-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='bonsai_88']Nie, nie twoja... po każdym ugryzieniu przez moja sukę to ja mam na nowo problemy z wytłumaczeniem psu, że nie wolno gryźć i że pieski trzeba olewać... bo to zachowanie niesamowicie samonagradzające :shake:... [B]Zmierzchnica[/B] a jeśli psiak był dzień po operacji albo miał chory staw :razz:? W tym momencie bardziej by mnie obchodziły szwy/staw mojego psa niż połamane żebra podbiegacza :razz:... swoją drogą miałam kiedyś sytuację, kiedy moje suki [1 dzień po sterylce] zostały zaatakowane przez yorki - wierz mi, że nie bałam się, że Birma może zagryźć jednego z psiaków... bałam się, że Jadze moga szwy puścić przy szarpaniu do atakującego ja kurdupla :angryy:[/quote] Tak jak pisałam - to jest sytuacja ekstremalna i też bym starała się zaradzić uszkodzeniu moich psów (fizycznym lub psychicznym) kopniakami ;) Ale nie usiłowałabym obcym psom zmiażdżyć żeber glanem, bo wiem jaką krzywdę taki but potrafi zrobić. Nawet jeśli założymy, że facet z sytuacji wiski miał psa agresywnego/chorego/problematycznego, to celowe robienie krzywdy innym, nawet wkurzającym psom, jest nie do pomyślenia. Tupanie, darcie się, lekkie kopniaki na odstraszenie - okej, ale nie zamach jak na rottweilera wobec małego psiaka, który "chce się tylko przywitać". Mi się mimowolnie włącza w tym momencie współczucie - chcę postraszyć psa, a nie skrzywdzić... Tylko o to chodzi ;) Po tym jak mi facet kopnął psa, będącego na smyczy, stojącego na chodniku i patrzącego we mnie (akurat marudziła, że chce iść dalej a my stoimy), po prostu sama myśl, że ktoś mi może psa kopnąć doprowadza do szewskiej pasji... Ale prawda, robię wszystko, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Swoje psy zawsze "przekładam" na drugą stronę kiedy idę po chodniku, usuwam ludziom z drogi. Zwykle myślą, że moje takie agresywne, dlatego je tak izoluję - a jest dokładnie odwrotnie :evil_lol: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Nadal wydaje mi się, że powinno się odróżnić kopanie/straszenie psa, żeby odszedł, od kopania rzeczywistego, w celu zrobienia zwierzęciu prawdziwej krzywdy. Dobra - wiska pozwoliła wymusić kontakt. Koleś mógł ją okrzyczeć (a raczej op....ć, jeśli bierzemy pod uwagę charakter człowieka:diabloti:), potupać nogą, pozorować kopniaki, a nawet kopnąć tak, by psy się zniechęciły. Mężczyzna jednak zrobił zamach i był zdecydowany psa skrzywdzić, a glanem bardzo łatwo zrobić krzywdę, nawet za łatwo. Wybaczcie, ale nikt mi nie wmówi, że w obronie swojego sporego labka musiał krzywdzić inne, małe psy? A jeśli chciał "ratować" tamte psy przed swoim psem, to dlaczego musiał im zrobić "ratunkiem" niezłą krzywdę? Moim zdaniem koleś nie radzi sobie z psem, pewnie pies się wyrywa i ciągnie, dyszy do innych psów jak głupi, co kolesia irytuje. Mimo wszystko laby lub pseudolaby są zazwyczaj (choć nie zawsze) dość łagodne. Całą swoją złość wylał na podchodzące psy - nie powinny były podchodzić, ale dlaczego mają być ofiarą jego złości? Jeśli obce dzieci zbiją nam szybę, jest różnica między złapaniem dzieciaka za ramię i zaciągnięcie do rodziców, żeby płacili odszkodowanie itd., a między złapaniem pierwszej lepszej deski i zbiciem dziecka tak, że nie będzie mogło chodzić... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite'][B]Zmierzchnica[/B], u zdeterminowanego psa, nad którym właściciel nie panuje i nie pracuje, by coś zmienić, kaganiec jest konieczny, ale nie o to mi chodziło. Ja po prostu uważam, że kopnięcie podbiegającego psa, który jest tuż tuż może uratować mu życie/zdrowie/ psychikę, bo duży pies potrafi, jeśli chce masakrować nawet i kagańcem. Nie mówię, że kopanie jest dla mnie o.k, ale z dwojga złego.... kopnięcie może okazać się niczym w porównaniu z tym, co stać by się mogło, gdyby kopnięcie i odpędzenie psa na odpowiednią odległość nie nastąpiło w porę. Naprawdę, powtórzę to, w pewnych okolicznościach nie ma czasu na dyskusje i tłumaczenia dlaczego ktoś ma zabrać swojego psa i kop jest dla dobra tego sympatycznego podbiegacza, poza tym nie rzadko jest tak, że taki pies ma swojego pana/panią gdzieś i proszenie na nic się zdaje. Pomijam już to, że żenujące jest tłumaczenie się i wyszukiwanie powodów, dla których ktoś ma psa natychmiast zabrać, ma i już, bo nie zrobienie tego jest właśnie chamstwem. Jeśli ktoś okazuje [B]chamstwo[/B], bo widząc nadchodzącego obcego psa na smyczy swojego nie zapina, ale pozwala na wymuszony kontakt, to dlaczego się później dziwi, że właściciel drugiego psa zareagował agresywnie/ [B]chamstwem[/B] i dał kopa? Czy gdyby Twój pies był np. po poważnym zabiegu, nie wolno by mu było się choćby lekko szarpnąć/raptownie poruszać, a tu nagle ktoś puściłby na Twojego psa, swojego, choćby w dobrej wierze, to co? Ryzykowałabyś swoim psem, czy może jednak wolałabyś sprzedać kopa psu podbiegającemu, by swojego uchronić przed niebezpiecznymi konsekwencjami takiego [B]nieekstremalnego[/B] przecież spotkania?