-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Nalewka'] 3. Miałam nadzieję na sensowną rozmowę o problemie, a dostałam porcję przytyków i złośliwości. Znowu się czegoś nauczyłam :cool3: 4. Ten wątek mógł być ciekawy, ale służy jedynie do narzekania i podpowiadania, jak najlepiej grozić innym psom i ludziom. Cała rzesza forumowiczów nawet tu już nie zagląda. Pomyślcie o tym, kto i z czym się tu produkuje... I dlaczego... Ja odreagowuję ew. stresy gdzie indziej i zupełnie inaczej. :P[/quote] Po co kolejna dyskusja o tym samym? O cieczkujących sukach i samcach była mowa jakieś 40 stron wstecz. Było podanych wiele rozwiązań, wiele sposobów na maskowanie cieczek i odwoływanie samców. Cieczkująca suka wychodząca tylko na krótkie siku to zabawny pomysł. I tak zostawia zapach, skoro sika, więc psy będą świrować. Mojej kiedyś ograniczyłam spacery i znajdowałam psy sąsiadów na swoim ogrodzonym terenie, przekopywały się pod bramą. Teraz jak młoda miała cieczkę to wychodziłam na opuszczone tereny, a pies sąsiadów, wiecznie puszczany luzem spaniel, i tak biegł za mną, koczował pod bramą. A poza tym to chyba oczywiste, że dla mnie najważniejsza jest moja wygoda i moje psy? Jestem za nie odpowiedzialna i przestrzegam prawa i norm obyczajowych. Suki luzem nie latają, nie zaczepiają ludzi ani psów, puszczam uciekającą jedynie na lince i tyle. A to, że ktoś ma problem ze swoim psem to nie moja sprawa. (W rzeczywistości jestem bardziej wyrozumiała, chyba że ktoś rzeczywiście ma gdzieś swojego psa i przy okazji mnie :razz:) Nalewka, po co ta dyskusja w ogóle? Przychodzisz, nic nie wnosisz, ironizujesz. Nie masz problemu z psem ani z cieczkującymi sukami? To super, po co więc rzucasz dość kontrowersyjne słowa na wiatr? Zostałaś zasypana złośliwościami? Nie ma więc sensu się odzywać. Dyskusja z tobą nic nie wnosi, według ciebie nic nie wnosi dyskusja z obecnymi tu forumowiczami - rozwiązanie jest jasne, prawda? -
Mnie wczoraj, kiedy szłam ze swoimi dwoma kundlicami, zaczepiła pani z pudlem i zaczęła wychwalać kundelki, stwierdzając, że one są najmądrzejsze i najkochańsze, bo ona obserwuje i widzi, a ten jej pies to taki beznadziejny :diabloti: W sumie biedny ten jej pudel, jest bardzo inteligentny, ale cały potencjał wykorzystuje na próby ucieczki z ogródka, bo nic innego biedak do roboty nie ma. Jak zawsze ludziom się wydaje, że psy same się wychowują, same się uczą i same z siebie są grzeczne i milutkie :cool3: Ale mimo wszystko miło mi się zrobiło. Zwykle słyszę, że moje psy to "zwykłe kundle" albo "są takie jakieś małe", więc przydała mi się taka odmiania ;)
-
Czy Wasze psy pójdą z obcym człowiekiem?
zmierzchnica replied to AjriszZona's topic in Wszystko o psach
Moja starsza suczka na pewno nie chciałaby pójść z kimś obcym. Tak jak napisała pani Zofia, boi się świata zewnętrznego, wpada w panikę jak zostanie sama, dlatego też bałaby się ode mnie oddalić. Kiedyś zrobiłam test, poprosiłam kolegę, żeby spróbował się z nią przespacerować wokół ławki, na której siedziałam. Zapierała się jak tylko mogła, wyrywała do mnie. Nie uważam tego za coś pozytywnego, chociaż nigdy jej nie zostawiam nikomu i mi to raczej obojętne... Druga sunia jest jeszcze dzikusem (piesek z działek), więc sądzę, że obcego by się bardzo bała i w życiu by nie poszła - także ze strachu. Wolałabym, żeby obie były jednak trochę bardziej pewne siebie... Zdarzało mi się coś zapomnieć z domu i nie mogłam zostawić psów na chwilę koleżance z którą szłam, bo rwały za mną :roll: Ale pracujemy teraz nad zostawaniem :cool3: -
A mi się wydaje, że jak zwykle nie można generalizować. Na pewno wiele jest myśliwych, którzy bez powodu do psa nie strzelą. Wielu też to zrobi, nawet jeśli pies będzie miał obrożę - bo co, zostawi takiego zwierzaka w lesie luzem? Jeśli w okolicy nie widać właściciela? Jak zawsze jednak najgłośniejsze są te przypadki wyrachowanego bestialstwa, których znowu nie było aż tak dużo. Na pewno żaden myśliwy nie biega za psami po lesie z mordem w oczach, nie demonizujmy :evil_lol: Trzeba pilnować swoje zwierzaki, a przecież wyprowadzanie ich na lince to nie jest znowu taki problem... Można zaopatrzyć się w pas biodrowy i do niego przypinać smycz (najlepiej amortyzowaną, specjalną do sportów) i mieć wolne ręce, biegać z psem i podziwiać piękno