-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
6 z Kruszewa, po wirusówce, wreszcie w nowych domach
zmierzchnica replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
Biedna Margo :-( Popytałabym się w dziale Weterynarii - Ortopedii na Dogomanii. Jest tam nawet podforum o dysplazji stawu łokciowego - [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1086/dysplazja-stawow-lokciowych-operacja-68296/[/URL] Niektórzy dysplazję operują, nie wiem jednak nic o tym zabiegu, najlepiej poczytać właśnie tam. Życzę obu suniom zdrowia! -
Cholera jasna :shake: Koniecznie idź do gminy, może powołaj się na to, że suki nieszczepione, że choroby roznoszą, no nie mam pomysłu już :roll: Ciekawa jestem, ile suk się oszczeniło, ile w ogóle jest szczeniąt. A jeśli znów będzie ich z 13? Czy gminy naprawdę nie obchodzą dzikie, błąkające się zwierzęta? Przecież nawet jeśli przeżyją, to będzie dla nich gehenna, nie mówiąc już o polowaniu na zwierzynę, roznoszeniu chorób i innych, szkodliwych dla człowieka (bo że psy cierpią widocznie nikogo nie obchodzi) rzeczach. Masakra, trzymam kciuki, żeby coś ruszyło, żeby znowu nie było tragedii :-( Edit: a może zgłosić to do jakiejś fundacji, albo straży dla zwierząt? :shake: Może mogliby nacisnąć na gminę, by przyspieszyli odebranie psów kobiecie, która przecież ma zakaz ich trzymania... :-(
-
I Gibsonek i Wy macie ciężko :shake: Dobrze jednak, że kogoś ma, że nie został ze swoimi problemami sam - tak jak piszesz, pewnie by go już wtedy nie było... Wierzę też, że znajdzie się dla niego kochany domek. Może ten artykuł w gazecie pomoże? Jest wiele ludzi o dobrych sercach, może ktoś go wypatrzy. Cały czas trzymam kciuki :p
-
Ja nie jestem yorkowa;), ale na temat suczek - zastrzyki hormonalne bardzo szkodzą organizmowi. Lepiej już wysterylizować sunię, przynajmniej spada ryzyko ropomacicza czy raka sutka, nie będzie ciąży urojonej czy potrzeby pilnowania cały czas suczki. A to, że suczki są bardziej przywiązane - oj, to bardzo zależy od poszczególnego psa. Ja mam dwie suczki kundelki, jedna jest bardzo przywiązana, druga baaardzo niezależna. W czasie cieczki instynkt rozrodczy może i suce podpowiedzieć, żeby uciekła za psem, nigdy nie masz gwarancji, że będzie posłuszna w "te dni". A błąkającego się yorka każdy chętnie złapie... Wybór należy do Ciebie, ale sądzę, że piesek, który będzie miał dużo zajęcia i miłości także bardzo przywiąże się i będzie miłym towarzyszem. No i koniecznie rodowód. Mam "znajomych", którzy mają pseudohodowlę yorków (sprzedają szczeniaki bez rodowodu po 1000 złotych). Psy mieszkają w niezbyt dobrych warunkach, nikt o nie nie dba - chodzi tylko o to, by miały młode, nikt się nimi nie zajmuje. Oczywiście, nie zawsze tak jest, ale jednak lepiej wziąć pieska rodowodowego, masz pewność, że to będzie piesek rasowy, zdrowy i dobrze zsocjalizowany :p
-
[quote name='Genesis']Brawo Taks! Właśnie tak powinno być - mówię to, co czynię- czynię to, co mówię. Tak robił Jezus, i tak powinni robić ci, którzy chcą Go naśladować! Nie wiem, czemu krytykujecie misjonarzy - jeśli jadą do biednych krajów, zakładają tam szpitale, sierocińce, pomagają młodym dziewczynom nauczyć się zawodu, żeby nie zostały prostytutkami, to uważam, że wypracowali sobie prawo do głoszenia ewangelii! Dlaczego nikt nie krytykuje innych metod "nawracania", jak np. terrorystyczne mordowanie innowierców przez fanatycznych islamistów? To jest zgodne z "nie zabijaj"??? Każdy ma prawo głosić swoje poglądy, tak jak tu powiedzieliście. I chrześcijanie też mają takie prawo. Koniec kropka - jeśli o mnie chodzi. A tak na koniec, żeby uprzedzić ataki na KK, to ja nie bronię KK. Jestem po prosu chrześcijanką :-) Pozdrawiam dogomaniaków i ich szczęśliwe psiska! (żeby nie było, że nic o psach nie napisałam;))[/quote] Nie krytykuję misjonarzy jako ogółu ;) Oczywiście masz rację - ich pomoc w niektórych przypadkach jest nieoceniona. Ale znowu nawiążę do książki pana Cejrowskiego - przedstawił tam sytuację, gdy misjonarze przyjechali, zostawili jakieś plakaty nawołujące do gotowania wody i parę naczyń, zaszczepili ludzi na choroby, na które ich szamani mieli leki, zostawili po sobie choroby, na który szamani leków nie mieli i odjechali... Po prostu wszystko trzeba robić po przemyśleniu, dokładnie, z głową :razz: Nie uważam oczywiście, że ich działalność jest zła, w wielu przypadkach jest bowiem potrzebna. Ale modlitwy o nawrócenie innowierców są dla mnie niesmaczne, ale to moje odczucia. O innych metodach nawracania nie wspominał nikt, bo rozmowa była o KK, oczywiście są one makabryczne... :shake: [B]taks - [/B]to prawda, dobrym przykładem można wiele zdziałać :p Ja też zbieram, psy szkolę, pilnuję. Kiedy ludzie, którzy nie lubią psów, przytaczają "niezawodny" argument - psy brudzą na trawnikach, szczekają całe dnie i gryzą - ja zawsze za przykład mogę podać siebie i innych znajomych, zbierających psie odchody, nie pozwalających szczekać całe dnie czy gryźć. Zwykle argumenty "przeciwnikom" się kończą - no bo skoro tak, to jaki problem stanowi pies? W zasadzie żaden. Ale u mnie wiele osób nie sprząta, puszcza psy zupełnie luzem, trzyma je tylko po to, by ujadały. Niestety, to daje ludziom broń do ręki i może stać się powodem nienawiści do psów, co prowadzi do nietolerancji i znów - głupich poglądów, jak ten, że "te irytujące zwierzęta na pewno duszy nie mają, głupie są i cały czas się drą, po co w ogóle je dobrze traktować"... :shake:
-
Moja suczka zmieniła "panią". Czy można to odwrócić?
zmierzchnica replied to Ogryzeczek86's topic in Wychowanie
[quote name='Ogryzeczek86']Miałam kiedyś psa, nie był on mój ale sąsiadów. Normalna wiejska zagroda. Miał na imię Ogryzek. Co lato oraz niektóre wolne weekendy przyjeżdżałam tam. I pomimo, że rzadko mnie widywał to zawsze kiedy tylko się pojawiałam to chodził za mną krok w krok. Tak było przez prawie 10 lat. To było chyba przwiązanie ze strony psa. Pomimo, że nie mieszkał ze mną i nie ja byłam jego główną żywicielką. A jak wracałam do domu to sąsiedzi mówili, że Ogryzek przez 1 noc wył pod jabłonią naprzeciwko wejścia do domu. Czy taka miłość nie była prawdziwa? Dlatego wszystko widzę w odniesieniu do Ogryzka. Był malutkim kundelkiem.[/quote] Widocznie więcej oferowałaś temu psu niż oni. Jeśli oni nie bawili się z nim, nie zwracali na niego uwagi albo byli dla niego zbyt ostrzy, a Ty byłaś tą fajną, co to jako jedyna jest dla psa miła - pokochał Ciebie. No i wiadomo, wszystkie psy są inne. Ja mam dwie suki, jedna jest taka jak mówisz - przywiązana do jednej osoby, posłuszna tylko jednej, a druga kocha każdego, kto ma żarcie i parę razy się z nią pobawi. Taka jest, nie bywam na nią za to zła - to tylko pies, nie robi tego umyślnie. Nie ma znaczenia, czy ograniczysz kontakt suki z mamą czy nie, ile razy mamy to pisać? Zacznij z nią coś robić, coś lepszego niż mama - wyczaj, czy lubi aportować i baw się z nią w to, może lubi szukać schowanej zabawki - naucz jej tego. Oferuj więcej. Tu chodzi głównie o jakość spaceru, nie o długość :roll: A poza tym, to dobrze, że sunia ma kogoś, kto się zajmuje nią, kiedy Ciebie nie ma. A może mama chciałaby mieć swojego psa, dlatego tak "wczuwa się w rolę"? Warto jej to zaproponować. Mogłybyście w miarę potrzeby nawzajem podrzucać sobie psy :diabloti: -