[/quote] Taką sytuację uważam za ekstremalną ;) Kiedy zagrożone jest zdrowie (fizyczne lub psychiczne) mojego psa to rzeczywiście nie przebieram w środkach i potrafię kopnąć, tak jak ostatnio trzy atakujące mnie jazgoty. Jednak wiele osób uznaje chamskie odzywki i kopanie za zwyczajowy sposób radzenia sobie z podbiegaczami. Jeśli moje psy są zdrowe i nienastawione agresywnie, właściciel jest blisko, a podbiegacz nie ma złych zamiarów (a takie sytuacje mam zazwyczaj, prawie że codziennie) to nie krzyczę, nie kopię, grzecznie proszę o natychmiastowe zabranie psa. Oczywiście, nie jestem zadowolona z wymuszonego kontatku - wręcz wkurza mnie to strasznie :diabloti: Ale staram się nie dodawać do ogólnego chamstwa jeszcze chamstwa swojego. Spacery mają być przyjemnością, a ja się bardzo nakręcam... I moje psy też, widząc moje zdenerwowanie i słysząc złość w głosie. Puszczanie luzem psa bez kontroli także uważam za chamstwo i egoizm właściciela. Rozumiem, że czasem inaczej się nie da, trzeba kopnąć albo krzyknąć chamsko na właściciela i tyle. Tylko to powoli staje się już normą, że każdy pies jest brutalnie odganiany, nawet jeśli nasz akurat jest zdrowy i psychicznie stabilny. Ale tamten nie powinien podbiegać i już, więc kop. Jeśli podbiegacz atakuje to też najpierw działam, a potem dyskutuję z właścicielem, a raczej na niego wrzeszczę. Ale jeśli się wita, a zwykle to nachalny samiec i wita się dość irytująco także dla moich suk, to proszę o zabranie, staram się nie wdać w dyskusję tylko powtarzam "proszę go zabrać, ale mnie to nie obchodzi, zabrać proszę i już". (Inna sprawa, że często wtedy właściciel próbuje zabrać, a nie umie... :mad:) Czasem bawię się w cyrk i na widok kogoś zbyt niefrasobliwie traktującego obowiązek trzymania psa na smyczy, mówię do suk: "spokojnie, zostawcie pieska, nie gryźcie, nie wolno" - większość ludzi pieska nie spuszcza/łapie na smycz wtedy :diabloti: Moje tych słów akurat nie znają i nie rozpoznają, i tak by miały owego psa gdzieś i tak lub chciały się witać, gdyby miały możliwość. Staram się unikać brutalności jak mogę po prostu.. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens']To ja się chętnie zamienię miejscem zamieszkania, bo u mnie niestety miła prośba wywołuje głupie dyskusje, a chamskie ryknięcie na kogoś działa zdecydowanie częściej i szybciej.[/quote] Może ja rzeczywiście mieszkam w jakimś utopijnym miasteczku? ;) U mnie jest na odwrót - im bardziej chamsko się odezwiesz, tym bardziej chamską odpowiedź dostaniesz. I na pewno się psa nie odwoła. Pewnie to po prostu zależy od ludzi, cieszę się, że nie trafiam raczej na chamów i dyskutantów, tylko normalnych właścicieli... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite']Nie obraź się [B]Zmierzchnica[/B], ale z tego co piszesz wynika, że chyba nie bardzo rozumiesz o czym ja pisałam. Nie ma czegoś takiego jak sytuacja [B]nieekstremalna[/B], bo Ty, jako osoba nie znająca danego psa nie możesz ocenić do czego jest zdolny, więc nie wiesz co się za chwilę może stać i czy przykładowo Twój podbiegający pies nie zostanie przetrącony/zadławiony itp., choć tamten pies może nawet nie warknąć. Analogicznie nie możesz ocenić sytuacji, gdy inny pies jest np. chory, nie może być niepokojony w jakikolwiek sposób przez inne psy. Piszesz w przedostatnim poście, że [B]agresja rodzi agresję[/B], otóż to, [B]podbiegacze[/B] [B]są właśnie tą agresją, która budzi agresję[/B]. Jakim prawem to właściciel podbiegacza ma oceniać czy czyjś pies zrobi krzywdę, nie zrobi krzywdy/ ma ochotę się bawić/ może się bawić itp. wg. mnie to są jakieś chamskie wymuszenia i tyle. Dla mnie śmieszne i zupełnie nierealne jest straszenie jakimiś chorobami zakaźnymi. Każdy ma prawo do spokoju od cudzych psów.