przyrody bez strachu, że nagle wyskoczy sarna i psiak pobiegnie... Można też puścić psa, ale zająć go rzucaniem aportu bardzo blisko, a kiedy zostawiamy go bez zajęcia, to dopiero zapinać... Mi się nieraz zdarzało, że w lesie wyskoczyła przede mnie parę metrów sarna albo zając i pognała w las. Praktycznie dwa razy na tydzień mam takie sytuacje... Ale psów nigdy nie spuszczam w lesie ze smyczy, więc mi to obojętne. Na pewno by "sprowokowane" w taki sposób pobiegły za zwierzyną :roll: Nawet gdyby nie było zakazu to bym ich nie spuszczała... Swoją drogą jednak, nie lubię i nie polubię myśliwych. Myślistwo uważam za przeżytek, bezsensowny sport mający spełnić jakieś chore ambicje, ale otoczony wielką ideologią "pomocy środowisku naturalnemu", która nijak ma się do rzeczywistości. Oczywiście, rozumiem, że chore zwierzęta należy odstrzelić, równowaga jest już tak zaburzona przez człowieka, że nie ma szans, by przyroda dała sobie radę sama. Ale po co do tego ideologie? Trofea, obławy, polowania z wielką pompą, nagrody, imprezy? Cała taka heca wokół zabijania? Najlepiej, żeby zabijaniem zajmowały się osoby za dany obszar lasu odpowiedzialne. Oczywiście, taki obowiązek mógłby im się nie podobać... I tak byłoby najlepiej. Bo wtedy na pewno odstrzeliłyby chore zwierzę, a nie zabiły co lepiej się prezentujące zwierzę, którym potem można się pochwalić. Odrzuca mnie to, naprawdę. Może są myśliwi, którzy są naprawdę świetnymi, wrażliwymi ludźmi... Ale moich uprzedzeń to nie zmienia :shake:
-
Ależ on jest przecudny! :loveu: Rzeczywiście oryginał. Gratuluję pięknego i mądrego psiaka i trzymam kciuki za psie sporty :p
-
Też mi się tak wydaje :roll: Albo ktoś zupełnie zapomniał, że pies jest drapieżnikiem z silnym instynktem myśliwskim, ale nie chce mi się w to wierzyć...
-
Ehm, dobrze rozumiem, że to "[FONT=Times New Roman][SIZE=3]tak je lubi, że bawiąc się z nim po prostu je dusi" to ironia? Pies ewidentnie bawi się kurami, a nie z nimi :cool3: W sumie to typowe dla psa-drapieżnika i bez odpowiedniego szkolenia nie sądzę, by dało się takie zachowanie wyeliminować - to przecież świetna zabawa, spełnienie instynktów, a kury są łatwo dostępne. Nie zostawiałabym nigdy psa sam na sam ze zwierzętami gospodarskimi, szczególnie, że wiecie już, że tak się zachowuje. Powoli trzeba uczyć psa niereagowania na kury (ale tu trzeba by wiele cierpliwości, skoro pies się już nauczył, że to fajna zabawa), a podczas nieobecności właścicieli w ogrodzie pies powinien być izolowany od zwierząt. Nie możecie po prostu brać go do domu, kiedy domowników nie ma w ogrodzie? Labrador to nie jest pies podwórkowy, na pewno nie nadaje się do stróżowania. To pies myśliwski i ma silny instynkt, ciężko będzie go oduczyć tak naturalnego dla niego zachowania jak łapanie zwierzyny... [/SIZE][/FONT]
-
Obawiam się, że przy takim zachowaniu laba każda rada przez internet może być niebezpieczna... Wydaje mi się, że takie 100% pozytywne szkolenie tu nie pomoże. Pies robi co chce, nauczył się, że wszyscy mu ustępują... Tu naprawdę potrzeba kogoś na miejscu, kto psa obejrzy i stwierdzi co robić :roll:
-
Ja dostałam za darmo, bo moja koleżanka kupiła i dostała, jak Wy, dwa egzemplarze :cool3: Jeden mi dała. Ale chyba zaprenumeruję, bo mi się gazeta bardzo spodobała :p
-
Mam wrażenie, że Twój psiak jest baaardzo pomysłowy i inteligentny i zauważył, że siadanie przy powrocie do domu jest bardzo opłacalne - nie dość, że spacerek jest dłuższy i fajniejszy, to jeszcze pańcia prosi pieska, żeby szedł i daje mu za to smakołyki :razz: Pisałaś, że bierzesz na spacery piłeczki lub frisbee - jak bardzo jest na nie nakręcony? Może warto zamiast smaczkami, to zachęcać go do pójścia dalej zabawkami? Najlepszym sposobem na moją sucz jest właśnie branie przy powrocie (też wtedy świruje małpiszon :cool1:) jakiejś fajnej zabawki (najlepiej sznura) lub patyka - prowadząc młodą na smyczy bawię się z nią non stop, przeciągam chwilę, mówię "puść", idziemy dalej, potem chwila zabawy. Ja tak robię głównie dlatego, że młoda jest strachliwa, i jak nie ma zajęcia to szybko wyłapuje coś, czego trzeba się bać - a tak przynajmniej mi nie wierzga na smyczy ani nie ciągnie jak mały konik. Może i u Ciebie to poskutkuje? Ze starszą sunią mam inaczej. Czasem nie chce gdzieś iść, bo nie - i też wtedy