Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='4Łapki']Ul. Traugutta to nie najlepsze okolice do zwiedzania są. Ale w innych częściach miasta nie lepiej :diabloti: 20 lat temu to u mnie wygwizdów był, cisza, spokój, rzadko kto się zapuszczał - mieszkam na granicy dwóch dzielnic, jak mam lepszy dzień to i na Bielany piechotką pójdę. [I]Cywilizujemy się[/I] jednak i betonujemy powoli. Niby dużo terenów zielonych, ale jakby coraz ich mniej. Ileż można jeden i ten sam krzaczek w kółko wąchać, bo znów jakieś osiedle wybudowali... Nic tylko uciekać z miasta :roll: No i od 1,5 roku żarciem z KFC śmierdzi na całej ulicy. O dziwo, Viki wcale chętki na niego nie ma, nie wiedzieć czemu :razz: A rozbite butelki jakoś mi wrosły w krajobraz. Nie wierzę już, że ludzie się opamiętają. Mój TZ jak do mnie przyjechał, był bardzo zdziwiony, że tyle ich leży na ulicach, bo u niego za każdą (nawet bez paragonu) kaucję oddają.[/QUOTE] Ależ ja Traugutta nie zwiedzam, tam znajomych mam i tam się zatrzymuję, gdy jestem we Wro ;) Ale blisko do Niskich Łąk, fajnych terenów zielonych, z psami fajnie się tam chodzi. No i do ZOO bliziutko :) Wrocław cenię za Vegę i za Starbucksa, gdzie spokojnie z psem można wchodzić do środka ;) Niestety, przynajmniej we Wrocku zostawia się trochę zielonego, a Opole tak zabudowują, że jest JEDEN park na całe miasto, i to taki park, gdzie są kamery i nie można z psami wchodzić bez kagańca i smyczy :roll: Kaucja to moje marzenie, może ci ludzie w końcu by się opanowali i przestali rzucać butelki za siebie :roll:
  2. [quote name='magdabroy']To może, skoro jest Maks w domu, to może hormony dla suk? Wiem, że to nie jest zbyt zdrowe, ale będzie jednak pewność, że dzieci z tego nie będzie ;) A co do niesterylizowania suk, to ja swoich też nie ciachałam :shake: Teraz, przy Torce myślałam o tym, ale obejrzałam kiedyś bardzo ciekawy program i ciachać jej nie będę :shake: A podczas cieczki, to ja sobie ją potrafię upilnować ;)[/QUOTE] Jaki program? ;) No właśnie, ja mam Chibi wyciachaną i widzę minusy.. Problemy ze stawami, ociężałość, łatwość tycia, trudność ze wstawaniem rano. Tak pół roku po sterylce nagle się postarzała, zrobiła mniej chętna do ruchu, teraz często kuleje :roll: Czytałam kiedyś o zespole pokastracyjnym, czyli różnych objawach, o których się nie mówi, a które są przeciwko sterylce... Samce też mają różne problemy po kastracji, ale chyba więcej jest plusów z kastracji psa niż sterylki suki. Kiedy spotykam niewykastrowane psy to w duchu jestem wdzięczna, że udało się Frotka wykastrować - trudno chyba wytrzymać, widząc, że Twój pies dostaje ślinotoku i trzęsawki na widok suki, ma Cię głęboko gdzieś, bo ma chuć i jest w stanie uciec choćby po siatce, żeby się dostać do obiektu pożądania... Nero od TZa ostatnio usiłował przeskoczyć mur, zrobić podkop, a jak się nie udało, to próbował wejść od strony komórki na podwórko sąsiadujące z podwórkiem "gorącej suki" i wybił okno łapą :crazyeye: Dlatego myślę, że kastracja to mniejsze zło, przynajmniej ten pies jest bardziej sobą, a nie chodzącym pożądaniem :evil_lol: Wiesz, Maks siedzi w klatce większość swojego czasu u nas w domu i wychodzi na spacery tylko, więc nie byłoby problemem z upilnowaniem... Tak myślę, chyba że mama uzna, że "ojeej, przecież nic z tego nie będzie, bo Hera jest wysoka, a on mały" :shake: Martwi mnie to. Maks miał być u nas góra miesiąc, a robi się już niefajnie długo...
  3. [quote name='magdabroy']Ok, ma u Was dobrze ;) Ale szkoda, że stracił potencjalny fajny dom :roll:[/QUOTE] Oj, szkoda, nie wiem czy drugi tak dobry znajdzie... Teraz mam problem, wet kategorycznie stwierdził, że go nie kastrujemy, bo szybko się postarzeje i zaczną się wszystkie problemy ze zdrowiem. A Luka i Hera są niesterylizowane (i nie będą), za jakiś czas przyjdzie cieczka... Nie wiem, co wtedy, wet mówił o jakimś kocim leku, który powoduje spadek pobudzenia seksualnego u samców. To + kennel i może jakoś przeżyjemy. Ale przyznam, że pojechałam na dwa dni do Wrocka bez psów, oderwałam się trochę i jak wróciłam do domu to stwierdziłam, że tego tałatajstwa jest za dużo ;) 4 psy to naprawdę maksimum, już malutki Maks to stanowczo przesada. Próbuję to wyjaśnić mojej mamie :roll:
  4. [quote name='4Łapki']Zeszłej zimy Viki dość poważnie się przecięła i potrzebne było szycie. Gdy wracałyśmy od weterynarza ze ściągania szwów, chciała sobie siknąć i... znów prawie weszła w rozbite szkło. Na dzień wagarowicza przyjechała SM, to się pilnowali, ale na co dzień trzeba mieć oczy dookoła głowy. Pisałam gdzieś wcześniej, że ma manię brania do pyska szkła i memlania go. Na szczęście puszcza na komendę :roll:[/QUOTE] Ja nie dalej jak przedwczoraj szłam sobie do zoo wrocławskiego (taaak, mimo tej ulewy :diabloti:) i to na piechotę z Traugutta, mijając wały rzeczne, mostem itd... No i widok, który zastałam, mnie przeraził. Ja wiem, że był dzień wagarowicza, ale jakim cudem ludziom udało się wytworzyć tak ogromne sterty śmieci, że obok śmietników leżały 3-4 hałdy śmieci butelkowo-pojedzeniowych wyższych niż sam pojemnik? Wiatr to rozwiał na wszystkie strony i czułam się, jakbym odwiedziła wysypisko śmieci, a nie szła brzegiem rzeki... (A byłam w ramach terenówki na wysypisku i tam przynajmniej, choć to ironicznie brzmi, jakiś porządek wśród tych śmieci panuje :evil_lol:). Makabra :roll: Ostatnio u mnie w mieście też nie ma chodnika, na którym nie leżałoby rozbite szkło. Nie wiem, może gimbaza ma nowy zwyczaj, rozbić butelkę na każdej ulicy, którą przechodzą? :shake: Jak idę z piątką psów to nie jest łatwo na czas to zauważyć i ogarnąć towarzystwo, żeby któreś nie wdepnęło w wystający na sztorc odłamek szkła...
  5. [quote name='magdabroy']Szkoda Maksa :roll:[/QUOTE] On jest bardzo zadowolony ;) U nas mu się baaardzo, wręcz za bardzo, podoba :diabloti: Baski_Kropka - ech, no wiesz, dzieci się go bały potem... Ich ojciec mi mówił, że najpierw tak szczypnął ostrzegawczo, a "potem już próbował na serio". Zapytałam, jak to, sam z siebie, jak przechodziły? No nie, jak go chciały głaskać. Więc nie rozumiem do końca, skoro już raz ostrzegł, to dlaczego dalej go głaskały? :roll: Ech, w sumie nieważne, z dziećmi niedelikatnymi i na tyle małymi, które nie rozumieją poszanowania granic psa, w końcu i tak by coś się wydarzyło - Maks widocznie ma tendencje do używania zębów, gdy się boi lub czuje dyskomfort albo ból. Może lepiej, że wcześniej to wyszło, przynajmniej pies się do nich nie przywiązał i nie przeżył szoku :shake:
  6. [quote name='taks']a czy Advantix 25-40kg to nie przypadkiem 4 ml w opakowaniu? Na opakowaniu powinno byc napisane jaka jest objetość pojemnika i dla jakiego przedziału wagowego jest przeznaczony. Jesli dobrze pamietam to 4 ml ( niestety nie mam tego preparatu pod reka więc dlatego prosze abyś sprawdziła czy faktycznie jest 4 ml) czyli licząc wg górnej granicy ( najmniejsza skuteczna ilośc preparatu) to 0,1 ml na kg wagi czyli Twoje psy powinny dostać minimum: 14 kg - 1,4 ml 17 kg - 1,7 ml 20kg - 2,0 ml 21 kg - 2,1 ml czyli w sumie potrzebujesz 7,2 ml na zakropienie ich minimalną dawką preparatu masz dwa opakowania po 4 ml czyli w sumie 8 ml ale musisz odliczyc na straty ( to co zostanie w igle i strzykawce jak bedziesz dzielic preparat) jakieś 0,2-0,3 ml więc radzę: kup strzykawke 2 cm na której masz skalę co 0,1 ml - to pozwoli Ci dokładnie nabrać odpowiednia ilośc preparatu nałóż na nią igłę i naciagnij z pipety tyle ile potrzebujesz dla danego psa następnie ŚCIĄGNIJ IGŁĘ ze strzykawi ( w żadnym wypadku nie zakrapiaj z nałozoną igłąa tylko bezpośrednio ze strzykawki)i zakrop psa delikatnie naciskając na tłok strzykawki żeby preparat powoli wypływał i dla kolejnego znowu nabierz do tej samej strzykawki i uzywając tej samej igły kolejną porcję z pipety 14 kg - nabierz 1,5 ml 17 kg - nabierz 1,8 ml 20kg - nabierz wszystko co zostało z 1 pipety i z drugiej dobierz tak zeby w strzykawce było milimetr ponad górną kreske ( oznaczającą 2 cm) 21 kg - nabierz wszystko co zostało w drugiej pipecie[/QUOTE] Masz rację 4 ml, źle przeczytałam :oops: Bardzo Ci dziękuję! :) Liczyłam to sobie, ale nie byłam pewna, czy dobrze. [B]magdabroy[/B] - przy jednym czy dwóch psach bym nie kombinowała... Przy 5 psach, a dokładniej 4 (dla Maksa kupię coś innego, on w ogóle po krzakach nie chodzi) różnica jest ogromna. Opakowanie dużego (25-40 kg ) Advantixu 4 pipety za 83 zł starczy mi na dwa miesiące. Gdybym kupiła 10-25, czyli tyle ile powinno być na moje psy, zapłaciłabym tyle samo czy minimalnie mniej - ale starczyłoby mi to na miesiąc. Czyli na jeden miesiąc oszczędzam około 40 zł, a już na cały kleszczowy sezon 80-120 zł. Dla mnie to dużo, worek karmy ;) A MUSZĘ już coś kupić na kleszcze... Dzisiaj spacer po lesie i po kilka kleszczy na każdym psie :placz: Nie wiedziałam, że aż tyle ich... W sumie ponad 20 z całej czwórki ściągnęłam :shake:
  7. [quote name='Rosiczka']Najprościej kupić małe strzykawki i igłę z pipety oryginalnej do strzykawek pobrać tyle ile trzeba ml, potem dana dawkę w ml dla konkretnego psa wstrzykujesz z powrotem do tej oryginalnej pipetki i kropisz[/QUOTE] Dzięki! :) Tylko właśnie nie wiem, jak ilościowo to podzielić, ile ml na jednego psa przypada. Nie znalazłam informacji, jaka dawka w ml przypada na kg masy ciała. Jeżeli 2ml są na psa 25-40 kg... To po prostu po jednym ml dla każdego psa ważącego około 20 kg?
  8. [quote name='sunshine']Dlaczego uważasz że sterylka suk nie za bardzo? :)[/QUOTE] Bo jest coś, o czym się nie mówi, czyli zespół pokastracyjny... Różne problemy ze stawami, kośćmi. Mam to na co dzień z Chibi, ma problemy ze stawami, często kuleje, nie mówiąc o tym, że muszę ciągle pilnować jej wagi. Postarzała się. Poza tym suka robi się bardziej "męska", traci miękkie cechy charakteru, które ja akurat u suczek bardzo cenię. Tylko, że ja mówię o sobie, że ja prędzej psa wykastruję niż sukę wysterylizuję z wyżej wymienionych powodów ;) Ale nic mi do innych.
  9. [quote name='magdabroy']Hahaha :D Ja poszłam na prawko do ojca kolegi z podstawówki-świetny facet w przeciwieństwie do jego syna :diabloti: Dwóch moich braci po kursie u niego zdało egzamin za I i jeden za II razem ;) On sam nie wiedział czemu ja nie zdaję, bo według niego jeździć umiałam ;) Jak jechałam na 6 egzamin, to powiedziałam mojemu mężowi, że jak nie zdam to więcej nie idę i koniec! Trochę mi było szkoda, ale doszłam do wniosku, że szkoda, żeby wydawał tyle kasy na moje prawko-to był prezent urodzinowy i płacił za wszystko, od kursu, po poprawki, a nawet za bilet do Opola na egzamin :p No i za tym 6x zdałam, choć jak podjechałam po egzaminie pod ośrodek, to byłam pewna, że oblałam :D Niestety dorastanie nie jest fajne i trzeba przeboleć przeprowadzki, rozstania z rodziną z psami itp. :roll:[/QUOTE] Może stres Cię zjadał? ;) W każdym razie pozostaje pogratulować uporu... I męża :evil_lol: Brr, opolski WORD, tam atmosfera jest tak gęsta, że można by ją zgarniać łyżeczką do słoika... A słoiczki sprzedawać ludziom, którzy chcą pognębić swoich wrogów :diabloti: Ja sobie uzbierałam na prawko ze stypendium, ale za 3 razem już wiedziałam, że będę musiała brać od rodziców :roll: I powiedziałam sobie, że albo teraz albo daję spokój... No i dałam. Teraz znowu się zmieniło prawo, testy są trudniejsze i będzie mi ciężej do tego wrócić ;) Za 3 razem uroczy egzaminator wyłączył mi światła w aucie. A tak pięknie mi się udało zaparkować!!! :angryy: [B]Pani Profesor[/B] - ech, to jeszcze przede mną, ale nie będzie łatwo :roll: A w ogóle, mam BARDZO złe wieści :roll: Znalazł się mega super ekstra dom dla Maksa. Poszedł do niego wczoraj. Wrócił dzisiaj - uwalił dziecko :roll: Był bardzo zestresowany, mimo naszych rad, żeby go zostawić w spokoju... Dzieci chciały dobrze, oswoić pieska. Ale piesek chciał spać, był spanikowany, obcy ludzie, obcy dom, obcy pies, nagle go tam zostawiliśmy... I ta cholera jedna ugryzła, nie jakoś poważnie, ale wystarczająco. Jak go odbierałam, był tak zestresowany, że chciał mnie uwalić :roll: A taki miałby świetny dom! :shake: Wrócił do nas i nie mam na niego pomysłu. Kulawy, stary pies. On do dorosłych jest jak do rany przyłóż, tylko że nie można go "dręczyć", ja też przez pierwsze 2 tygodnie praktycznie go nie dotykałam, jeśli nie było trzeba. Sam się przełamał, teraz mogę z nim zrobić wszystko. To mały i delikatny pies, w dodatku kojcowy, nieprzyzwyczajony, żeby się powstrzymywać - jeśli coś jest nie tak, trzeba walczyć o swoje. Musimy na pewno go wykastrować. Ale szlag by to trafił, bo na razie utknęliśmy z 5 psami, więcej alternatyw nie mamy :roll:
  10. [quote name='Pani Profesor']noo, one razem fajnie się zachowują, miłość jak się patrzy, tylko jak się ganiają to są mini-spiny pt. "odwal się, niosę aport", bo biegają w ten deseń, że rzucam Patrykowi piłkę, a Neska go gania :diabloti: nie puszczamy ich już luzem po krzakach, bo zwiewają w siną dal - co prawda wracają, ale podczas niekontrolowanej gonitwy Patryk coś zabije i zeżre, albo doleci do psa i kicha... ...a co do Frotka - Pat też nie jest jakimś mega-pieszczochem, ma takie momenty, że lezie się miziać, ale jest oszczędny w uczuciach - co innego, jak śpi ze mną ;) jestem w szoku, ale wtedy nie ma granic - mogę go nosić, przewracać, ciągnąć za łapy, dotykać brzucha, jeszcze się sam wywala kołami do góry - "za dnia" to nie obowiązuje, nie wiem o co chodzi :cool3:[/QUOTE] Taa, Frotek też o swoją piłeczkę to by mógł zabić :diabloti: No, może bez przesady, ale co aport to aport, nawet śliczna suczka nie ma prawa go tknąć - chyba, że on sobie tego życzy i sam przyjdzie do Hery i jej podstawia pod pysk badyla. Wtedy można się przeciągać, ale tylko za pozwoleniem mości pana :lol: Haha, ciekawe ma Patryk zachowania... Chociaż, w sumie, jak wracam w nocy od TZa (23 - 24), to też na dobranoc Frotka głaszczę i wtedy - o dziwo - to jest ok, pokazuje mi brzuszek, wyciąga łapki, mam go smyrać :loveu: W dzień jak leży i chciałabym go pogłaskać to by było "burrrk" i by sobie poszedł. W nocy to jest ok. Ale nie aż tak jak z Patem, żeby go przewracać czy dotykać Najświętszych Łapek to nieee...:diabloti:
  11. [quote name='gojka']Zauważyłam pewną prawidłowość wśród właścicieli psów u mnie na osiedlu:ci co mają problem z ujarzmieniem swego psa mają o to pretensje do właścicieli suczek,że ich psy mają cieczkę.Ich samce wtedy wyją,piszczą,uciekają.I tak dzieje się dwa rady do roku.Psy mają po kilka lat a ich to niczego nie uczy.Zamiast tego- "jadą" po właścicielach suczek,że ich nie wysterylizują....Moja suczka jest szczeniakiem,pewnie niedługo będzie miała pierwszą cieczkę.Ostatnio sąsiadce uciekł pies i biegał za nami przez dwa,trzy kilometry.W końcu go gdzieś zgubiłyśmy- na szczęście.Wieczorem spotykam sąsiadkę z psem na smyczy i opowiada jak to swojego psa szukała pięć godzin bo jej uciekł i że ludzie mogliby coś z tymi suczkami zrobić! Może zakazać zakupu suczek?[/QUOTE] Niestety, sterylizacja suk nie daje nic w starciu z napalonymi samcami... I to nie muszą być "samowyprowadzacze". Nie dalej jak wczoraj moją Chibi (wysterylizowana) molestował golden, był tak na nią napalony, jakby była w szczycie cieczki :roll: Ona go odganiała, ja go odganiałam, nie było szans, ślinił się, drżał cały... Moja znajoma ma kastrata, którego psy uznają za sukę w cieczce. Wiecznie ciągnie się za nią stado psów. Już nawet wątek na dogo zakładałam, bo to kurczę niemożliwe, że pies jest tak atrakcyjny dla innych samców, że nic nie daje nawet atak z ugryzieniem do krwi "adoratora"! Zapiszczy i dalej się zaleca. Nie działa nawet gaz pieprzowy. Już nie mówiąc o tym, że jak Luka miała cieczkę, z odległości 300 metrów nadbiegł do nas labrador... I heja, zaczął gwałcić Frotka. Dla mnie sprawa jest jasna - nie ma obowiązku sterylizacji suk, jest obowiązek pilnowania swoich psów. Więc właściciel, który miałby do mnie pretensje o to, że jego pies ucieka do mojej suki... Hm, trochę by sobie posłuchał. A jakby pies koczował pod moim domem, to bym dzwoniła na policję i nie ma gadki, że "bo ona ma cieczkę" :roll: Znam niekastrowane samce, które mają sporo ruchu, pracę umysłową i jakoś nie są napalonymi buhajami, które tylko marzą o tym, by coś dorwać i sobie ulżyć... Czyli się da. Ale najlepiej zrzucić winę na wszystkich wokół.
  12. Jaki śliczny, piękny wyrósł! :loveu: Ale ma chyba zapędy do niszczenia rzeczy, co? ;)
  13. Kochani, ja tak od czapy, pytam, bo głupia jestem :oops: Mam psy: 14 kg, 17 kg, 21 kg i 20 kg. No i chcę kupić advantixa tak, żeby podzielić... Jak myślicie, jak kupię [B]Advantix dla psów 25-40 kg[/B] to jak to podzielić? Wziąć dwie pipety, i każdą dać po połowie na każdego psa? Bo nie wierzę w swoje zdolności na tyle, by wymierzyć dokładnie ile, któremu dać, szczególnie, że są te widełki...
  14. [URL]http://i91.photobucket.com/albums/k320/MarynaWodecka/IMG_7415_zps3299681e.jpg?t=1395260025[/URL] Cudne zdjęcie :p A to, widzę już różnicę Pata od Frotka - Fro jest mega niedotykalski, nie byłoby szans, żeby tak poleżał z innym psem. Nawet pieszczoty znosi może kilkanaście sekund i zaraz wstaje i idzie, burcząc pod nosem :diabloti:
  15. Jaakie śliczne brzdące :loveu: http://i1169.photobucket.com/albums/r520/magdabroy/Album/album2/DSC_6232_zps5047f553.jpg Sam miód :p Cudne zdjęcie! U nas za to dzisiaj słoneczko wyszło i pięknie jest! Tylko wiatr taki, jakby chciał głowę urwać :diabloti:
  16. Haha, jaki Ciap niezadowolony z obecności owczarów! http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0053_zpsc915ac90.jpg Ta fota jest genialna, wygląda, jakby Sonia i Gandzik obgadywały Ciapka i się z niego śmiały, a on obrażony :evil_lol:
  17. [B]Baski_Kropka [/B]- dajcie znać, jak tam wyniki :) Ja z suczkami to ciągle tak mam... Zmiany nastroju zależnie od aktualnego stanu hormonów, po cieczce - totalna osowiałość, podczas cieczki - przylepność i niechęć do biegania i oddalania się od stada, dłuższy czas od cieczki - niezależność, zbliża się cieczka - agresja do suk :roll: Przyzwyczaiłam się :diabloti: I tak wolę suki od psów ;) Chibi mam wysterylizowaną, Lukę i Herę nie. Frotek kastrat. I jak na razie, uważam kastrację samców za świetny pomysł, ale już sterylkę suczek to tak średnio...:roll: Zawsze jest dobrze zrobić badania, przynajmniej będziesz spokojniejsza ;) Moje psy bardzo źle reagują na zmiany temperatur na wyższe, od razu są ospałe i osowiałe, i to wszystkie cztery ;) Stąd mam porównanie i wiem, że jak wszystkie "zaniemogą" to nie kwestia choroby, tylko raczej warunków ;)
  18. [B]magdabroy[/B] - wszyscy mnie pocieszali, jak zaczynałam zdawać prawo jazdy: "nie martw się, ja zdałem za 8 razem", "moja znajoma zdawała dziesięć razy i w końcu zdała!" i takie tam... Średnio mnie to cieszyło :evil_lol: Ja tam autem jeździć umiem, tak twierdził mój drugi instruktor. Pierwszy to był buc okropny, wydzierał się po mnie, a parkować zaczął mnie uczyć... Dwa dni przed egzaminem. "Bo to takie łatwe". A potem darł się, że nie umiem :roll: Największy mam problem z trzęsącymi się nogami...;) Noga mi fruwa na sprzęgle i auto ciągle gaśnie. Co mam nacisnąć sprzęgło, zaciskam mięśnie i zaczyna mi cała noga drżeć, nie umiem nią operować...:shake: Nie pomogły 3 neoperseny przed egzaminem. Jak dotąd, zdawanie prawka to była najbardziej stresująca rzecz w moim życiu :D Wliczając w to obronę licencjatu, mnóstwo ciężkich egzaminów, wyjazd za granicę i takie tam... I tak wygrywa prawko :D I myślenie, że mam to robić jeszcze raz, jest średnio przyjemne...:diabloti: [B]Paulina_mickey[/B] - udało Wam się? Czasem zazdroszczę moim rówieśnikom, którzy bez problemu się przeprowadzają, zmieniają miasto, idą do pracy na 8-10 godzin i nie muszą się przejmować. W życiu nie oddałabym psów ani też nie żałuję, że je mam, ale fakt, że muszę o nich myśleć i wiele dróg mam zamkniętych z tego względu. Nie mogę sobie pozwolić na tą "beztroską dorosłość", jaką uskuteczniają moi znajomi - praca, potem imprezka i tak sobie żyją, przejmują się tylko rachunkami ;) [B]kalyna[/B] - aa, no to tajemnica została rozwiana ;) U mnie sznurek w piłce nie żyje za długo (skoro wystaje, to trzeba odgryźć), także i tak kupuję bez. A obślinionych rąk nawet nie komentuję :D
  19. [quote name='*Monia*']To nam panienki równo rosną, mimo różnicy wieku :evil_lol: Przynajmniej tym razem nie poszła się gniewać do klatki, bo zwykle tam się ukrywa i tylko nos wystaje :lol: Dzisiaj chciałam sobie z dzieciem pogadać jak ją przebierałam na łóżku, więc paplam coś tam, w końcu zapytałam "a gdzie Mania jest?" na co Shina wskoczyła na łóżko (mimo zakazu) i pokazała mi że przecież jest tam gdzie powinna. Chyba myślała że nagle mała wyparowała że jej szukam albo że może niedowidzę już :evil_lol:. Za dużo te psy rozumieją i trzeba zważać na słowa.[/QUOTE] Haha, ale to jest świetne, to rozumienie słów ;) Fajnie i tak, że się z małą ładnie dogadują. Słodka jest ta Twoja Mania bardzo :loveu: A kapturek faktycznie ogromny, chyba bardziej dla ozdoby niż z praktycznych pobudek go doszyli...
  20. [QUOTE=makot'a;21975379]Ach, jakoś nie mam ostatnio weny do pisania tutaj :D U nas wszystko w porządku... Czesio dokazuje, Nitka się leni, Basta też się leni, Łati świruje... wszystko w normie :)[/QUOTE] Leniwce! :mad::evil_lol:
  21. No, taki produktywnie spędzony z psem czas to sama frajda :loveu: Najgorzej, jak pies się przyzwyczai, że coś się zawsze na spacerze robi, a potem przychodzi gorszy dzień... Widzę te ślepia wyczekujące i myślę: tylko nie tooo, nie możecie się sami bawić? :evil_lol: Moje psy już są niezdolne do zajęcia się sobą, zawsze czekają na to, żeby coś z nimi robić :evil_lol: A im dłużej się z psem pracuje, tym potem jest lepiej :p Mnie w ogóle najbardziej motywuje do szkolenia widok na spacerze jakiegoś dobrze wychowanego i "naumianego" sztuczek psa :diabloti: Wtedy myślę, że nieee, nie mogę być gorsza i zaczynam ostro ćwiczyć :evil_lol: [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-8MTJTNMgLNE/UybWmQ-jEJI/AAAAAAAAAQ0/GE1o-C5JMeA/w271-h480-no/WP_20140313_003.jpg[/URL] Pełne skupienie :diabloti:
  22. Hm, ten konik (kucyk?) musi być naprawdę niewielki, skoro Mija jest od niego nie tak wiele mniejsza ;) Biedne stworzenie, dobrze, że uratowane... Podobno Polska produkuje strasznie dużo koniny :roll:
  23. [B]magdabroy -[/B] kurczę, nie zazdroszczę tak dalekiego wyjazdu i zostawienia psiaka... Może fakt, że nie powinnam tak przeżywać, w końcu to tylko 35 km. Z prawkiem to masz rację oczywiście, ale to wymaga czasu i pieniędzy. Ogromnych, jak na moje niewielkie stypendium. Jak zaczniemy coś wynajmować, to mieszkanie zje całe pieniądze. Kiedyś próbowałam prawko zrobić, 3 razy niezdane :( No i mi się finanse skończyły... [B]kalyna[/B] - czemu Gandzik musi mieć dziurkę w piłce? ;) Moje psy w ogóle są zdania, że im lżejsza i łatwiejsza do rozwalenia piłka, tym lepsza :D [B]Bobryna[/B] - no, było super faktycznie, jeszcze pola się ciągną wokół i widok na odległą o kilkanaście kilometrów górę św. Anny (nieczynny wulkan z kościołem na szczycie). Wtedy jeszcze było romantycznie, dziś by było mocno śmierdząco, bo wszystkie pola nawiezione...;) [B]Pani Profesor[/B] - Hera też ma "oprzyj się" na Frotku, tylko robi to z takim impetem, że Frotek ma mało zadowoloną minę :diabloti: No i zabawy Maksiowo-misiowe: [video=youtube;H9OXa_Y2MDY]https://www.youtube.com/watch?v=H9OXa_Y2MDY[/video] [video=youtube;j3IX6sRBvw8]https://www.youtube.com/watch?v=j3IX6sRBvw8[/video]
  24. Taa, Frota też taki pan dzielnicy jak Czesio, jak widzi jakieś psy to kita do góry, sztywne łapki i idzie na "męską rozmowę", która zwykle kończy się zabawą albo rozejściem "wrogów" :diabloti: Chyba te chłopaki tak mają... [URL]http://i59.tinypic.com/qsumvn.jpg[/URL] Ten kudłacz to taki mini-Frotek ;) Ale widzę, że u was tyle samo samowyprowadzaczy co u nas... Makabra, ostatnio jeden zginął pod autem :( Jego właścicielka w ogóle się nie przejęła. Zgłosiliśmy sprawę na policję, bo już jej tłukłam do łba, że psa ma nie puszczać i mnie olała :roll:
  25. U nas była taka sytuacja, że pies, baaardzo leciwy bezzębny śp. staruszek znajomej, złapał sąsiadkę za spodnie. "Ugryziona" nie znosi psów i jest kutą na cztery nogi pieniaczką, więc wynalazła jakieś stare siniaki i dawaj, że ją pies ugryzł... Problem w tym, że znajoma psa nie zaszczepiła na wściekliznę, bo on już był u progu życia i takie tam. Kobieta "ugryziona" nachodziła na nią, że ma jej dać pięć stów, inaczej zgłosi na policję sprawę pogryzienia. Znajoma spanikowana poszła do prawnika - no i powiedział jej, że bez szczepienia na wściekliznę to nic nie można zrobić. I tak dostanie mandat i tak, nikogo nie obchodzi, że pies ledwo żyje. Dała pieniaczce tą kasę, żeby był spokój... Niech żyje chytrość :shake:
×
×
  • Create New...