[/quote] Rozumiem to - sama nie znoszę podbiegaczy i swoim psom nie pozwalam podbiegać. Ale mimo wszystko, jeżeli mój pies byłby w stanie zagryźć drugiego bez ostrzeżenia i ja o tym wiem i nie umiałabym temu zapobiec - w życiu nie wyszłabym z nim bez kagańca... Chociaż takie zagryzienie nie byłoby moją winą - nie chciałabym, żeby mój pies zabił innego. Mieszka blisko mnie facet z dogiem argentyńskim, który potrafi zagryźć wszystko, co mu wejdzie pod łapy. Pies chodzi bez kagańca, a facet wymaga od wszystkich, żeby psy nie podbiegały. Ma prawo, ale czy to nie jest lekkomyślne? Ostatnio dog zagryzł starszej kobiecinie małego, czarnego kundelka... Facet bał się podejść do swojego psa i go jakoś powstrzymać, kobieta wyrywała z krzykiem swojego kundla z jego pyska... :shake: Chociaż w sumie jest to zobrazowanie tego, o czym piszesz - nigdy nie wiemy, jak zachowa się pies, do którego podbiega jakieś obce zwierzę. Mimo to, moim zdaniem facet powinien zabezpieczyć swojego psa kagańcem chociaż na mieście - przecież wie, że podbiegaczy jest mnóstwo, takie są realia, to wbrew prawu, ale tak jest. Więc po co kusić los?... Tylko tak jak piszę - może rzeczywiście mam inne doświadczenia z ludźmi i ich psami i nie spotkałam się z takim realnym chamstwem. Nadal uważam, że nawet jeśli ktoś łamie prawo (i to zwyczajowe, nakazujące pytać zanim się puści psa do innego i to ustwowe, mówiące, że psy muszą być na smyczy), to nie należy wyskakiwać na jego psa z butami, a na niego przekleństwami. Tylko tyle, bo "podbiegactwo" powinno się zwalczać, ale może lepiej telefonami do SM czy policji i tłumaczeniem, niż krzywdzeniem innych, niczemu niewinnych psów? U mnie to dało rezultaty, ale jak widać - u was nie, co mnie nieco przeraża :shake: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='bonsai_88'][B]Zmierzchnica[/B] niestety mieszkam w bardzo zapsionej okolicy, gdzie spora część psów do niedawna była samowyprowadzająca :angryy:... niestety w końcu się wkurzyłam z zaprzyjaźniłam ze strażą miejską - ludzie na osiedlu mnie zdecydowanie mniej lubią, co mi specjalnie nie przeszkadza, za to biegających całkiem samych psów jest znacznie mniej :diabloti:. Drugi, trudniejszy problem u mnie to puszczanie radośnie wszystkich psów - niedawno spotkałam w środku lasu SAMEGO [bo pana gdzieś hen daleko, tak że go widac nie było nie liczę] przerośniętego amstaffa, który atakuje psy :angryy:. Dobrze, że Birma to suka, więc ON nie atakował... niestety zniszczyło mi to kupę pracy - Birma kiedy bardzo atakowała TTB, już powoli zaczęła je lubić, kiedy "radośnie" skoczył na nią wyżej wymieniony pies [Birma skakania po niejnie toleruje i koniec]. Prawie rok pracy poszedł na marne :placz:. U mnie osadzenie suk na "siad-zostań" jest brane jako otwarte zaproszenie do spuszczania psa - bo przecież one takie grzeczne :mad:. Ludzie radośnie spuszczają do nas psy nawet jeśli akurat z Birmą ćwiczę [bieganie przy rowerze oraz ciągnięcie roweru]. Wtedy podlatujący pies jest dla mnie niebezpieczny bez względu na zamiary - raz idealnie łagodny labek mnie przewrócił, musiałam wydać kupę kasy na leczenie przestwionej rzapki [do dzisiaj mi strzela przy chodzeniu :evil_lol:], innym razem puszczono do nas dobermana. Birma była przypięta do roweru i jak wystartowała do psa [powtarzam jeszcze raz - ona NIE tolerauję biegnących na nią i skaczących po niej psów :shake:] to szarpnęła całym rowerem. W efekcie ja dostałam z taką siłą siodełkiem, że aż miałam ranę.... dostałam dokładnie pomiedzy chorą nerką i chorym krzyżem. 5 cm w bok [nieważne który] i znowu skończyło by się to dla mnie bardzo źle :angryy:. Babka od dobka nie wiedziała czemu jestem wściekła, przecież jej piesek jest łagodny :razz:. Jak chcesz to ci mogę takie sytuacje opisywać przez parę najbliższych dni :diabloti:. Łącznie z puszczaniem do nas "łagodnej" flatki [faktycznie, atakuje tylko Birmę, inne psy dają się dominować] czt labka, co nam zabawki kradł [właścicielka stałą obok i się cieszyłą, że jej piesek chce pobiegać] :razz:[/quote] Czytam ten wątek od dość dawna, pamiętam te sytuacje z Twoich opisów ;) To chyba przez to nagromadzenie bloków na osiedlach jest tak kiepsko... U mnie też wszyscy "blokowicze" samce luzem puszczają bez żadnego nadzoru, ale ich pieski nauczyły się mnie unikać. A że blok jest jeden, to tych luzaków jest tylko... 11 może? :cool3: Nie wyobrażam sobie jak to by mogło być na większym osiedlu :shake: Ludzie z ogródkiem zwykle swoim psom skąpią spacerów (ja jestem w ogóle dziwna, że z psami wychodzę, skoro mam te parę ogrodzonych metrów kwadratowych trawnika :diabloti:), ale przynajmniej "ogródkowce" nie próbują różnych rzeczy z innymi psami. Mimo wszystko, takich naprawdę ekstremalnych sytuacji miałam parę tylko... Pana z labem, który miał być psem obronnym, a jest pociągowym, innego pana z innym labem, który wrzeszczał do mnie "dzień dobry!" kiedy uciekałam przed jego rozbrykanym psem, trzy luźne ujadacze rzucające się na moje psy, znerwicowaną dobermankę obskakującą nas przez pół godziny przy akompaniamencie wrzasków równie znerwicowanej właścicielki... :evil_lol: Ale to wszystko przez parę lat, na codzień jednak jest spokój i zero wypadków kończących się uszkodzeniem... Wiwat małym miasteczkom! :cool3: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='akodirka']nie jestem shin, ale sie odezwe :razz: kiedys gdy wracałam od weta ze szczepienia natrafiliśmy na jakąś babke którą pies ciągnął w naszą strone i nalegała zeby psy sie przywitały. Moj cos tam burzyć się zaczął to mówie babce, ze to nie jest dobry pomysł, bo mój nie lubi innych psów, a ona, ze to nie szkodzi, ze jej przyjazny itp. Juz sobie wyobraziłam, jak to przywitanie by wyglądało, kiedy jej sprowokowany na oko 40 kg pies przygniótł by mojego 12 kilogramowego chuchra. Wtedy nie mam pojęcia czemu, ale powiedziałam "ale my do weterynarza wracamy" babka na to "co proszę?", powtórzyłam i reakcja tej kobiety byla byla natychmiastowa "to nie, nie, chodź, chodź" i szybko odeszła ciągnąć za sobą psa :diabloti:[/quote] Ha, jak widać, czasem daje to rezultat :multi: Kurczę, to ja się cieszę, że jednak w miarę cywilizowanym miejscu mieszkam. U mnie ludzie raczej aż za bardzo izolują swoje psy, od początku uczą agresji, nie szkolą, tylko odciągają od innych nawet w miejscu, gdzie bezpiecznie po zapoznaniu mogłyby się pobawić... Jeśli są jakieś "luzaki" to zwykle małe samce bez właścicieli. Jeśli idzie właściciel z psem, to zwykle zwierz na smyczy. Chyba zacznę błogosławić tą moją dziurę :evil_lol: PS. Posty skaczą oczywiście :roll: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite']Nie pochwalam wyzwisk i agresji, ale Twoje podejście też mi się nie podoba. Co to ma niby znaczyć, że Twoje psy są prawie 100 % odwoływalne? Bo jak dla mnie to oznacza, że raz na ileś odwołań nie reagują/ nie możesz być pewna, że zawsze wrócą, jak powinny, a to z kolei może implikować niezbyt miłe sytuacje z innymi psami i kłopoty także dla innych właścicieli psów. Sądzisz, że nie tolerującego obcych zwierząt psa interesuje to, czy taki podbiegacz ma [B]dobre intencje[/B] czy złe? Zaręczam Ci, że nie i często gwałtowna "agresywna" reakcja właściciela takiego psa może podbiegacza uchronić przed znacznie groźniejszym w efekcie potraktowaniem przez tegoż psa. Psy mają naprawdę doskonale szybkie tempo reagowania i na proszenie o zabranie wesołego, milutkiego psiaczka z dobrymi intencjami nie ma często zwyczajnie czasu. Czasem lepiej jest sięgnąć do niemiłych sposobów takich jak kopanie niż dopuścić, by psy się złapały/by jeden złapał drugiego. I jeszcze jedno, uważam, że to nie jakiś człowiek ma prosić o zabranie psów, bo sobie z jakiegoś względu nie życzy kontaktu obcych zwierząt ze swoim psem, to powinno iść w drugą stronę, to ci, którzy puszczają swoje psy powinni zwracać uwagę czy ktoś nie nadchodzi z psem i swoje psy przywoływać, a później ewentualnie zapytać takiego człowieka czy psy się mogą zapoznać.[/quote] Popieram, jednak nadal uważam, że w sytuacji nieekstremalnej używanie tak "ciężkiego orędzia" jak glany wobec małych psów (kopniaki tego człowieka mogły naprawdę zrobić krzywdę) jest skrajnym chamstwem. To nie była próba odgonienia, ale próba skrzywdzenia... Nie bronię właścicieli podbiegaczy, ale mimo wszystko agresja budzi agresję. Gdybym widziała, że ktoś kopie mojego psa, to nie patrzałabym na to, czy jestem winna czy nie, darłabym się jak opętana... Osoba kopiąca też zaczęła by się drzeć i wywiązała by się bezsensowna pyskówka. Z własnych doświadczeń wiem, że im milej się do właściciela przemówi (choć to baaardzo trudne, kiedy puszczają nerwy - wiem :cool3:), tym prędzej zabierze psa. Jeśli się go postraszy, powie coś zdenerwowanym tonem - na pewno wywiąże się głupia dyskusja. [B]shin [/B]- próbowałeś straszenia bardzo