siada. Jeśli jestem na bezpiecznym (ogrodzonym, bądź odludnym i odpsionym) terenie, a sucz jest bez smyczy, to idę dalej i chowam się np. za drzewem. Sunia boi się mnie stracić z oczu, więc biegnie za mną. Szybko widzi, że jej strategia siadania nie ma sensu i po trzech takich próbach wymuszania zmiany kierunku spokojnie idzie koło mnie. Trzeba tylko pamiętać, że niektóre pieski reagują na zniknięcie właściciela z oczu paniką. Poza tym ja stosuję to rzadko, bo wiem, że jeśli moja suczka nie chce gdzieś iść, to znaczy że ma powód i nie ma sensu jej zmuszać ;) U niej też dużo daje pokazanie smakołyka. Wystarczy, że pokażę jej jedzenie, to idzie koło mnie i patrzy na mnie cielęcym wzrokiem- nie muszę jej naprowadzać ani wymachiwać jedzeniem przed nosem, wystarczy, że wie, że je mam. Wtedy nie zwracam na nią uwagi, tylko po prostu normalnie idę dalej, co jakiś czas zatrzymuję się i daję bez słowa smakołyk, potem znowu pokazuję i idę dalej, nie patrząc na nią ani nie zachącając. Ale na młodszą takie rzeczy nie działają - jeśli smakołyk nie majta jej przed nosem to ona się nim nie interesuje. Moje sytuacje są zupełnie inne niż Twoje, ale może sposoby się przydadzą ;) Moim zdaniem niekoniecznie Wasze spacery są za krótkie. Pewnie gdybyście chodzili ze trzy czy cztery godziny nawet, to Fąfel przy powrocie robiłby to samo - nauczył się, że to się po prostu opłaca i jest fajne :cool3: A ze sztuczek - możesz psiaka nauczyć robić slalom między nogami (naprowadzasz smakolykiem pod nogą i nagradzasz za przejście pod nią, potem robisz krok i to samo - naprowadzasz pod nogą i nagroda. I tak parę kroków. Potem naprowadzasz samą ręką i smakołyk dopiero za przejście pod nogami np 3 razy ;) To proste, absorbujące i przydatne. Jeśli komuś zależy na szybkim slalomie, to można psiaka pod nogami naprowadzać zabawką i na końcu ją rzucać, ale moje na to się wypinają, musi być żarcie :evil_lol:). Moja młodsza sucz lubi nad nogą przeskakiwać do zabawki. Nauczyłam je też komendy 'oprzyj się' (jak sama nazwa - opierają się o mnie ;)), ale to nieprzydatne dla kogoś, kto nie lubi mieć na ubraniach odcisków łap. Na dogo zresztą jest jeszcze sporo komend i sztuczek opisanych, warto poszukać :p
-
I dostałyśmy badyla! [IMG]http://img530.imageshack.us/img530/2531/im000377ne4.jpg[/IMG] Trzeba było go gryźć... [IMG]http://img401.imageshack.us/img401/7215/im000369iu7.jpg[/IMG] ...Ale nie był smaczny. [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/3306/im000388ii4.jpg[/IMG] Więc zaczęłyśmy udawać sówki na drzewie :razz: [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/962/im000412qc3.jpg[/IMG] I już było nam weselej :loveu: [IMG]http://img356.imageshack.us/img356/7501/im000354apx2.jpg[/IMG] Pozdrawiamy śnieżnie :p
-
To my się przypomnimy :razz: Takie dziwne coś do nas się przypałętało... [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/3493/im000418as9.jpg[/IMG] I miało oczy z psich ciasteczek... [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/8527/im000419fc9.jpg[/IMG] Więc myśmy je zjadły, te oczy... [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/2666/im000420au5.jpg[/IMG] I szukałyśmy więcej, ale w środku już nie było :shake: [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/7250/im000422cl7.jpg[/IMG] Trzeba było więc poudawać słodkiego pieska... [IMG]http://img183.imageshack.us/img183/565/im000363dd3.jpg[/IMG]
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Moja młodsza suka też teraz ma pierwszą cieczkę. Będę ją kastrować teraz, no ale trzeba ten czas przeżyć... Oczywiście, właściciele samców w okolicy w tym mi nie pomagają :roll: Chodzę teraz z sukami tylko i wyłącznie na tereny opuszczonej fabryki, gdzie zazwyczaj inne psy nie chodzą. Zazwyczaj, bo dzisiaj znajomy cocker spaniel z radością poszedł za nami :angryy: Trzymał się na odległość, więc nawet nie widziałam, że idzie... Oczywiście to pies sąsiadów mieszkających parę metrów ode mnie. Nie jestem pewna, czy wrócił do domu, jest zupełnie nieposłuszny, a tam gdzie łażę tyle jest sarnich tropów... Ale cóż - to już nie mój problem :cool1: -
