lol: Zawsze musi być wypłukanie psa wodą, wyczesanie. Hera jest tu ideałem - ma szorstką sierść, więc nic się nie trzyma, ani błoto, ani rzepy. Jest na tyle wysoka, że brzuch jej się przy chodzeniu po błocie nie brudzi. Praktycznie nie zdarza mi się jej myć po powrocie ze spaceru. Coś za coś - strasznie traci sierść, 3/4 włosów w domu pochodzi od niej :diabloti: Oj, Maksiu to nie jest cicha woda, to bardzo głośna woda :mad: Ale jak się go przegoni 2godzinnym spacerkiem to pada na ryjek :diabloti: I tak jest bardziej energiczny niż Chibi, która udaje roślinę, odkąd Maksa mamy w domu :roll:
  4. Może nie komentarz, ale zabawna sprawa...:diabloti: Idę sobie wczoraj z całym stadkiem na spacer przez łączkę. Z daleka widzę pana z dużym, brązowym psem. Taką chudą głowę miał, myślałam, że chart może, byłam ciekawa rasy. Przeszłam wokół nich po sporym łuku, pies stanął jak wryty i okazał się... Kozą :evil_lol: Pan się gapił na mnie - zjawisko z czterema psami, ja na niego - zjawisko z kozą na spacerze :cool3: Potem odwrócił się, odszedł, zagwizdał - a koza za nim! Lepsza niż moje psy, no ja nie mogę :loveu:
  5. [quote name='Yuki_']Jak ja pójdę (a raczej pójdę) na studia to średnio widzę siebie studiującą i wychowującą psa. :roll:[/QUOTE] A kiedy masz mieć czas na psa, jak nie na studiach? :) Jak będziesz 8-10 h w pracy (nadgodziny, dojazd/dojście...)? Ja dojeżdżam na studia, nieraz na 3-4 godzinnych okienkach myślałam sobie, że gdybym mieszkała w tym mieście, gdzie studiuję, to bym poszła do domu i wyszła z psami. Praktycznie na każdym semestrze miałam okienka, na których kwitłam gdzieś i czytałam książkę czy robiłam notatki :cool3: Mam sporo studiujących znajomych z psami i to właśnie oni trenują psie sporty, uczęszczają na seminaria i szkolenia. Wydałam kiedyś sunię z DT do domu, to miała się super, gdy jej właścicielka studiowała, teraz poszła do pracy i jest gorzej, sunia też bardziej problemowa się zrobiła. Co do wynajęcia pokoju/mieszkania z psem, najlepiej odezwać się do ludzi zapsionych z danego miasta (np za pośrednictwem dogomanii, innych for, facebooka). Nieraz ktoś zna kogoś, kto jest psiolubny i ma pokój do wynajęcia. Jak szukałam mieszkania w Opolu (co nie wyszło ze względu na finanse) to dałam cynk znajomym z psami. I szybko znalazło się mieszkanie - znajoma z psem się wyprowadza, mieszkanie zwolnione, mogę wynająć z psami bez problemu. Także bez przesady :)
  6. Tyle fotek, że aż trudno coś cytować! ;) Pogoda widzę taka jak u nas - wiosenno-mokrawa ;) Psiaki czyste jak nie wiem :diabloti: A jak stan Twoich butów? ;) Ja już dawno przerzuciłam się na kalosze, ew. śniegowce... Inaczej potrafiłam buty "wodoodporne, terenowe i trekkingowe" dojechać w miesiąc, żadne nie dały rady :evil_lol: Nawet nie chcę sobie wyobrażać, w jakim stanie był Traper, jak wyszedł z tego siana :diabloti: Ano i bardzo fajne szelki mają! :) Obraz świetny, bo widać na nim emocje pumy i psów ;) Zwykle obrazy zwierząt są takie płytkie, z nieruchomymi pyskami, a tu widać zmarszczone pyski, zajadłość psów i wściekłość kota ;)
  7. [B]Ty$ka[/B] - oj tak, sierść to 90% wyglądu psa ;) Już zauważyłam na tablicy.pl, kiedy ogłaszam psy - gdy w ogłoszeniu jest, że pies jest "kudłaty" bądź "puchaty" to ma 2-3 razy więcej wejść! Wieści są dobre, tylko że męczymy się wszyscy :eviltong: Maksiu nie ma ochoty być w klatce, nie ma w ogóle ochoty być w domu, na podwórku też nie - próbuje zwiać do siebie. My mamy dość jego piszczenia, a oganianie się z nim przy 4 psach jest męczące... Budzi nas kwiczeniem o 6, zanim zaśnie kwiczy. Mam teraz trochę wolnego od studiów, bo sesja i kilka dni przerwy, ale i tak pracuję na dwa etaty :eviltong: Rano psy, potem pies, potem psy, potem znowu... Wczoraj, jak wracając z suczkami, pomyślałam "no, zjem coś i idę z psami" to uznałam, że coś jest nie tak :evil_lol: Osobiście nie lubię być DT, ale w tym przypadku nie było wyboru... [B]kalyna [/B]- to stare foty, nie mamy śniegu już od dawna :cool3: [B]trabeska[/B] - on jest bardzo żywotny jak na staruszka :roll: Właścicielka ściemniała, że ma 19 lat, ale wet go ocenił na 