zakaźną chorobą Twojego psa? Coś w stylu "właśnie wracamy z lecznicy, on bardzo zaraża, ludzi też"? ;) [B]bonsai_88[/B] - aż tak wiele jest niekumatych ludzi? Ja raczej (dzięki Bogu!) nie spotykam się z wieloma takimi właścicielami. Parę się znajdzie - na ich widok ostentacyjnie sadzam suki na "siad" i czekam, odchodzę z danego miejsca lub omijam parkę "łagodny piesek i jego właściciel kilometr dalej" czy "lab wyprowadzający właściciela" (swoją drogą - dziś widziałam cudowną scenę laba z właścicielką. Chciałam nagrać, ale wstyd mi jednak było. Kobieta nawet nie trzymała psa, raczej trzymała się kurczowo smyczy, żeby ten lab jej nie pofrunął...) Moje dziwaczne zachowanie zostało, o dziwo, zauważone i ludzie patrzą się na mnie jak na wariatkę, ale wiedzą, że do moich psów się swoich pupilków nie spuszcza. Może rzeczywiście dlatego mam jednak dość optymistyczne mniemanie na temat właścicieli innych psów ;) -
Mi się dzisiejszy odcinek podobał :cool3: Jednak moim zdaniem temu ich psu naprawdę brakowało zajęcia. W domu się nudził, na spacerze nic nie robił tylko latał luzem... Gdzie zmęczenie psychiczne i fizyczne, ukierunkowana praca? Samo piszczenie przy próbie lizania drzwi i uczenie psa chodzenia przy nodze to nie wszystko, można by go było bardziej ukierunkować na człowieka, szkolić, bo był chętny do współpracy... No ale w sumie to nie ja jestem trenerem :razz: Tego mi tylko brakowało.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Jednak reakcja faceta była mocno przesadzone, szczególnie, że wiska napisała, że była tuż obok psów, nie 10 metrów za nimi. Rozumiem, że mogą komuś puścić nerwy, mi też czasem puszczają, kiedy kolejny luzem biegający napalony samiec naskakuje na którąś z moich suk czy dla odmiany moją nogę... I kopnę, jeśli widzę, że właściciel jest daleko i udaje że to nie jego pies (to już norma niestety :roll:). Ale jeśli właściciel jest blisko, to mimo mojego nastroju, zamiast kopać najpierw odezwę się do niego. To on jest odpowiedzialny za psy. To może być nawet warknięcie "bierz pani psa, bo mój zagryzie" albo coś w tym stylu - ale niech będzie skierowane przeciwko właścicielowi, a nie psu...:roll: -
Ciekawe, czy te stereotypy o spanielach wynikają z mody na nie w latach 90? Pamiętam, że wtedy na każdej ulicy były z trzy spaniele, zupełnie oczywiście niewychowywane, bo małe i słodkie takie... Brak konsekwencji, niedouczeni właściciele i mamy stereotyp o głupich psach :roll: (pani w jednej gazecie nawet napisała w artykule o cocker spanielu biegnącym za autem - "jak wiadomo, te psy nie słyną z mądrości" :shake:). Koleżenka również mi udowadniała, że wszystkie spaniele "masakrycznie śmierdzą" :cool3: Asty - psy mordercy to oczywiście standard. Kolega parę razy słyszał też, że jego husky to nie husky, bo nie ma niebieskich oczu :cool3: Jeszcze słyszałam, że szczeniaki beagle gdy są w grupie zawsze niszczą cały dom, nie da się ich powstrzymać, diabłów jednych :diabloti: Jamniki są złośliwe (rozpowszechniane przez księdza) i głupie (pogląd nauczyciela z angielskiego, któremu pies w typie rozwalił podłogę, kiedy został sam na cały dzień). Rodowodowe husky są też o wiele bardziej chorowite niż bez rodowodu (powiedział mi to znajomy, którego pseudohusky zmarł w wieku 3 lat na jakąś wrodzoną wadę nerek). I oczywiście to są psy, których ucieczek nie da się powstrzymać - dlatego ów pies kolegi zabijał sąsiadom kury i uciekał parę razy dziennie i nikt go nie powstrzymywał. Pudle są głupie. Labradory to cudowne, ciepłe, rodzinne psy, pełne spokoju, opanowania i bla bla bla. Ratują ludzi same z siebie, takie są cudowne. Dużo tego. Nie wiem tylko, czy to śmieszne, czy raczej przerażające :shake:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mimo to, uważam, że facet przesadził. Jeżeli nie ma jatki, nic się nie dzieje, a właściciel podbiegacza jest na horyzoncie i interesuje się psem, to kultura osobista wymaga, żeby poprosić o wzięcie, a nie kopać i wyzywać. Mimo wszystko, chamstwo nawet w takiej sytuacji jest po prostu niedopuszczalne. Moje psy nigdy nie podbiegają do obcych psów, nie lubię też jak jakieś obce psy, szczególnie duże, bo starsza się boi takich, do nas podchodzą. Ale nigdy nie klnę na właściciela, zawsze proszę o wzięcie z uśmiechem, jak coś to proszę, żeby psa nie puszczać przy moich, bo się boją. Po co robić pyskówkę, jeżeli sytuacja nie jest krytyczna? :roll: Nie przesadzajmy znowu w drugą stronę... -