Nie omijać - po prostu na początku nie wymuszać kontaktu, traktować jak powietrze. Niech najpierw sunia zrozumie, że nie jest zagrożeniem i zacznie traktować męża jak "element wystroju" :razz: Kiedy przestanie się bać każdego jego ruchu, można ją przekonywać do zabawy, niech mąż karmi ją z ręki zamiast stawiać jej miskę przed nosem i tak dalej. Ale najlepiej na początku nie zmuszać psa na siłę do akceptowania tego, czego się boi. Moja młodsza sunia na początku bała się bardzo mojego taty. Im bardziej wymuszał kontakt (wg niego pozytywnie - próbował do niej mówić, wciskał jej kiełbasę i tak dalej), tym bardziej na jego widok uciekała. Dopiero kiedy zaczął ją ignorować, sunia zaczęła przy nim się zachowywać spokojniej. Potem czasem dawał jej coś do miski, rzucał smakołyk. Po paru tygodniach już go witała radośnie, teraz "śpiewa" na jego widok i bardzo się cieszy :cool3: Ale pamiętaj, że tydzień to bardzo, bardzo mało. Czasami takie zachowanie prostuje się w parę miesięcy... Ale skoro Wasza sunia już się do Ciebie przyzwyczaiła, to jesteście na dobrej drodze. Tylko dajcie jej czas ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='aneta79']też mu to mówiłam ja mam ONKA ponad 8 lat lecz nigdy :shake:nie usłyszałam u niej żadnego warknięcia choć wychowywała się z moją córką KERA miała 7 tygodni a córka 7 mieśięcy i tak jest do tej pory :multi:nawet york męża siostry wyjada jej karme:crazyeye: zero agresji :loveu:gdyby rzuciła lub ugryzła mi WIKTORIE to niestety musiałabym ją uśpić ale dziękuje jej że taka nie jest:loveu:[/quote] Ugryzienie najczęściej ma swój powód. Pies może być obolały, zestresowany, dziecko niedelikatne. W takim przypadku uśpienie zwierzęcia, kiedy to człowiek spowodował agresję, jest bestialstwem. To człowiek odpowiada za zwierzę, powinien je socjalizować i wychowywać... Jeśli by ci się nie udało, to byłaby to twoja wina, a nie psa. Więc usypianie w takim przypadku psa byłoby bardzo nie fair. Zdarzają się sytuacje, że pies jest chory psychicznie lub jest po przejściach i zna tylko agresję jako sposób radzenia sobie ze strachem.. Ale to zupełnie inna sytuacja. Cieszę się, że twój pies jest tak łagodny, ale nie zawsze tak jest. Gdybyś trafiła na innego, to byś uśpiła albo oddała? :roll: A może to moja nadinterpretacja? :cool3: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='mistwalker1006']widzisz tutaj jest inaczej i niewazne ze ktos zaczepia czy natret czy prowokuje, pies BEZ SMYCZY.... koniec nie ma argumetu ze pod kontrolą, ze lagodny ze etc, etc, etc, wiem moze wydawac sie to dziwne ale jest wyraznie okreslone w miejscu publicznym na smycz,[/QUOTE] Czyli jeżeli pies, który ugryzł, był na smyczy, a natręt prowokował, to prawo będzie po stronie właściciela? To są dość delikatne kwestie. Prawo jest zwykle nieubłagane dla właścicieli psów (mają potencjalnie niebezpieczne "narzędzie"), zupełnie nie zwracając uwagi na bezpieczeństwo właściciela czy na to, że zwierzę mogło być prowokowane i to w dość brutalny sposób :shake: Z drugiej strony rozumiem, że przy każdym pogryzieniu nieodpowiedzialni właściciele mogliby się zasłaniać tym, że druga osoba prowokowała :roll: [QUOTE]z tym argumentem trudno dyskutowac bo kazdy z nasz zna wlasne psy ale odnosze wrazenie ze przeciwnicy parkow maja inne wyobrazenie o parkach, wiem moja wina nie za dokladnie wyjasnilem jak to dokladnie dziala tutaj, nie chodzi sie do parku zeby spodkac sie ze znajomymi , usiasc na lawce pic kawe, palic i rozmawiac i niezwracac uwagi na psa ale zeby Twoj pies sie wyszalal, pobiegal moze go cos nauczyc. Pomysl idziez teraz z twoim psem on podbiega do innego i wlasciciel Ci zwraca uwage zebys wziela Swojego psa bo jej ... np nie lubi dozych?? kazdy odpowiedzialny wlasciciel odejdzie ze swyn psem wiec dlaczego myslisz ze w parku to wszystkie psy sie w jednej bandzie bawia??? i np jest grupa ludzi wszystki bawia sie ladnie a Twoj podbiega i jest "agresorem" czy nie bedzie Ci glupio ze inne potrafia sie spokojnei bawic a Twoj nie??dobrze wychowany pies potrafi dac sie odwolac, i wlasnei jak jest duza grupa psow to odpowiedzialny wlasciciel nie ma problemow z odwolaniem:) wiem dlaczego masz takie nastawienie poniewaz w polsce psy nie sa nigdy uczone czy socjalizowane( nie wiem czy to dobre slowo) w gropach:) wiec nieumieja sie zachowac:) [/QUOTE] Pewnie rzeczywiście inaczej bym patrzyła na pomysł psich parków, gdybym wiedziała, że większość psów w Polsce jest wychowana. Ale jest dokładnie na odwrót, często muszę się odpędzać od "tylko-chcących-się-bawić" labków, skaczących suce po karku czy małych "nic-nie-robiących" kundli na dzień dobry rzucających się zajadle do moich suk :diabloti: Więc gdyby teraz w moim mieście wprowadzić taki psi park, to pełno byłoby yorko-husko-labopodobnych latajacych całymi stadami, przy czym właściciele zarzekaliby się, że przecież one nic nie zrobią, a to jest psi park, więc mogą biegać sobie luzem ile chcą i jak mi się nie podoba to mogę stąd iść :cool1: I taka wizja jak dla mnie byłaby koszmarna. Gdyby rzeczywiście każdy kontrolował swojego pupila i szanował to, że ktoś nie chce, żeby jego pies się bawił z innymi, to pomysł byłby do rozważenia, z zastrzeżeniem, że w innych, niezaludnionych miejsach także możnaby spuszczać psy. Ale w Polsce to nierealne na razie...:roll: [QUOTE] oczywiscie nie jest zlotym srodkiem:) i wiem ze da sie upilnowac, i odpowiedzialni wlasciciela zrobia wszystko, ale wypadki chodza po ludziach i przy kastracji jest wtedy pewnosc:), Ty potrafisz ale inny nie:) i sama wiesz ile psow lata bez nadzoru albo bezpanskich:) [/QUOTE] Lata pełno, a jak jestem zła, to nawet dosłownie :diabloti: W sumie kiedy mi taki natręt pęta się pod nogami to mam ochotę wykastrować i jego i jego właściciela :razz: I dlatego ogólnie jestem za kastracją. Tylko rozumiem, jeżeli ktoś nie chce wykastrować swojego psa - jeśli taka osoba jest odpowiedzialna i pilnuje psa to nie interesuje mnie, czy pies ciachnięty czy nie :razz: (Mówiąc psa, mam na myśli gatunek, nie płeć ;)) Często jednak każda osoba będąca przeciwko kastracji swojego psa - którego pilnuje - spotyka się z bezsensownie zażartą krytyką :roll: -
[quote name='waga109']Jakie mądre wypowiedzi...mówicie tak, bo nie macie takiego problemu. Dałam raz weterynarzowy obciąć pazurki i jak to się skończyło?????Byłam ostatnio z tym problemem u weta i tak pies się wyrywał, że lekarz powiedział, że nie obetnie mu paznokci, bo uszkodzi cały pazur...I co teraz powiecie???Jakieś mądre rady??????? Wg waszych uznań, że wszystko robi się z pielęgnacji, to powinnam obciąć mu uszy (bo wg weta są przydługie), jeden pazur, coś jeszcze by się znalazło.[/quote] Uważasz, że o psa się nie powinno dbać, jeżeli psu to się nie podoba? Ile jest "dzikich" psów, którym trzeba podciąć pazury/sierść, zajrzeć w zęby, obejrzeć obolałe miejsce... I co, lepiej tego nie robić, bo pies się wyrywa? Lepiej żeby się męczył? Uszy to część ciała, która nie rośnie, nie wiem dlaczego wet uważa, że naturalna część ciała psa jest przydługa. Ale pazury zazwyczaj psy powinny ścierać, jeśli tego nie robią, to będą one za długie i mogą spowodować wiele problemów. Dlatego się je przycina. To, że masz problemy z psem, wcale nie oznacza, że przycinanie pazurów jest złe :roll: Jakieś rady? W sumie można spróbować zmienić weta. U mojego kolegi to zadziałało, bo pies kojarzył ze ścinaniem pazurów jednego weta, ale u drugiego był o niebo spokojniejszy. Możesz też powoli próbować psa odczulać, najpierw na widok cążek, potem dotykając tylko nimi pazurów. To jednak dużo pracy. Jeśli pies bardziej ufa tobie lub komuś z rodziny i się nie wyrywa to możecie spróbować przycinać mu po trochu pazury, nagradzając za spokojne zachowanie. Sposobów jest sporo, trzeba je tylko dostosować do psa. Ty go znasz najlepiej, więc powinnaś znaleźć odpowiedni sposób.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
mistwalker1006 - ja jeszcze odnośnie gryzienia. W polskiej ustawie o ochronie zwierząt jest zapisane, że zwierzętom dokuczać nie wolno. Jeżeli ktoś [B]mimo mojego sprzeciwu i ostrzeżeń, bez mojej zgody i na własną odpowiedzialność[/B] (szczególnie, jeśli jest w stanie upojenia alkoholowego) będzie mi denerwował psa (a próby głaskania są denerwujące dla psów, bo ludzie najczęściej głaszczą po głowie) i zostanie ugryziony to jest jego wina. Mówię o sytuacji, kiedy mam psa bez smyczy, ale zupełnie pod kontrolą, siedzi/stoi przy mnie, a ktoś jest natrętny, a nie o sytuacji, kiedy mój pies do kogoś podbiegnie czy kiedy ja nie jestem w stanie go odwołać. Dla mnie psie parki to byłaby makabra. Moja starsza suka w grupie więcej niż dwa-trzy psy jest bardzo spłoszona. Większość psów uznałaby ją za doskonały materiał na ofiarę, nieraz zresztą tak było. Psy puszczone luźno, w grupie byłyby średnio odwoływalne (a na pewno by