10, a zachowuje się, jakby miał 5 :roll: Liczyłam na to, że jako staruszek będzie mniej kłopotliwy, ale jest uciążliwy strasznie :shake: [B]Majkowska[/B] - mnie też wzruszają stare psy, które jeszcze się zachowują jak stare psy :diabloti: A to małe paskudztwo na tych trzech koślawych łapkach mi próbowało zwiać na boisku, na chwilę go puściłam luzem, a ten już próbuje murek przeskoczyć, na szczęście nie da rady w kołnierzu i z gipsem. Jednak pies podwórkowo-uliczny to zupełnie inna sprawa niż wychuchany domowy piesek, dla którego spacerek to szczyt marzeń. A żebyście widzieli jak on sika! Wyskakuje na przednie łapy całym tułowiem robi łuk tak, że obie tyle łapy (w tym jedna w gipsie) fruną w powietrzu i spadają po drugiej stronie psa, a sik wylatuje na wysokość dużo wyższą niż sam Maksiu. Tak se wymyślił, a umie też normalnie - podnosi nogę w gipsie i sika. Ale skoro można wyżej, to czemu nie...:roll: I ten pies "męczył się" i "nadaje się tylko do uśpienia". Jest dwa razy bardziej żywotny niż moja 6-letnia Chibi :roll::diabloti: Ciężko jest, ale po to pomagamy psu, żeby mu było lepiej... Ale na kolejny rok mam dość tymczasów :diabloti: Coś Ty, przecież na innych zdjęciach widać, że psy są luzem ;) Te foty tutaj to były zrobione jak biegałam z Frotkiem i Herą w lesie (tam nigdy-przenigdy nie spuszczam psów), a psy były na flexi, tylko że poluzowałam je do zdjęcia ;) A tak pięknie patrzą "w dal", bo obserwują zwiewającą sarenkę :diabloti:
  8. [quote name='Ty$ka']Zostawianie poczwórne - genialne :loveu: Do tej pory nie dostrzegałam, że Frotk jest taki długi, zawsze mi się krótszy wydawał :lol: U nas totalna zima, ale ja mieszkam blisko granicy :p[/QUOTE] Bo u niego to zależy od obcięcia ;) Dzisiaj mnie sąsiadka zaczepiała z pretensją w głosie, czy przypadkiem nie mamy nowego psa, bo ona widzi, że mamy innego! :diabloti: Ten biały był taki inny, a teraz jest jakiś nowy! Długo musiałam tłumaczyć, że są fryzjerzy dla psów i Frotka obcięliśmy :eviltong: U nas właśnie deszcz leje :shake: Ano i stało się! ;) Maksiu jest u nas, śpi w pożyczonym kennelu (piesek kojcowy pt sikam na wszystko, co wystaje). Kurczę, zakochuję się w tych staruszkach psich, są takie totalnie spokojne, niekłopotliwe i słodkie :loveu:. Po operacji jest ok, zjadł nawet i nie zwrócił, biega po podwórku na trzech łapkach (w sumie się nauczył już, skoro jak miał otwarte złamanie to latał po mieście...) i jest bardzo zainteresowany moimi psami. Chibi pokazała mu wszystkie zęby w "uśmiechu" :diabloti: Za to Hera jest zachwycona, że ma pieska do opiekowania się, ona jest fanką takich malutkich spokojnych psów. Biegnie ze spaceru do domu jak szalona, żeby go doglądać :evil_lol: Trzy tygodnie co najmniej Maksiu będzie miał gips. Dwa tygodnie (około) zostanie u nas, zanim trafi do sąsiada byłych właścicieli. Przynajmniej wydobrzeje i mamy go na oku ;) Bidulek :p [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/2014-02-07165431-1_zpsba2afc1a.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/2014-02-07165440-1_zps48361ad6.jpg[/IMG]
  9. Biedny! ;) Mi tak Chibi kiedyś wpadła do "kałuży", która okazała się naprawdę głębokim bajorem... Na szczęście szybko się zorientowała, że umie pływać, bo bym miała po psie :roll: Haha, te szałasy fajne, pomieszkałabym sobie trochę :diabloti: ale domy z gliny to są normalne, prawdziwe domy, które w dodatku świetnie izolują i szybko się je ogrzewa. W życiu byś nie powiedziała, że to dom "naturalny", tak ładnie wyglądają: [URL]http://ecodom.intv.pl/[/URL] :) No i są jeszcze domy z opon, czyli earthshipy, także super izolują, mają okna pod kątem i łapią mnóstwo światła, ale problemem jest... przegrzewanie się ich, nawet na zimę bywa za gorąco :evil_lol: Fajne jest to, że są samowystarczalne, nic się nie marnuje, takie totalnie ekologiczne: [URL]http://earthship.pl/[/URL] Nawet ładne, jeśli ktoś nie jest przywiązany do klasycznej wizji domu :) [IMG]http://earthship.com/images/buildings/global_composite.jpg[/IMG] PS. Uroczy ten maluszek! Ale jeśli charakter rasy Ci nie odpowiada, to faktycznie nie warto się na to pisać...
