Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Cieszy się i leci, czyli jest bez smyczy? Więc może zajmij go czymś - aportowaniem, szukaniem zabawki, bieganiem za Tobą. Naucz psa podstawowego posłuszeństwa -siadania, wracania na wołanie, komendy "przywitaj" itd. Możesz też mówić psu, żeby siadł zanim się przywita z człowiekiem i prosić ludzi, by go nie głaskali zanim tego nie zrobi. A potem od razu zająć go zabawką, tak, żeby nie chciał nawet się witać dalej, bo wciągnie go zabawa :razz: To bardzo dobrze, że piesek nie jest strachliwy i jest ufny, tylko że nie każdy życzy sobie podbiegania psa i ktoś może się w końcu zdenerwować i psa np. kopnąć. W miejscach publicznych psa powinno się trzymać na smyczy, a od ciągnięcia się do ludzi odwracać uwagę wykonywaniem komend lub zabawą... Myślę, że takie podstawowe posłuszeństwo pomoże.
  2. Trzymam kciuki, żeby ktoś go wypatrzył :loveu: I mały OT: gdzie w Opolu znajdę dobrego weterynarza? ;) Muszę wysterylizować swoją sunię, a u nas się boję - nasi weci jedynie koty sterylizowali, w zasadzie nie mają doświadczenia. Cena nie gra roli, byleby był ktoś, kto zna się na rzeczy :cool3:
  3. Ja mojej suce też czasem rzucam, a raczej turlam, kamienie :cool3: Ale ona nigdy ich nie bierze do pyska, zatrzymuje łapą albo jak już do niego dobiegnie to go olewa ;) Mój pies umie szukać zabawek, ale kiedy przychodzi co do czego, to w krzakach nie umie ich znaleźć :razz: Ostatnio pół godziny szukałyśmy jednej ulubionej zabawki, bo piesek noska nie używa i nie znajdzie i niech pańcia lepiej przyniesie :evil_lol: Też przydałaby nam się jakaś świecąca.
  4. Nie rozumiem po co też targała tego ciężko chorego psa ze sobą :shake: Skoro Foremniak mówiła, że widziała go w garderobie i tak dalej, to musieli go wziąć. Też uważam, że nie powinna była przejść. Głos ma, okej, ale zalatuje mi to tanim sentymentalizmem. Zupełnie nie pasuje do tego programu :roll:
  5. [quote name='Cheyenne']Tysiące razy dziennie mówisz..to ja swoją suczynę też muszę przemaglować :evil_lol: Spróbuję zwiększyć liczbę "siadów". Przy takiej okoliczności jak mówisz siądzie natychmiast,wystarczy coś jej pokazać i schować a ona szczeka i po psiemu mówi "daj,pokaż";),wtedy tylko raz "siad" albo sam ruch ręką,a ona już grzecznie czeka. Po prostu niekiedy ma takie wybryki,że próbuje być buntownicza :diabloti: Wczoraj rzucałam jej na dworze zabawkę i doszło do tego,że nawet chętnie pozwalała,żebym wzięła ją z jej pyska,bo wiedziała,że jak odda to będzie rzut ;)[/quote] Sądzę, że jak będziesz to ciągle powtarzać, to sunia szybko załapie, że siada się zawsze i wszędzie, bo przynosi to korzyści :cool3: Super :) Możesz spróbować nauczyć ją podawania Ci tej zabawki ;) Ja swoje suczki nauczyłam poprzez uciekanie im, kiedy tylko złapały zabawkę. Wtedy pies biegł za mną z zabawką, ja zatrzymywałam się, sunia siłą rzeczy znajdowała się blisko mnie - wtedy wylewnie nagradzałam za "przyniesienie" mi zabawki :evil_lol: Ale skuteczniejsza podobno jest nauka "od tyłu" tj. najpierw nagradzanie psa za trzymanie zabawki w pysku itd., ale nie próbowałam tego.
