Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Wczoraj pewna pani miłośniczka psów z góry na dół opierniczyła mnie, iż wychodzę z psami na spacer kiedy wieje wiatr :diabloti: Mam zdjąć płaszcz i pobiegać, zobaczę, jak jest zimno! (Argument, że psy mają sierść i widzę, że im zimno nie jest nie dotarł.) Potem okrzyczała mnie, że chodzę po stawie ("Proszę pani, to jest chodnik obok, tylko zasypany śniegiem...""Ja widzę co to jest! Po stawie z tymi psami chodzisz!"). Poza tym jakim prawem chodzę tam i z powrotem (młodsza suczka się ciągnęła za tropami innych psów, więc czasem zawracałam żeby zwrócić jej uwagę) - oczywiście, na moje uproszczone- uczę ją chodzić na smyczy, dostałam odpowiedź: "Ona umie chodzić na smyczy!" - dobrze wiedzieć :evil_lol: Potem kazała mi iść w miejsce, gdzie wiatr nie wieje (nie wiem gdzie miałabym z psami iść, wszędzie wiało :razz:) i sobie poszła. Oczywiście zrobiła mi i moim psom niedźwiedzią przysługę, bo młodsza suka boi się ludzi i potem była już cały czas spłoszona, poza tym szczekała na panią, z czym walczę, ale trudno jednocześnie uspokajać psa i dyskutować z "agresywną" kobietą :roll: Niepotrzebnie wdałam się w dyskusję, myślałam na początku, że pani żartuje, może dlatego... :razz:
  2. Dawno temu, jak jeszcze moi rodzice mieli rottweilera, to czepianie się mamy wychodzącej z psem było na porządku dziennym. Pies zawsze był na smyczy i kagańcu, był wybitnie posłuszny i nigdy nie dawał się sprowokować, a wiele osób go szczuło psami. Ale wystarczyło, że moja mama szła z psem ulicą, to wychodzili ludzie z domów i darli się na nią, że co ona sobie wyobraża, że tu z psem chodzi. Nie czepiali się o kupy, sikanie, o nic - tylko o psią obecność. Ludzie po prostu lubią mieć powód do marudzenia, najlepiej nie dawać się sprowokować i robić swoje :roll:
  3. Karilka - makabryczna sytuacja :shake: Zawsze w takim momencie myślę sobie, że zrobiłabym to czy tamto, ale tak naprawdę człowieka zwykle tak zatyka, że nie jest w stanie zareagować. Mi raz człowiek kopnął psa, pisałam tu o tym, też mnie zamurowało. Od tej pory zawsze to ja przechodzę koło ludzi, a pies po drugiej stronie, unikam kontaktów moje psy-nieprzewidywalni obcy jak ognia... Ale tego się nie da uniknąć niestety :roll: Za dużo wokół jest chamów. Martens - całe szczęście, że masz tak zrównoważoną sunię :razz: Koleś naprawdę odważny jest, albo głupi, jeśli myśli, że pies odróżnia żartującego człowieka od poważnego...:roll:
  4. [quote name='Vectra']ale w tych gazetach nie reklamują się psy bez papierów :wink:[/quote] Nie jestem pewna, bo znalazłam tam ogłoszenie o "yorkach mini" :razz: Ale prawda, głównie reklamują się hodowle. Choć niestety, przed głupotą ludzi papiery nie chronią :roll:
  5. [quote name='Vectra']a możesz mi zrobić tego skan :razz: bo ja jeszcze nie widziałam by było tyle ogłoszeń CAO :crazyeye: jorki , łwściki i onki - tego jest moc :cool1: nawet astów nie ma , czasem 1 , 2 ogłoszenia na allegro aktualnie wynajduje 32 aukcje , w tym 8 od jegnego sprzedawcy ;) jorki - 379 aukcji west - 69 labek - 209 ON - 346 ast - 15 dobek - 4 :cool3: mówię tu o szczylach[/quote] W "Moim psie" było tego mnóstwo ;) Ofert hodowli CAO było o wiele więcej niż yorków, co też mnie zaskoczyło, pamiętam, że zwróciłam na to uwagę :razz: Edit: spojrzałam dokładniej na numer ze stycznia 2009 - 7 ogłoszeń o szczeniakach CAO na 6 o yorkach, 3 o owczarkach niemieckich i 4 o labkach. Tyle samo było chyba tylko cziłał :razz:
  6. patusia123 - także radzę najpierw przeczytać cały wątek i zobaczyć dokładnie na czym polega opieka nad Gibsonem :p Gibson nie jest już w schronisku, tylko w domu tymczasowym i najlepiej, żeby skontaktować się z jego opiekunką, która pewnie zresztą odezwie się na wątku ;)