Scooby i Blues zapraszają do galerii! :)
zmierzchnica replied to Ania&Psy's topic in Owczarek australijski
Super chłopaki :loveu: Cudnie razem nad wodą wyglądają. I super obróżki :razz: -
W sumie od KK do psów nie jest daleko :cool3: KK psy uważa za... narzędzia człowieka, można tak powiedzieć. I nie szanuje poglądów innych. Mój ksiądz powiedział mi, że jeśli na jakiś aspekt wiary zapatruję się inaczej niż KK, to tworzę własną minisektę i nie jestem katoliczką. Więc i pod względem patrzenia na psy, jako istoty czujące i posiadające coś w rodzaju duszy, i pod wieloma innymi względami katoliczką nie jestem. I nie chcę być, jeśli mam być zupełnie podporządkowana wymysłom księży. No to jak jakiś mod przybędzie, to przeniesie :razz:
-
Tak i tak. Wciąż jednak zapomina się, że psy to nie ludzie... Suka, która zostanie poddana sterylce aborcyjnej nie będzie przez następne lata opłakiwać szczeniaków. A czy naprawdę dla szczeniaków lepiej jest, jeśli całe życie przeżyją w schronisku albo na "wolności", cierpiąc głód, chłód i różne choroby? Najczęściej takie psy przecież i tak nie dożywają starości, bo giną pod samochodami lub z wycieńczenia. Oczywiście, te szczeniaki, które znajdą dom, będą miały dobrze, ale ilość domków jest ograniczona. Psów jest coraz więcej, domów dla nich coraz mniej. Choćby każdy dogomaniak miał z 7 psów, to "psia społeczność" nie jest w stanie zapewnić domu nawet dla 1/4 z nich :shake: To jest makabryczne i smutne. Dlatego trzeba oszczędzić złego losu tym psom, które przez człowieka zostały bezmyślnie powołane do życia. Tak jak napisałą Vectra... Jeśli ktoś dopuszcza sukę, to niech sam zajmie się szczeniakami. Jesteśmy odpowiedzialni za to, co przez nas zostało powołane do życia. Łatwo krzyczeć, że aborcja jest zła, że eutanazja jest zła, ale jakoś niewiele ludzi kwapi się, żeby brać do siebie miot liczący 8 szczeniaków, wychowywać go, szczepić, karmić. Oczywiście są i takie osoby i chwała im za to, ale nie są w stanie pomóc szczeniorom z całej Polski. A tych jest z każdym rokiem coraz więcej. Więcej psów = więcej cierpienia. A przecież za bardzo kochamy psy, by je na to skazywać...
-
Moja suczka zmieniła "panią". Czy można to odwrócić?
zmierzchnica replied to Ogryzeczek86's topic in Wychowanie
Pamiętaj, że pies to nie człowiek. Tak jak ktoś napisał, wybiera najatrakcyjniejszą ofertę, tak to już jest. Widocznie uznała, że mama "oferuje" więcej. Jeśli zaczniesz powoli, nienachalnie, pokazywać jej, że to z Tobą warto mieć więź, bo Ty robisz coś fajnego z nią, bawisz się, szkolisz itd., to wybierze Ciebie. Ona nie traktuje was w kategorii "tą kocham, a tą nie". Być może mama wysyła jej czytelniejsze sygnały, jest dla niej bardziej atrakcyjna. Nie zrobisz suni krzywdy, jeśli po prostu sama zaczniesz być fajną, aktywną pańcią, z którą miło się spędza czas. Wtedy z własnej woli wybierze Ciebie. Pies nie ma takich uczuć jak ludzie, po prostu inaczej, bardziej interesownie:diabloti:, patrzy na świat. -
Moja suczka zmieniła "panią". Czy można to odwrócić?
zmierzchnica replied to Ogryzeczek86's topic in Wychowanie
Ale po co alfą? Bądź dla niej atrakcyjna, baw się z nią i szkol ją. Z tego co mówisz, nigdy nie robiłyście niczego tak naprawdę razem. Nie dawałaś jej zadań, nie pracowałyście razem nad czymś - a to naprawdę wzmacnia więź. U mnie w domu każdy się z psami bawi, ale one wybierają mnie... A nie ja im daję karmę, tylko moja mama. Ale to ja szkolę, wychodzę na spacer, chowam zabawkę, bawię się z nimi w aportowanie... To dla nich jest atrakcyjne, właśnie wykonywanie jakiś zadań, jakaś robota. Hierarchia tu nie ma nic do rzeczy, tak jak pisze betty_labrador. Jeśli sunia jest delikatna, gwałtowna próba "przejęcia roli przywódcy" tylko zepsuje wasze relacje. -
To jest w zasadzie straszne, jak Kościół Katolicki narzuca i stara się na siłę przekonywać innowierców. Szczególnie na innych kontynentach, przybywają misjonarze, roznoszą nasze, europejskie choroby, potem wyjeżdżają i zostawiają ludzi... Z czym? Mieli swoją wiarę, wierzenia, system wartości. A teraz są rozdarci. Bez misjonarza nie ma kto im wytłumaczyć pewnych rzeczy... Sądzę, że większość wraca i tak do starych wierzeń, albo miesza wiarę ojców z tą "nową". Pierwotne plemiona zaczynają się "cywilizować", co często wcale nie jest dla nich pozytywne. Nie wiem, nie byłam misjonarką, więc może nie mam prawa mówić takich rzeczy, ale wydaje mi się, że uszczęśliwianie innych na siłę, zmienianie wiary innych, nieszanowanie odmienności jest zwyczajnie nieludzkie. Potem przyjeżdżają misjonarze z powrotem, opowiadają, z iloma trudami się tam napotkali - no dobrze, ale czy to było potrzebne? Chciałabym wiedzieć, czy to rzeczywiście pomaga tym nawróconym plemionom...
-
Moja suczka zmieniła "panią". Czy można to odwrócić?
zmierzchnica replied to Ogryzeczek86's topic in Wychowanie
Jedna moja sunia ma podobny charakter - jeśli ktoś z nią wychodzi więcej, to bardziej łazi za tą drugą osobą. I nawet jeżeli tylko ja ją szkolę, bawię się, uczę, a ktoś idzie po prostu naokoło bloku, to ona sobie zapisuje w tej głupiutkiej główce, że warto za tą osobą łazić, bo a nuż znowu z nią wyjdzie :razz: Wystarczy, że dwa razy potem ja z nią wyjdę, to od razu właściwe proporcje jej wracają :diabloti: Druga taka nie jest, trzyma się jednej osoby. Więc, olekg89 :diabloti:, widać nie każdy pies przywiązuje się tylko do jednej osoby ;) Sądzę, że jeśli będziesz się z sunią bawić, szkolić ją z użyciem smakołyków, to sunia "wróci do Ciebie" :razz: Edit: o, pisałyśmy w tym samym czasie. Szkolenie podstawowe, jeśli sunia nie ma go opanowanego - siad, leżeć i tym podobne. Także aport, szukanie zabawki na spacerach - podstawowe, atrakcyjne dla psa zabawy. Jeśli suni się nauka spodoba, będzie jej sprawiała przyjemność, to można pokusić się o jakieś tricki itp, pobawić się w frisbee... Dużo jest możliwości na wspólne spędzanie czasu z psem. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='WŁADCZYNI']A mundurowi nie przyjmą zgłoszenia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa? Tak żeby częściej rzucali okiem na takie łączki? poraża mnie głupota - jak nie samowyprowadzające się pieseczki to takie z przydurnym właścicielem który wyprowadza i psa i smycz, ale rozłącznie i bez kontroli werbalnej. W sumie to czekam aż niektórym w końcu coś się stanie - może wtedy dotrze, bo mam dosyć użerania się z nimi. :angryy:[/quote] Nie sądzę, by ich to zainteresowało. Zresztą, jeżdżą tam często, kiedy robią sobie przerwę :evil_lol: Wtedy stoją i stoją i stoją... Z pół godziny. I żaden właściciel pseudoasta, chcący sobie psa "poćwiczyć" wtedy tam nie chodzi zwyczajnie :razz: Vectra - koniecznie zdaj nam relację z wizyty :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Szkoda, że ja na niego nigdy nie trafiłam :roll: W sumie, jakbym zaczęła z nim dyskutować, a akurat policja podjechałaby, kiedy takimi kwiatkami we mnie by rzucał... :diabloti: Obawiam się jednak, że tego człowieka spotkałam kiedyś. Widziałam w nocy, jak dwóch kolesi w tym typie szło z agresywnymi astami na psią, dość odizolowaną łączkę. Mam nadzieję, że po prostu chcieli, żeby psy sobie pobiegały :roll: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
U mnie wszystkie małe samce latają samopas :razz: Nieważne, czy marzną potem pod drzwiami, przeszkadzają innym czy rzucają się do nóg biegającym dzieciom. Większość była parę razy potrącana przez auto, z dwa były już pogryzione. I co? I nic :cool1: Dowiedziałam się teraz od znajomej, że na psią łączkę nieopodal przychodzi koleś ("skejt") z młodym astopodobnym. Bije psa, uderza smyczą, kopie, wrzeszczy na niego. Znajoma zwróciła mu uwagę, to dowiedziała się, że jest głupią pi..., ma spier... i uważać, bo za niedługo ten pies ją zagryzie. Mam dość :shake: -
W sumie, zawsze ocena zależy od punktu odniesienia ;) Jeśli oceniamy "wyższość" gatunku po kreatywności, to pewnie ludzie będą pierwsi. Ale już jeśli chodzi np. o obronę ciała - lepiej poradzi sobie wiele gatunków. Tak samo z dostosowaniem się do różnych warunków, z odpornością na zmiany temperatury etc. :p W sumie człowiek bez tej swojej inteligencji zginąłby pierwszy, bo nie ma żadnej naturalnej obrony. Ale nie jest to nasza zasługa, nie sprawia, że jesteśmy wyżsi czy lepszy. Ludzie nie są ostatnim ogniwem ewolucji - skoro jakiś gatunek przetrwał, to znaczy, że dopasował się do danej niszy ekologicznej, jest na swoim miejscu, i w tej niszy jest właśnie najlepszy. Nieważne, czy to "robal" (takie mam zboczenie, że przy określeniu "robal" zawsze mam przed oczami glistę ludzką :diabloti:), czy gad, płaz czy ssak. Zastanawia mnie, czy można mówić o populacji psów? Skoro żyją one z ludźmi, są separowane od siebie i w zasadzie nie żyją w naturalnym środowisku, to chyba nie, prawda?
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja dzisiaj miałam "milutkie" spotkanie z psem, na oko mieszańcem rottka i jego wielkości. Kochane psisko usiłowało zgwałcić moje suki, potem także mnie, skakał mi do twarzy, łapał zębami za kurtkę. W sumie wyglądał na młodego, zupełnie nieułożonego samca z szalejącymi hormonami, nie był agresywny, ale... ile można? :mad: To czwarty pies w tym miesiącu, przez którego nie mogę kontynuować spaceru i muszę uciekać do domu (tym razem nie było to zabawne, bo pies był duży, a moje suki przerażone). Oczywiście, właściciela nie ma, bo po co? :shake: Nie wiem nawet jak reagować na takie nadpobudliwe psy. Uch, urok życia w małym miasteczku :angryy: -
Mi się bardzo podobają wierzenia Indian amazońskich - że po śmierci dusza jest w zasadzie na podobnym poziomie intelektualnym, co ciało. Śmierć to jakby przejście do innego świata, pójście o krok dalej. Polecam książkę "Rio Anaconda" Wojciecha Cejrowskiego, cudo :loveu: Ja w sumie zaczynam odchodzić od wiary katolickiej. Te wszystkie stwierdzenia, że do królestwa niebieskiego wejdą ludzie dobrzy, a na zewnątrz zostaną "psy, wszetecznicy, miłujący kłamstwo" - to raczej metafora, ale dziękuję za takie miłosierdzie...
-
A próbowałaś robić tak: rzucasz psu aport, on go łapie, a Ty uciekasz? Większość psów rzuci się w pogoń, trzymając aport w pysku (uciekasz tak szybko, że pies nawet nie pomyśli, żeby go wypuścić :razz: może to być coś lekkiego, żeby nie przeszkadzało psu w biegu). Pies w końcu Cię dogania, wtedy odwracasz się i z wielkim entuzjazmem nagradzasz, dajesz smakołyk. Potem, jak już załapie o co biega, robisz tylko parę kroków, a pies będzie leciał z zabawką do Ciebie. W końcu sam chętnie będzie przynosił :cool3: Ja tak nauczyłam swoje sunie nieregulaminowego aportu. Podobno łatwiej jest nauczyć psa najpierw trzymania zabawki w pysku i oddawania jej, a dopiero potem przynoszenia, ale nie próbowałam.
-
[quote name='Bzikowa'] Czy nie możecie po prostu przyjąć do wiadomości, że zwierzę jest zwierzęciem? Nikt tu nie mówi, że zwierzęta są lepsze/gorsze od człowieka - to jest mało trafne określenie. Ale czy przyznanie, że jesteśmy bardziej rozwinięci umysłowo i kulturowo, mamy pewien pierwiastek, 'coś' co czyni nas tymi wyżej, oznacza, że nie kochamy zwierząt albo jakiś równie absurdalny wniosek? I dajcie spokój tym chrzanionym robalom! :roll:[/quote] Popieram. Jesteśmy wyżej. Przekazujemy informacje przyszłym pokoleniom (w ogóle myślimy o przyszłych pokoleniach, o czymś więcej niż przetrwanie nas czy naszego stada), podejmujemy świadome działania, potrafimy siąść i rozważyć skutki lub przyczyny, czego nie robią psy (np. moja suka szczeka na jakiegoś psa, tamten pies też szczeka, potem ona na jego widok jeży się i denerwuje - a przecież sama go sprowokowała, chociaż tego nie jest świadoma). Cóż, na ten temat nie ma dyskusji - żadne inne stworzenia nie wytworzyły cywilizacji, kultury, słowa pisanego, technologii, nie przekształcają tak znacznie środowiska dla swojego dobra. To, że robimy się zadufanymi panami świata, którzy zupełnie ignorują fakt, że my także jesteśmy tylko organizmami i podlegamy tym samym prawom natury, co zwierzęta, to inna bajka...
-
Prawda, jeśli chodzi o rozwinięty umysł to jesteśmy najwyżej. Problem w tym, że z łatwością wybijają nas najmniej rozwinięte organizmy (chociaż wirusy nawet nie zaliczają się do organizmów...), często nawet nie złożone z jednej komórki (!). I nie dajemy sobie z nimi rady. Dlatego nawet jeśli jesteśmy najbardziej rozwiniętymi istotami, to zadufanie, arogancja typowa dla wielu ludzi, ignorowanie problemów zaburzonej równowagi ekologicznej i tym podobnych, doprowadzi nas prosto do zagłady (choć to patetycznie brzmi :cool3:). I wtedy nie my pozostaniemy dzięki jakimś super technologiom, tylko te wszystkie wirusiki, bakteryjki i inne "słodkie" twory, które same nie wiedzą, po co istnieją. Trochę to ironiczne :razz: Oczywiście, wiem, że większość osób tutaj jest tego świadoma, tak tylko mówię ;) Co do tematu - ostatnio w pewnej wsi blisko mojego miasta pewien ksiądz stwierdził, iż jest to oburzające, że zwierzęta mają tak dużo praw (!). Według niego, za niedługo będą miały tyle praw, co ludzie! Szkoda, że powiedział to we wsi, gdzie wszyscy jak jeden mąż trzymają zwierzęta na łańcuchu, traktują jak ostatnie szkodniki, które są tylko po to, by szczekać. Moje koleżanki z tej wsi uważają podobnie jak ksiądz, w końcu to Autorytet jest i Wyrocznia. Ludzie topiący szczenięta, wyrzucający psy z domu itd. dzięki temu czują się rozgrzeszeni. Na takie zachowanie zwyczajnie jest przyzwolenie... Powiem szczerze, że do niedawna nie miałam pojęcia, że takie durne poglądy jeszcze pokutują, a tu się okazuje, że tak i są w zasadzie normą...:shake: Żałuję, że nie ma w Biblii jakiegoś wyraźnego zapisu "nie zabijaj i nie krzywdź bez potrzeby innych stworzeń" czy czegoś w tym stylu. Bo jak widać, interpretacje Pisma Świętego są dowolne i każdy ksiądz czy katecheta wyczytuje to, co chce wyczytać, zgodnie z własnymi poglądami - a nie poglądami Kościoła.
-
pies rodziców agresywny wobec mojej suczki-co zrobić,żeby się polubiły?
zmierzchnica replied to katyus's topic in Agresja
Myślę podobnie jak ewtos... Najlepiej byłoby zapoznać psiaki na neutralnym gruncie, po jakimś dłuższym czasie. Nie wiem jaka jest Twoja sunia, ale moja po takich złych doświadczeniach z jakimś psem zwykle reaguje agresją lękową (obszczekiwaniem, straszeniem) na psy w podobnym typie, więc może przydałoby się znaleźć jej wśród okolicznych psiarzy łagodnego kumpla-jamnika, którego sunia polubi. Sądzę też, że przydałoby się sprawdzić reakcje psiaka rodziców na obce psy na spacerach, żeby konflikt się nie pogłębił po spotkaniu w obcym miejscu.