  6. [quote name='Cheyenne']Dokładnie tak ją uczyłam,jak widzi np.że coś jem albo mam w ręku jej zabawkę,to wystarczy drobny gest,a ona już siedzi,albo mówię do niej "Zjadłoby się smaczka,a siad to gdzie?",patrzę - a ona już siedzi :evil_lol: Co jakiś czas każę jej siadać,ale nie daję nagrody,żeby nie siadała tylko za nagrodę,a tak ma zagadkę - usiądzie,ale nie wie czy tym razem będzie nagroda. I tu właśnie zauważyłam,że jak nie jest głodna,to olewa moje "siad":mad: Ale znów nie chcę w kółko maglować tego siadania,żeby jej nie obrzydzić.[/quote] Sprytna psinka :cool3: Więc może pokazuj zabawkę, chowaj za plecy i mów siad dopiero wtedy? Żeby nie uznawała, że siad to tylko żarcie, ale też zabawa. Moje sucze siad wykonują tysiące razy dziennie :diabloti: Przed każdym rzuceniem zabawki, przed jedzeniem, przed wyjściem na dwór itp. Mają to tak opanowane, że siądą na komendę nawet jeśli przed nimi przechodzi kot (no, młodszej to ciężej idzie...:razz:).
  7. [quote name='Cheyenne'][B]Karjo2[/B],również pozdrawiam :) Od czasu mojego ostatniego postu (a za wiele dni nie minęło)może ze 3 razy wystawiła do mnie zęby,to widać coś jej się odkręciło i pojęła chyba,że do ognia jej nie będę wkładać. Nie oddam jej,bo rodzice ją lubią,to niech się cieszą. Za to widzę,że chociaż już nie kłapie na mnie szczęką,to mój kochany piesek,którego dostałam po wielu latach próśb i starań ewidentnie mnie nie lubi,przykładowo kładę się koło niej i chcę żeby mnie polizała (tatę jakby mogła to by połknęła tak go lubi) a ona głowę ode mnie odwraca :cool1: Może ona uważa że trzeba mnie uspokoić?:cool1: Mówię "siad",a ona nic,no to mówię jeszcze raz i jeszcze siad,siad,siad siad,a ona udaje,że nie wie o co chodzi,tylko jak widzi że mam coś w ręku co ona chce zobaczyć albo coś jem to wtedy co siadania nie trzeba jej długo namawiać.Cwaniara. Bawię się z nią,karmię z ręki itp.tak jak do tej pory,za to wszelkie czułości mocno ograniczyłam.[/quote] Cheyenne, nadszarpniętego zaufania nie odbudujesz w parę tygodni. Nawet w parę miesięcy. Trzeba czasu, czasu, czasu... Nic na siłę. I znów masz dowód, że ją niepokoisz - tak jak powiedziałaś, odwracanie głowy to sygnał uspokajający. I pies w zasadzie nie udaje, że nie wie o co chodzi, po co miałaby to robić? Widocznie źle uczysz ją siadania, albo nie ma tego aż tak opanowanego, by to robić bez zachęty. Najpierw pokazuj jej smakołyk i nagradzaj siadanie. Potem w tej samej sesji ćwiczeń smakołyk chowaj i używaj jedynie ruchu ręki, wyraźnie wydając komendę. Stopniowo, w kolejnych sesjach, usuwaj ruch ręki albo minimalizuj go tylko do drobnego gestu. Po jakimś czasie zacznie rozumieć, że nagradzane jest siadanie nawet, jeśli smakołykiem nikt jej przed nosem nie wymachuje. Moje psy do dziś lepiej reagują na gest, młodsza suka siada dopiero gdy słyszy komendę i mnie widzi przed sobą. Jak stoję za nią to nie reaguje, ale pracujemy nad tym. Naucz suczkę aportowania albo szukania zabawki schowanej w domu czy ogrodzie - to bardzo satysfakcjonująca zabawa i na pewno sprawi, że sunia będzie Cię bardziej lubiła - w końcu to Ty się z nią tak fajnie bawisz, a nie nikt inny. No i najlepiej nie powtarzaj komendy - jeśli nie zareaguje na siad powiedziane za pierwszym razem, to ją naprowadź ręką z smakołykiem tak, żeby usiadła, bez powtarzania. W przeciwnym razie komenda "siad" będzie dla niej wyglądała tak: "siad siad, no siadaj, usiądź w końcu" :evil_lol:
  8. Biedny Gibsonek :shake: Jakieś małe potworne coś go atakuje :mad::diabloti: A jak relacje Gibson-szczeniaki? Nie ma biedaczek dość maluchów? ;)
  9. Ja bardzo lubię zapach łap mojej suki :loveu: W ogóle jej zapach lubię :evil_lol: Miło się do niej przytulić ;)
  10. Cudne szczeniaczki :loveu: I takie maleńkie... :p
  11. [quote name='li1'] W czasie tej wizyty u Emira w ogole nie zauwazylam ( nie pamietam ) aby szczekal. On chcial sie bawic, biegac, byc z ludzmi. To mlody pies i latwo bedzie go wychowac. Na pewno przed adopcja Mikrusa porozmawiasz z Emirem i dostaniesz rady, jak z nim postepowac. A poza tym to Ty masz doswiadczenie z psami. A moze bys psikala wade ( z dzieciecego pistoletu wodnego ) na suczke jak szczeka ? to jest taki moment odwrocenia uwagi i zaskoczenia. Trzeba psiknac szybko przy pierwszym szczeknieciu i powtarzac za kazdym razem jak szczeka.[/quote] Dobry pomysł! Moje suki będą całe mokre chodziły po zastosowaniu :diabloti: Bo zdarza im się paszczy nie zamknąć nawet po burze :shake: Dorcass, naprawdę super by było, gdyby Mikrus-Frodo do Was trafił... :cool3:
  12. [quote name='an1a']Ja podobnego spotykałam na swoim osiedlu zanim się wyprowadziłam. Miał psa ~25kg, kundelka i namiętnie chciał, żeby ustawić nasze psy do walki :roll: Swojego psa szczuł na smyczy na mojego, nagradzał za agresję, a ja ze swoim walczyłam, żeby agresywny nie był. Mój pies ma pewne typy psów, których nienawidzi i do tej pory bardzo często to co stosuję przy innych psach nie skutkuje i muszę się z psem wycofywać, bo głuchnie. Do jego ulubieńców można zaliczyć wszystko co jamnikowate (za gryzienie po łapach), labradory (za "chęć zabawy" w postaci kładzenia łapy na grzbiet, lub "niby" przyjaźni i ataków na dzień dobry) i owczarki (za ataki od tyłu).[/quote] Moja ma podobnie. Owczarki były, za zupełnie niespodziewany atak, ale dzięki pewnemu cudnemu, spokojnemu psiakowi wybiłam jej z głowy wrogość do onków. Labki za pewnego psa, który rzucał się, gdy biegł przy rowerze i inną sukę, której właściciel uznał, ze skoro mój piesek się boi, to powinien tamtej pozwolić do mojej podejść, żeby przestała się bać :roll: Ale to wszystko histeria, agresja lękowa. No i husky, których Luka nienawidzi z wyżej podanego powodu. Ma swoją ukochaną przyjaciółkę husky (zna ją od szczeniaka), to jak widzi ją z daleka to najpierw jeży się niesamowicie, dopiero potem orientuje się, że to nie "wróg" i się wita. Smutno mi, bo mogłaby być naprawdę świetnym psem - inne psiaki spokojnie ignoruje, albo wita się, bez cienia agresji. Niestety, wiele w tym też moich błędów na początku wychowywania psa :shake: Dobrze, że człowiek się uczy na błędach ;)
  13. [quote name='an1a']Psu bojaźliwemu czy agresywnemu, który nie zna innej drogi "wyjścia" trzeba ją pokazać przez odejście. Swojemu też nie pozwalam na zbyt długi kontakt z innym psem, bo wiem, że zacznie się stawiać, burzyć i będzie chciał atakować. Wszystko zależy od podchodzącego psa. Pozwalam na krótki kontakt i od razu wołam, albo odchodzę od razu i nagradzam. Zostawanie w jednej pozycji na skupieniu można ćwiczyć dopiero później, jeśli pies będzie do tego zdolny. Nic na siłę. [/quote] Ja nie wiem co mam zrobić z agresją mojej suki do suki husky pewnego idioty. Człowiek ten poszczuł Lukę swoim psem, pozwolił jej skoczyć na grzbiet i Lukę mocno poturbować. Od tej pory Luka reaguje na psy, które ją mocno wystraszą agresją, ale jest to do opanowania, raczej histeryczne odstraszanie. Jednak na tą sukę reaguje makabryczną agresją, połączoną z próbą uwolnienia się z szelek, żeby psa dorwać :shake: Jej ataki mogę jedynie przeczekać, nic innego nie działa :-( Ona jest mała, nie mam problemu żeby ją złapać i poczekać, aż tamta przejdzie, ale to są półśrodki. Nie mogę jej przez to nawet spuścić w wielu miejscach, bo jakby tamta się pojawiła na horyzoncie to nie byłoby wesoło... Nie znoszę tego rodzaju chamów. Jest koleś bardzo radosny, bo mój pies się rzuca na jego, a jego pies nie reaguje. No i sam fakt, że ja mam problem przez jego działanie, powoduje szeroki uśmiech na jego twarzy. Brak słów :angryy:
  14. Anetka83, nie dziwię się.. Ja bym chyba umarła ze strachu, brrr ;) Jak mnie "coś" obudziło chuchając na mnie, to tydzień nie umiałam zasnąć, a do dziś jak sobie o tym przypomnę, to nie potrafię :roll: Ale psy mi pomagają, z nimi jakoś mi bezpieczniej. U mnie też dziwne rzeczy się zdarzają ostatnio... Od śmierci mojego Dziadka. W dniu jego pogrzebu cały nasz blat kuchenny przez chwilę trząsł się, jakby nas nawiedziło miejscowe trzęsienie ziemi. W dniu urodzin mojej cioci rozbił się jej kwiatek, który stał przy ścianie wysoko na półce, i nie ma szans, by ktoś go strącił. W dniu urodzin mojej babci okno, którego nigdy-przenigdy nie otwieramy, otworzyło się i też strąciło stojący kwiatek:roll: Nie wiem, czy tego nie wciskam na siłę do "zdarzeń nienormalnych", ale jednak trochę to niepokojące :cool3:
  15. [quote name='Delay']Rozbrajające... chcesz żeby szczeniaki miały "dobre geny" po czym dopuszczasz psa do suki na chybił-trafił, co działa zupełnie odwrotnie. Sama sobie przeczysz. Najważniejszą sprawę w hodowli psów rasowych sprowadzasz do "kwitka". A to ten "kwitek" - czyli metryka jest esencją rasowości twojej suki. Ktoś zadał sobie trud doboru odpwowiedniego reproduktora, przeprowadzenia badań, oceny wartości hodowlanej suki, po to, żeby jej miot był RASOWY, tak jak ona, a ty to wszystko spuszczasz do klozetu... Hipokryzja sięga zenitu, że sama posiadasz psa z metryką i podkreślasz jaki jest RASOWY, po czym chcesz rozmnażać bez sensu kompletnie, bez doboru i w ciemno, wyłącznie dlatego, bo ktoś chce szczeniaczka. Gdyby wszyscy myśleli tak jak ty rasy po prostu by nie powstały, a byłaby cała masa koślawych, chorych rasopodobnych kundli. Nie wiesz że ocena wartości hodowlanej psa i badania, DOBÓR są potrzebne w hodowli psów rasowych po to między innymi, by wyeliminować osobniki nie kwalifikujące się do rozrodu. ŻEBY NIE SZKODZIĆ RASIE, ŻEBY TA RASA DALEJ ISTNIAŁA. Ty masz zdrowie i rasowość szczeniąt twojej suki głboko w... Dlatego niestety, że mamy tylu traktujących hodowlę psów rasowych jak bezmyślną, dziecinną zabawę - to ciągle istnieją pseudohodowle niszczące rasy, wmawiające ludziom bzdury i szerzące średniowieczne, chore poglądy. Szlag mnie trafia jak się z czymś takim spotykam.:angryy: Tak łatwo jest przeczytać o tym czym jest PIES RASOWY i nie szerzyć ciemnogrodu...naprawdę. Ja Ciebie nie pozdrawiam serdecznie, ale serdecznie życzę Ci, żebyś nie robiła krzywdy rasie, sobie, innym i własnym psom. To, że ktoś ma zachciankę na psiaczka nie obliguje Cię do tego.[/quote] Uhm, to było już dawno ;) redrii napisała, że wstyd jej za tamto myślenie, że dogo pomogło jej zmienić poglądy :p Czasem warto przejrzeć wątek do końca :razz:
  16. [quote name='li1']Nie, to nie to. Zobacz, ile psow adoptuje Emir, jest zawsze kilka w tygodniu. Wiesz, ze psow w Polsce na tony, tysiace pieknych zwierzakow siedzi w schroniskach latami. Niestety....A debile mnoza je, wyrzucaja, i tak w kolko Macieju.[/quote] I będzie coraz gorzej, coraz więcej psów i coraz mniej domków :shake: Nie wiem naprawdę dlaczego nikt (oprócz dorcass ;)) nie interesuje się Mikrusem. Pokazywałam go wielu ludziom, każdy się zachwycał... I tyle. Ale nadal trzymam za niego kciuki i wierzę, że znajdzie ten właściwy domek :p Prędzej, czy później - u dorcass :razz:
  17. [quote name='AngelsDream']Czasem nie musi być psa, wystarczą głupi ludzie i szczenior po przejściach i idioci, co komentują, że pies głupi, a on się tylko boi, bo ktoś idzie na niego na wprost, podczas gdy my podchodzimy po łukach, żeby młody nie zrobił sobie krzywdy uciekając.[/quote] Niestety, obawiam się, że wiele takich sytuacji jeszcze przed Tobą :shake: Ja o mojej młodej, bojaźliwej suni wiecznie słyszę, że głupia, że "gospodyni to ją chyba kijem leje" i inne w tym stylu. A najgorszą robotę odwalają znajomi, co to wiele psów już mieli, i wiedzą, że jak będą psa na siłę wołać i głaskać to na pewno ich polubi, podczas gdy moja sunia (i większość psów) najmniej boi się tych ludzi, co ją totalnie ignorują... Swoją drogą, widziałam w Waszej galerii szczeniora, cudny jest :loveu: gratuluję decyzji i życzę wytrwałości. Zawsze najgorsze są te pierwsze dwa tygodnie...
  18. Kurczę, może ludzi zniechęca to, że jest pod opieką fundacji? To zawsze większa odpowiedzialność. Ludzie niechętnie zgadzają się na umowę adopcyjną, a tak wiedzą, że kontrola większa będzie :shake: dorcass, może rzeczywiście Mikrusik jest Wam pisany :p Dobrze, że przynajmniej ma jakieś widoki na przyszłość, jeśli nic wcześniej się nie znajdzie ;) Jego wątek śledzę od samego początku i od razu myślałam, że na pewno taki pies szybko domek znajdzie... A tu figa :roll:
  19. A co robisz z psiakiem na spacerze? Bawisz się, ganiasz? Może Twoje spacery są atrakcyjniejsze niż Twojej rodziny i psiak to w końcu zauważył? Albo rodzina jest dla niego ostrzejsza, nie pozwala mu się witać z innymi psami itd, dlatego spacer mu się nieprzyjemnie kojarzy? Może jakby bawili się z nim na co dzień w domu, rozbawiali go i wychodzili tylko na krótki spacer na początku, żeby się pobawić i do domu, to pies skojarzyłby dobrze zabawę... Albo zacznijcie wychodzić na spacery najpierw razem, tylko że to druga osoba będzie prowadzić psa i się bawić, tak, żeby nauczył się, że nie tylko Ty jesteś tą "fajną" ;)
  20. [quote name='maryjka']dziekuje bardzo. zadalam juz pytanie behawioryscie, a ksiazki poszukam i kupie piekny avar :love:[/quote] Dziękuję :oops: Trzymam kciuki za Was i za psiaka! :p
  21. [quote name='AngelsDream']Ale jeśli woreczek jest zawiązany, a koszem się nikt nie inhaluje, to nie ma problemu :)[/quote] Ja zbieram do papierowych ręczników... Z jednej strony to mniej higieniczne, ale o wiele bardziej praktyczne dla środowiska. :roll: Tylko że wrzucam do koszy albo nie stojących koło ławek, albo do śmietników przyosiedlowych.
  22. [quote name='maryjka']powoli dojrzewamy do porady. aczkolwiek wolabym wczesniej poczytac tylko lektur nie znam :roll:[/quote] Ja polecam portal o psach na onecie. Piszą tam szkoleniowcy i behawioryści, naprawdę profesjonalne artykuły i zrozumiałe. Można też zapytać się o poradę anonimowo i bardzo szybko: [URL="http://pies.onet.pl/13,1,42,ekspert.html"]Zofia Mrzewi�ska - Onet.pl Pies[/URL] (link akurat do porad pani Zofii, ale są też inni specjaliści). Ogólnie polecam książki pani Mrzewińskiej. Polecano mi również książkę "Pies, który kochał zbyt mocno" Nicholasa Dodmana, ale jeszcze jej nie czytałam... Podobno przydatna właśnie w trudnych przypadkach.
  23. [quote name='m@dzi@']Bardzo spodobał mi się ten temat, ja też mam jedną historię, co prawda nie psią, ale też zwierzęcą... A co do tego filmiku - najpierw okropnie się przestraszyłam, ale potem była już tylko kupa śmiechu:lol:... A co do historii: Siedziałam sobie jak zwykle w pokoju, w którym też stoi klatka z moimi papużkami falistymi. Wieczór jak zawsze, siedzę sobie i coś tam wyrabiam (już sama nie wiem co), papugi skrzeczą... Nagle obie umilkły i zerwały się jak szalone, zaczęły furkotać (kto ma papużki, ten wie, jak furkoczą podczas lotu) jak szalone, obijały się o klatkę, kijki, karmnik, siebie... po chwili przysiadły gdzieś, widzę, że oczka mają otwarte i wystraszone, a ich małe płucka i serduszka pracują jak szalone, i gapiły się w jeden punkt... Ta sytuacja zdarzyła mi się jakieś 2-3 razy...[/quote] A może coś wyczuły albo usłyszały? Ja ostatnio tak miałam z sunią właśnie.. Nagle zerwała się, wybiegła do przedpokoju, zaczęła strasznie warczeć (co jej się właściwie nie zdarza, ona jak się wystraszy/grozi to szczeka). Jak wróciła, to położyła się i wpatrywała w jeden punkt bardzo skupiona... Sądzę, że poczuła jakiś zapach, ale było to niepokojące :shake:
  24. To dobrze, że podnosi :p Biedny Gibsonek :shake: Ale super, że lubi Twoją obecność i przytulanie sprawia mu przyjemność :loveu:
  25. U mnie też żadnych przeszkód nie ma, żadnych psiarzy z dogo też nie :roll: Ale jako że mam małe psy, to robimy sobie przeszkody ze wszystkiego - pnie drzew, wystające większe kamienie, murki itp. Ostatnio znalazłyśmy zwalone drzewo w parku :razz: Sunie biegały po nim (czasem z kijkami w pyszczkach), siadały i kładły się, przechodziły pod nim itd. Godzinę po nim łaziłyśmy :evil_lol: Ławki też stosujemy, ale suńki nie biegają po nich, tylko pod nimi. Jak jest wolny plac zabaw to robimy tor przeszkód bez wchodzenia na przyrządy - tj bieg pod ławkami, slalom między prętami drabinek i tym podobne. Ostatnio zostawiono na placu koło terenów spacerowych betonowe, wodociągowe rury, chyba zostało im, kiedy coś remontowali. Nauczyłam psiaki przechodzenia przez nie jak przez tunel, chodzenie górą, wskakiwanie na nie z rozbiegu i tym podobne ;) Podstawową zabawą jest też ganianie się i chowanie. Jak sunie bawią się ze sobą to ja chowam się im np. za najbliższe drzewo i wołam. Pędzą jak oszalałe :diabloti: To ważne szczególnie w przypadku młodszej suni, jest bardzo niezależna, dlatego cały czas uczę ją skupienia na mnie i wracania, za które są nagrody rzecz jasna :p
×
×
  • Create New...