  7. U mnie bardzo dużo daje uciekanie i chowanie się :p Obie suki pędzą jak szalone za mną. Szczególnie jeśli jakiś niespodziewany bażant-samobójca wpadnie mi na młodszą, to ucieczka w drugą stronę tak, by psu stracić się z oczu pozwala mi ją "przywołać". Młoda w ogóle cały czas tropi z nosem przy ziemi, żeby skupiła na mnie uwagę muszę robić różne dziwne rzeczy - chowanie się jej jest dla niej jednak najatrakcyjniejsze :roll::evil_lol:
  8. Dodałam Ralfa tu: [URL="http://www.petworld.pl/ogloszenie/sprawdzenie/dodania/776"]Różnooki Ralf czeka na ratunek! Schronisko Wrocław - psy - ogłoszenia zwierzęta - Petworld.pl[/URL] [URL="http://www.kupsprzedaj.pl/secure/showAdvert.do?rid=1&aid=2759113&cid=170"]Zaloguj - Bezpłatne Ogłoszenia KupSprzedaj[/URL] I jeszcze na adopcjapsa.pl (nie da się wkleić linka :roll:) i na ojej.pl (będzie aktywowane w ciągu godziny). Wykorzystałam tekst i dane kontaktowe z ogłoszeń Negri zamieszczonych na 2 stronie tego wątku (niektóre są jeszcze aktywne) :p
  9. Ja właśnie odczuwam skutki oglądania tego programu przez moją mamę :cool1: Stwierdziła, że będzie bardziej stanowcza, więc zamiast mówić do psów, to krzyczy :p I stwierdziła, że wywali psy z łóżka, mimo że jeszcze wczoraj mówiła, że fajnie jej się leży z suczami (w sumie są tak małe, że nie stanowią zupełnie problemu). Ciekawe kiedy przestanie przepuszczać psy w drzwiach i ignorować na powitanie? :diabloti:
  10. Moje psy łażą po chodnikach, pół podwórka po którym biegają jest zalane betonem, a i tak jedna sobie ściera pazury, a druga zupełnie nie :razz: Jak byłam kiedyś u weta, żeby obciął to mi powiedział, że widocznie za mało na spacery chodzi :roll: Ale tak to jest, dużo zależy od ustawienia łap i tak dalej. bonsai_88 - coś w tym jest, u mnie ta suka, która kiepsko na smyczy chodzi ma starte, a druga nie :diabloti: Ale haszczak mojego kolegi, który fatalnie ciągnie na smyczy, też sobie nie ściera. W dodatku miał kiedyś przeciętą poduszkę i nie daje sobie nawet łapy dotknąć, więc mają problem z nim :roll:
  11. [quote name='NATKA']Pies jest średniej wielkości więc to nie problem utrzymać pod warunkiem że prowadzi go osoba toche starsza niż dziecko 5-letnie, ogólnie w starciu z moim siwuskiem pies nie miałby szans tylko psów szkoda. Spotkania mamy dosyć częste bo piesek mieszka w klatce obok, narazie udało mi się nie dopuścić do bójki i chyba to był mój błąd bo paniusia sobie zakodowała że ja pilnuje psa i olewa to że jej pies zaczepia. A co do pomocy wnusi to nie bardzo się tym jej krzykiem przejęła była mocno zajęta pochłanianiem plotek osiedlowych, ogólnie słowem się nie odezwała tak jakby to nie było jej dziecko ani pies. Ale już znalazłam rozwiązania na następny taki przypadek, swojego puszczam niech robi co chce a dzieciaka za łapke i do babuni i chaja będzie na całe osiedle :angryy:[/quote] A podawanym tutaj kilka razy sposób rzucania obok psa łańcuchem, żeby się przestraszył próbowałaś? Ja jak mam taką sytuację, to robię wszystko, żeby do bójki nie dopuścić - moja suka potem byłaby "skrzywiona" na punkcie kolejnego psa :roll: A zachowania tej kobiety nie komentuję. Może następnym razem zacznij krzyczeć "O Boże, pies pogryzł to dziecko!", żeby kobita się ocknęła? Jak raz się przestraszy, to może zacznie uważać... :angryy: Potem w razie czego powiesz, że Ci się wydawało :cool3:
  12. Miałam dziesiątki takich sytuacji z jednym labem. Jakoś właściciel przez 4 lata codziennego mijania się z nim nie umie zapamiętać, że moja suka boi się jego psa, że ja nie życzę sobie kontaktu (w ogóle nie umie zapamiętać, że mój pies to suka, ale to już nie dziwi:razz:). Powtarzam to zawsze jak go widzę, zawsze dostaję odpowiedź "niech pani puści swoje, on chce się bawić". Wiele razy spotykam laba luzem (biedny, jest brudny, powycierany, wygląda jak bezdomny :roll:). Jak Luka miała cieczkę, to miałam wesołą zabawę w odplątywanie się ze smyczy mojego przerażonego biegającego wokół mnie psa i przytrzymywanie za kolczatkę spuszczonego, napalonego laba. Właściciel nie raczył podejść. Lab też rzuca się na sznaucera mojej koleżanki. Ona bierze swojego psa na ręce, lab skacze po niej i próbuje dorwać jej psa, a pan udaje, że to nie jego pies - mimo że koleżanka i pan są sąsiadami (dzieli ich tylko płot) i doskonale się znają :shake:
  13. Przecudna sunia... Co tam u niej? Ciekawe, dlaczego jeszcze nikt się w niej nie zakochał :roll:
  14. Boże, tyle psów ta baba męczy :shake: Biedne są...:roll:
  15. Saite - temu księdzu chyba się wiara pomyliła :roll: Muzułmanie uważają psa za nieczystego, a nie katolicy :diabloti: Ja uważam, że do kontaktu rzeczywiście nie musi dojść, jeśli ksiądz sobie nie życzy, ale niekoniecznie należy psa zamykać w innym pokoju (nieprzyzwyczajony do tego zwierzak zrobi więcej hałasu niż to wszystko warte, tak jak moje). Wystarczy, że pies nauczony nie tykać gościa lub po prostu na smyczy, ale razem ze wszystkimi. Pies jest w swoim domu, ksiądz tylko przychodzi na pięć minut. Gdyby ktoś miał pretensje o MOJE psy w MOIM domu, to także zrezygnowałabym z wizyty. I gdyby kolejny raz przyszedł do mnie ten sam ksiądz - nie wpuściłabym :roll:
  16. A pytałaś się, czy Mikrus miał już kontakt z dziećmi? Chociaż pamiętam, że na początku dokarmiały go dzieci wracające ze szkoły i dobrze na nie reagował... Ale nie wiadomo jak z dziećmi rzeczywiście małymi, może da radę to sprawdzić? Bo wydaje się, że Mikrus to rzeczywiście bardzo przytulaśny pies :p Oj, ciekawe, dlaczego Bambi się tak zachowuje... Mój śp. rottek też tak reagował na mnie i brata jak byliśmy naprawdę mali. Nie popieram teorii dominacji, ale on właśnie zachowywał się jak taki "podręcznikowy dominant" :roll: To nic miłego...:shake:
  17. Ksiądz wchodzi do Twojego domu, i jeżeli pies na siłę nie będzie szukał z nim kontaktu (nie będzie skakał na niego, łasił się), to powinien zaakceptować to, że w domu jest zwierzę. Jeśli nie, to niech nie wchodzi :diabloti: Moja suczka na nowych ludzi w domu szczeka na początku, ale ja ją opanowuję i jest w porządku. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś miał do nas pretensje, że w domu jest pies. A jeśli ksiądz przyjdzie do mieszkania i nie będzie możliwości pozbycia się psa z niego to co? Obrazi się? Nie udzieli błogosławieństwa domowi? Bez żartów :roll: Jeśli nie wiesz jak pies zareaguje na księdza to trzymaj go na smyczy. Zapytasz, czy pozwoli się obwąchać/ przywitać, a jeśli nie, to po prostu cały czas będziesz kontrolować psa ;)
  18. dorcass - jakiegokolwiek psiaka byś nie wzięła, to pozwalanie tak małemu dziecku na samodzielny kontakt z nim nie jest najmądrzejszy. I dziecko i pies muszą być cały czas pod nadzorem... O stosunek Mikrusa do dzieci najlepiej zapytać osoby, które się nim bezpośrednio opiekują. Sądzę, że takie rzeczy są sprawdzone lub na prośbę opiekunowie mogą sprawdzić reakcję Mikrusa co do dzieci. Pamiętam jednak z wątku, że Mikrus od początku był bardzo przyjazny, dawał się głaskać i przytulać wielu obcym osobom. W schronisku ma też kontakt z ludźmi, nie jest zostawiony sam sobie. Sądzę, że najlepiej byłoby zadzwonić do fundacji i dokładnie o niego wypytać, zresztą i tak pewnie sami zostaniecie przepytani i fundacja stwierdzi, czy Mikrus będzie dla was odpowiedni ;) Nie wydadzą wam psa, jesli uznają, że może zrobić krzywdę dziecku...
  19. marmara_19, to że Twoje psy są takie, jak opisujesz, to Twoje szczęście. Moją sukę jak coś napadnie, to potem atakuje to zajadle i potrafi wywinąć się z szelek (ostatnio wymyśliła sposób na wyjście i z szelek i z obroży, bo chodzi na obu). Ja nie panikuję, ale gdybym pozwoliła suce "samej załatwić sprawę", to od agresywnego psa by zaczęła uciekać (a to prowokuje pogoń) lub miotać się wokół mnie na smyczy, a potem na widok takiego psa by szarpała się zajadle przez resztę życia. Z drugą suką nie mam w ogóle takich problemów, też jest strachliwa, ale podobnie jak Twoje psy, nie robi tragedii z ataków. Każdy pies jest inny, więc nie można uogólniać. Dodam, że pracuję ze swoimi psami, wiele wypracowałam ze starszą sunią, ale np. rzuca się nadal na sukę husky, która z rok temu napadła na nią (poszczuta od tyłu wskoczyła jej na grzbiet). Dalej z nią pracuję, ale kiedy ona NAPRAWDĘ się boi (a tej suki bardzo) to nie da się do niej dotrzeć, jest w amoku...:roll: I nie robię z niej biednej sierotki, jednak dla mnie jest dużym problemem, kiedy podchodzą do nas duże psy - ona się ich bardzo obawia. A potem kiedy widzi takiego delikwenta na smyczy to chce go odstraszyć szczekaniem i znowu muszę ją odczulać na taki typ psów. Da się to wypracować, ale po co robić sobie problem? Zazwyczaj staję między obcym psem a suczką i młodsza suczka go "zabawia" (ona kocha duże psy), a ja się drę do właściciela, żeby psa zabrał. Nie panikuję, jednak nie mam zamiaru pozwalać straszyć mojego psa. A suka strasza lękliwa jest genetycznie (rodzice też są tacy), poza tym była "socjalizowana" w pijackim domu, więc nie jest łatwo zapanować nad jej strachem, choć się staram cały czas :roll:
  20. Mi też nie odpowiedziała szanowna redakcja, nie wierzę zresztą, że odpowie :cool3: Cóż, ja na mszę to jednak jeśli idę to głównie na kazanie ;) Niektórzy księża są naprawdę w porządku, więc da się ich słuchać. Choć ostatnio zwątpiłam, jak usłyszałam, że zapłodnienie in vitro to dzieło Mefistofelesa :crazyeye: Podejście KK do takich spraw już nawet mnie nie oburza, po prostu śmieszy :razz:
  21. cocker - biedny pies :shake: Asty to jedne z największych ofiar mody, jeszcze wychowywane "twardą ręką", żeby "znały swoje miejsce", co owocuje agresją... Tragedia. A znam wiele świetnych astów, zapatrzonych w właścicieli, dobrze wychowanych :roll: Jak widać się da. Tylko trzeba coś robić, pracować, zamiast psa lać za wszystko... Na liście ras niebezpiecznych jest pitbull, a nie amstaff. Wszystkie astopodobne mogą spokojnie chodzić po ulicach bez kagańców (chyba że prawo wymaga, żeby każdy pies nosił). Zresztą u nas pity nie są uznane, więc powiedzenie panu władzy, że pit to kundel to w sumie prawda - i nikt właścicielowi nie udowodni, że ma "niebezpieczną rasę" :diabloti: Ale nie jestem za tym, żeby generalizować. Jak pisałam, znam wiele cudnych astów i wiele agresywnych onów czy labów (znajomy pan kupił sobie rasowego labradora... żeby mu na podwórku stróżował :diabloti: biedny pies jest nieźle "kopnięty"). Tylko skoro się wie, że pies potrafi zagryźć, że robi to chętnie i zdarza się to często, to chyba powinno się bardziej go pilnować? Takie sytuacje zdarzają się cały czas, wszyscy o tym wiedzą i nikt nie reaguje. Było wiele świadków tego pogryzienia labka - mogli zadzwonić chociaż anonimowo... :roll:
  22. U mnie do drugiej starsza sunia nie umiała sobie znaleźć miejsca i chodziła po domu, trzęsła się... Następnym razem sięgnę po środki uspokajające (tzn. pójdę do weta po nie :cool3:), bo po co ją tak męczyć. Rano oczywiście niedobitki znowu strzelały, więc cały spacer ciągnęłam psa z i do domu (wczoraj nawet nie sikała przez pół dnia, nie chciała wyjść na podwórko :roll:). Ale już po! Jeszcze parę dni i suki zapomną o strzelaniu :multi:
  23. Tyle czasu minęło... Co z maluchami? Melduję, że u nas jest dobrze :p Mała coraz lepiej radzi sobie ze strachem przed ludźmi, dawno już przerosła Lukę. Lepiej też reaguje na hałasy w nocy (kiedyś na najmniejszy szmer wybuchała donośnym szczekaniem - tacie nie pozwoliła raz wyłączyć telewizora, bo wystraszył ją, kiedy szukał pilota:cool3:). I przy okazji - szczęśliwego Nowego Roku :loveu: Edit: wrzucę może dwa zdjęcia suń, zrobiłam je przed chwilą ;) Jakość jest jaka jest, mój aparat jest jeszcze sprzed epoki dobrych cyfrówek :razz: [IMG]http://img355.imageshack.us/img355/6307/im000354js4.jpg[/IMG] [IMG]http://img145.imageshack.us/img145/5747/im000352eh2.jpg[/IMG]
  24. Obawiam się, że "właściciel" pobiegł do rodziców dziewczynki wyjaśniać sprawę i nic na policję nie zostało zgłoszone. Załatwiał to już niejeden raz, ma koleś wprawę :angryy: Żal mi psa ogólnie, cały czas na kolcach, nikt nie dba o niego zbytnio. Wyprowadzają go naokoło bloku, nie bawią się z nim. Taki stołek, dodatkowy mebel, sprawiający kłopoty. Tylko jak miły "właściciel" wraca z pracy za granicą to "bierze się za psa" i dzieje się to, co się dzieje... Oni w ogóle nie powinni mieć psa. W sumie strach się bać, mieszka parę kroków ode mnie, a jak się wścieknie to na suki też się rzuca :roll:
  25. [quote name='Asior']już wiem skąd się wzięło to płacenie za hotelowanie.... ponoć jak się zblizały wakacje, święta itp...ludzie przyprowadzali swoje psy, jako nie swoje a potem je odbierali :mad: i kierownik się wkurzył i co s takiego wprowadził..[/quote] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: I nie bali się, że pies zostanie zagryziony, złapie jakąś chorobę, ktoś go zaadoptuje? Już nie mówiąc o tym, że dobrowolnie sprawia się, że pies przeżywa taką traumę... Nie komentuję tego. Żeby się nie wściekać więcej... Bo opłatę za hotelowanie rozumiem, nawet jakby był to pies rzeczywiście zagubiony. Schronisko płaci za jego leczenie, utrzymanie, a to przecież wina właściciela, że nie dopilnował. Cieszę się, że sunia odnalazła domek :p Mam nadzieję, że teraz będą bardziej jej pilnować...
×
×
  • Create New...