-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='omry']W Szczecinie jest Psia Polana w Parku Kasprowicza mimo, że jest pięć ogrodzonych wybiegów i budują szósty. Ostatnio jest taki szał, że aż budki z żarciem tam przyjeżdżają. W weekendy biega kilkadziesiąt najróżniejszych psów spokojnie. Ja byłam tam raz, ale nie na długo, bo trochę mnie to przeraża. Nie sposób nad tym zapanować, a ja mam małe suki i dumnego samca, który nie pozwoli molestować swoich lasek, a z racji swojego wieku nie może już tyle, ile mu się wydaje. Wolę nie ryzykować :evil_lol:[/QUOTE] Przeprowadzam się do Szczecina! I nie dlatego, że lubię psie szaleństwo i psie spotkania, ale dlatego, że przynajmniej władze zauważają, że właściciel psa to też podatnik. Ja NAPRAWDĘ nie rozumiem, jakim cudem jeszcze władze wielu miast nie zauważyły, że psy to biznes? Że ludzie zrobią dużo i wydadzą dużo kasy dla swoich pupili? Ja bym łaziła na ogrodzony wybieg dla psów, nawet gdybym miała za użytkowanie płacić np 1 zł od wejścia. Moje miasto nagle zrobiło się makabrycznie anty-psie... Zamknęli teren, "moje" nieczynne boisko, bo - uwaga, uwaga - facet MUSI KOSIĆ!!! A my tam włazimy!!! Aha... Ale przecież to boisko należy do miasta. Kosi za pieniądze podatnika. Ale podatnik nie może z tego korzystać, bo koleś musi kosić. Na tym boisku tętniło życie, ludzie z psami, dzieciaki grające w piłkę, biegacze, piknikowicze. Fakt, że pijąca młodzież też, ale oni zawsze gdzieś będą ;) A teraz ogromny, zielony, ogrodzony teren stoi pusty, a w planach zagospodarowania nie ma nic na jego temat. Będzie pusty na złość mieszkańcom. Ale skoszony! :multi: Zaczynam planować ucieczkę stąd, najgorsze, że TZ chce do Opola, a to też antypsie miasto. Ja tam wolę wesprzeć swoimi pieniędzmi miasto mi przyjazne, nie będę płacić za robienie mi na złość. -
Zdjęcia są piękne, ślicznie Frotka wygląda :) Na pewno będzie ładować się do łóżka, u swojego byłego właściciela psy robiły w domu co chciały, spały pod kołdrą, walały się po łóżku, niestety też załatwiały swoje potrzeby gdzie popadnie. Byłam u Reksia ostatnio, bo jest u moich znajomych - ze swoim kumplem Misiem dogadują się świetnie, ale Reks nadal ma wpadki w domu :( Za niedługo minie rok, jak trafił do znajomych, a nadal jest z tym problem.. Mam nadzieję, że Frotka i Florka nie mają tego problemu, one chyba jeszcze wychodziły czasem, w przeciwieństwie do Reksa.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']...i właśnie dlatego kupiłam Patrykowi fizjologa, żeby trochę zmniejszyć te krytyczne spojrzenia - w niedzielę na 'moich rewirach' były TAAAKIE tłumy, a Patryk się zdenerwował przez kilka wydarzeń (u mnie w wątku więcej o tym super dniu), w wyniku wymęczenia, stania w miejscu i wynudzenia się zestresował i darł ryja na każde przechodzące zwierzę, zawlokłam go do domu, żeby odpoczął, ale ile 'przychylnych' zebrałam spojrzeń... :cool3: faktycznie się miotałam, bo w pewnym momencie skończyły mi się smaczki i nie miałam już żadnej karty przetargowej, żeby odciągać psią uwagę, więc tak szedł i darł ryja na coraz to kolejne przechodzące psiury... no i mam nadzieję, że porządny kagan na mordzie trochę zdejmie te krytyczne spojrzenia "kijkarek" i innych weekendowych poszukiwaczek wrażeń...[/QUOTE] U mnie kaganiec potęguje te wrażenie "złego psa" ;) Jak kiedyś Frotka wyprowadziłam w kagańcu, to ludzie wręcz odskakiwali od niego. A jak idę z 4 -5 psami bez kagańców to nie ma problemu, przechodzą obok, zagadają. Ale to małe miasto, pies w kagańcu tu jest taką rzadkością, że się wydaje, że widocznie musi być straszny, skoro musi nosić :diabloti: Oj, tak, ja uwielbiam weekendy i te tłumy ludzi ;) Najgorsze zawsze dla mnie jest przejście z zimy do ładnej wiosny. Nagle ludziom się przypomina, że można iść na spacer, widzą PSY (!!!) i im nie pasuje, że takie zwierzęta istnieją. Mimo że przez całą zimę jakoś psy były, żyły, chodziły na