znalazły się tam zupełnie nieodwoływalne, które pociągnęłyby za sobą resztę), więc pewnie w końcu jeden lub kilka podleciałoby do mojej suki, z którą np. bawiłabym się na uboczu. I rozpoczęłaby się szalona gonitwa za przerażoną suką, bo ona przed takim "chętnym do zabawy stadem" pewnie by uciekła (choć nie jestem pewna, nigdy nie narażałam ją na takie "przygody", bo znam jej charakter:razz:). Młodsza to by zupełnie zgłupiała ;), kiedy jest za dużo psów to jej odwoływalność niestety spada. Pracujemy nad tym, ale pewnie w takim psim parku byłaby zbyt rozproszona... A tak jak ktoś napisał - znając ludzi i prawo jeden psi park miałby zastąpić inne tereny spacerowe i wyprowadzanie psów w inne miejsce byłoby bardzo potępiane. A ja jednak lubię iść ze swoimi psami i nie natykać się co parę metrów na inne psy, szczególnie, że moje dziewczyny nie są zupełnie bezproblemowe...;) Kastracja nie jest też złotym środkiem na wszystko. Na pewno nie zastąpi odpowiedzialności. Zresztą, psy kastrują głównie odpowiedzialni właściciele, a reszta tak czy siak ma to gdzieś :roll: Moja starsza suka ma prawie cztery lata, jeszcze nie jest ciachnięta. Zawsze ją upilnowałam, starałam się też, by inne psy jej nie wyczuły i nie było problemów z ich powrotem do domu. Jak widać, da się, nie trzeba od razu ciachać każdego nierasowca - tylko oczywiście wtedy trzeba być bardziej odpowiedzialnym i w okresie cieczek bardziej swoich pupili pilnować. Niestety, nas w Polsce i do ciachania i do pilnowania jest jeszcze długa droga :roll: PS. [QUOTE]- pies [B]musi to robić, bo po to [I]TO[/I] ma[/B] (cytat dosłowny)[/QUOTE] Rozbrajający argument, takiego czegoś nie da się niczym przebić ;) Byłoby to wręcz śmieszne, gdyby nie tak smutne. -
[quote name='anetka81S']Piesek ma ok 3 miesiecy załatwia się gdzie popadnie no ale trudno gazety nie skutkuja nie zdazyło sie mu nawet przypadkiem zrobic na gazete,krople kupilismy i tez nie pomogly [B]tłumaczy mu sie ze nie wolno tak sikać[/B] nikt go nie leje za to ja kobieta mam inny głos niz facet moj maz ma dość donosny głos i niestety w zwykłej rozmowie jest dość głosno.Piesek był wziety z domu gdzie byly małe dzieci nie uczyli go tam czystosci załatwiał sie gdzie tylko mozna było i nikt mu uwagi nie zwrócił na to tylko sprzatał po nim i potem poglaskał pieska ze jest super a teraz jest problem z nim,spał na łóżku i tam się załatwial dzieci go tylo na rekach nosiły prawie przez dwa miesiace nie chodził sam tak było z wszystkimi szczeniakami z miotu ale u nas w domu tego nie bedzie,pies ma swoje miejsce i[B] to ze powie mu sie podniesionym głosem ze nie wolno gryźć czegos nie oznacza końca świata[/B] a on tak reaguje jakbysmy go tłukli czy nie wiem co mu robili,przypadkowe potkniecie sie jest oznajmione takim przeraxliwym piskiem ze az uszy bola lekkie uderzenie nawet jak upadnie na tyłek to koniec pisk i wrzask katastsrofa.Dziecko go nie mietoli bo po poprzednim psie trzyma się na uboczu i tylko czasem pogłaszcze go takze nie ma z tym problemu.Piesek to kundelek po tacie mieszańcu owczarka i mamie kundelku zaden rasowiec.[/quote] Proszę, przeczytaj jeszcze raz to, co wcześniej napisałam. Dlaczego oczekujesz od tak młodego szczeniaka, że bez niczego będzie załatwiał się na gazecie, skoro jak sama piszesz - nikt go tego nie nauczył? Pies nie ma zakodowanego w głowie "ZAŁATWIAJ SIĘ NA GAZECIE I NA DWORZE". Trzeba po każdym posiłku, jak tylko pies się obudzi, brać szczeniaka na ręce i przenosić na gazetę. Po psie widać przecież, że chce mu się siku. Kręci się, szuka miejsca - szybko na ręce (jeśli szczenior podąża za zabawką, ręką - to można go naprowadzić) i gazeta. Jak się obudzi - na ręce i gazeta. Może być tak, że nie od razu tam się załatwi. Wtedy najlepiej robić wszystko, żeby tam został do wysikania się - bawić się z nim na gazecie itd. Żeby kiedy poczuje potrzebę od razu się tam wysikał. I potem wspaniała nagroda. Jeśli będziesz psa karcić za to, że sika tam, gdzie nie chcesz - nie będzie sikał w Twojej obecności. Ale jak tylko wyjdziesz z pokoju... I wytłumacz proszę, co to znaczy to pogrubione przeze mnie - "tłumaczy mu się" ? Mówisz psu "nie sikaj na podłogę, tylko na gazetę"? Naprawdę oczekujesz, że Cię zrozumie? Dla niego to, co mówisz, to tak jakby ktoś tłumaczył Ci coś po chińsku. Zupełnie inne