[quote name='Mafi221']@up Wiesz nie traktuje tego na realnej walce lecz chociaż tak w zabawie :lol: @Refresh prosze o podpowiedzi :diabloti:[/quote] Ale po co? Co w tym jest zabawnego? Nie ma sensu wzmagać w psie agresji. Zajadłość yorków i tak jest już powszechnie znana, jeśli ją ukierunkujesz na człowieka "w zabawie" to pies może zareagować w ten sposób na serio jeśli uzna, że ktoś jest dla niego zagrożeniem (np. dziecko wyciągające rękę by pogłaskać "pieska-maskotkę", jak to się często zdarza). Może mały atakujący piesek jest dla kogoś śmieszny, ale wierz mi, gdyby taki mi wbił zęby w łydkę, to zrobiłabym wszystko, byś miał z tego powodu jak najwięcej kłopotów... A ktoś inny mógłby psu bez problemu zrobić krzywdę - lub nawet zabić, to nie problem, kiedy pies jest tak mały. Każdy pies powinien być pod kontrolą i tyle. Nie ma sensu uczyć go czegoś, co tą kontrolę utrudnia... :roll:
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
zmierzchnica replied to Martens's topic in Strachliwość
[quote name='Martens']Ale mnie szlag trafił!! :angryy::angryy::angryy: Dwóch pomysłowych dzieciaczków wrzucalo dziś petardy na parapety okien na parterze w sąsiednim bloku. Zamknęłam okno i włączyłam muzykę. Za chwilę patrzę - dołączyło do nich 2 kolegów, w podobnym wieku (podstawówka) z labradorem. Znaleźli sobie super zabawę - rzucali petardy 3-4 m od psa i z uciechą patrzyli jak się szarpie i szczeka. Telefon 997 - panowie przyjechali po 10 minutach (choć z komendy policji w tyle można dojść na piechotę), a po bachorkach ani śladu. Mój pies oczywiście z przerażoną miną leżał pod łóżkiem.[/quote] Biedny psiak :shake: Znajomy opowiadał, że robił podobnie swojemu psu (nie komentuję tego:roll:) i pies jest bardzo agresywny w stosunku do osób, które petardy rzucają, gryzie po rękach, jeśli ktoś rzuca przy nim petardę... Skutki głupoty :angryy: -
[quote name='Cindy']Posokowiec i tak nie miał być dla mnie :eviltong: Ja myślę o innym psie (takim jak podałam w opisie na 100 str.) Tylko zaszła drobna zmiana...:roll: Decyzja już podjeta - bedzie psiak... Z tym, że troszkę mniejszy niż mi się marzył... Znaczy cały czas będe namawiać rodziców... Tak o flacie sobie myslę (gdzieś tak od maja...)... No, ale może macie jakieś pomysły na rasę "odrobine mniejszą"...[/quote] Doczytałam, o posokowcu z rozpędu napisałam więcej niż trzeba było ;) tak jak pisze evl - tollerki są cudowne :loveu:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jak nauczyć psa PODWÓRKOWEGO załatwiania w jednym miejscu.
zmierzchnica replied to jedrus9's topic in Nauka czystosci
[quote name='jedrus9']M@d- Dziekuje za sęsowna i na temat odpowiedz... czy ktoś ma inne pomysły, ale sęsowne a nie nabijajace tylko posty :) Pozdrawiam[/quote] Podałam sposób w moim poście, przeczytaj dokładnie. W sumie ten sam sposób, co M@d, bo innego nie ma. Skoro twój pies ma 8 miesięcy to nie powinieneś mieć problemów z nauczeniem go załatwiania się w jednym miejscu. Tylko musisz wiedzieć kiedy robi kupę i go zaprowadzać na miejsce "toalety". Na miejscu może być inne podłoże, np. piasek, pies szybciej skojarzy po podłożu, że to miejsce jest specjalne do załatwiania swoich potrzeb. Powodzenia. I przy okazji: większość z nas ma psy w domach i wychodzi na długie spacery połączone z zabawą i szkoleniem, ale nie o tym jest wątek. -
Cindy - w "Moim Psie" był swego czasu wywiad z dziewczyną, która trenuje z posokowcem agility. Wymagało to od niej mnóstwo samozaparcia, cierpliwości i czasu - pies nie jest łatwy do ułożenia, uwielbia tropić, trzeba się bardziej namęczyć, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. Ale skoro trenuje - da się ;) Tylko ciężej psa skierować na pracę z człowiekiem. O ile dobrze pamiętam, pies tej dziewczyny bardzo dobrze sobie radzi w tym sporcie:p W Niemczech raczej nie trzymają posokowców w domach ludzie nieparający się myślistwem... U nas ta rasa jest dość popularna, ale wszystkie posokowce, które znałam miały jakieś problemy. Jeden uciekł za zwierzyną i zginął pod kołami traktora, inny został oddany, bo właściciele nie dali sobie z nim rady, kolejny mi znany jest agresywny... Oczywiście to przypadki, a nie reguła, ale to raczej trudna rasa, choć cudna :loveu:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jak nauczyć psa PODWÓRKOWEGO załatwiania w jednym miejscu.
zmierzchnica replied to jedrus9's topic in Nauka czystosci
[B]Saint[/B] - nawet nie chodzi o R=R (chociaż ja się akurat z tym zgadzam) tylko o prostą logikę. Gdyby suka nie została rozmnożona, nie byłoby szczeniaka, nie byłoby problemu. A ze szczeniakami suki Twojej siostry - to naprawdę super, że mają bardzo fajne domki, ale przecież jesteś świadoma, że nie wszystkim tak się wiedzie. Ale nie ma sensu ciągnąć tego tematu, nie o to jedrus9 się pyta. [B]jedrus9 [/B]- w jakim wieku jest pies? Gdzie spędza noc? Skoro nie macie czasu na spacery, jak znajdziecie czas na wyszkolenie psa, żeby załatwiał swoje potrzeby w jednym miejscu? Czas na spacery można jasno określić, nauczyć psa, żeby załatwiał się poza swoim terenem jest bardzo prosto. Gorzej będzie z przydybaniem psa na załatwianiu swoich potrzeb, a nie potrafię wymyślić innego sposobu nauki niż cierpliwe nagradzanie za załatwianie się w wyznaczonym miejscu - np. pies ma przypiętą do obroży krótką smycz. Widzicie, że się kręci i szuka miejsca, żeby zrobić to, co trzeba - łagodnie prowadzicie go do miejsca, gdzie ma się załatwiać. Pies goniony potrzebą zrobi kupę tam, gdzie trzeba i zostaje hooojnie nagrodzony. Robienie kupy w złym miejscu jest ignorowane. Ale tu trzeba cierpliwości, trzeba znać psa i wiedzieć kiedy mniej więcej się załatwia. Nigdy nie karz psa, jeśli załatwia się nie tam, gdzie trzeba - na pewno niczego go to nie nauczy, najwyżej lęku przed właścicielem. A co z drugim psem, załatwia się w jednym miejscu? Poza tym, to już zupełnie na marginesie, średni sposób na wybieganie psa to pozwalanie mu ujadać na przechodniów za płotem. Uczy to głównie agresji, szczególnie jeśli ktoś zechce być zabawny i zacznie psu dokuczać zza ogrodzenia. Albo ktoś się zdenerwuje i psu podrzuci trutkę, bo będzie miał dość ujadania... Moje suki mają tendencję do obszczekiwania ludzi zza ogrodzenia, ja tego nie znoszę i walczę z tym jak mogę, bo to jednak uciążliwe jest dla przechodniów i dla mnie :roll: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Oj, to i ja się nie popisałam :oops::evil_lol: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[B]Aussie[/B] - przynajmniej kontynent dobrze odgadła :evil_lol: A na jakiej podstawie to już insza inszość :diabloti: Ja ostatnio słyszałam od właścicielki pudelka, że te kundelki wszystkie to takie mądre są jak moje, a jej pudel taki głupi i ucieka i w ogóle :razz: Nie uświadomiłam pani, że dziennie co najmniej 3 godziny spędzam z psami na spacerach i szkoleniu, podczas gdy jej biedny pudel wychodzi na 10 minut na flexi albo z jej rodzicami na "spacer" - pies biega po trawnikach, a właściciel(ka) jedzie na rowerze po ulicy i krzyczy "Booobiiiii.... Boooobiiii" :cool1: A może powinnam była? Pewnie zostałabym uznana za wariatkę. Kiedy powiedziałam tak o do suczy "Młoda, chodź tu bliżej" czy coś w tym stylu to pani z pudelkiem powiedziała do niego "No Bobi, zostaw pieska, widzisz że pani go tresuje" :cool3: -
Zagłodzony, zaniedbany, ze złamaną łapą...ma już cudowny dom!!
zmierzchnica replied to Madziek's topic in Już w nowym domu
Świetny happy end :loveu: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='WŁADCZYNI']Zmierzchnica a próbowałaś brutalniej powiedzieć pani co ma zrobić? Bo u mnie czasem to pomaga jak się takiemu człowieczkowi bluzgnie i narobi afery że ludzie w oknach wiszą i podziwiają:diabloti:[/quote] Obawiam się, że na tą kobietę nic nie podziała :shake: Pieski radośnie ujadają za płotem (jak jestem na spacerze pół kilometra dalej to je słyszę), jak są wypuszczone na ulicę to atakują wszystko, wiele ludzi się skarżyło i baba nadal wesoło nic sobie z tego nie robi. Raz "rokset - suka sąsiadki" przeleciała 200 metrów z terenu spacerowego na chodnik, na którym szłam ze swoimi suczami. Kobieta stała oczywiście wołając "rokset.. rokset.." totalnie wyluzowanym tonem :evil_lol: Ale wtedy kopniak sukę przegonił. Cóż, następnym razem nagram ten atak kamerką w komórce i kobietę postraszę policją :diabloti: Jak to nic nie da, to naprawdę to zgłoszę. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja znowu będę musiała odkręcać agresję mojej starszej suczy. :roll: Dziś z dzikim jazgotem, wrzaskiem na pół osiedla i warkotem rzuciło się na moje suki stado psów sztuk trzy. Nieco mniejsze od moich suk. Niestety, cholera, nie potrafię trzymać dwóch psów za sobą i używać jednej nogi do kopania trzech psów naraz :angryy: Skończyło się na wrzasku tylko dzięki Bogu, moja młodsza sucz wyskoczyła raz między te psy, odskoczyły. Kobieta-"właścicielka", do której wrzasnęłam, żeby kundle zabierała, zaczęła po 3 minutach szarpaniny iść w naszą stronę i wołać spokojnie "Rokset, Rokset...", co oczywiście żadnego rezultatu nie dało. Drę się, że psy na smyczy mają być, na co ona: "ale to pies sąsiadki" (chodziło o najbardziej zajadłą sucz). Mówię, że mnie to nie obchodzi, kobieta stwierdziła, że "no dobrze, dobrze"... I dalej idzie w naszą stronę. Bardzo wolno, całą tą konwersację jej suka zajadle atakuje moje, dwa pozostałe drą się i skaczą wokół, ja próbuję ją kopać. W końcu udało mi się z moimi cofnąć tak, że psy straciły nami zainteresowanie... :shake: Oczywiście nie usłyszałam przeprosin. Baba otworzyła drzwiczki auta, psy wpuściła do środka i na tym koniec, ja poszłam okrężną drogą. Najlepsze - poszłam na teren spacerowy, oddzielony rzeczką od parkingu, bawię się z sukami. I co widzę? Baba parkuje tam auto, otwiera drzwiczki, jej jazgoty wyskakują z niego luzem, latają po całym parkingu, baba idzie sobie spokojnie na działkę, jazgoty po ulicy razem za nią. Nie zauważyły nas, obyło się bez szarpania... No ale sama sytuacja idiotyczna, to było parę minut po tym ataku jej psów na moje! :roll: I żeby to było pierwszy raz... Kobieta non stop tak robi. Psy latają luzem, atakują każdego psa. Wcześniej to było tylko stanie metr od nas i ujadanie, teraz realny atak... Wcześniej działaly kopniaki i tupanie, teraz jej "Rokset" (rzeczywiście, była parę lat temu sąsiadki, ale od dawna Roksi jest jej własnością) szczerzyła na mnie zęby. Z jednym atakującym psem dałabym sobie radę, ale z trzema... Makabra, nie wiedziałam zupełnie co zrobić, nie miałam jak suczy utrzymać za sobą, bo tamte z każdej strony podbiegały. Dobrze, że skończyło się to tylko tak, ale naprawdę... następnym razem chyba wykonam telefon na policję. (Szkoda, że nie ma u mnie Straży Miejskiej :roll:). gops - no nic, zdarzyło się. Tylko to bardzo nakręca... Mi raz sucz jakimś cudem uwolniła się z szelek, żeby rzucić się na sukę-wroga (nie miałam czasu zareagować - zobaczyła ją i nagle była bez szelek). Złapałam ją za tylne nogi, wywaliłam na grzbiet. Teraz pilnuję 3 razy bardziej i szelki ma zawsze baaardzo zaciśnięte, teraz już nie ucieknie, choćby nie wiem co. Niestety, znam problem z agresją wobec tych psów, które kiedyś atakowały... :roll: -
Myślistwo a bezpieczeństwo nas i naszych podopiecznych
zmierzchnica replied to urwisek's topic in Myśliwi
[quote name='niechorzynka']a zwierzynie z lasu, którą pogonią twoje pieski też powiesz że na czas spaceru z pieskami mają się wynieść z lasu?? trochę głupia uwaga....a poza tym popieram resztę...[/quote] Proszę, czytaj ze zrozumieniem. To był przerysowany, podszyty ironią przykład. Nigdy nie spuszczam psów w lesie i nie pozwalam im ganiać zwierzyny. I nie uważam, że tak powinno być, że ludzie nie mogą chodzić do lasu, bo ja idę na spacer! Właśnie chodzi mi o porównanie - cała masa myśliwych, płoszących zwierzęta, strzelająca do nich, [B]niepozwalająca innym ludziom wchodzić do lasu[/B], to tak jakby nagle zleciało się stado psiarzy, którzy puszczają sobie psy, szczekające i bez kontroli, i jeszcze mają pretensje do ludzi, że im wchodzą w drogę i psy denerwują. Rozumiesz? [B]Ani jedno ani drugie [/B]nie jest przecież dobre ani normalne. A na to pierwsze jest przyzwolenie, tak się dzieje non stop! I to jest chore. Akteon - wręcz przeciwnie... Myśliwi nie znają albo ignorują prawo i nie szkodzi im to na pewno. Człowiek nie musi znać się na wszystkim, żeby normalnie żyć... -
Myślistwo a bezpieczeństwo nas i naszych podopiecznych
zmierzchnica replied to urwisek's topic in Myśliwi
Popieram Cię. Ostatnio mój brat wybrał się na wycieczkę rowerową do lasu, z którego został wygoniony przez grupę polujących myśliwych słowami "spadaj stąd, bo możesz przypadkiem dostać kulką" - to przepraszam bardzo, nie wiedzą w co strzelają? Poza tym las powinien być dobrem wspólnym, nie rozumiem dlaczego mam być ograniczona przez grupę pasjonatów zabijania zwierzyny, tylko dlatego, że oni akurat mają sobie sezon i ochotę, żeby postrzelać do zwierząt. Dlaczego nie dostosujemy praw korzystania z lasu do psiarzy? Nikt nie ma prawa wejść do lasu, bo akurat psiarze idą sobie na wycieczkę z psami i pieski biegają luzem, więc proszę nie przeszkadzać. Przecież to bardzo podobna sytuacja - myśliwi nie pełnią żadnej funkcji, zabijanie to ich hobby, ich nadęte ideologie może kogoś przekonują, ale na pewno nie dają im żadnych ulg. A przecież normalne prawo ich nie dotyczy, zawsze jakoś uchodzą cało, mimo że często łamią nie tylko prawo łowieckie, ale też cywilne... Naprawdę, nie rozumiem skąd oni mają tyle przywilejów :shake: To chyba jakaś pozostałość ze starych, niezbyt dobrych czasów Polski szlacheckiej? Może ktoś wie, jak to jest zorganizowane w innych krajach? Ja się zupełnie nie orientuję...