  10. [quote name='FLY']nie żyję w żadnej idylli. Jeśli drugie zdanie ma sugerować, że komuś sprawiam problemy na spacerach, bo mam goldena to sobie daruj. Jestem pewna, że każdej z osób która tu tak pluje jadem i obraża obce osoby zdarzyło się zrobić coś głupiego, nie wiem nie zdążyła odwołać psa, myślała że nie podbiegnie, miała b ważny telefon i się zagapiła po prostu, cokolwiek...Ciekawe, czy chciałaby żeby ktoś na podstawie tego zdarzenia wysnuł wniosek jaką jest tępą bezmózgą idiotką? Pewnie, można się zdenerwować, a i ludzie czasem bywają niereformowalni, ale przykro jest widzieć jak (często młode wrażliwe dziewczyny) obrzucają błotem ludzi bo ktoś nie złapał w porę psa, niepotrzebnie się zatrzymał, za cicho zawołał, poluzował smycz kiedy powinien napiąć, przeszedł za blisko albo za szybko itp. Domyślam się, że podobną pogardę czujecie do idiotów w sklepach, autobusach, na ulicy i wszędzie...bo chyba psiarze nie są jakąś szczególnie niemyślącą grupą społeczną?[/QUOTE] Muszę się zgodzić. Przyznam, że mam wpadki. Nie miałam tylu wpadek, jak miałam 2 psy, przy czterech bywa. Pewnie dlatego, że też chodzę na 2x więcej spacerów i prawdopodobieństwo, że coś się wydarzy, zwyczajnie wzrasta. Jeżeli masz jednego psa i wywinie Ci coś głupiego raz na miesiąc, to z czterema już statystycznie wywijają coś 4x w miesiącu - raz na tydzień :diabloti: Moje psy mają miesiące cudowności i miesiące głupawki. Jak zauważę, że jest miesiąc głupawki, to jest ostrzej, więcej zakazów, mniej luzu. Ale zanim zauważę głupawkę, coś musi się zdarzyć, jak to podbiegnięcie do weimara na przykład. Przyznam jednak, że zrobiłam się o wiele bardziej wyrozumiała i dzięki temu mam mnóstwo psich znajomości :p Podbiega do mnie shih-tzu, babka go woła, nie umie za nim nadążyć, pies wkurza moje psy i nas obskakuje, ona za nim biega... Ja go wabię kiełbasą, łapię, przekazuję właścicielce :diabloti: Nawiązała się rozmowa, kobitka trochę nieogarnięta, ale sympatyczna. Nie radzi sobie z psem, tłumaczę, żeby smakołyki brać, żeby mu się chować, interesować sobą. Teraz jesteśmy na dzień dobry, łapie na nasz widok psa (jeśli zdąży :evil_lol:). Gdybym ją zjechała, to obie byśmy miały spinę na swój widok, a po co mi to? Fakt, Frociu chciałby tego pieska... Hm. Poturbować. Ale dostaje "siad-docholery-zostań" i nie rusza. Szczerze mówiąc, o niebo łatwiej było mi wychować mojego psa, żeby nie ruszał podbiegaczy, mimo że dostawał na ich widok szału, niż wychowywać świat, żeby mnie omijał z daleka :evil_lol: Wiem, że to nie jest proste, bo mi to zajęło dwa lata. Ale jaka ulga... Gadałam niedawno z babką, która miała psa, zachowywał się jak Frotek do obcych psów - wzięła go do schronu, ale oddała, nie miała siły wychowywać. Można by wszystkie psy na niej powiesić (:diabloti:), ale w sumie uznała, że to pies jest walnięty, a nie cały świat, który nie schodzi mu z drogi... I trochę w tym racji. Choć moim zdaniem, skoro wzięła, to do behawiorysty i praca, praca, praca. No i tak jak pisze[B] Martens [/B]- tak jak opisałam kolesia z nakręconym astem, przechodzącym obok moich psów zostawionych na siadzie - ludzie są... Mało przewidujący. Czasem mam wrażenie, że się zachowują jak małpki "rzucę kamieniem w lwa, uuk, i zobaczem co siem staniem". Idę z czterema psami, a ktoś popuszcza smycz yorkowi, ten dolatuje do nas i się rzuca. Sąsiad nagminnie puszcza luzem koło mojego domu shih-tzu - suka przebiega przez drogę dopada do bramy i ujada na moje psy. Kit, że moje jej nienawidzą i muszę szukać fajnych shih-tzu, żeby im "odczarować rasę" (z yorkami się nie udało, każdy nas atakuje). Ale przecież auto ją zabije i będzie po psie :roll: Takie historie można mnożyć, DLATEGO nie czepiam się ludzi, którzy chcą psa łapać, którzy psa odwołują, którzy mnie przepraszają. A na pewno nie będę na nich ryczeć, nie słuchając co mają do powiedzenia...
  11. [quote name='Pani Profesor']zmierzchnica, ale są dwie strony medalu - z jednej strony Twoje psy nic nie zrobią tamtemu, bo nie są agresywne, są do odwołania i tak dalej, ale z drugiej strony - ja się czasem wściekam na podbiegające zwierzaki, nawet te pokojowo nastawione, bo wiem, że mój pies lubi rozedrzeć na takie ryj i to mi go demoralizuje. miałam sytuację, że zeszłam chłopu z drogi, szedł z jakimś TTB, trzymam Pata krótko, skupiam uwagę na sobie (usiłuję go nauczyć olewki), a gość luzuje smycz, podchodzi coraz bliżej z zamiarem "zapoznania". proszę go, żeby nie podchodził, bo mój pies wyskoczy, na co gość i tak lezie z hasłem "tylko się przywitają, moja nic nie zrobi" :roll: i weź tu się nie wścieknij, nawet jeśli ten TTB by nic nie zrobił, to mój Pat by wydarł ryja i cała nauka poszłaby się...no. nawet jeśli pies z daleka nie wygląda na "aż tak" agresywnego (jak ten weimar), to może być tak, że właściciel go uczy olewki, a podbiegacze (nawet nieagresywne) to psują. do nas podleciał malusieńki maltańczyk, Pat dostał szału bo nie znosi szczeniaków, w zasadzie to było podbramkowo bo odciągałam go, a maluch za nami radośnie leciał.. jakbym nie utrzymała swego psa, to maltan by źle skończył - i co wtedy? poza tym dzięki takim akcjom psuję wszystko to, co udało mi się psu wbić do łba...[/QUOTE] I z tego względu, że masz takiego psa, zawsze chodzisz tam, gdzie widzisz psy luzem? :p Czytałam o zachowaniu Twojego psa, mój Frotek zachowywał się dokładnie tak samo, pierwsze dwa lata to była męka. Ale jeśli jakiś pies podbiegł do niego (a on robił cyrk z rykiem i skakaniem na wysokość mojej twarzy włącznie), ale właściciel psa odwołał, to nie dostawałam szału. Doprowadza mnie do szewskiej pasji, jak proszę kogoś o odwołanie i ten ktoś mi mówi "ale mój nic nie zrobi, ale się pobawią, ale on mnie nie słucha" i nie próbuje psa zawołać. Choć i wtedy nie wrzeszczę jak opętana. Ale jeśli ktoś odwołuje psa i ten pies nawet do mnie nie dobiegnie - o co mam się pluć? Że coś takiego się zdarzyło, no wyrwał i wrócił... Oczywiście, można grozić policją, bo tak w sumie psom w ogóle nie wolno biegać. Problem w tym, że jak osoba plująca się potem ma kolejnego psa, tym razem super miłego i łagodnego, to jakoś sama potem się denerwuje, że nie może psa spuszczać, bo wszyscy wokół pretensje mają ;) Moje psy nie są podbiegaczami, zaznaczam, nie pozwalam na to! Ale zdarzyło mi się, nie są robotami, ja też nie jestem. Przeprosiłam, gdybym go widziała, to bym zapięła psy na smycz (a szczególnie Chibi, bo to ona zwykle prowokuje), naprawdę nie chciałam, żeby to się wydarzyło. Jednak jak pan zaczął ryczeć, wrzeszczeć i się pluć, to efekt był odwrotny i niepotrzebny, mogliśmy załatwić sprawę - powiedziałby, że on o tej godzinie tu chodzi, wiedziałabym, że wtedy mam go unikać i robiłabym to! Dlatego wydaje mi się, że chamstwo to nie jest błąd, chamstwo to to, co z tym błędem robimy...
  12. [quote name='Dardamell']Ja na miejscu tamtego faceta dostałabym zawału. Co prawda nie wrzeszczałabym, ale umarłabym na miejscu. Tobie się nie wydaje, ze on miał agresywnego psa, ale pewności nie masz. Moja suk agresywna bywa, spotkania z psami to niestety moja udręka, bo przy pierwszym ona musi sobie na psa z jakiejś odległości po prosty popatrzeć, przy drugim spotkaniu może się z nim obwąchać. Bawić, jeżeli w ogóle, to dopiero przy trzecim spotkaniu. Podbiegniecie i obwąchiwanie przy pierwszym spotkaniu może się spotkać z jej bardzo stanowczą reakcją i to niezbyt przyjemną. Z tym, że ja nie chodzę tam, gdzie wiem, ze psy będą biegać luzem. Chyba, że to jest akurat nasz czas - z osobami, które wychodzą u nas z psami mamy pi razy oko poustalane w jakich godzinach ktoś chodzi. Jeżeli w porę zauważę to zmieniam trasę, ale jak nie zauważę, to jest mi źle bardzo.[/QUOTE] Nie było szans, żeby nas nie zauważył. U mnie w mieście nie ma wybiegów dla psów, po to chodzę jak najdalej, żeby móc psy wybiegać. Na rzęsach już nie stanę, żeby wszystkim było dobrze... No nie wiem, ja mam stado psów, nieraz do nas jakiś agresor podbiegnie (już nie mówię o namolnych psach, bo to norma), nie zdarza mi się wrzeszczeć na właścicieli - ewentualnie stanowcza prośba. Może to kwestia wychowania. PS. Ja to naprawdę rozumiem, że ktoś się wystraszy czy zezłości - jak do Frotka, zajętego kopaniem dziury, podbiegł kaukaz to mało nie padłam na zawał. On go nie zauważył, zawołałam Frotę - wtedy podniósł łeb i zobaczył wielkiego psa przy swoim zadzie. Na szczęście się nie rzucił ze strachu, bo bym miała po psie... Wołam Frotka, on do mnie, a kaukaz... Za nim. Na szczęście Chibi i Hera podniosły alarm, pies odpuścił. Właściciel dobiegł do kaukaza, ani be ani me, ja do niego zagadałam - że nic się nie stało, spokojnie. Facet nawet na mnie nie spojrzał, a należałoby chociaż przeprosić :roll: Innym razem podbiegł mix bernardyna i zaczął się dostawiać do suczek... One wielkości jego głowy, uciekają, plączą się na smyczy, on za nimi. Właściciel podszedł po 5 minutach kotłowaniny, nic nie powiedział, powiedziałam mu tylko, że proszę psa na smyczy prowadzić, bo ktoś może się wystraszyć, nawet się nie odezwał :evil_lol: Ale ja do tych psów sama nie podeszłam, nie prowokowałam sytuacji konfliktowej, jak je widzę z daleka - zmieniam kierunek i odchodzę. Problem w tym, że jak ktoś zauważy, że się staram, przejmuję, szkolę psy to zaczyna ode mnie wymagać i pyszczyć. Ciekawa jestem czy do faceta z amstafem ten radosny pan z weimarem też by się wydarł. Ale że wyglądam na kilkanaście lat... To można :p
  13. [quote name='Bobryna']O widzę, że wątek "nie umarł" ;) cieszę się :) Blusia oczywiście zadowolona i ze śniegu i mrozu, chociaż w największe mrozy była "łysa" (bez podszerstka praktycznie :P). Teraz już trochę cieplej i Czesiek też spokojnie idzie na dłuższy spacer ;) Co do wielkości psa, a mieszkania w mieście, to moim zdaniem lepiej/wygodniej mieć małego psa (jeśli się mieszka w samym centrum), jak dalej od zgiełku, to średniak albo duży. Oczywiście zgadzam się, że mniejszego stresa ma się przy większym psie, bo nic go nie zagryzie w mgnieniu oka :p Poza tym wychodzę z założenia, iż niezależnie od gabarytów posiadanego psa warto mieć gaz pieprzowy (polecam :eviltong:). YxNinaxY ja niby mieszkam w dużym mieście, co prawda nie w centrum, ale jednak ;) i często widzę, że ludzie boją się Blusi, a przecież daleko jej do bycia "bydlęciem" ;) Nie wiem, czy przez to, że jestem kurduplem i wyglądam jak dziecko prowadzące "dużego" psa, czy że Blusia ma ciemną mordę i nienaturalnie jasne jedno oko :niewiem:[/QUOTE] Haha, ja wyglądam na 16 lat, wyobraź sobie miny ludzi jak idę z czterema psami, w tym dwoma średnimi, trzymając smycze w jednej ręce :diabloti: Domyślam się, że się Blusi boją, bo jest czarna - ludzie mają jakiś irracjonalny lęk przed czarnymi psami. Do Frotka zawsze łapy pchają, zdarza się, że ktoś go mija i jedzie ręką po grzbiecie (a ja w duchu dziękuję, że nie zrobił tego Herze, bo by z tą ręką było krucho). [B]Baski_Kropka[/B] - chyba się przyjemniej chodzi, jak ludzie na Twój widok nie odsuwają się, nie piszczą, nie stają jak wryci... Jak u mnie jest dzień targowy i się zjeżdżają ludzie z okolicznych wsi to się takie cyrki dzieją, że głowa mała :roll: Łącznie z darciem się "PSY!!! PSY!!!" jakby psa pierwszy raz na oczy zobaczyli :evil_lol:
  14. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260015_zps5e58ef6d.jpg[/IMG] Taka piękna postawa, bo leciała w dali sarenka :evil_lol: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260019_zps02da9e32.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260022_zpsbf27ecf7.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260031_zps6928babc.jpg[/IMG] Nastrojowo :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260033_zps8eaaf7df.jpg[/IMG] A u Was śnieg, czy też już wiosna totalna? Wiem, jak to wygląda w innych województwach, więc nawet nie mówię, że mi się marzy śnieg ;) Ale kurczę wolę zimę w zimę. Chociaż bez przesady ;)
  15. Dziękuję wszystkim za życzenia :loveu: [B]kalyna -[/B] ano nie ma zmiłuj, musi być dyscyplina :evil_lol: Chociaż ostatnio się dowiedziałam, że dręczę psy, są za chude, chodzą na smyczy zamiast biegać i się męczą :diabloti: I to niestety nie był żart, starszy pan się na ulicy za mną wydzierał aż miło... [B]Bobryna[/B] - drużyna głupoli :evil_lol: A co do pieska, trzymajcie nadal kciuki! Drugi wet uznał, że nie ma problemu, robimy operację na łapkę, w znieczuleniu odpowiednim dla wieku. Przez trzy tygodnie trzeba będzie się nim opiekować (sąsiad właścicieli zadeklarował, że będzie), ale będzie śmigał jak nowy. Na razie się cieszę, nie wiem jak to wyjdzie, czy wszystko będzie dobrze... To jednak starszy piesek i nie regeneruje się tak szybko jak młode psy. Nie wiem, jak zniesie operację, znieczulenie, co będzie potem. Wiecie, ja zawsze jestem przeciwko męczeniu staruszków, gdybym na jakimś wątku przeczytała, że ratuje się 14-19 letniego psa to bym pomyślała "po co?". Ale jak się zna tego psa, widzi, jak on bardzo chce żyć, jak chętnie zajada, koniecznie chce być brany na spacer... To kurczę, przychodzi na myśl, że uśpienie byłoby tu zbrodnią. Może zostanie mu pół roku, ale to będzie dobre pół roku, chociaż na koniec... Oby tylko się udało. Jeszcze trochę stworów, bo mam zaległe zdjęcia ;) Zostajemy... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130061_zps6e3cb79c.jpg[/IMG] ...I pędzimy! [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1130063_zps567b3af5.jpg[/IMG] Przez TYDZIEŃ mieliśmy zimę i tak wyglądała ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260010_zps14b2182d.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260013_zps5e3f1125.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P1260014_zps0a7d4dd0.jpg[/IMG]
  16. Wiecie co, włożę może kij w mrowisko, ale uważam, że nie zawsze ten, który ma psa na smyczy to osoba z góry mająca rację, a osoba z psem luzem, któremu się zdarzy podbiec, to jest chamska i niewychowana i w ogóle jak można tak :diabloti: A to ze względu na to, że ludzie z jakiegoś niesamowitego powodu... Lubią się wyżywać na innych i prowokują takie sytuacje, w których pojawia się problem, a potem nie chcą odpuścić. Krótko opiszę - byłam z psami w opuszczonej części parku. To taka zarośnięta polanka, trochę drzew, służby tu nie dbają o nic, nie chodzą ludzie z dziećmi, czasem z psami tylko - wszystkie znam i lubią się z moimi. Mam psy luzem, czwórka. Bawię się z nimi - każę im zostawać, wołam do siebie. Rzucam piłkę, chowam się im. Zajmuję kawałek miejsca, totalnie na boku, pochłonięta z psami. Ni z tego ni z owego, od tyłu, prosto na nas, wchodzi pan z weimarem na smyczy. Moje psy, przekonane, że jakiś kumpel (ludzie ze znajomymi psami tak podchodzą po prostu) - lecą. Ja się orientuję, że pies nieznajomy, odwołuję. Psy były bardzo blisko tego weimara, ale wróciły do mnie, zorientowawszy się, że to nieznajomy. Już mam na ustach "przepraszam", gdy słyszę... Ryk. "CZEMU TE PSY BEZ SMYCZYYYYY!!!! CHOLERA JASNAAA!!!". Z trudem wydusiłam "przepraszam bardzo", ale facet się już nakręcił i ryczy dalej coś o smyczach, o tym, że jego pies moje pogryzie. Odpowiadam, że przecież nic się nie stało, że może by się polubiły, przecież chyba jego pies aż tak agresywny nie jest. Wrzask: "POGRYZIE!! POGRYZIE!! PSY TRZEBA UŁOŻYĆ DO CHOLERY!!!". Hm, wydaje mi się, że gdyby pan ułożył swojego psa, to by nie dostawał szału, że jego pies pogryzie inne. Weimar zasadniczo olał całą sprawę, więc nie wiem, czy nagle się rzuca do gardła (może...), ale jakoś wcale agresywny się nie wydawał. Dalsza dyskusja nie miała sensu, bo ewidentnie facet mnie nie słuchał, a sposób, w jaki się wydzierał, każe mi myśleć, że chciał się wyżyć. Bo NAPRAWDĘ nic się nie stało, moje psy jego nie tknęły, odwołałam je od razu. Przyznam, że zepsuł mi cały dzień tym rykiem, pomyślałam, że może dogomanii się naczytał (jeśli tak - pozdrawiam i polecam linkę, może jak się wyżeł wybiega, zamiast łazić na krótkiej smyczy, to psów gryźć nie będzie) :evil_lol: Fakt, moje psy podbiegły, może to "chamstwo", ale jeśli wiem, że mam agresywnego psa i ładuję się między cztery psy luzem, to jak to nazwać? Oczywiście, miejsce publiczne i facet ma prawo chodzić gdzie chce, ale pytanie, PO CO prowokować takie sytuacje? I to naprawdę nie pierwszy raz. Przedwczoraj ćwiczyłam z psami zostawanie. Kilka ścieżek do wyboru, przy jednej zostawiłam psy i odeszłam na kilka metrów. Odwracam się, a koło moich psów idzie koleś z nakręconym na maksa amstaffem. Mija moje psy i mówi do nich "nooo nie bójcie się pieski". Moje dostały znowu "zostań" i nie było sprawy, olały... Ale ktoś mi wytłumaczy PO CO, jeśli ma się agresywnego i nieopanowanego psa, ładować się koło psów luzem, jeśli naprawdę nie jest problemem przejście troszkę inną ścieżką? Miałam agresywnego psa, wiem jak to jest - sama schodziłam z drogi, zmieniałam kierunek spaceru i nigdy, przenigdy, nie ładowałam się tam, gdzie psy bawiły się luzem, z miną "jak któryś podbiegnę to mu wpieprzę" :roll: Nie wymagam schodzenia mi z drogi, ale nie rozumiem, czemu ktoś prowokuje problemy...
  17. [quote name='dog193']Zmierzchnica, tu nie chodzi o parcie na sporty czy uzytkowość, tylko o "jedyną słuszną rasę" :) Jeśli ktoś taką ma, marzy o niej całe życie, spędza godziny na śledzeniu hodowli, miotów, no to każdy inny pies będzie półśrodkiem, bo w głowie cały czas będzie szumieć "ja chcę psa TEJ rasy". Ty kiedyś pisałas, że nigdy nie kupisz psa z hodowli, więc zakładam, że nie masz takiej rasy - no i dobrze, przecież kundle też są świetne ;) Jeśli evel też nie ma, tylko jest nastawiona na konketny charakter, który Raven posiada, to też ok - wszyscy szczęśliwi. Jednak jeśli tez owczar jest taką rasą "forever and ever" no to uważam tak jak wcześniej, nie będę się powtarzać ;)[/QUOTE] Jasne, zgadzam się :) Chociaż pamiętam, że evel długo się zastanawiała nad wyborem rasy, więc raczej nie jest wkręcona w tą "jedyną właściwą i słuszną" rasę ;) Toteż pewnie jej wybór przyszedł łatwiej. Ja czasem marzę cicho o rasowcu do sportu, ale na co dzień zajmuję się wolontariatem w TOZie i mi się odechciewa, bo poznałam wiele fajnych kundli, w sam raz do pracy. Ale to moje preferencje i rozumiem inne ;)
  18. [URL="https://lh6.googleusercontent.com/-P0cLf9kDaTI/UvDnR6vy57I/AAAAAAAAUs8/U9kWdPms4zs/s576/lutowe%20335.jpg"]https://lh6.googleusercontent.com/-P0cLf9kDaTI/UvDnR6vy57I/AAAAAAAAUs8/U9kWdPms4zs/s576/lutowe%20335.jpg[/URL] To zdjęcie idealnie ilustrowałoby artykuł o tytule "Dręczyciele zwierząt grasują po ulicach!" :evil_lol: Ten wzrok wygłodniałego stada łabędzi, podczs gdy Waldek zażera sobie chlebek...:diabloti:
  19. Witamy, witamy :) Załóżcie koniecznie galerię Waszym psiakom :p
  20. Ja może nie jestem tak sportowa jak wy i nie patrzę pod kątem użytkowości psa, ale uważam, że skoro[B] evel[/B] zapałała miłością do małej, to widocznie jest w niej to coś, czego szuka w psie ;) Miałam trochę psów na DT i nie marzyłam o tym, żeby zostały u mnie na stałe. Większość chciałam opchnąć jak najszybciej - mimo że były słodkie, miłe z charakteru, niekłopotliwe raczej. Po prostu czułam, że to za dużo, że nie chcę tego psa, a skoro mogę mu znaleźć fajny dom... To oby jak najszybciej :evil_lol: Jak trafiła do mnie Hera (czwarty pies) to dopiero szkoła posłuszeństwa mi uświadomiła, jak bardzo ten pies jest MÓJ, mimo że akurat nie ma predyspozycji do sportów. Była taka inna, poważniejsza niż inne psy mimo szczenięctwa, skupiona na zadaniach, przy wydawaniu komend patrzyła głęboko w oczy - nie rwie się do pracy, przyjmuje z powagą zadanie i je spokojnie wykonuje, a jak coś nie idzie, patrzy mi w twarz, prosząc o radę ;) Kiedy miałam trzy psy (małe sunie i wariata Frotka), zdarzało mi się marzyć o kolejnym psie, przeglądać strony hodowli aussie (tak se wybrałam, o), myśleć, że w sumie fajnie by było... Odkąd mam Herę, to nie wyobrażam sobie nic więcej, nic innego, mimo że zupełnie odbiega od wzorca, który wydawał mi się idealny :diabloti: Także wydaje mi się, że mówienie o "zamykaniu drogi do marzeń" jest trochę własną interpretacją. Dla danej osoby pies nierasowy będzie "półśrodkiem" i dlatego tak to interpretuje i nie popiera, ale dla innej, która ma z danym psem kontakt, może się okazać, że właśnie ten "półśrodek" jest tutaj najwłaściwszy ;) A że uważam [B]evel[/B] za całkiem odpowiedzialną i logiczną osobę, to gratuluję, bo myślę, że wie co robi :evil_lol: W ten zawoalowany sposób mówię, że fajny pies z niej jest, o. Ale Zu jest oczywiście naj naj :loveu:
  21. Mniam! :evil_lol:
  22. Ależ tu nagadane! ;) Ty$ka, planujesz kolejnego psa? ;) Tak serio, czy tylko tak sobie? :diabloti: I coś o budowaniu zauważyłam, polecam domy z gliny! Ekologiczne, tanie, największe odkrycie mojego brata, chce sobie taki postawić :diabloti: Tyle że on już stawia sobie chałupę od lat, a jak na razie na gadaniu się kończy...:evil_lol:
  23. Owczary jak zawsze nakręcone na piłkę :loveu: U mnie jak spadł śnieg to był koniec z piłkowaniem - do zabawki się przykleiło to białe klejące paskudztwo i piesek do pyszczka czegoś tak paskudnego nie weźmie, no bo jak! ;) Ale znowu wiosnę (wręcz lato) teraz mamy, więc pieski się przekonały do aportowania na nowo :evil_lol: Ale nagadane tu, kurczę! :mad:
  24. [quote name='YxNinaxY']Powiem Wam, że wygodnie jest mieć dużego piesa. Teraz nie muszę się bać że ktoś mu krzywdę zrobi ;) A pamiętam spacery z Chrustianem jak musiałam mieć oczy dookoła głowy bo to małe wredne było a później ja mu dupę chronić musiałam ;) Miałam też kilka akcji że zza rogu wyskakiwał dużo większy pies (puszczony luzem na wieś) nastawiony na zjedzenie mojej parówki i musiałam reagować natychmiast (zasłanianie psa własnym ciałem, tzn. rzucanie się na kolana na błocie by osłonić kurdupla :D ). Na szczęście nie udało mu się go nigdy dopaść.. zawsze byłam o krok przed myśliwym :lol: A teraz muszę uważać jedynie by mój nie był zagrożeniem dla innych, bardziej komfortowa sytuacja, szczególnie że oba potworki nie są nastawione na zabijanie innych psów.[/QUOTE] No właśnie ja tak sobie ostatnio myślałam, że mój kolejny pies to byłby raczej niewielki - będę mieszkać w dużym mieście, a jednak łatwiej małego zapakować do transportera, gdzieś zabrać, ludzie się tak nie boją, nawet jak sobie luzem pobiega to zaraz na SM nie zadzwonią... ;) Z drugiej strony znajoma straciła jamniczkę w ten sposób, że wybiegł z bramy duży pies, złapał jej sunię za kark, kilka razy potrząsnął... I już suni nie było :( No i to mi odbiera chęć posiadania małego psa, faktycznie, z dużym to może by się sprały psy, ale nie byłoby takiej akcji strasznej. Jak na razie wybieram więc średnie psy, trochę powyżej 20 kg, są już dość duże, żeby im się krzywda nie działa, ale jeszcze nie na tyle duże, żeby budzić popłoch i przerażenie ;)
  25. Ja jestem trochę w szoku...:diabloti: Idę wczoraj z moimi psami, całą czwórką. Lusia luzem, Fro i Hercia na flexi, Chibi na długiej smyczy. Przechodzimy koło działek, z jednej strony polanka i dalej las (mnóstwo zwierzyny), z drugiej już ogrodzone ogródki działkowe. Wychodzi starszy pan, już myślę "oho.. zacznie się o sraniu i psach ważniejszych niż rodzenie dzieci" :evil_lol: Pan: Te psy na sznurkach! Spuścić je! Ja (zdziwiona): Oj, nie mogę, bo tu pełno saren jest. Pan: Ale muszą biegać, one się męczą. Spuścić je z tego, niech biegają! Ja (myśląc, że żartuje): One się dobrze mają, niech pan się nie martwi. Pan: Ale one za chude są! Ja: Spokojnie, naprawdę o nie dbam. Lepiej żeby pan się psami na łańcuchach przejął, one się mają źle. Pan: Za chude! Ty je dręczysz! Dręczone są! Spasowałam, rozmowa trwała w trakcie mijania faceta, więc poszłam dalej, wrzeszczał za mną o dręczeniu psów :roll: Naprawdę myślałam, że to żart, ale on się tak podekscytował, że chyba to było całkiem serio... Uwielbiam takich "obrońców zwierząt", pewnie sam ma zatuczonego jamniora, bez smyczy obszczekującego przechodniów :loveu: Taki to dopiero ma dobrze, a nie te moje dręczone, wychowywane, głodzone chuderlaki...:diabloti:
×
×
  • Create New...