brzmienie, jakieś gardłowe dźwięki nie z tego świata. Pies w ogóle tego nie rozumie, ale doskonale wyczuwa zdenerwowanie w Twoim głosie (też byś wiedziała, kiedy Chińczyk się wścieka bez rozumienia słów) i się boi... Drugie pogrubienie - "to ze powie mu sie podniesionym głosem ze nie wolno gryźć czegos nie oznacza końca świata". Masz pewnie świadomość, że szczeniaka w tym wieku swędzą dziąsła, że robi wszystko, żeby sobie ulżyć - więc gryzie co popadnie. Kolejny raz - pies nie wie, że jakieś rzeczy w domu są cenne lub nie. Nie odróżnia swojego gryzaka od zabawki dziecka, nie widzi różnicy między pluszakiem do gryzienia a kanapą czy kapciami. Wszystko to nadaje się do gryzienia. Nie karcisz go za gryzienie gryzaka, ale za kapcia tak - pies nie uważa, że któraś z tych rzeczy jest ważniejsza, dlatego zupełnie nie wie za co go karcisz i zaczyna się Ciebie bać. Zamiast krzyku możesz spokojnie, ale stanowczo powiedzieć NIE i podsunąć psu jego zabawkę do gryzienia. I tak za każdym razem, kiedy niszczy. Dobrze, żeby psia zabawka była atrakcyjniejsza niż to, co pies lubi gryźć - przyda się tu wspomniany kong czy kula smakula. Sama widzisz, że masz bardzo lękliwego i bojaźliwego psa. Jak na razie, tylko pogłębiasz jego zdenerwowanie. Pies trafił do domu o ZUPEŁNIE innych zasadach niż do tej pory, co sama powiedziałaś. Wszyscy na niego krzyczą, mimo że on robi wszystko poprawnie w swoim mniemaniu - tak go nauczyli. Wyobraź sobie rozpuszczone dziecko, które nauczone jest, że dostaje wszystko to, co chce. I nagle trafia do domu, gdzie wymaga się od niego dziwnych rzeczy - dajmy na to zmywania garnków po obiedzie, czyszczenia podłogi w sobotę. Ale nie mówi dziecku, że powinno to robić - od razu zostaje okrzyczane, że tego nie zrobiło, mimo że nie wiedziało, że tak powinno było zrobić. Zachowywało się tak, jak umiało. Tak samo jest z waszym szczeniakiem. Ten pies jest zestresowany, bo nie wie czego od niego wymagacie. Boi się was, bo krzyczycie na niego, a on nie rozumie, że zrobił coś złego. Więc pokrótce: -usunęłabym krzyk. Jeśli chcesz go skarcić to stanowczym "NIE" i podsunąć psu coś innego do roboty - zabawkę, kazać zrobić siad i dać za to smakołyk. NIE ma oznaczać "rób coś innego", nie ma się kojarzyć z czymś złym. -stawiałabym psa na gazecie za każdym razem, gdy widzicie jego niepokój, po przebudzeniu i posiłku. czekacie tak długo, aż się załatwi, a potem nagroda. sikanie poza gazetą bym ignorowała. -to co już pisałam do znudzenia - podstawowe wychowanie. nagradzana współpraca z przewodnikiem. dajecie smakołyki za siad, za leżeć, za do mnie, za aport. pies nabiera pewności siebie i zaufania. on ma JUŻ 3 miesiące, powinien parę komend znać. -nie wymagałabym żadnego kontatku na siłę, jeśli pies się wyraźnie boi - zostawiłabym go w spokoju -kupiłabym mu konga, kulę smakulę lub inny bardzo atrakcyjny gryzak, żeby pies mógł się odprężyć gryząc go i żebyście mogli mu go podtykać wtedy, kiedy pies niszczy coś innego -szczeniaki często robią tragedię o byle uderzenie, moja suczka też tak miała. dla pewności lepiej iść do weta, żeby sprawdzić czy pies nie jest obolały. ale takie ataki paniki lepiej przeczekać lub zająć psa czymś innym, żeby odwrócić uwagę. zwracanie na psa wtedy uwagi (choćby mówiąc "skończ świrować") prędzej to utrwali, niż zniweluje. I oczywiście, pies niczego nie nauczy się w parę dni. Czasem nauka sikania w odpowiednim miejscu trwa parę tygodni. Moja starsza suka dawno temu była karcona za sikanie w domu, ale nie była nagradzana za sikanie na dworze. Do roku czasu załatwiała się na dywanie, ale w nocy, kiedy nikt nie widział... :roll: Młodsza załapała sikanie na dworze w 3 dni. Ale od początku ją nagradzałam za sikanie tam. Chyba napisałam wszystko, co mogę powiedzieć przez internet. W psie naprawdę nie ma pstryczka, który sprawi, że przestanie być bojaźliwy albo zacznie się załatwiać tam, gdzie chcecie. Jeśli pies nie wie, że ma lać na gazetę, to żadne chemiczne odstraszacze nic nie dadzą, bo pies zwyczajnie nie wie o co w tym chodzi. Nie czekajcie na jakąś radę, która szybko załatwi problem i nie będzie od was wymagała pracy z psem. Psa trzeba uczyć wszystkiego od początku, krok po kroku, nagradzając za każdy postęp. Czasem to zajmuje więcej czasu, ale ZAWSZE warto coś z psem robić. Życzę powodzenia.
-
Piesek jest bardzo zestresowany... Skąd go macie? Jaką miał przeszłość? W jakim jest wieku? Czy jest w typie jakiejś rasy? Może po prostu ma bardzo wrażliwą psychikę i jest genetycznie bojaźliwy? Trudno radzić przez internet. Na pewno podstawy - NIE KARAĆ PSA za zachowanie, które "złe" jest tylko w ludzkim mniemaniu. Pies nie wie, że nie wolno sikać albo szkodzić, a Twoja kara na pewno nie pomoże mu tego zrozumieć, a tylko go zestresuje. Zamiast tego nagradzajcie (smakołykami - kawałkami sera czy specjalnymi ciasteczkami dla psów- albo zabawą, jeśli pies jest nakręcony na zabawki) KAŻDE dobre zachowanie. Nagradzajcie go wylewnie za załatwianie potrzeb na dworze. I wychodźcie z nim bardzo często choćby na minutę, żeby nauczył się, że miejsce sikania to dwór, a nie dom. Pies bardzo szybko to łapie, szczególnie, że spacer to dla niego przyjemna rzecz. Jeśli narobi w domu - ignorujcie to, bo każda kara tylko zwiększy stres. Rozrabianie - co to znaczy? Czy pies "rozrabia" kiedy biega jak szalony po domu, brudzi, gryzie meble? Jeśli zwierzę jest niewybiegane i znudzone to na pewno będzie "rozrabiać" - znajduje sobie zajęcie, żeby rozładować energię. Sugeruję, żeby wychodzić z psiakiem na długie (lub krótsze, lecz częstsze) spacery, podczas których oprócz biegania i zabawy będziecie ćwiczyć podstawowe posłuszeństwo - zwykłe siad, do mnie, leżeć, aport. Oczywiście nagradzając każde dobrze wykonane ćwiczenie smakołykiem czy zabawką. To też bardzo podnosi pewność siebie psa - nagradzana współpraca z przewodnikiem jest podbudowująca. Jeśli nie wiecie jak uczyć psa komend - polecam portal onet.pl PIES albo choćby tematy tutaj na dogomanii. Wychowany pies jest też łatwiejszy w prowadzeniu, łatwiej go opanować, jeśli zna podstawowe komendy... Same plusy :p Także zabawa z psem w wyżej wspomniany aport albo szukanie schowanej przez właściciela zabawki pomaga psu zaufać człowiekowi, podnieść swoją pewność siebie, zrozumieć, że człowiek jest niegroźny, a w dodatku fajnie się z nim bawi. Jeśli pies niszczy w domu, kiedy nikt się nim nie zajmuje, polecam zabawki typu kong czy kula-smakula - pies musi kombinować, żeby wyciągnąć z nich żarcie, więc się całkiem skupia na zabawce i nie myśli o psotach :razz: Niepokoi mnie jednak taka reakcja po każdym uderzeniu/zderzeniu się z czymś. Jesteś pewna, że to tylko strach, a nie ból? Może dobrze byłoby wspomnieć weterynarzowi o takich reakcjach, tak dla pewności? No i jeśli już psu zdarzy się atak paniki - ucieknie pod fotel, będzie was omijał szerokim łukiem - dajcie mu spokój. W momencie strachu pies jest tak zaślepiony, że nie da mu się "przemówić do rozsądku". Lepiej pozwolić mu się uspokoić, a dopiero potem - bez użycia siły - wywabić go z ukrycia smakołykiem albo zabawką. Nie wymuszajcie też na nim kontaktu, co też ważne jest przy dzieciach (dzieci często ignorują wysyłane przez zwierzęta sygnały i zadręczają je pieszczotami) - jeżeli psiak wyraźnie pokazuje, że się boi, że ma już dość kontaktu, lepiej dać mu spokój, żeby nie stresować go bardziej. Także każdy krzyk, awantura, głośniejsza rozmowa mogą przerażać zwierzę (moja suka tak ma, wystarczy podniesienie głosu, żeby trzęsła się ze strachu), dlatego lepiej się kontrolować i nie wyładowywać emocji na psie. Pies nie rozumie słów, krzyk jest dla niego tylko nieprzyjemnym dźwiękiem, który kojarzy się bardzo źle z wydającym go właścicielem. Wiadomo, są sytuacje, kiedy trzeba podnieść głos - ale należy ich unikać. To są takie bardzo ogólne rady, bo też podane informacje są bardzo ogólne. Mam dwie bojaźliwe suki i takie "podstawowe metody" u mnie się sprawdziły, tylko że odpowiednio je dostosowałam do moich psów. W dziale "strachliwość" jest też pełno przykładów bojaźliwych psów i sposoby na podniesienie ich pewności siebie :p PS. Przeczytałam właśnie post karjo2 i stwierdziłam, że muszę się poprawić ;) Jeśli piesek jest szczeniakiem to moje "porady" muszą być dokrojone do jego wieku i możliwości. Nawet jeśli piesek jeszcze nie wychodzi to tak samo można uczyć psa sikania na gazetę - nagradzając go za załatwienie się tam. Jeśli to szczeniak, to radzę przeczytać poradniki dotyczące obchodzenia się ze szczeniakiem. W sumie od tego powinno się zaczynać zanim się kupi psa...:roll: