-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
[B]Pani Profesor[/B] - niestety, niektórym psom życie na wsi nie służy ;) Frotek miał paskudny charakter, jak go wzięłam. Tak beznadziejnie upartego i knąbrnego psa nie znałam wcześniej... Ucieczki przez bramę (wspina się jak kot). Próby ucieczek przez okna (dachowe też). Jak coś się nie podobało, skakał mi do ramienia i mnie szczypał zębami. Jak chciał gdzieś iść albo nie chciał wrócić, kładł się na ziemi i wbijał pazury w podłoże, nie dało się go nawet ciągnąć za sobą, tak sztywniał. Nie mówię już o tym cyrku na widok psów, bo nieraz ze łzami w oczach wracałam ;) Zanim go wzięłam, biegał dwa miesiące przed sklepem, a jeszcze wcześniej dowiedziałam się, że latał po mieście z łańcuchem na szyi. Prawdopodobnie ktoś wziął piękną, puchatą, białą kulkę i wyrosła na szatana (gdzieś tych "sztuk" musiał się nauczyć), trafił na łańcuch, potem albo zwiał, albo mieli go dość i wywalili... Dużo psów tak kończy :( [B]Paulina_mickey [/B]- fakt, lasy mamy tu świetne :) [B]Bobryna[/B] - ech, u mnie te problemy ze zżeraniem śmieci pojawiają się cyklicznie, chyba na wiosnę syfy ładniej pachną... [B]Ty$ka[/B] - a widzisz, doceniaj Morusa, ile wlezie! ;) [B]evel [/B]- nie wiem, od czego to zależy, chyba od charakteru psa po prostu... Hera rzadko coś zeżre, na każde moje słowo wypluje. Frotek na spacerach raczej nie wyszukuje syfu, ale znowu próbuje zwiać na śmietnik :D Luka nigdy nic nie zżera ani nie rusza, ale pocieszę Cię - jak była młoda to wszystko złapała, zdechłą rybę, woreczek, każdy syf był super. Minęło jej. Chibi też naprawdę rzadko coś znajdzie, nie szuka śmieci, tylko jak samo coś się napatoczy to ewentualnie weźmie... Ale teraz jakoś wszystkie bardziej są nakręcone na śmieci. Biedne głodne pieski, dostają tylko dwa razy dziennie michę, kosteczki do gryzienia, smakołyki na spacerach... Toż to za mało! ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Berek']Faktem jest, że właśnie te radosne "no rulez" ściągną na psiarzy na Polach kłopoty. Niestety robi się nie za fajna atmosfera dzięki temu, że duża część właścicieli trochę przesadza z radosną atmosferą "róbta co chceta". Jak nam na psiej polance na Polach zacznie lądować SM trzydzieści razy dziennie i walić mandaty (skądinąd wiem, że był taki projekt) to ów radosny piknik "no rulez" się skończy. O.K., fajny teren na wyszalenie psów, ale niestety nie żyjemy na pustyni i jednak trochę się trzeba rozglądać i psy ogarniać nawet tam. Tyle już tam niezbyt przyjemnych sytuacji zdarzyło mi się obserwować, że radosne głoszenie nieskrępowanej wolności zaczyna mnie mocno wmurwiać. :angryy:[/QUOTE] Też mnie to martwi... I tak nastroje antypsie są coraz wyraźniejsze, a ludzie coraz bardziej zmęczeni podbiegającymi psami i zasranymi chodnikami. W końcu nam dowalą wszędzie takie prawo, że się nie pozbieramy :roll: No, ale o czym tu mówić... U nas jest nieczynne boisko. Kiedyś tam grali w nogę, ale kluby piłkarskie się rozpadły, jest inne wypasione boisko... Dlatego teraz zaanektowali je właściciele psów. Nic w tym złego - teren ogrodzony, więc przynajmniej psy szaleją i nikomu to nie przeszkadza, bo tam "standardowi" przechodnie nie wchodzą. Jest duża wyrwa w murku, policja nieraz stoi, kiedy ktoś tam przełazi, nie reagują - widocznie uznają to za małe zło, a psy są przynajmniej oddzielone od ludzi i nikomu nie szkodzą ;) Więc wygląda to w sumie całkiem fajnie (oprócz betonowych trybun na których przesiaduje młodzież i okoliczne pijactwo - ilość szkła na metr kwadratowy na nich przechodzi ludzkie wyobrażenie). Jako że cenię to boisko, biegam za psami z woreczkami, żeby tylko żadne koopsko się nie trafiło. Bo jeden z drugim dziadem się przyczepią, zrobią akcję pt. "psy srają, a dzieci się nie mają gdzie bawić!" (kit z tym, że "dzieci" się tam bawią aż za dobrze, sądząc po ilości szkła i innych, równie uroczych, pozostałości...). Jeśli boisko będzie czyste, będzie argument - przynajmniej psy nie biegają luzem, są wybiegane i dzięki temu nieproblemowe, a do ludzi nie podbiegną, bo ogrodzone. Tak na logikę :p Jestem [B]jedyna[/B]. Reszta społeczeństwa psiego zwiodła się, że jest boisko. Super :loveu: Wchodzą na murek, spuszczają psa. Nie wchodzą nawet na teren (wielkiego) boiska. Pies idzie walić koopala, trochę powęszy, wszystko obsika i wraca. Jest zapinany, wracają do domu. Dzisiaj bawiłam się z całą piątką psów w głębi boiska, widzę, przez murek wchodzi pan z amstafem utuczonym jak prosię. Chodzi tuż przy wejściu. Ast załatwia potrzebę i wychodzą. Ostatnio starszy pan nie wszedł, puścił swojego spaniela przy wyrwie, pies podbiegł do moich psów, obsikał mój plecak, zes*ał się obok, wrócił, poszli. Parka się obściskuje na betonowych trybunach, znudzony pies sika wszędzie, załatwia się - tyle z jego "wybiegania". Ludzie są [B]makabrycznie leniwi[/B]! Dla mnie to przechodzi wszelkie pojęcie. Mamy koło parku blokowisko. Park jest piękny, stary, ogromny. Przed blokowiskiem kilka trawniczków. Zgadnijcie, gdzie mieszkańcy bloków chodzą "załatwić" psy? Na te trawniki nie da się patrzeć :roll: A obok park, który aż się prosi, żeby tam pójść. Pies się przy ścieżce załatwi, to goo wystarczy zasypać liśćmi i przydeptać. Ale nawet tego się nie chce, po co... -
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='Maron86']Ja mogę jeszcze zrozumieć że pies ucieka na spacerach, zdarza się (chociaż mi się zdarzyło raz i na całe życie starczy...) jednak z domku? Pastuch i po kłopocie, fakt pies parę razy oberwie, jednak wolałabym tak niż później znaleźć gdzieś z kulką... Tak swoją drogą myślałam że jest zakaz odstrzelania psów, tak coś mi się o uszy obiło że już tego nie wolno robić?[/QUOTE] Czytałam, że jeśli goni za zwierzyną, to można. Teoretycznie myśliwy musi udowodnić, że gonił za zwierzyną. W praktyce, jeśli zobaczy psa i mu strzeli w łeb, to nawet nie będziesz wiedziała, kto i dlaczego go odstrzelił. A oni raczej psów luzem nie lubią. -
No jasne, zgadzam się. Tak jak napisała motyleqq, ja niestety spotykam osoby totalnie nieświadome, a mające psa, dla których dziwne jest, że psu nie starcza ujadanie na ludzi zza ogrodzenia lub z balkonu - i o nich pisałam. Ja się cieszę, że moim psom w sumie bieganie wystarcza, jak polatają za piłką i pobiegają ze sobą to jest ok, nie muszą zawsze mieć pracy umysłowej :) A w ogóle, w nocy dostałam radosny sms "ja sprawie pieska". Zdolni ludzie! Ja tam sprawić pieska nie umiem...
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Wooow! Tego to się nie spodziewałam ;) Brawo, cudowna malutka, super, że suczki ją akceptują :loveu: Imię też śliczne :p Kurczę, a mój zegar biologiczny chyba się zepsuł, baterie muszę wymienić...:evil_lol: U innych dzieci są ok, ale gdybym sama miała mieć, to... Nieee ;) -
Wiem, że w Pszczynie powstał fajny wybieg, dwuczęściowy - w jednej części jest ogrodzony pusty teren, a druga część ma tor przeszkód dla psów. Wielki to on nie jest, ale na wybieganie psa i pobawienie się na torze w sam raz. Właściciele chodzili z psami na koo naokoło tego wybiegu :loveu::evil_lol: Komu chce się psa puszczać i ganiać z nim... W Opolu także miały powstać wybiegi dla psów, wielkie były głosy urzędnicze, parków jak nie było, tak nie ma. I domyślam się, że nie będzie, bo Gazeta Wyborcza przestała się interesować sprawą. Dla urzędników to sygnał, że nie trzeba nic robić. Może zaangażujcie media do organizowania psich wybiegów? Nie boicie się, że potem będą was wyganiać z innych miejsc, ze słowami "macie wybieg to won stąd z tym kundlem"? Ja się tego obawiam, dlatego u siebie w mieście o wybiegi nie walczę.
-
Może nie jestem rozsądna, przecież to tak łatwo wywnioskować z czyjejś działalności w internecie :) Na moje utyskiwania, że ludzie, którzy nie mają czasu dla psów i nie zapewniają im ruchu, zgłaszają się do mnie, żebym je wyszkoliła i "zrobiła spokojnymi", odpowiedzieliście gromem: że pies nie musi mieć zawsze spacerów, nie musi codziennie się wybiegać! I tak dalej. A ja zupełnie nie o tym pisałam. Więc albo wy piszecie sobie, a ja sobie; albo nie zrozumieliście tego, co napisałam. Może więc według Ciebie się trąbi o tym "do porzygu", ale ja spotykam kilka razy w tygodniu osoby, które są zaskoczone, że moje psy są spokojne, bo się wybiegują. Ich pieseczków nie trzeba uczyć odpoczynku, ich pieseczki trzeba by chociaż czasem na spacer wziąć. Może te osoby porzygały się trąbieniem, ale nic nie przyswoiły, tego to ja nie wiem :p Albo po prostu ktoś, kto im dał psa, nie wytłumaczył, że należy psy zapewnić ruch. Abstrahując od tego, ja osobiście wiem, że psy należy nauczyć odpoczynku i raczej osoby z tego forum też to wiedzą. Przy adopcjach też się tłumaczy, przynajmniej ja tak robię, że psa należy uczyć zostawać samemu, że pies nie może non stop łazić za właścicielem i tak dalej. Po prostu nie wpadłam na to, że komuś trzeba mówić, że pies potrzebuje spacerów i biegania - a oburzenie i zdziwienie właścicieli psów, gdy im o tym mówię, trochę mnie zbiło z tropu.
-
Kochani, nie wiem za bardzo, do czego się doczepiliście. Naprawdę uważacie, że to normalne, że osoba, która nie ma czasu na spacery, bierze sobie młodego i aktywnego psa? Naprawdę według was to jest ok, że kobieta o bardzo chorych nogach ma radosną, młodą sznaucerkę, która podczas mojej 20-minutowej rozmowy z właścicielką skakała mi do twarzy jak ostatnia wariatka, skakała na przechodzących ludzi i kręciła się w kółko, jakby ktoś jej podał dragi? Oczywiście, że są sytuacje, że pies musi się wyciszyć i ma tylko wyjście na siku i kupę i musi przeżyć. Jak jest jakaś wyjątkowa sytuacja, raz na czas, to tak bywa i u mnie. Chociaż staram się, żeby psy zawsze miały choć jeden spacer z wybieganiem się. Mam zresztą psy już w poważniejszym wieku, dla nich to nie tragedia, że krócej na spacer wyjdą, chociaż jeszcze Herę wtedy trochę roznosi - tutaj wystarcza prasowana kość ;) Zgadzam się z wami, jasne. Ale jeżeli ogólnie ktoś nie ma czasu, nie lubi spacerów, jest chory i nie może chodzić... A potem podbija do mnie, że mam psa wyszkolić, żeby był spokojny... To dla mnie coś jest tutaj nie halo. PO CO ta osoba brała sobie psa? Jak ja mam go nauczyć spokoju, skoro jego potrzeba ruchu nie jest zapewniona? Może od razu naszprycujmy tego psa lekami uspokajającymi, to będzie spokojny i święty spokój :evil_lol: Dlatego naprawdę uważam, że na wizycie przedadopcyjnej, gdy ktoś bierze młodego psa, trzeba taką osobę uświadomić, że pies wymaga spacerów i ruchu. Bo okazuje się, że to wcale nie jest oczywiste.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']to nie było na poważnie, to był raczej taki przytyk, jak dzieciaki sobie w podstawówce robiły, typu "buu, beksa, idź po mamę" :loveu: chyba muszę się szybciej pomarszczyć, bo takich "gówniarskich przytyków" miałam o wiele więcej, nie tylko w psich sytuacjach :diabloti:[/QUOTE] Ja też, nie martw się, też mam 24, wyglądam na 15-16 ;) To mi nie pomaga przy interwencjach, zawsze od pijaczyn i patologii dowiaduję się, że jestem głupią gówniarą i nie będę im mówić, co mają robić. Moją mamę bardziej szanują. [B]Ley[/B] - a, to Twoje maleństwo choćby chciało, to by nie dało rady krzywdy zrobić, może chomikowi :cool3: -
[quote name='Pani Profesor']cześć, dzień dobry, witam się u sfory i u mojego faworyta - Frotka :cool3:[/QUOTE] Faworyt Frotek na pewno nie jest moim faworytem :evil_lol: wczoraj dwa razy zwiał! Cholernik jeden chowa się za domem, czeka, aż go nie zauważymy i sp...ada przez ogrodzenie na śmietnik szukać żarcia! Biedny, niedożywiony, samotny, głodzony pieseczek, po prostu mi żal tyłek ściska :placz::diabloti: Musiałam go ściągać, oczywiście jadł jakieś stare bułki - mniam, pleśń, grzybki, same specjały :loveu: Z ogonkiem podkulonym wrócił po ucieczce porannej, a wieczorem znowu to samo. Teraz ma nadzór specjalny :roll: Aaa... I mały paskudny Maks też nam zwiał. W parku. Luzem ciągle chodzi, przybiega na wołanie, cudo! Ale kilka spacerków do parku i sobie wykminił, jak się do domu wraca. Wczoraj na spacerze już go wołam, już zapinam, smakołyczek, odchodzi coś wąchać... I jak nie ruszył! Przez ulicę, przez osiedle. Ja łapię psy, mama pędzi za nim - zapomnijcie, że psa z gipsem i kołnierzem dogonicie :diabloti: Zgarnęłyśmy go potem spod drzwi sąsiada byłych właścicieli. On go zawsze karmił. Kolejny biedny piesek poszedł żebrać o jedzenie. Później chciał mi zwiać przez bramę, jak wchodziłam, a jak go złapałam to usiłował mnie użreć :loveu: Wolę suki, z nimi nigdy nie miałam takich głupich problemów :roll::evil_lol:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']Maron86, z cyklu "historie o młodym wyglądzie" to autentycznie mogę napisać już epopeję :loveu: miałam mijanko w lesie z dwoma typkami z cyklu "nie mam mózgu", prowadzili coś astowatego, ale o staficzym wzroście, Pat się wzburzył z daleka, więc zeszłam w krzaki i ćwiczę z psem odwracanie uwagi, pokazuję mu piłkę, itd., oczywiście ten niby-staff zaczyna lecieć w naszą stronę, bo był luzem, a jakże.. ..krzyczę do gościa - 'czy może pan go zabrać?' - zero reakcji, pies miał bliżej mi nieznane zamiary, nie umiałam ocenić, czy chce się dziko bawić, czy to jest podszyte agresją, bo miał sztywny ogon i ogólnie wyglądał na wariata, więc asekuracyjnie zasłaniałam szczekającego Patryka (bo już się zbiesił na całego), krzyczę więc drugi raz - MOŻE PAN GO ZAPIĄĆ NA SMYCZ? , reakcja żadna :roll: okazało się, że staff chyba miał jednak szemrane zamiary, bo nastroszył się i obchodził mnie naokoło, próbując dostać się do Patryka, wtedy pękłam i wydarłam ryj do gości - MOŻE KTOŚ GO K** ZAPIĄĆ?! jeden młotek wziął tego psa za obrożę, a drugi do niego rzecze, patrząc na mnie - "dobra, weź zapnij, bo po matkę pójdzie..." :loveu: z taką wybitną ironią :loveu: już mi się nie chciało odgryzać, ale litości :roll: (mam 24 lata :cool3:)[/QUOTE] Taa, prędzej na policję zadzwoni, a nie po matkę :cool3: Co za bezmózgi totalne... -
[quote name='magdabroy']Jakieś 3 lata temu remontowaliśmy łazienkę-sami. Przez 2 tygodnie, od rana do wieczora kucie, tynkowanie, kafelkowanie itp. Był ciepły maj, więc pies był na podwórku. Przychodził wieczór, kąpałam się z całego syfu i szłam jeszcze z suką choć na godzinny spacer ;) Któregoś dnia byłam już tak padnięta, że poważnie się zastanawiałam czy dam radę jeszcze wyjść :roll: Ale się zmobilizowałam i idę :) Mój mąż stwierdził, że jak raz pies nie pójdzie, to nic mu się nie stanie. Owszem, może nic by się nie stało, ale jakoś nie wyobrażam sobie, żeby pies nie miał choć jednego spaceru. Ale nie takiego na siku i koniec, tylko żeby pobiegać, powęszyć, pogryźć patyki... Niestety nie wszyscy tak do tego podchodzą i jak pies ma spacer raz w tygodniu, to ma mu to starczyć :shake:[/QUOTE] Dokładnie! Ja nawet z grypą idę na spacer, krótszy oczywiście, ale z węszeniem i bieganiem. Mam nawet podwórko, chociaż moje psy go nie lubią. Po prostu ten spacer to jest istota posiadania psa ;) I najważniejsza rzecz dla psa! Miałam stada tymczasów i nigdy nie liczyła się ta osoba, która je karmiła, ale właśnie ta, co brała na spacerek. Dlatego jak widziałam tą mix sznaucerkę, szalejącą i szarpiącą na smyczy, 6miesięcy, z panią, która nie umie chodzić... Serce mi się ścisnęło. Podrzucili jej ją. Zasugerowałam, że poszukamy jej nowego domu, ale nie, bo ona ją kocha. Tylko że miała szelki z łańcuszka, bo wszystkie inne przegryzła. Piękna miłość...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Ley']Ja uwierzę ,że mój pies może pogryźć, nawet uwierzę że chapnąłby człowieka czy mnie, pogonił dziecko , poujadał na żula czy różne rzeczy których teoretycznie nie robi. Może jestem głupia ,ale w to że [B]zagryzie[/B] psa, kota czy szczura NIE UWIERZĘ! I mam nadzieję ,że się na tym nie przejade :eviltong: [SIZE=1]ps. Masz 5 psów :crazyeye: Ale na DT?[/SIZE][/QUOTE] Jakiego masz psa? :evil_lol: Szczura moje spokojnie by zabiły. Koty się bronią, a moje są z nimi raczej oswojone, ale cholera wie - nie mam w domu i nie byłabym na 100% pewna jak moje by się zachowały, gdyby kot uciekał, ale się nie bronił. Zresztą, pies mojego TZa jest w 100% oswojony z kurami, kotami, cielakami, kaczkami i resztą tałatajstwa ;) Biega między kaczkami, jakby ich nie było. Koty mogą mu na grzbiecie siedzieć. Ale pewnego dnia jadł z miski, a inteligentny inaczej kociak władował się prosto w żarcie - pies złapał go i odrzucił. Nic takiego, nawet nie warknął, odruchowo, ale kot tego nie przeżył. Wiesz, po prostu w świecie zwierząt częściej zdarzają się sytuacje podbramkowe. Ja uważam, że JA bym była w stanie (psychicznie, bo nie wiem czy fizycznie) zabić człowieka, który by mnie lub moją rodzinę zaatakował. To nie znaczy, że jestem groźna i jak mnie wnerwisz to Ci dam w łeb :diabloti: Ale sytuacje, że trzeba bronić życia przed innymi, w ludzkim świecie się zdarzają (na szczęście!) bardzo, bardzo rzadko. U psów to zdarza się częściej i dlatego prawdopodobieństwo jest trochę większe - tak to widzę. I dlatego w psią "niewinność" nie wierzę ;) Ale nie postrzegam tego jako wada psów, wszystkie stworzenia mają jakieś strategie walki i przetrwania, to normalne. Mam cztery psy i piątego uciążliwego, irytującego, kochanego tymczasa:loveu: [B]LadyS [/B]- na 80% facet chciał zrobić zadymę. Miał nadzieję, że zaczniesz się wściekać, wyrwie Ci się pies i się pożrą, będzie coś się działo :loveu: Niestety, spotykam takich ludzi, to chyba zawodowi pieniacze, uzależnieni od adrenaliny i szarpanin. -
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='akita_trava']nadajnik GPS to bardzo fajna sprawa. zakupiłem jedną sztukę ponieważ mieszkam pod lasem i mój pies ma dużą działkę do wybiegu,[B] jednak czasem zdarza się mu wyskoczyć gdzieś dalej więc dla świętego spokoju przypinam mu zawsze taki lokalizator żeby wiedzieć, czy jest w pobliżu itd. [/B] polecam sprawdzić ofertę na [URL="http://www.smarttrack.pl"]www.smarttrack.pl[/URL] - ich produkty dostępne są m.in. w sklepie [URL="http://www.simplyid.pl"]www.simplyid.pl[/URL] zasada działania jest bardzo prosta - przyczepiamy gps'a z kartą SIM do psiej obroży, potem dzwonimy lub wysyłamy komendę tekstową na ten numer i w odpowiedzi dostajemy link do google maps z pozycją. jest to o tyle ciekawe, że ma to wiele różnych zastosowań ta firma też udostępnia prostą w obsłudze platformę o identycznym działaniu jak w smsie z tym, że można wtedy przeglądać pozycje przez komputer ogólnie polecam[/QUOTE] Pogrubione. Pies Ci zwiewa. Poleci do lasu, na nic się zda lokalizator, jak go myśliwy ustrzeli albo walnie auto. Szczególnie, jak pogoni sarenkę, myśliwy ma pełne prawo zabić psa. Jeśli pies się wypuszcza na długie wycieczki, to w sumie nie jest potrzebny lokalizator, ale raczej zabezpieczenie przed ucieczką. Dlatego zrezygnowałam z tego GPSa ;) Wolę wydać kasę na pomoce w nauczce nieuciekania niż potem zlokalizować zwłoki psa... -
[B]ulvhedinn [/B]- z tym wyczuciem to faktycznie tak jest, nieraz tak miałam, że po prostu coś mi w osobie nie pasowało, a przy głębszym poznaniu okazywało się, że miałam rację ;) Czasem to są takie drobne rzeczy, na przykład to, że ktoś o suce mówi "on", "pies", bez emocjonalnego stosunku. Czasem zbytnie oburzenie, kiedy wspomnę, że pies nie na łańcuch - miałam tak, że facet się obruszył bardzo, on psów na uwięzi nie trzyma! Potem szybko skończył rozmowę i więcej się nie odezwał :diabloti: Ale na przykład z Herą miałam tak, że babka była świetna, oczytana, wszystko wiedziała, o socjalizacji, cud, miód i orzeszki. A potem na całe dnie psa zamykali samego w warsztacie, drugiego w garażu, odebraliśmy im Herę (i jest u mnie do dziś :loveu:). Szkoda tylko tego drugiego, ale nie było podstaw (ani miejsca) by go zabrać. Więc niestety da się pomylić. Wywiad środowiskowy na temat tych ludzi dał nam trochę pojęcia - mąż tej babki całe życie trzymał psy na łańcuchu. Niby to nie ma znaczenia, niby ludzie mogą się zmienić, ale to rzadkość tak naprawdę... Ja ostatnio mam non stop sytuacje, że ktoś mnie pyta, czy szkolę psy. Chodzi o to, że moje takie "grzeczne". Grzeczne dla 99% ludzi to znaczy spokojne. Ja bym nawet sobie poszkoliła niektóre z tych psów - ostatnio babka z onką, wczoraj ze śliczną mix sznaucerką. Tylko, że te osoby nie chcą psa "wyszkolonego", chcą psa "spokojnego". Tłumaczę, że moje spokojne, bo mnóstwo biegają, bawią się ze sobą i ze mną, mają długie spacery. "Spacery...? Ojej, no ja tylko w sobotę chodzę, ona cały dzień w ogródku! Wie pani, bo ja pracuję!" "Ale mnie nogi bolą, chora jestem, nie dam rady chodzić..." "Nie, nie mogę spuścić, bo ucieknie!" "Ale ona chodzi, dwa razy dziennie idzie naokoło bloku. Mojemu drugiemu psu to starcza." ...I tak dalej. Dla mnie w definicji "posiadanie psa" jest zwarte "wychodzenie na spacer". Pies=spacer, od dziecka miałam to w głowie. Ale wydaje mi się, że zanim tym osobom ktoś oddał czy sprzedał psa, powinien był uświadomić, że pies to nie kot :roll: Może nie wiedzą...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Ley']Aaaa. Bo tak napisałaś ,że można się przestraszyć :eviltong: Ale nawet jak jest cięty tylko na tego jednego psa, tak że mógłby go zagryźć to i tak "nie zbyt fajnie". Co innego postraszyć, czy kłapnąć zębami w odpowiedzi. A właściciel to jakiś niedorowój ,że psu tak pozwala podlatywać, że się o swojego psa nie boi :crazyeye:[/QUOTE] Czasem mam wrażenie, że właściciele zapominają, że psy to nie ludzie na czterech łapach... Są w stanie się pogryźć, są w stanie zagryźć, nawet czyjś najkochańszy i najcudowniejszy niuniuniu-pieseczek w obronie własnej jest w stanie zabić innego psa. Fakt, że są psy, które totalnie nie są w stanie się bronić, ja bym wolała, żeby moje zlikwidowały agresora niż dały się zlikwidować. Miałam tyle sytuacji z psami, które naprawdę były chętne zabić innego, że sobie uświadomiłam, że to wcale nie takie rzadkie i niespotykane :roll: Fakt, że normalne psy unikają konfliktu, ale "nienormalnych" jest sporo. Dlatego mnie bardzo wkurzają małe psy, które wykazują jawną agresję, a właściciele sobie nic z tego nie robią. Pies się rzuca, łapie moje zębami, rzuca mi się do nogi - oj tam, malutki jest, on tak naprawdę to nie gryzie. A ja tak naprawdę to nie kopię, tylko tak na niby, ojej, złamałam psu szczękę :evil_lol: A tak serio, to ja nie zawsze umiem ocenić, na ile ten pies jest atakujący na poważnie - ok, jest mały i nie zabije mojego, ale czy próba gryzienia do krwi już nie jest jawną agresją? Nie wiem, jak jest w innych krajach, w Irlandii nie widziałam dziamających agresorów na ulicach. Szczerze mówiąc, psy w Irlandii wydały mi się trochę "bezpłciowe", takie były grzeczne, spokojne, olewające świat. Chadzałam na plażę, gdzie było pełno psów, biegały za piłką, mijały mnie, nawet nie powąchawszy... Może są na prochach, a może po prostu je wychowują :diabloti: U nas na ulicach co drugi pies się rzuca! Nie zwracam już na to uwagi, ale gdyby się zastanowić, to kiedy idę z psami, to praktycznie żaden mały zasmyczowany pies nie przechodzi obojętnie, albo się wyrywa z kwikiem albo z rykiem, co drugi duży zasmyczowany pies też warczy albo się szarpie... To chyba nie jest normalne. Co do normalności, dziś miałam paskudną sytuację - w parku jest rów i usypane przejście przez ten rów. Mam 3 psy luzem, Chibi na smyczy i starego upierdliwca też na smyczy. Widzę, idzie koleś z dobermanem, który się kiedyś na nas rzucił. Nie zdążyłabym psów złapać, więc tylko je wołam do siebie, tworzymy zwartą grupkę i chcemy szybko przejść. Oczywiście, facet nie zwolnił, nie zatrzymał się, nie poczekał - po co? Doszedł do nas, kiedy już wychodziliśmy, jego pies był metr od nas i w tym momencie się rzucił z rykiem, zawisł na kolczatce i wrzeszczy :roll: Nie wytrzymałam i ryknęłam do kolesia, czy by nie mógł chwilę poczekać, przecież widzi, że już idziemy, a nie podłazi do nas z agresywnym psem - koleś olał totalnie. Wyglądał jak naćpany, nie odpowiedział, spojrzał na mnie i idzie dalej. Zapowiedziałam mu, że następnym razem użyję gazu. I to zrobię, niezależnie od tego, czy pies jest na smyczy czy nie. Mam już dość świrów z agresywnymi, niewychowanymi psami. Szczególnie, że pamiętam, jak kiedyś go poprosiłam, żeby się zatrzymał, bo chcę złapać psy. Owszem, zatrzymał się :loveu: a potem puścił smycz i pies nas zaatakował. Na szczęście wystraszył się, jak cztery psy naraz na niego ruszyły - czasem warto mieć stado. Ech, a już było tak fajnie... Ładna, ciepła zima i znowu tyle wariatów :roll: -
Jaakie słodki psiny :loveu: Na fotach te adresówki na srebrne wyglądają :eviltong:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Ley']Akurat nie na trawę, a na chodnik ;p Wszystko zależy od sytuacji, jak pisze Zmierzchnica, czasami mi łatwiej ominąć grupę 5 osób niż im się rozdzielać przepuszczać etc. Ja akurat nigdy nie mam tego problemu mam jednego psa i "jakoś" sobie z nim radzę. Tak tylko mówię,że też mamy jakieś prawa chyba...[/QUOTE] Jakby w całym tym cudownie ludzkim społeczeństwie przyjąć zasadę, że [B]przepuszcza ten, któremu jest łatwiej przepuścić[/B], to jak łatwo i dobrze by się żyło! :) Przepuszczam kobietę z wózkiem, bo jest mi łatwiej mobilnymi zwierzakami zarządzać niż jej sztywnym i sporym wózkiem. Mnie przepuści pan, bo on jest jeden i łatwiej mu ominąć mnie, niż mi jego. Idę sama, to omijam grupę ludzi. Dwie dziewczyny ominą dwie starsze panie o laskach... Świat idealny :loveu: W realu jak mijasz grupkę to rzucają w Twoją stronę głupie gadki, jak ktoś wlezie w Ciebie z psami, to zaraz słyszysz mruczane pod nosem o durnych kundlach, facet musi koniecznie mi robić wykład o ilości psów, pan z joraskiem przejdzie tak, by jego pies dziamał kilka centymetrów przy pyskach moich psów... Nie wiem, czemu tak jest, serio :roll: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='omry']No tak, niech biega po trawnikach i przy okazji gówna podeszwami zbiera, bo cały chodnik zajmują psy :evil_lol: Wiesz, ja bym na pewno nie robiła scen, po prostu przeszłabym trawą bo to dla mnie akurat żaden problem, ale litości, żyjemy w ludzkim społeczeństwie, ludzie są różni i mają prawo wymagać, by opiekun tych psów zabrał je z chodnika, kiedy chcą przejść. Chodniki są dla ludzi jednak.[/QUOTE] A gdzie to jest napisane? :diabloti: Zgadzam się, że nie powinno się zajmować całego chodnika, NIEZALEŻNIE, czy masz psy czy akurat gadasz z dwoma koleżankami. Stwierdzenia o "ludzkim społeczeństwie" mnie akurat bawią, są takie cudnie antropocentryczne :loveu: Pies to też użytkownik przestrzeni publicznej. Nie ma nikomu przeszkadzać, tak samo, jak człowiek nie ma prawa nikomu przeszkadzać. Zgadzam się ogólnie z wami, ale z innych pobudek, nie "pies powinien bo to pies", tylko "kultura wymaga". [B]gops [/B]- mam ochotę tak robić, ale... Nie chce mi się. Znając życie, taka osoba ma takie mniemanie o sobie, że by z ryjem wyskoczyła, że ona tu ma swojego joraska, a ja z tymi bydlakami obok niej przechodzę! Z kim tu dyskutować?... Już się nauczyłam, że takiej osobie się nie wytłumaczy, łatwiej olać :roll: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Shilomaniak']Zrobiła się wiosna i wróciliśmy na rower tj. ja na rowerze a biedna sucz piechotą popryndala po osiedlu, żeby nie straszyć , jeździmy po 22.Sucz , zeby nie było, obróżka świecąca jak księzyc w pełni, adresówka robiąca hałas taki, że każdego obudzi i jak co roku /bo zimą to się snujemy po pustkowiach nocą i nikogo nie straszymy/ komentarze ," Pan zabierze tego psa" lub " proszę na smyczy prowadzić"Sucz przy rowerze to pracuje i ma w poważaniu wszelkie psy, nawet atakujące ją, omija je szerokim łukiem i to chyba przeszkadza innym ludziom. Ich psy na smyczy się drą,ciągną właściciela przez ulicę z rykiem i to chyba działa na ludzi,bo ich cudo na smyczy zjadło by Shilę a moja luzem i nic- o pracy z psem to nikt nie słyszał:evil_lol:. Wczoraj jedziemy, z przeciwka po chodniku /połączonym ze ścieżką rowerową/ idzie pani z jamnikiem, mały drze się w niebogłosy, pani psa jak zwykle w takiej sytuacji na ręce- przecież zaraz czarny, wielki potwór zagryzie małego jamniczka i nagle olśnienie "A to pan z tym grzecznym psem, patrz Fafik , pies nam nic nie zrobi " psa sru na chodnik, ten ,jak pani go puściła, chciał pokazać jak baaaardzo nie lubi ułożonych suczy i zaatakował. Shila przeskoczyła nad agresorem, poszła dalej.No i clou programu "Niech pan prowadzi psa na smyczy, jeszcze się może rzucić na moj kruszynę". Ja już nawet nie dyskutuję z takimi ludźmi.[/QUOTE] Zazdroszczę Ci stalowych nerwów, ale nie zazdroszczę okolicy :roll: Denerwuje mnie to, że człowiek nie ma żadnych profitów z ułożenia i dbania o wychowanie swojego psa. Skoro masz super wychowanego psa, to gratisem powinna być możliwość dania mu większego luzu... Ja chyba bym nie wytrzymała i powiedziała pani, że jak jeszcze raz jej pies podbiegnie do mojego to dostanie gazem :diabloti: Z drugiej strony, może masz rację, lepiej nie reagować, bo wtedy takie osoby nie chcą się zemścić i nie zrobią Ci jeszcze większych problemów :cool3: -
Faktycznie, bajeczna pogoda ;) A ja takiego psa, który by mnie gryzł do krwi i to na serio i wielokrotnie, chybabym jednak uśpiła... W schronisku ktoś go adoptuje, znowu pogryzie, wróci do schronu, znowu adoptują go, znowu pogryzie, aż w końcu w samym schronie go uśpią :roll: Nie warto... Co jak co, ale pies swojego właściciela gryźć nie powinien. A na zdjęcia bardzo polecam photobucket.com :) Szybko się wrzuca, nie ma problemu, serwer się nigdy nie wiesza, ogólnie jestem zadowolona :)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Jeśli zajmowałaś całą drogę to się nie dziwie że faceta ruszyło. To że jesteś z psami wręcz nakłada na ciebie pewne obowiązki i przestrzeganie pewnych zasad. Tym bardziej jak sama piszesz jedna z twoich suk skakała do innej, zwyczajnie facet mógł się bać przejść koło nieokiełznanego stada :shake:. Ja również mam 3 psy i kiedy wiem że nie jestem w stanie zapanować nad całą trójca to zwyczajnie idę na '2razy', najwyżej wyjdzie mi 9 spacerów na dobę + 1 szybki wypad przed blok na siku. Swoją drogą mnie 'psiarę' wku....rza jak widzę że normalnie nie mogę przejść, a 'właściciel' nie potrafi swoich psów wziąć na krótko.[/QUOTE] Ja też zawsze schodzę z drogi, ewentualnie ściągam psy i robię miejsce. Ale jeśli czasem idę z psami wąskim chodnikiem, idzie ktoś naprzeciwko i żeby taką osobę wyminąć muszę całe stado ściągać i iść ulicą, to w duchu (nie na żywo, bo po co) warczę :diabloti: Mimo wszystko, łatwiej takiej osobie jest mnie ominąć niż mi z czterema psami. Tak samo jak idę sama chodnikiem i naprzeciwko widzę grupkę 5-6 osób, które ze sobą rozmawiają, nie oczekuję, że mnie ominą, tylko sama zmieniam "tor lotu", wiem, że mi jest łatwiej przejść obok niż im, bo musieliby mieć wspólną strategię rozdzielenia się, przepuszczenia mnie i takie tam. Tak czy siak, nie chce mi się z nikim dyskutować, więc sama schodzę na ulicę czy omijam ludzi, bo akurat przy czterech średnich zwierzakach fizycznie nie ma szans, żeby na wąskim chodniku zostawić miejsce jeszcze dla kogoś. Mogłabym je usadzać w jednej linii, tylko że to trwałoby tak długo, że nie ma sensu :cool3: Moim zdaniem, akurat lubienie-nielubienie psów nie ma nic do rzeczy. Pies jest użytkownikiem chodnika, jak każdy inny ;) Jeśli idę z kumplami i jest nas 5-6, to staramy się przepuścić osobę z naprzeciwka, tak samo jak jestem z psami, nie ze względu na to, że to psy, tylko dlatego, że tak kultura wymaga :eviltong: Ale do szału mnie akurat doprowadza, jak idę ze stadem, a naprzeciwko idzie ktoś z dziamającym jorkiem czy innym biglem. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby taka osoba, z jednym, do tego agresywnym psem, ominęła mnie. To ja biorę moje psy, schodzę z chodnika, idę ulicą czy trawnikiem, omijam świętą krowę z wściekłym małym pieniaczem... Jeśli ktoś takiemu psu chociaż ściągnie smycz to jest święto, najczęściej ujada tuż przed moimi psami. Sprawa z dużymi psami ma się inaczej, nikt z owczarkiem czy labradorem tak mi jeszcze nie zrobił, zwykle ja taką osobę mijam łukiem, taka osoba schodzi mi z drogi i nie ma w ogóle problemu... -
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
[quote name='Ty$ka']I też wybiera wodę spod lodu niż tą z butelki? :cool3: Eeee tam, wcale tak nie uważam. Faktycznie trochę mojej zasługi w tym jest, ale Morus to pies szybko uczący się i wiem, że z innym psem nie poszłoby mi tak łatwo. A to miętkie jest i małe. :p Czyli rozumiem, że Luka to z tych nieuciekających? O raany, to idzie współczuć - 3 włóczykijów. Nie wyobrażam psa takiego spuszczać, a linkować to masakra... Dlatego nie mogę mieć północniaka, zabiłabym go chyba :D A próbowaliście gwizdka? Albo linka+kolce na spieprzanie za zwierzątkami? Albo OE? [/QUOTE] Wszystkie moje psy preferują każdą inną wodę niż ta podawana przez pańcię, nieważne, czy to kałuża, zalana dziupla w drzewie, zjadanie śniegu... Jak postawiliśmy miskę z wodą na podwórku to się ustawia kolejka do drzwi, bo one idą pić! Kit z tym, że w domu jest wielka micha z wodą, nieee, ta na podwórku jest lepsiejsza :roll: Powiem szczerze, że mam na tyle fajnych terenów bez zwierzyny, że rażenie psa prądem i traktowanie kolcami ze względu na gonienie mi nie jest potrzebne ;) Poza tym wszystko fajnie działa, jak masz jednego psa. Kiedy masz stado, działa zupełnie inny mechanizm. Nie ma znaczenia to, że oduczysz jednego za pomocą kolców, jeżeli drugiego to nie rusza i nadal zwiewa. Ten "nauczony" zawsze pogna za swoim stadem ;) Inaczej jest, jak masz swojego psa, jest stado znajomych innych psów... Wtedy tamte ruszą, a swojego odwołasz. Ale psy wychowane od lat razem tworzą jedną komórkę społeczną, działają o wiele odważniej i wzajemnie się wspierają w swojej głupocie. Poza tym moje psy na szczęście są teraz z tych "pogonić i wrócić". Wcześniej miały różne pomysły, teraz nie trwa to dłużej niż 5-10 minut. Północniak zwieje za zwierzyną, potem zorientuje się, że jest w fajnym, nowym terenie i idzie eksplorować, pójdzie za tropem, znowu coś mu wyskoczy, znowu gdzieś pogna itd. Moje psy, jeżeli już na nieszczęście dojdzie do zwiania za czymś, zawrócą zaraz, jeżeli to "coś" zniknie im z oczu ;) Najgorsze są psy "łaziki", które uciekają dla samej przyjemności samodzielnego włóczenia się, albo psy, które uciekają za tropem, bo ten się ciągnie kilometrami... Jak kiedyś będziesz planowała stado psów, to pamiętaj, że wystarczy jeden uciekinier, żeby "ogarnięta" reszta też zaczęła zwiewać ;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Oj też przez to przechodziłam, dziesiątki odchodów w koło. Lecę między minami z workiem, a tu się okazuje że pies puścił tylko bąka :cool3:, a weź teraz wróć na chodnik mając świadomość że jak wyszedł bąk to i zaraz może wyjść coś więcej jednak wcale nie musi. Swoją drogą zawsze mnie śmieszą ludzie czepiający się o psie G które na dobrą sprawę po 2-3 deszczach się rozpuści, udając wielkich ekologów jednak przyznajcie się kto używa ekologicznych worków? Moje 'robią' do śniadaniowych, nie stać mnie na bycie 'eko' w przypadku wyprowadzania 3-4 psów (policzcie sobie ile to G do zebrania :eviltong:). Ogólnie uważam że po psach powinno się sprzątać bo to zwyczajnie jest bezpieczniejsze dla naszych własnych psów, nie zarażą się żadnym świństwem mając odchyła i wąchając cudze G itp[/QUOTE] Nie zgodzę się z rozpuszczeniem psich kup po kilku deszczach... Na moim podwórku to się nie sprawdza ;) Może lać jak z cebra, ale po dwóch--trzech tygodniach niesprzątania podwórka (na którym rośnie trawa, jest dość żyzna ziemia) mam pole minowe i wynoszę wiadro goowien (przy 4-5 psach tak to wygląda). Na miejskich trawnikach gleba jest wyjałowiona, psów przechodzi wiele, wiele więcej.. Kupska zostają, bieleją, rozsypują się w proszek i trawniki wyglądają tak, że szkoda opisywać. W drodze do parku jest jeden, jedyny trawniczek z pobliskiego blokowiska. Psy nie dają rady dojść do parku, więc załatwiają się na nim... Nie brzydzę się zazwyczaj niczego, ale akurat na ten trawnik nie jestem w stanie spojrzeć. Zawiera chyba odchody psów z ostatniego pół roku. Gdybym nie miała psa i zobaczyła coś takiego, to chyba zaczęłabym psów nie lubić :evil_lol: Ja do zbierania używam papierowych ręczników Queen z biedronki (rozmiar XL) ;) Na jedno kupsko starczają dwa złączone kawałki z ręcznika. Są grube, więc się nie tytłam psimi pozostałościami, łatwo mi się zbiera, jednym zbieram, w drugi zawijam - i do kosza. Jeśli dużo psów się załatwia, używam papierowych worków - zbieram papierowym ręcznikiem, wrzucam do worka wszystkie kupska i wyrzucam. Polecam sposób, jest nieco bardziej ekologiczny, mniej obrzydliwy i tanio wychodzi (opakowanie ręczników zawiera dwie duże rolki, po 6 czy 7 złotych, mi starcza przy czwórce na ok 3 tygodnie) ;) -
Nadajnik GPS - czy ktoś używał u uciekającego psa?
zmierzchnica replied to zmierzchnica's topic in Sprzęt i akcesoria
[quote name='akita_trava']nadajnik GPS to bardzo fajna sprawa. zakupiłem jedną sztukę ponieważ mieszkam pod lasem i mój pies ma dużą działkę do wybiegu, jednak czasem zdarza się mu wyskoczyć gdzieś dalej więc dla świętego spokoju przypinam mu zawsze taki lokalizator żeby wiedzieć, czy jest w pobliżu itd. polecam sprawdzić ofertę na [URL="http://www.smarttrack.pl"]www.smarttrack.pl[/URL] - ich produkty dostępne są m.in. w sklepie [URL="http://www.simplyid.pl"]www.simplyid.pl[/URL] zasada działania jest bardzo prosta - przyczepiamy gps'a z kartą SIM do psiej obroży, potem dzwonimy lub wysyłamy komendę tekstową na ten numer i w odpowiedzi dostajemy link do google maps z pozycją. jest to o tyle ciekawe, że ma to wiele różnych zastosowań ta firma też udostępnia prostą w obsłudze platformę o identycznym działaniu jak w smsie z tym, że można wtedy przeglądać pozycje przez komputer ogólnie polecam[/QUOTE] Na niewiele to się zda, jeżeli pies dostanie kulkę w łeb od myśliwego.