spacery. No, ale oni przed tv ich nie widzieli i żyli sobie miło :loveu: Teraz jakiś radny wyszedł w niedzielę na spacer, zobaczył owe straszne PSY i robi nagonkę na właścicieli "w imię dobra naszych dzieci"! Póki pan radny na spacer nie wylazł, dzieci w parku były (plac zabaw zawsze jest zajęty, jak jest śnieg to tym bardziej), psy w parku były i nikt wrzasku nie robił. Teraz nagle dzieci są w niebezpieczeństwie :evil_lol: Domyślam się, że ów pan wlazł w kupę i się zezłościł, a "dobro dzieci" to idealny pretekst do zakazywania mnóstwa rzeczy, które się władzom nie podobają, bo nie. Co nie zmienia faktu, że niewychowane psy luzem i niezbierający właściciele mnie denerwują, bo robią zły PR psom... Jednak wydaje mi się, że odbieranie psom jakiejkolwiek swobody nie jest rozwiązaniem. Możnaby jakąś część parku poświęcić psom, na zasadzie "tu ludzie puszczają psy i jak tu włazisz to musisz to uwzględnić" (co i tak nie znaczy, że psy mają prawo do kogoś podbiegać), a w innych częściach nakazać smycz. Lub zrobić te nieszczęsne wybiegi. Ale komu się chce ;) Lepiej ustanawiać uogólnione zakazy i zmuszać ludzi do łamania prawa. -
Ciapek na tym filmiku mi strasznie przypomina Chibi - ona ma ten sam wyraz pyska i merdanie ogonem, jak się nakręci :loveu:
-
Ale miałyście przygody :roll: To ja jednak w spokojnej mieścinie mieszkam, chociaż nie zapeszam, bo różne rzeczy się dzieją.. A ja sama z psami po lesie biegam :evil_lol: Przez was zacznę się nie tylko żmij bać :diabloti: Moje psy to ciapy, jak koleś mnie szarpał ("te psy tu srają!!!") i wyrywał mi komórkę z ręki, to były przerażone. Na szczęście, bo bym miała przekichane, gdyby zaczęły mnie bronić. Dzwoniłam na policję, ale oczywiście uznali, że koleś miał prawo się zdenerwować :loveu: Miał prawo mnie szarpać, według panów policjantów. Pewnie psów nie lubili. W każdym razie, z naszym prawem to niestety lepiej, jak pies nie broni właściciela.. Bo jeszcze i psu i właścicielowi się dostanie, a nie napastnikowi. Tak samo, jakby psy na własnym terenie pogryzły, a nie daj Boże zagryzły, obcego człowieka. Właściciel ma przekichane, nieważne, że ktoś był włamywaczem czy nawet zabójcą :roll:
-
Poczwarkowo-gordonkowa galeria czyli Kudłata Dama Tina i Merida Waleczna
zmierzchnica replied to Talia's topic in Galeria
[quote name='Talia']W porównaniu do tego że kiedyś było 20< to teraz jest malutko. Sprzątanie zajmuje 10minut, karmienie to jedna marchewka, jeden buraczek. Już nie robię warzywnych zakupów po kilka kg 2x w tygodniu. Jakoś tak nic nie mam do robienia z nimi. Włosa na wystawy nie zapuszczam, nie papilotuje. W sumie same się obgryzają, więc nawet podcinać często nie trzeba. Jednym słowem NUDA! Dlatego też szukam nowej rozrywki... i chyba znalazłam. Ale odbiorę ją dopiero za 2mc ;)[/QUOTE] Woow, takie stado świnek to faktycznie była rozrywka :evil_lol: Ja w sumie zawsze myślę, że fajnie byłoby mieć świnkę.. A potem sobie uświadamiam, że w ciągu dnia spędzam najwyżej 1-2 godziny w domu, nie licząc snu, i to byłoby zupełnie bez sensu :diabloti: Ale sentyment do tych zwierzątek mam :loveu: -
[quote name='rudamaruda']LadyS trochę to źle zrozumiała. Psy naturalnie biegały po podwórku, wychodziły na długie spacery, koty też, ale jednak w tak małym mieszkaniu przy takiej ilości ciężko zachować porządek. Ja po jednym psie zamiatam podłogę średnio 3 razy dziennie i dwa razy myje jednak wieczorem i tak wygląda jakby stado koni przebiegło. Dodam, że mieszkamy we dwójkę...[/QUOTE] Wow, to Twój pies to musi być niezły egzemplarz, jeśli chodzi o brudzenie, a Ty musisz mieć mnóstwo czasu, żeby się bawić w zmiatanie podłogi non stop :cool3: Ja mam aktualnie piątkę psów, metraż duży + niewielki ogród + dużo spacerów. Jak akurat jest wilgotno, a psie posłania są niewyprane, to czuć czasem psi zapach, wtedy wiadomo, że trzeba psie rzeczy wyprać. Odkurzanie raz na dzień lub na dwa dni (zależy czy psy się sypią), częstotliwość mycia podłóg zależy od pogody ;) Mi się wydaje, że mimo wszystko łatwiej jest zachować porządek w małym mieszkaniu z wieloma zwierzakami niż w dużym domu z taką samą ilością zwierząt :eviltong: Kiedy czasem biorę się za szorowanie całej chałupy to wesoło nie jest, można na tym cały dzień spędzić, a i tak zawsze jeszcze coś zostaje do zrobienia. Zasadniczo zgadzam się z LadyS, "patologiczność" zależy od naszego zorganizowania, samych zwierząt, naszego czasu i chęci oraz środków ;) Są rodziny wielodzietno-wielozwierzęce, którym tylko pozazdrościć organizacji i czystości... No i bywa, że ktoś nie ma zwierząt wcale, a w jego domu i tak czystością nie lśni, a wręcz przeciwnie :diabloti: Np dla mnie już te 5 psów to jest nadmiar, 4 psy dało się ogarnąć pod względem czasu i czystości tak w sam razy, przy czym psami zajmują się dwie osoby. Tymczasa chętnie wysłałabym już do nowego domu (albo w Kosmos...) :evil_lol:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Berek']A to się oczywiście zdarza, podobnie jak dyskryminacja osób w średnim wieku. Dyskryminacja to mechanizm odwieczny i nie do wyeliminowania, tyle, że akurat w przypadku tej tu dyskusji w ogóle trudno zastosować to pojęcie. Chyba że będziemy usilnie wszystkim wpierać że człowiek w wieku lat osiemnastu czy dwudziestu ma identyczny zasób doświadczeń, co czterdziesto- czy pięćdziesięciolatek. :roll: Zazwyczaj jednak życie daje nam w cztery litery i z każdym rokiem nabieramy więcej pokory (przynajmniej mam taką nadzieję bo to naturalny mechanizm). Osiemnastolatek ma jeszcze niesłychanie uproszczoną wizję świata. I niech ma - to jego przywilej. :evil_lol:[/QUOTE] Jak wlazłam na to forum, miałam chyba 16 albo 17 lat i wierzyłam w teorię dominacji :diabloti: Cieszę się, że tu trafiłam, bo byłoby źle ze mną i z moimi psami, gdybym nie zaczęła się uczyć ;) Chociaż czsem mi brakuje tego takiego świętego przekonania o swojej racji, bo teraz zwykle na każdy problem odpowiedź brzmi: w sumie to nie wiadomo, zależy od konkretnego przypadku :evil_lol: Gnojka z atakującą mnie suką nie spotkałam, za to zrobił krecią robotę, wraz z innymi właścicielami atakujących, obszczekujących ludzi psów: prawdpodobnie w naszym parku nie będzie można puszczać już w ogóle psów :roll: Ale oczywiście wybiegów nie zrobią, bo to za małe miasto. Nieczynne od lat boisko to też "nie wybieg dla psów", jak się dowiedziałam (oczywiście, że nie, to miejsce popijaw okolicznej młodzieży i rozwalania butelek o stare trybuny). Też macie czasem takie poczucie, że posiadanie psa to tak, jakby być potencjalnym przestępcą? Niezależnie od tego, co się robi, ile się szkoli, zbiera po psach, działa w organizacjach, ciągle samo posiadanie psa/psów jest źle widziane w miastach. W Opolu była burza, że psy biegają luzem, obiecali wybiegi... Zakaz puszczania jest, wybiegów nie ma. U mnie w mieście dzieje się podobnie ostatnio. Czasem mam wrażenie, że za bardzo się staram nikomu nie przeszkadzać, dlatego mnie takie niesprawiedliwe sankcje dotykają i bolą. Ciągle jestem w rozdarciu między dobrobytem psów, które wymagają biegania, aportowania, ćwiczeń, a oczekiwaniami tak zwanego społeczeństwa, które najchętniej moje "bestie" widziałoby tylko na smyczy i w kagańcu :roll: Dobrobyt psów wygrywa :diabloti: Ale mam jakieś poczucie, że to nie fair, że dostaję w tyłek za wszystkich innych. -
[B]jola_li [/B]- dużo osób mówi, że miało podobnego pieska, więc chyba coś jest w tym typie psiaków ;) [B]brazowa1[/B] - też tak uważam... Maks tak strasznie się męczył, że biegał jak szalony z tą kością na wierzchu, nauczył się sikać stojąc na przednich łapach (do dziś tak robi, cyrkowiec) i miał ogromny aptetyt i chęć do życia :cool3: Nóżka wyglądała okropnie, ale to nie powód, żeby psa zabić... Jeden wet uznał, że go leczyć nie będzie i tylko uśpić. Drugi uznał, że nie ma problemu, łapkę naprawił, dziś Maks już coraz częściej ją stawia. [B]Jagienka[/B] - dziękuję ;) Ja bym marzyła o domu dla niego, jednak w domu z 4 innymi psami nie otrzymuje pełni uwagi... [B]Nutusia[/B] - całe moje stado też jest "po przejściach", cała czwórka ;) Ale zapomniały, że może być źle, teraz to tylko się należy wszystko pieskom :diabloti: [B]malawaszka [/B]- dziękujemy..:oops: Wspaniały jest, to fakt. Ma świetny charakter. Trzyma się na spacerach nogi, jest cichutki, lubi się bawić i spacerować, jak się mu nie poświęca uwagi - śpi. Jedyna wada to nielubienie dzieci i niestety, przez to przepadł jeden dom dla niego. [B]Asperges[/B] - obawiam się, że próby wejścia Maksa na łóżko skończyłyby się wykopaniem go stamtąd przez Chibi ;) Maks śpi w klatce kennelowej, gdzie ma pełno kocyków. Sam do niej włazi, kiedy chce mieć spokój - to jednak pies, który całe życie był sam, ceni sobie chwile odpoczynku ;)
-
[quote name='rudamaruda']Yyy... Patologia ma z tym bardzo mało wspólnego, bo oprócz metrażu - była to porzadna rodzina... Koty biegały po podwórku i wracały do domu jak miały ochotę... A 3 czy 4 psy w kawalerce to dla mnie taka sama "patologia"[/QUOTE] A nie możemy uznać, że każdy żyje jak chce, dopóki nie krzywdzi zwierząt? :) Taka kawalerka + spacery dla psa to i tak większy luksus niż kojec na podwórku, który jest o wiele mniejszy niż nawet najmniejsze mieszkanie. Znam miksa onka i kaukaza, który ma kojec i jest wypuszczany trzy razy dziennie na 5 minut pobiegania po podwórku. Ten pies non stop wyje i jest przygnębiony, a taki kochany misiek :roll: Ludzie trzymają w kojcach po 3 psy i się uznaje to za ok, no bo są "na dworze". To już małe mieszkanie daje więcej swobody. Oczywiście, że jest pewna granica między posiadaniem wielu zwierząt i patologią, ale ta granica nie powinna być wyznaczana na podstawie "bo ja uważam, że ja nie", tylko na podstawie dobrobytu zwierząt. Jeśli mają w ciągu dnia treningi, spacery i bieganie, a w - nawet małej - kawalerce tylko śpią, to i tak uważam to za duży komfort. Jeśli ludziom to nie przeszkadza, to ok. W Japonii czteroosobowe rodziny żyją w takich warunkach, jakie my byśmy uznali za "wystarczające" dla jednej osoby ;) Kwestia przyzwyczajenia.
-
[quote name='qmu']ogladalam kiedys program o tym feedingu, masakra jakas koles chudy jak badyl, a babe utuczy jak prosiuna, a ta jeszcze mowila ze jej dobrze z tym ze wyglada jak slonica ew. jak ludek dunlop mi sie tacy ludzie jeszcze kojarza - ale to juz jakas patola normalnie zrec zeby nie moc sie ruszyc :diabloti:[/QUOTE] No właśnie, jak można być tak uzależnionym od faceta, żeby się na to zgadzać? :roll: Przecież to jest zwyczajnie nieprzyjemnie i niekomfortowe, mieć taką nadwagę.. Ani się ruszyć, ani coś wokół siebie zrobić. Dziwna sprawa ;) To, że faceci mają takie zboczenie to jedno, ale że te kobitki dają się tak oplątać psychicznie i na to pozwalają, to inna sprawa.. Ja raczej jestem z tych "wiecznie na diecie" i "ciągle się odchudzam", niestety :evil_lol:
-
Tak było... Maks żył przez kilka(naście?) lat w kojcu. Budę miał dziurawą, więc wykopał sobie norę pod blachą. Pamiętacie te 20 stopniowe mrozy? Do dziś zastanawiam się, jak on to przeżył. Co najlepsze, wszyscy sąsiedzi właścicielki psioczą, jak ona tak mogła, ten biedny pies!! Ale nikt mu nie pomógł. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/PC130001_zpsc98c55fa.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/PC130003_zps04762988.jpg[/IMG] Poszłam do właścicieli z prośbą o ocieplenie budy. Chyba wkurzyli się, że ktoś im mędzi o psa - zostawili otwarty kojec. Maks przez krótki czas biegał luzem, spał na klatce schodowej. Aż w końcu strzeliło go auto.. Tylna łapka złamana. Dwa razy miał gips, opłacony przez sąsiada, dwa razy go sobie ściągnął. Właściciele wzięli go do domu, ale ich wkurzył i go wyrzucili.. Maks biegał z otwartym złamaniem łapy, z kością na wierzchu. Myślałam, że padnę, gdy to zobaczyłam. Kiedy zaczęliśmy mieć do nich pretensje - postanowili go uśpić. Problem z głowy. Przywiązali psa do budy, czekał jak więzień na karę śmierci... Udało się namówić właściciela, żeby podpisał zrzeczenie. Przy akompaniamencie wrzasków jego żony, która koniecznie chciała zabić. Maks został zoperowany. Trafił do mnie, cztery tygodnie miał gips. Na zdjęciu widać, po prawej stronie. [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P3020066_zpseecab85f.jpg[/IMG] Teraz już mija trzeci tydzień od ściągnięcia gipsu. Muszę przyznać, że spodziewałam się po Maksie wszystkiego, ale nie tego, że okaże się bardzo radosnym, pełnym życia i energii psiakiem ;) Bardziej niż moje o wiele młodsze od niego psy! Śpi w klatce kennelowej, rano po wypuszczeniu biega po pokojach, łapie za zabawki, jakby z radością, że oto nadal jest tutaj! Uwielbia spacery, biega jak szalony, choć łapka nie jest w pełni sprawna. Nauczył się "siad", "do mnie", "obrót", slalomu między nogami. Bawi się z moimi psami jak szalony. Pies, który "się męczy i trzeba go uśpić". Najbardziej lubię brać go na pola - skacze w wysokiej trawie jak młoda kózka :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P3260160_zpsa125897a.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P3260170_zps9e1d28cb.jpg[/IMG] Żałuję tylko, że musiał tyle przejść, zanim trafił do mnie. Ciągle szukamy mu dobrego domu, choć obawiam się, że nasz DT będzie już na stałe - nie ma dużo chętnych na starszego, kulawego psa. Mimo że ten pies to radość życia w czystej postaci :) Śmieję się, że on przynajmniej docenia dobry dom, a moje psy uznają go za oczywistą oczywistość ;)
-
Ech, wy starzy nałogowcy... Nigdy nie paliłam, wina to mogę jeden kieliszek wypić najwyżej, piwa nie znoszę :diabloti: A potem się dziwię, że jestem znerwicowana :evil_lol: No dobra, mam słabość do wiśniówki :loveu: Ale jak kumpel po wiśniówce mi pigwówkę postawił (polecam!) to byłam już wstawiona, aż wstyd :roll: O, i orzechową soplicę też mogę w siebie wlać bez obrzydzenia. Więcej grzechów nie pamiętam :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mamusia sobie nie radzi z synusiem, tu jest problem. Oj tak, gdyby gazem dostał, to by była afera na całe miasto :roll: To jest też to, co pisałam Pani Profesor - malutkie miasto i duże piekiełko. Oni mnie doskonale znają, wiedzą, gdzie mieszkam, a ja mam 5 psów i łatwo mi zaszkodzić. Dlatego raczej spróbuję od strony pokojowej, tj pogadam z matką tego kolesia, a pies pewnie dostanie kilka razy butelką albo łańcuszkiem pod łapy, aż się nauczy nas unikać. Potem dopiero policja, a potem tajna broń (;)). Ale szlag mnie trafił, bo niektórzy, jak już im dziesięć razy wrzaśniesz, że mają psa zabrać, to w końcu łapią go za obrożę. A ten koleś od początku do końca nie ruszył tyłka z ławki, jeszcze się ze mnie wyśmiewał... Jestem rozdarta między "nie chcę odpuścić" a "wolę nie mieć problemów", szczególnie, że ja dość słabe nerwy na takie akcje mam :oops: -
W Odrowążu :) Krapkowice to ładne miasteczko :) Hehe, w sumie wolę niedzielę z moimi psiakami spędzić czas, bo w tygodniu nie mam go aż tak dużo ;) Akurat doskonale rozumiem to, że niewystawowe psy nie wchodzą, jakby mogły, to byłaby rozróba ;) Zawsze się znajdzie ktoś, kto przyprowadzi agresywnego psa, sukę z cieczką, spuści szczeniaka, który będzie latał jak szalony... U nas na wystawie (w Strzelcach jest w czerwcu wystawa ras polskich) można było swoje psy przyprowadzić to było nie za ciekawie ;)
-
[quote name='magdabroy']Tak, już za 2 tygodnie :loveu: Nie było mnie w PL rok, a w Grabówce już chyba ze 2 lata :oops: Ale teraz będziemy prawie 2 tyg., głównie w Opolu, więc pewnie podejdziemy na naleśnika :) Ja lubię naleśniki wytrawne :loveu: Zawsze biorę z pieczarkami, żółtym serem i szynką, a na to sos czosnkowy :loveu::loveu::loveu: Na słodko, to pewnie synkowi wezmę :D A potem do Karmelka na lody :loveu::evil_lol: Wpadnij na wystawę w Opolu ;) Będę ja i kilka innych osób z dogo ;)[/QUOTE] Haha, wracać do Polski na wyżerkę, no proszę :diabloti: O, serio? :) Jesteście w sobotę czy niedzielę czy w oba dni? My akurat w sobotę 26-ego mamy dog-trekking pod Krapkowicami... Tylko na wystawę swojego psa wprowadzać nie można, nie? Kiedyś byłam, ale to kilka lat temu było ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
A ja miałam spokój tak długo, że aż mnie to dziwiło... Skończyło się :roll: Idę z trzema psami - małymi suczkami i tymczasem, jeszcze mniejszym. Tymczas Maks niepewny do psów, tzn. ogólnie nigdy mi nie przysporzył problemów, czasem burknie na jakiegoś większego od siebie, ale jak ja burknę na niego głośniej to daje spokój. Mimo wszystko - wolę mu nie stwarzać sytuacji, w których miałby sobie budować złe skojarzenia... Nie da się. Wracam ze spaceru parkiem. Psy zasmyczowane. Już widzę w dali sukę, która wiecznie nas atakuje. Zawsze to ignorowałam, ale już raz prosiłam, gdy szłam z Maksem, o zabranie psa. W odpowiedzi usłyszałam "no pokaż jej!! pokaż jej!!", ale nie byłam w sumie pewna o co chodziło - ta suka robi taki hałas, że nie da się porozumieć. Dziś nie było szans jej ominąć, zresztą, ona pędzi na nas jak wściekła z odległości 50-100 metrów. Szłam mostkiem, a koleś siedział na ławce przy mostku. Skakać przez rów z wodą się nie dało :roll: Suka oczywiście mnie atakuje, obskakuje moje psy, jak tylko się odwracam to doskakuje do nóg i do mojego stada. Proszę kolesia (z którym notabene chodziłam do klasy w podstawówce i gimnazjum), żeby sukę zabrał. -Nie zabiorę. Rzuca się, bo wyczuwa złych ludzi. -Zabierz ją, bo dostanie gazem po oczach. -Gazem! Jaka z ciebie miłośniczka zwierząt!!! -Taka, że zadzwonię na policję, jak jej nie złapiesz. -To sobie dzwoń. Nagrałam sukę rzucającą się na mnie na komórkę to dodał: mam się uśmiechnąć? Najgorsze w tym psie jest to, że nie da się odwrócić i odejść, bo wtedy atakuje :roll: A mi rzuca się do nóg, nawet jak jestem bez psów.. Koleś tyłka z ławki nie ruszył. Pies rzuca się na inne psy, na ludzi, rowery, doskakuje do dzieci. To pies jego matki, wydaje mi się, że koleś chce się go pozbyć - chodzi z nią bez smyczy przez najbardziej ruchliwe ulice miasta, a ona wcale się nie trzyma nogi - przebiega przez ulicę jak np zobaczy innego psa. Następnym razem naprawdę zadzwonię na policję, tylko skończy się tak, że jego matka zapłaci mandat, a on dalej będzie chodził i się śmiał, że stara zabuliła za kundla. Pewnie suka dostanie ode mnie gazem albo łańcuszkiem, ale żal mi psa, bo ma zidiociałego właściciela... Za długo to tolerowałam, bo moje psy ją olewają :roll: Ale nie chciałam narażać tymczasowicza... No i zacznie koleś pewnie szczuć na mnie tą sukę. Nie mam pomysłu, jego matka jest wpływową osobą w mieście :shake: -
[quote name='evel']W regionalnych jest raczej na samym końcu, ale w TLK musisz pytać konduktorów w konkretnym pociągu. Jeśli kupisz bilet na bagaż to spokojnie rozkładasz klatkę i przewozisz w niej nawet tygrysa bengalskiego ;) A, Zmierzchnico - wybacz, że pominęłam Twoje pytanie. Do noszenia średnia, muszę dosztukować jakieś paski, ale jak sobie ją przewieszę przez ramię na smyczy to daje radę. Na pewno bardziej niż kosmicznie niewygodna klata metalowa...[/QUOTE] Myślę nad mniejszą trochę, bo też dla Maksa by była w domu, a w razie wu na wypady pociągiem :) Klatkę metalową niosłam kiedyś przez pół miasta razem z drugą osobą... Nigdy więcej :evil_lol: Także nawet mały komfort to już dużo ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='rudamaruda']A nie pisałam już, że to cytat osoby z innego forum i że nie lubię wdawać się w dyskusję z ludźmi, którzy sa świecie przekonani że sa zajebi.ci? Osobiście nie buduje swojego doświadczenia na posiadaniu jednego psa. Miałam ich wiele. Kilka było u nas chwilowo, do momentu znalezienia im stałego domu, każdy był grzeczny i zadbany i po raz dwusetny też powtórzę że w żadnej mojej wypowiedzi nie pisze nic o alfie czy grom wie czym. My naszego psa traktujemy jak członka rodziny o którym to my decydujemy. Coś jak schemat dziecka i rodziców, rozumiesz? Jak dziecko ma sprzątać zabawki i nie robi tego mimo moich próśb to jasne jest, że będę je o to prosiła aż do skutku.[/QUOTE] A wiesz, że pies to nie dziecko w psiej skórze? :cool3: Polecam książki McConnell i Bradshawa. Tam jest pies w ujęciu "psim", jako zwierzę o odmiennie zbudowanym mózgu niż człowiek. Pies uczy się trochę inaczej niż ludzie, a na pewno inaczej niż ludzkie dziecko. Inaczej też należy go traktować, żeby zyskać ten sam efekt. Ja rozumiem, że ludzie traktują psy jak dzieci, w końcu nie mamy innych wzorców niż te, których się nauczyliśmy. Sam fakt, że powtarzamy do psów komendy - do dziecka się powtarza kilka razy. Problem w tym, że dziecko ma się nauczyć oprócz czynności też samego słowa, jego wymowy i brzmienia. A w przypadku psa chcemy, by jedynie skojarzył dźwięk z daną czynnością. Więc jeden dźwięk równa się jedna czynność. Powtarzanie powoduje totalny zamęt w psiej głowie. [QUOTE][COLOR=#000000][I]U mnie jest tak, że jak pies robi coś, co mi się nie podoba to wołam jego imię,[/I][/COLOR][/QUOTE] Idealny sposób, by nauczyć psa, że jego imię oznacza coś nieprzyjemnego :) W każdym razie, nowe publikacje rzucają światło na psie zachowanie i jakakolwiek hierarchia w psim stadzie (i psiej głowie) nie została poparta żadnymi przekonującymi dowodami. Pies raczej nie ma na tyle abstrakcyjnego myślenia, żeby układać sobie w głowie hierarchię ważności. Po prostu reaguje na to, co widzi. Myślę, że traktowanie psa jak dziecka, jak alfy czy jak omegi, jak człowieka czy jak kumpla jest z góry skazane na problemy... Chyba należy traktować psa jak psa :diabloti: -
[quote name='evel']Tak, mam materiałówkę, 91/64cm i jest ogroooooomna. Spokojnie zmieściłabym tam jeszcze ze dwa średnie psy :evil_lol: zwłaszcza, że suki w podróży raczej się kładą zwinięte i śpią/odpoczywają. Dokładnie o taką jak w prawym rogu: [URL]http://www.serwis-laptopy.com.pl/zwierzeta/tran_S.jpg[/URL] [zdjęcie [URL="http://allegro.pl/torba-transporter-klatka-dla-psa-kota-91x64x64cm-i4088425426.html"]STĄD[/URL]].[/QUOTE] Super! Chyba zaczynam zbierać kasę :diabloti: Wygodna jest w miarę do noszenia jak już się wyjdzie z pociągu? PS. Zajrzałam na aukcję i widzę, że nie ma problemu :) Pora uśmiechnąć się do TZa...:evil_lol:
-
[quote name='magdabroy']A naleśniki w Grabówce :mad::evil_lol: Już się nie mogę doczekać jak za 2 tyg. je sobie zjem :loveu:[/QUOTE] O, będziesz w Opolu? :) Byłaś już w Grabówce po remoncie? Naprawdę ładnie jest i biblioteka odnowiona obok jest śliczna :loveu: Te rejony Opola lubię, ale bardziej jako bywająca studentka, bo tak żeby specjalnie na wakacje na naleśniki przyjechać... Noo... Na te z serem i truskawkami może warto :evil_lol: No i właśnie takie karmienie jest super, kiedy zwierzaki trochę się wysilają, muszą pobiegać, pogłówkować, ruszyć się. A nie tylko dostać kawał mięcha, zjeść i nudzić się przez cały dzień... To jest bardzo smutne. Ktoś kiedyś napisał, że pod tym względem drapieżniki mają się nawet w cyrku lepiej niż w zoo, bo tam przynajmniej pracują umysłowo. Nie posunęłabym się tak daleko (szkolenie prądem mnie mierzi), ale ziarno prawdy w tym jest ;)
-
[quote name='Pani Profesor']a ja nienawidzę zoo... paradoksalnie lubię tam chodzić, bo to zawsze ciekawe jak się zobaczy egzotyczne zwierzę, ale nie znoszę samej instytucji - jak patrzę, ze słoń kiwa się w tą i w tamtą (nuda, choroba sieroca, ogólne cierpienie i dawanie temu wyrazu) a ludzie klaszczą,bo 'słonik tańczy' + robią fotki, to mi rozrywa serce :( jedyne, co akceptuję w zoo, to wielkie boksy dla zwierząt, które generalnie nie potrzebują nic więcej do życia - gorzej z małpami w klatkach z siatką u góry, które z nudów tam pewnie szaleją, o wielkich kotach i słoniach już nie wspomnę :([/QUOTE] Z tego co wiem, to małpy jeszcze są jakoś zabawiane - dostają zabawki, jedzenie jest podawane w przemyślny sposób, żeby jakoś je pobudzić intelektualnie. Najgorzej z drapieżnikami, jak tu zapewnić tygrysowi namiastkę polowania, długiego łażenia w poszukiwaniu ofiary? No i tego się nie robi, wielkie koty są zawsze w zoo w najgorszym stanie. W Opolu są wilki, byłam akurat w porze karmienia, to też smutno wygląda. Chyba są niespokrewnione - każdy wilk łapał kęs mięsa, szedł jak najdalej od innych po łuku je omijając. W ogóle nie spędzają czasu razem, każdy wilk przemyka obok drugiego, można je zobaczyć tylko jak gdzieś leżą samotnie. A to przecież nietypowe i nienormalne dla wilków, samotność :roll: Teraz w zoo zachodnich raczej się stawia na stymulację psychiczną, powoli w Polsce też się tak dzieje, że zwierzęta są jakoś zabawiane, a nie tylko karmione. Te zwierzęta, które i tak cały dzień skubią trawkę, chyba nie mają się tak źle, jak te, które muszą się bardzo wysilać, żeby dorwać swoją ofiarę... Jak dostają gotowe mięso to już nie mają nic innego do roboty. Potem łażą w kółko po wybiegu albo leżą apatycznie - to faktycznie jest smutne :roll: Ja w zoo najbardziej lubię oglądać gady, płazy, owady. Jakoś oglądanie ssaków mnie już mniej bawi.. Społeczne zwierzaki, które są trzymane w grupach, to jeszcze mają rozrywkę - siebie nawzajem. Faktem jest jednak, że niektóre populacje na wolności odbudowano tylko dzięki istnieniu zoo. Każdy kij ma dwa końce. Nie wspomnę o tym, co się wyprawia w zoo w Danii, bo ja ogólnie uważam to państwo za jakieś chore psychiczne. Chodzi mi o ich stosunek do zwierząt, szczególnie zabijanie psów, gdy są "zbyt umięśnione".
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Yuki_']Tacy ludzie mieszkają w moim mieście. Jak pod sklepem karmiłam je serduchami to słyszałam komentarze w stylu że karmiąc psa surowym mięsem powoduję iż będzie agresywny.[/QUOTE] Ja to słyszałam odnośnie żółwi... -
[quote name='Talia']Wilki grzywiaste cuchną. :P A tak swoją drogą to u Was chyba niewiele się zmieniło od mojej ostatniej obecności?[/QUOTE] A tam, cuchną ;) Psy też cuchną, kiedy są trzymane na dworze :diabloti: Znajomy ma dwa rodowodowe belgi (tervika i gronka), mają wypasiony kojec, czyste budy, duże podwórko... I śmierdzą jak nie powiem co :roll: Niewiele się zmieniło, oprócz tego, że mam pięć psów :evil_lol: [B] Yuki_[/B] - witamy i dziękujemy :p
-
[quote name='Baski_Kropka']Sfora pod szczesliwa koniczynką :D Moj jeszcze nie jest na tyle opanowany zeby mu cos na lepetyne klasc :P[/QUOTE] U mnie to też zwykle chwilę trwa, zanim towarzystwo się przekona, że to nie jest nic do jedzenia i nie warto próbować tego ściągać :diabloti: [B]Bobryna[/B] - ano fenek, fenek, przesłodki :loveu: Jeśli jedziecie do Wrocławia na jeden dzień tylko, to się nie opłaca jechać do zoo moim zdaniem. Jest wielkie, zajmie wam mnóstwo czasu, a w sumie... Zoo jak zoo ;) Jak my tam byliśmy, to oprócz ulewy zaskoczył nas jeden wielki remont, więc trudno mi się wypowiadać. Budują tam ogromny budynek Afrykarium, może jak już go otworzą to będzie warto tam jechać. Jak na razie nie zrobiło na mnie wyjątkowo dobrego wrażenia, ale że ja we Wrocku jestem co chwilę i mieliśmy akurat sporo czasu przed koncertem Wainwrighta to sobie poszliśmy :) Szczególnie, że znajoma, u której się zatrzymaliśmy, mieszka 20 minut od zoo. A we Wrocku lepiej sobie rynek pozwiedzać i okolice, łódką przepłynąć, to i tak Wam mnóstwo czasu zajmie ;) [B]magdabroy[/B] - ja też wolę opolskie zoo, ale może to kwestia tego, że je dobrze znam ;) No i też jest na Bolko, w ładnej okolicy, jest niewielkie, więc nie traci się pół dnia, żeby je w ogóle obejść. Poza tym mają wilki grzywiaste i pieski preriowe, dużo sówek, owady :loveu: Także je warto odwiedzić, będąc w Opolu. Bo tak poza tym Opole ma niewiele do zaoferowania dla turystów :cool3: