-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens']Ale jaka znowu szczena i ścisk ;) z tego co wiem, rottweilery mają silniejszy uścisk od amstaffów (ew. porównywalny). W większości badań w temacie okazuje się, że psy podobnej wielkości i budowy mają podobne możliwości w kwestii uścisku szczęki, i ttb nie są tu specjalnymi wyjątkami. A tym bardziej nawet nie porównywałabym uścisku szczęki 15-kilogramowego staffika, do np. kilka razy większego kaukaza, bo to już zakrawa na paranoję na równi ze szczęściskiem i specjalnymi zapadkami, które mają ttb z szczęce, i które się blokują, i pies nawet jak sam chce to nie może otworzyć pyska :D[/QUOTE] O tak, słyszałam to odnośnie bullterierów i długo zbierałam szczękę z ziemi :evil_lol: A w ogóle, czytałam ostatnio książkę "Życie z psem imieniem George" (autorka opisuje swoje przeżycia z psem) i tam właśnie bullterier pogryzł głównego bohatera, tj cavaliera. Sąd skazał właściciela bullka na... Wychodzenie z psem w kagańcu i na smyczy :diabloti: Tak sobie pomyślałam, że w takich Katowicach i Gliwicach to psy mają taki wyrok za bycie psem po prostu... -
Dziękuję za odpowiedzi, próbujemy te ze szkła akrylowego zatem :) Laminaty się nie sprawdzają, już złamały mi się z 4 adresówki i to podczas zwykłego spaceru...
-
Wow, nie wiedziałam, że to też się hodowcom trafia. Bo adoptującym nagminnie. "Przywieźcie mi psa, ja nie mogę", "ja go wezmę, ale nie mam pieniędzy na karmę", "nie wiem, czy nie wyjadę, wtedy go wam oddam" - to jest na porządku dziennym. Co do kogoś, kto nie chce psa od "ekooszołomów" - schroniska są pełne, na ulicach stada bezdomnych psów, w tym szczeniąt, naprawdę nie ma problemu znaleźć psa. Ja tam rozumiem wizyty przedadopcyjne, jeśli ktoś jest im przeciwny, to powinien sam trochę takich odbyć. Ja dwa razy w ten sposób uratowałam psa od fatalnego losu, bo ludzie byli skrajnie nielogiczni i oddanie psa na ślepo byłoby złym pomysłem.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Wiecie co, dla mnie ogólnie wet, który się boi psów to paranoja ;) Mam takiego jednego i nieraz szlag mnie trafiał, jak szłam z psem znalezionym, głuchym i ślepym, a ten się bał go dotknąć (bo to nie mój i ja nie wiem jak zareaguje, to co dopiero on!). Frotkowi do wyrwania kleszcza zakładał kaganiec. Luka wygląda na bardzo wypieszczoną i jej nie musiałam zakładać, magia :diabloti: A prędzej ona by uwaliła niż Frotek, chociaż żaden mój pies nigdy nie próbował nawet kłapnąć na weta. To jest wet, który praktycznie nie dotyka psów znalezionych, bezdomnych, leczy jedynie psy wychuchane i wypieszczone. Sukę, która miała świerzba i dwa guzy, określił jako zdrową, żeby nie musieć jej tykać. Maksia chciał uśpić, bo "nic się z nogą nie da zrobić", drugi wet łapkę mu uratował i określił to jako "bezproblemowe". Dzieci przyniosły mu szczeniaka, bo znalazły na ulicy, określił je jako "niewychowane bachory". No cudowny facet, nie powiem :diabloti: Ja rozumiem, oczywiście, że wet chce, aby psu założyć kaganiec, jeśli coś jest nie tak. Tylko np. mój wet jakoś zauważa, jak pies się zachowuje, jak wygląda, jakie ma sygnały. A jak już zna psa to w ogóle nie robi problemów. W ogóle facet sobie tak radzi z psami, że lepiej mu idzie ich wychowanie niż właścicielom, chociaż ja akurat jestem temu przeciwna - jest np. zwolennikiem teorii dominacji i innych bzdetów. Ale na szczęście moje są tak usłuchane, że nigdy mu się nie zdarzyło na nie nawet huknąć... Chyba wie, że jakby próbował, to by się awanturą skończyło :evil_lol: Swoją drogą, ten wet wiele razy był pogryziony... Przez koty :diabloti: Ostatnio brałam moje stado na szczepienie, cała czwórka w gabinecie. Myślałam, że padnę ze śmiechu - zachowywały się jak kaczki :evil_lol: Wet szedł po coś w jeden róg, cała czwórka - sruuu w róg naprzeciwko. Poszedł wydrukować rachunek - wszystkie na drugą stronę. Wyglądało, jakby je zaganiał :cool3: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']na szczęście Patryk tak nie robi :cool3: tylko jak TŻ huknie (bo jego akurat respektuje, mamusia może sobie krzyczeć, aż wybuchnie :roll:) to czasami pełznie po ziemi. a z wetką wszelakie zabiegi się kończą trzęsawką jak w febrze + katatonią pt. "nie istnieję", pusty wzrok, zero reakcji na bodźce :D choćby tylko wetka oglądała jego zmiany na skórze, nic inwazyjnego - boi się i koniec :D[/QUOTE] Biedny Pat ;) Ja muszę pamiętać, że akurat przechodzimy koło weta, bo Hera omija drzwi tak szerokim łukiem, że lezie po ulicy :roll: A jak miniemy i nie wejdziemy to merda ogonem jak szalona i się cieszy, skacze na mnie: łaaał, nie weszliśmyyy! :loveu: Muszę to kiedyś nagrać ;) Co najlepsze, ona jedyna z moich psów nie miała u tego weta nic robione, poza szczepieniami i pazurkami! Luka nieraz łapka, szczepienia, różne gulki i guzy, grzybica. Frotek - złamany palec. Chibi - mnóstwo rzeczy, nużyca, jakieś rakopodobne narośle wycinane... I nie panikują. A Hera jakby ją ktoś tam przypalał żywcem :evil_lol: Co ironiczne, najbardziej ze wszystkich psów wet lubi właśnie ją i daje jej zniżki :diabloti: -
[quote name='Victoria']kliknęłam właśnie 3 id [URL]http://allegro.pl/identyfikator-adresowka-zawie-dla-psa-kota-gratis-i4034336917.html[/URL] i zupelnie nie mam pomysłu na grawer... Pomożecie? Nie chcę imienia psa, dobrze by było napisać coś o czipie, ale tez nie wiem co :P chyba nie kazdy wie co to czip.. no i zeby ew na granica tez bylo jasne o co chodzi.. napisalabym mam czip w safe animal, ale jak napisze samo Safe Animal to nr telefonu sie tez zmiesci :P bedzie to samo 'safe animal' wystarczająco jasne dla przeciętnego Kowalskiego?[/QUOTE] Powiedzcie mi może, z tego szkła akrylowego mogą być tylko kółeczka czy te wzory różne także?
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Koszmaria']miałam prosiaczka który przy obcinaniu pazurków[końcówek,byleby nie tknąć nerwu] który piszczał przy tym tak,że go było słychać na klatce...dwa piętra wyżej:roll: jestem więc w stanie uwierzyć w to,że pies symuluje.[/QUOTE] Oj tak, pamiętam, jak u pani weterynarz obie się śmiałyśmy jak do sera, bo Luka "omdlewała" przy obcinaniu pazurków... Wetka łapała ją za łapkę, Luka stawała na tylnych łapach i fruuu bezwładnie do tyłu, musiałam ją łapać :evil_lol: Już nie mówiąc o tym, że kiedy jestem zła i moje futra o tym wiedzą, wystarczy że złapię za obrożę i jest kwik, jakbym urwała im właśnie ucho :diabloti: Raz usłyszałam coś o tym, że dręczę Chibi, bo rzuciła się na psa za bramą, złapałam ją za obrożę, a ta podniosła dziki wrzask ;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='mala_czarna']:evil_lol: A u mnie jest odwrotnie. Towarzystwo osiedlowe, takie co to wpisało się już w krajobraz, uwielbia moją Frotkę. Jak są po piwku czy dwóch to tniutniają do niej, cmokają, głaszczą, a ta szalona z tej radości i zachwytu próbuje im na kolana wskakiwać, ku ich uciesze zresztą :cool3:[/QUOTE] Moje osiedlowe towarzystwo uważa mnie za niegroźną wariatkę-zbieraczkę psów i mówiąc "dzień dobry" udają, że psów nie zauważają, co jest przy (aktualnie) 5 psach nieco trudne i mnie bawi :diabloti: Za to przysyłają każdą osobę z "psim problemem" do mnie i już mi trochę działa na nerwy, że raz w tygodniu ktoś przychodzi "bo musi oddać psa", "bo siostra szwagra teściowej ma psa, który cośtam i co oni mają z nim zrobić, bo wet się nie zgodził uśpić" i tak dalej. Oczywiście, w podtekście jest: weźcie tego psa. A potem my wam obrobimy tyłek, że macie tyle psów :loveu: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja wczoraj byłam w szoku. Późno, ciemno. Spuściłam psy (4 z 5) luzem w parku, bawią się. Słyszę gdzieś z oddali "k...a psy biegają ja to p...ę cholerne kundle ja to p...ę" i tak dalej. No nic, olewam. Psiaki skończyły się ganiać, wołam je do siebie, nie zapięłam, ale idą równo ze mną. Dalej słyszę "zobacz, co za banda, ja p...ę, psy cholerne pier...e". Normalnie taki monolog. Zidentyfikowałam źródło owego biadolenia: dwóch podpitych panów na ławce jakieś 20 metrów dalej. Mamrotanie trwało 10 minut, ciągle, czułam, jak narasta we mnie złość - wiecie, tak jak wyjący alarm najpierw trochę wkurza, potem denerwuje, a potem doprowadza do szału :evil_lol: No i w końcu wołam: "Panowie, macie jakiś problem?". Spodziewałam się ostrej jazdy, a tu... "Nie no, ja żadnego problemu tam nie mam..." Mówię: "A wy tak przypadkiem piwa w miejscu publicznym nie pijecie? Może zawołać kogo trzeba?" ...Cisza. :crazyeye: Nie do końca rozumiem, po co te mamrotanie było, zupełnie bezpodstawne, bo psy pozostawały ciągle w odległości 20-30 metrów od nich i w ogóle ich nie zauważyły ;) No, ale duża liczba psów wzbudza agresję, a znudzeni panowie na ławkach komentują wszystko, od psów, poprzez ładne/brzydkie babki po durne dzieci i głupią pogodę :roll: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='ulvhedinn']Oj, widzisz, Berek, ja tam sama z siebie staram się nie wadzić, po kundlach sprzątam, pilnuję coby mordy nie darły, ludzi nie zaczepiam, ba, nawet usiłuję być życzliwa i uczynna. Nie mam pretensji o wiek, wygląd, orientację seksualną, polityczną, czy religijną, o posiadanie/nieposiadanie psów, kotów papużek, czy hipopotamow ;) Natomiast, owszem, nie pozwolę się wyzywać, atakować- za inność, za to ze mam psa na wózku, że mam wogóle kilka psów, za to, że niekoniecznie wyglądam tak jakby chciała osoba A czy b, nie toleruję napadania na moje psy/bliskich/przyjaciół, nie trawię cwaniactwa i złośliwości dla złośliwości. I tak, tacy ludzie z automatu stają się "wrogami". W skrócie- pierwsza nie gryzę, zaczepiona- i owszem. Z reguły paskudnie :diabloti:[/QUOTE] O, to, to :p Podpisuję się pod tym. Dopóki mnie ktoś nie zaczepia i nie próbuje wejść na, taaak, wojenną ścieżkę - jestem przemiła. Ale nie jestem workiem treningowym ani naczyniem na czyjąś ślinę, by dać się wyzywać i traktować jak ktoś gorszej kategorii. Mimo to raczej nie klnę na ludzi - można mówić ostro bez wulgaryzmów ;) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']NIE MA TO JAK KASZTAN Twoja Matka Pierze w Rzece FCI lepiej? :diabloti:[/QUOTE] Genialne :loveu: No właśnie teraz obserwuję znaczący wzrost popularności imienia Majka... Znam już równie dużo Majek-psów, jak i Majek-dzieci ;) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='N&N']:loveu: :lol:[/QUOTE] Oj no, czepiacie się ;) Wiecie o co chodzi - o grupę ludzi starszych ode mnie o te kilka lat ;) A że faktycznie się odróżniają zachowaniem i wychowaniem od moich rówieśników, traktuję ich trochę jak "inne pokolenie". Szczególnie, że media też nas tak rozgraniczają, pokolenie starej matury i dzisiejszych pracowników oraz pokolenie młodsze, czyli gimnazjaliści+licealiści+studenci. Bo tak szczerze mówiąc, nie ma żadnej konkretnej granicy między pokoleniami ;) [B]rosa [/B]- no, myślę, że 19 lat różnicy to faktycznie już inne pokolenie ;) PS. W temacie: dziś pewna pani zapytała mnie, czy śpiewam moim psom, bo są takie grzeczne :loveu: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]LadyS[/B] - małe miasteczka, to jest to :loveu: Ile to razy już usłyszałam, że "to nie perfuma", kiedy pies sikał na trawnik (pełen petów, opakowań, styropianu i innych obrzydliwości)... Albo wrzask, że ten pies tu sra, kiedy suka sikała. Idę z czwórką psów, Frotek sik na drzewko, Chibi kuca i sika, koleś wyskakuje i wrzeszczy. Mówię, że nie załatwiały się, tylko sikały. Koleś wskazuje na Frotka "ten to sikał, ale ten rudy srał!!!" - dodam, że to właściciel suki (ogrodowej) :cool3: No i wyżywanie się na dzieciach i dziewczynach - normalne. Sąsiad-dres ma asta (pisałam zresztą, agresywny i walnięty), pies sra radośnie na chodniku - wszyscy udają, że nie widzą :loveu: Ja idę z psami - każda mordka sąsiada w oknie, żeby skontrolować i w razie czego pukać w szybę (odpowiadam radosnym machaniem :p). I chyba jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie zebrała małej publiczności, gdy ćwiczę z psami w miejscach uczęszczanych przez mieszkańców :diabloti: A że w 90% ćwiczę z więcej niż jednym psem, to w ogóle zbieram uwagę okolicy ;) Specyfika małego miasta... Chociaż przyznam, że jak byłam w Warszawie z Herą to też non stop ktoś coś do mnie gadał, komentował, miałam ochotę zapytać: "a co, w Warszawie nie macie psów?" :roll: [B]gops [/B]- a dla mnie to niestety norma, to gapienie się... Przez to, że mam więcej psów, to tak 4 na 5 przechodniów ogląda się za mną, gapi się na mnie, staje jak wryta i się gapi, nie mówiąc o dzieciach, ryczących: psy!!! psy!!! (i mamuśkach odpowiadających: okropne, prawda? :diabloti:). Przyzwyczaiłam się do tego, ale cóż, przyznam, że nie jestem najbardziej śmiałą osobą na świecie i tego nie lubię. A jak zbieram po psach to już w ogóle, ludzie się ukradkowo gapią. Ja mam na to prostą metodę: ostentacyjnie nie nawiązuję kontaktu wzrokowego z takimi ludźmi. Omijam ich wzrokiem, jakby ich nie było. Jeśli tylko spojrzę im w oczy, usłyszę komentarz, a mi się już nie chce gadać na temat "po co mi tyle kundli" :p [B]4Łapki[/B] - mogłaś zapytać tych gapiących się: "co, chce pan powąchać?" :evil_lol: -
[quote name='gryf80'][B]zmierzchnica[/B] jak chcesz preparat który równiez bedzie odstraszał komary to proponuje sabunol[/QUOTE] Ale sabunol podobno kiepski jest na kleszcze? Ktoś to sprawdzał?
-
[quote name='filodendron']Jedzą i przenoszą dirofilariozę :shake: [URL]http://nauka.newsweek.pl/nowa-grozna-choroba-atakuj******,107194,1,1.html[/URL][/QUOTE] Preparaty przeciwko kleszczom i pchłom działają też na komary? Zauważyłam kiedyś, że jak suka śpi ze mną, a jest pokropiona fiprexem, to mnie komary nie żrą, ale może przypadek ;) Też nie wiem, co robić z zabezpieczaniem... Nie działa u mnie Fiprex ani nic fipronilem. Luka miała na advantix uczulenie prawdopodobnie. Ale chyba spróbuję z advantixem na innych psach, a jej coś innego kupię. Już dwa kleszcze, wbite, z psów ściągałam - wiwat początek marca :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']U nas większość karmicieli kotów to istni popaprańcy, pomimo że kiedyś byłam 'kociarą' to dzięki nim jestem ostro na NIE. Karmią koty cudze, domowe, jak podejdzie jakiś brudny bezpański to dostaje reklamówką przez łeb... Stawiają żarcie wszędzie, wywalają na chodnik, pod klatka - żeby nie wdepnąć, czy żeby pies się nie dorwał trzeba mieć oczy naokoło D... Wywalają surowe coś co wygląda jak wymiociny, muchy się zlatują bo koty tego nie żrą. Rybie głowy i skóry walają się po trawnikach :shake:. Jak podejdzie głodny pies i wleci w krzaki gdzie 'dokarmiaczka' stawia żarcie, to potrafi zlecieć ze swojego 4-rtego piętra i pogonić psa! Nie wiem czy ona w oknie wklejona obserwuje czy ktoś jej misek nie kradnie (pojemniki po maśle itp) czy co... Fakt kobiecina nigdy się pracą nie skalała więc może faktycznie ma za dużo czasu. Właśnie dlatego co by złego nie powiedzieć o kotach to ja jak młody pelikan łyknę to, podejrzewam że reszta ludzi ma podobnie. [/QUOTE] Wow, to takich ekstremalnych sytuacji to u nas nie ma ;) Raczej karmicielki się nie obnoszą z karmieniem kotów, bo nie są lubiane, po naszych interwencjach zaczęły sprzątać po sobie. Fakt, że część z nich to osoby z... hm, zwichrowaną psychiką ;) Ale nie wszystkie i raczej nie spotkałam się z zachowaniami agresywnymi czy wykluczającymi "obce koty" albo psy. Na moje szczęście ;) -
[quote name='wilczy zew']Nie mozna kupic na kogoś biletu,bo na bilecie psa jest numer biletu dla ludzia i sa szczepiane przez kasjerke. [/QUOTE] No to się na peronie kogoś szuka, zanim się do pociągu wsiądzie ;) Ja też nigdy nie miałam problemów z tym, że pies się położył na podłodze i otarł o czyjeś spodnie czy buty. Przecież jak się siada koło kogoś, to też się nieraz otrze, jak jest mało miejsca to ludzie siedzą raczej ściśnięci. Jeśli jest miejsce puste to siadam tam z psem - każdy kto się dosiądzie, wie, że może być dotknięty przez psa :diabloti: A jeśli ja się dosiadam, to pytam, czy mogę z psem - jeśli dana osoba się zgodzi, to też jest świadoma, że pies może ją tknąć. Naprawdę nie zdarzyło mi się z tym mieć problemów. Jak się jedzie z psem, to się zwykle przyciąga psiarzy i osoby psolubne ;) 4,5 godziny jechałam do Warszawy z hodowczynią buldogów angielskich bodajże, opowiadała, jak jej kiedyś suka się w pociągu śliniła, chrapał i pierdziała aż miło :evil_lol:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[B]ulvhedinn, Berek - [/B]ja myślę, że obie macie rację :) Ja akurat jestem 20+, dokładnie 24 ;) Przyznam szczerze, że czuję się jak starucha czasem... Nie wiem, co jest przyczyną, ale w pewnym momencie w młodzieży zaszła jakaś bardzo nagła zmiana, przeskok w wychowaniu i stosunku do świata. Zaczęłam studia i po roku je rzuciłam. Poszłam na inne. Siłą rzeczy - z ludźmi młodszymi ode mnie o rok i dwa lata. Poznałam ich i mnie wmurowało. Jakim cudem oni są tak inni od moich rówieśników? Po pierwsze, wg. nich studia są bez sensu, są głupie i niepotrzebne, ale trzeba dla papierka. Smutno mi się zrobiło - studiuję biologię.[I] Zwierzęta są głupie, po co się uczyć o roślinach, jakie to głupoty, te grzyby i kamienie, na co nam się to w życiu przyda, co za idiotyzmy...[/I] Mam znajomych na roku wyżej - członkowie koła biologów, pasjonaci. A tutaj rok różnicy - przepaść. Nie twierdzę, że każdy powinien iść na studia (wręcz przeciwnie), ale jeżeli ktoś uważa, że to strata czasu i głupota, to co na nich robi? Po drugie, po pół roku mój rok liczący 30 kilka osób podzielił się na dwie grupy, zwalczające się wzajemnie, nienawidzące się, tłukące na facebooku, niedzielące się notatkami czy w ogóle informacjami. Jedna grupa drugiej na złość ustalała plan, nie zgadzała się z zasady na terminy egzaminów i wiecznie była kotłowanina. Na roku wyżej wszyscy się wszystkim wymienialiśmy... Po trzecie, te osoby nie mają zainteresowań, poza serialami, Tuskiem (jest głupi), wykładowcami (są wredni) i życiem jako takim (ona taka gruba a za mąż wyszła). Przerażające. Jak mówię coś o psach, o literaturze, ogólnie - coś mądrzejszego, to "filozofuję". I zgodzę się z [B]Berek[/B], że młodsze pokolenia są... Mniej zdyscyplinowane, mają mniej zainteresowań, są nastawieni na siebie i na zysk, nic nie robią dla swojego rozwoju czy dla samej wiedzy lub chęci bycia miłym. Wszystko musi się opłacać. Jeśli się nie opłaca, jest głupie i bez sensu. Także bycie miłym w autobusie, to się zwyczajnie nie opłaca... Mój TZ jest starszy o 3 lata, mam więc znajomych z jego pokolenia. Z każdym jestem w stanie pogadać o czymś więcej, mają swoje poglądy, spotykamy osobę z którą on kiedyś tam studiował czy skądś się znają... I nie ma "filozofowania". Są dojrzalsi po prostu, byli dojrzalsi nawet w moim wieku, bo część poznałam wtedy, kiedy sama miałam 20 lat, a oni tyle co ja teraz. Jeżeli chodzi o starsze osoby, ja nie wiem, kto mi wpoił szacunek dla starszych, jakoś tak wyszło. Ale mam takie same spostrzeżenia jak [B]ulvhedinn: [/B]starsi dają sobie ogromne prawo do ingerowania w życie innych, komentowania, psucia humoru, wtykania nosa w nieswoje sprawy. Nie dalej jak wczoraj starszy pan próbował dźgać moje psy przez płot laską! Ryknęłam na niego (nadal grzecznie, z formą "pan" i "proszę tak nie robić" :diabloti:) to na mnie krzyknął: "NO CO?!!". No nic, tylko pan dręczy moje psy :loveu: Nie mówiąc o tym, że język rynsztokowy jest także u starszych ludzi codziennością - powiedziałam zadbanej starszej pani, by odwołała swojego psa, rzucał się na moje, odpowiedziała mi "spied...j, gówniaro!" :p Nie nazwę takiej osoby "starą babą" czy "staruchą", bo to bardzo paskudne określenia. A to dlatego, że są jakby oceniające rzecz totalnie niezależną od danej osoby. Powiem, że ktoś jest "chamem", bo tak się zachował, ale nie ma znaczenia czy jest "gówniarzem", "staruchem", "grubasem", "chuderlakiem", przecież to nie ta cecha jest tu istotna, a zachowanie. Poza tym uważam, że wiek nie gra tu roli, są chamscy starsi ludzie, są okropnie niekulturalni młodzi ludzie. Widzę nieraz jak chłopcy w wieku szkolnym pomagają na PKP nieść torbę starszym osobom i zdarza mi się, że wchodzę do pociągu, a starszy pan z teczką mnie odepchnie i wejdzie przede mną :roll: Sytuacje w drugą stronę także się zdarzają, oczywiście. Obawiam się, że to nie konkretnie młodzież, nie starsi, tylko całe nasze społeczeństwo jakoś się zamknęło w sobie, postawiło na indywidualność i walkę o swoje. A wspiera to wolny rynek, wyścig szczurów, bieda, strach przed jutrem i lęki wywołane przez media... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='4Łapki']Krzaki, w których była nasza baza teraz omijam z daleka, bo ludzie masowo zaczęli wywalać tam jedzenie. Wydaje mi się, że kiedy byłam dzieckiem, ludzie nie wyrzucali tyle żarcia, no może "chleb dla ptaszków" - a potem dziwili się, skąd tyle szczurów. Jak to skąd, skoro są regularnie dokarmiane? :diabloti: A teraz nawet zamrożonego kurczaka można znaleźć pod blokiem... Moja babcia ma zwyczaj wyrzucania okruszków przez okno na podwórko, ale u nas już prawie starszych osób nie ma, za to więcej braci studenckiej wynajmuje mieszkania... Dla mnie to fenomen. Oczywiście nikt się nie przyzna, bo wyrzucanie jedzenia to grzech przecież :diabloti:[/QUOTE] To Ty nie wiesz, że szczury biorą się z dokarmiania kotów? :evil_lol: U nas w mieście, na jednym z osiedli, przetoczyła się kampania nienawiści wobec karmicielek kotów i samych zwierząt, gminni weci łapali je i ponoć "odwozili do schroniska", tyle że schronisko, z którymi mamy umowę, nie przyjmuje kotów... Także domyślam się, co się z nimi stało. Wielki raban, bo przez karmienie kotów, mieszkańcy szczury mają w piwnicach! Chadzam tamtym osiedlem czasem... Domyślcie się, jak to wygląda: na trawnikach resztki zup, wywalony chleb wokół śmietników, obierki z warzyw, nawet makaron i stary ser, no nie będę się rozdrabniać, bo mi się niedobrze robi, jak oglądam ich trawniki. Ale to wszystko przez te koty! :diabloti: (PS. Fakt, że karmicielki same nieraz zasługują na porządny ochrzan, bo zostawiają pojemniki z karmą, kocie saszetki, dają miseczki z opakowań i potem tego nie sprzątają i robi się syf... Ale nie sądzę, by puste opakowania przyciągały szczury :roll:). [QUOTE][B]Zmierzchnica[/B], nawet nie wiem, jak to skomentować. Przyszła do Ciebie, więc może nie chciała się psa pozbywać w taki sposób. A może właśnie Ciebie potraktowała jak prywatny schron. Liczyła, że będzie Ci żal pieska i dlatego go weźmiesz, nie patrząc na warunki. W końcu dla niektórych posiadacze jednego psa to dziwne istoty, co dopiero czterech... "Jeden więcej chyba różnicy nie zrobi" :angryy:[/QUOTE] Nie sądzę, żeby miała jakieś ludzkie odruchy wobec tego psa. Pies jest jej faceta i pewnie tylko dlatego nie pozbyła się go w jakiś mniej wyrafinowany sposób. Gdybym zaproponowała, że przyjdę z siekierą i psa się pozbędę, z ochotą by na to przystała :shake: Znam tą dziewczynę od lat, niestety... Sama mówiła, że chce go uśpić, ale moja mama jej powiedziała, że zdrowych psów się nie usypia i że to nielegalne. Zaczęła coś bąkać o zgłoszeniu go jako bezdomnego do gminy, ale jej uświadomiłam, że przecież wszyscy sąsiedzi w blokowisku wiedzą, że to ich pies i ktoś na pewno to zgłosi :roll: Po prostu powinna mu szukać domu, to naprawdę takie trudne, zrobić ogłoszenia w internecie i powiesić na mieście? Ona chciała, żeby tego psa wziąć, żeby zniknął i koniec. Ok, to nie był jej pies, ale to niech jej facet się zajmie szukaniem mu nowego domu. Zastanawiam się, czy on w ogóle wie, że ona chce się go pozbyć. Jak jeszcze powiedziała takim "nastoletnio-buntowniczym" tonem: "przecież dziecka nie oddam, nie?!" to mi się ciśnienie podniosło :roll: 10-letni, srający i sikający w domy pies... No cudo. -
[quote name='a_niusia']no wiadomo, z nie, bo na jednego psa musi przypadac jden opiekun. nie mniej jednak oficjalnie musz to oglosic: podrozowanie z psm pkp jest fajniejsze niz podrozowanie pkp bez psa. moj pies pierwszy raz w pkp zachowywal sie jakby pociagiem jezdzil od zawsze, a w obie strony wszyscy byli dla nas super mili.[/QUOTE] Ale była na wątku mowa o biletach na innych współpasażerów bądź transporter, który jest uznawany za bagaż, więc możesz wziąć więcej psów w taki nieco "przekrętny" sposób ;) Stąd pytanie. Ogólnie mam takie same wrażenia jak Ty, poza nielicznymi wyjątkami, gdy ktoś się czepiał psa i zachowywał chamsko.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='klaki91']Bitwy podwórek! :loveu: najlepiej było na lany poniedziałek, obmyślanie strategii, wysyłanie małych "oddziałów podjazdowych" i te sprawy, mam do dzisiaj stare nagrania- super to było :cool1:[/QUOTE] Mam najlepsze wspomnienia z lanego poniedziałku :loveu: Tłukliśmy się wtedy równo, nosiliśmy całe pięciolitrówki z wodą. Jeden z dzieciaków miał taki wypasiony pistolet na wodę, ale i tak przegrał jego oddział, bo zwabiliśmy ich do nas... Weszli na moje podwórko, a ja wyskoczyłam ze szlaufem (wężem ogrodowym) :evil_lol: Albo zabraliśmy wrogiemu oddziałowi ich baniaki z wodą, jeden z wrogów podszedł i krzyknął "oddaj mi moją wodę!"... Ano, kumpel mu oddał. Tyle że bez butelki :diabloti: Nie twierdzę, że inne dzieciństwo, bardziej spokojne, jest w jakikolwiek sposób gorsze, ale moje było akurat genialne ;) No i wiecznie ratowaliśmy jakieś zwierzęta. Cała młodość mi upłynęła na dokarmianiu psów, szukaniu domów dla kotów, ratowaniu ptaków... Mieliśmy sąsiada, o którym mówiono, że goni zwierzęta z siekierą. Zawsze ratowaliśmy wszystko, co wlazło mu na podwórko. Jak się kiedyś upił i nie dotarł do domu, to dzieciaki stały nad nim i śpiewały "wstań, powiedz nie jestem sam" :diabloti: Albo biegaliśmy po piwnicach, graliśmy w chowanego ;) Do dziś pamiętam zapach piwnic (i strach, że się tak dobrze schowasz, że w końcu jakiś sąsiad zamknie piwnicę na klucz) :evil_lol: A ze smutniejszych rzeczy, jako że jestem "ta od psów" przyszła do nas dziś znajoma sąsiadki. Że jej się dziecko urodziło, a chłopak ma psa 10-letniego. I że ona chce go oddać do schroniska i w ogóle chce się go pozbyć. Bo on leje w domu i szczeka na dziecko. Mówiła o nim w taki sposób, że miałam raczej ochotę oddać ją do poprawczaka :roll: Jakaś masakra :roll: U nas nie ma schroniska, które wzięłoby tak o psa - oddajemy psy wyłapane przez gminę do Chorzowa, czyli innego województwa. Opole nie bierze od innych powiatów, zresztą, musiałaby sporo zapłacić. Poza tym, jakie szanse ten pies ma w schronisku? Mówię jej, żeby szukała mu domu, chociaż na wsi. Skrzywiła się, miała nadzieję, że my weźmiemy tego psa (skoro mamy 4...) :shake: Teraz tylko się zastanawiam, czy go uśpi czy wywiezie autem do innego miasta i wywali :shake: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='gojka']Zmierzchnico i Czi czi- nie wiem czy w temacie dzieci jesteście zorientowane.Ja jestem bo mam dziecko w drugiej klasie. Teraz większość dzieci jest przez rodziców wszędzie odwożona. Moja znajoma swego nastoletniego syna odwozi do szkoły muzycznej(!).Chłopak ma jeden przystanek do rzeczonej,mógłby nawet na piechotę się przejść no ale przecież w autobusie może mu się coś stać.Zresztą ja widzę taki trend-dziecko 14-15 letnie na basen nie pójdzie jak go rodzice nie zawiozą- bo "za daleko". Dzieciaki w wieku mej córki często nie jechały jeszcze nigdy autobusem- w towarzystwie rodziców oczywiście. Nic więc dziwnego, że potem wyrastają nastolatki co się bez podwózki rodziców z domu nie ruszą.Nie wiem- może nie potrafią korzystać z autobusów:)[/QUOTE] Ale to jest straszne... Nie obserwuję tego u mnie, wśród moich znajomych, może dlatego, że mieszkam w małym mieście? Dzieci tu jeżdżą (same!!!) na rowerkach, takie 6-7 latki ganiają z wózkami (same!!!) i chodzą na spacer ze swoimi psami, jakoś nie widzę tej nadopiekuńczości. Ciągle mijam 8-9 latki, które idą same (!!!) do pobliskiej szkoły. Wszyscy moi znajomi, także ci młodsi, byli chowani na zasadzie "uważaj na siebie, melduj się co kilka godzin, a poza tym rób co chcesz, byle nie wnerwić sąsiadów". To ostatnie nam się nie udawało, niestety :evil_lol: Chyba moje życie to była bajka, od rana do wieczora na dworze (+nieodłączny ryk, kiedy mnie wieczorem zaganiano do domu), bawiliśmy się badylami i kamieniami, dokarmialiśmy okoliczne psy i koty, jak znaleźliśmy nielota czy jakieś owady to też była sensacja. Dziś taki ptak to byłby "na pewno chory" i dziecko nie mogłoby go tknąć... Jak po podwórku biegał owczarek to go łapałam i szukałam właścicieli. Jak okoliczna suczka miała cieczkę i było pełno psów-adoratorów, to je dokarmialiśmy, poiliśmy, głaskaliśmy (i nie cieszyliśmy się popularnością wśród właścicieli suk :diabloti: - co ja teraz doskonale rozumiem, ale byłam mała i głupia). Biliśmy się nieraz, robiliśmy wojny między blokami, nieraz było mnóstwo płaczu - nie pamiętam, żeby jakiś rodzic się pieklił, przychodził na skargę, że Ania uderzyła Jasia. Nie wiem, czy naprawdę czasy są bardziej niebezpieczne czy po prostu media tak bardzo nagłaśniają różne sytuacje krańcowe, że powodują masową histerię wśród rodziców. Nie jestem rodzicem, nie wiem, jak bym chowała swoje dzieci, ale cenię to, że miałam tyle swobody i nauczyłam się żyć w społeczności (dziecięcej :evil_lol:), jestem samodzielna i tak dalej. Jasne, że także dzieci chowane pod kloszem w końcu się tego uczą, tylko że chyba tym "podwórkowym wyjadaczom" jest trochę łatwiej. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja się ostatnio dowiedziałam od pani z dzieckiem, że ten piesek (staruszek Maksiu) ma to coś na głowie (kołnierz po operacji łapy), żeby nie gryzł :loveu: Oczyma wyobraźni już widziałam agresywnego dobka czy asta w kołnierzu "żeby nie gryzł" :evil_lol: [B]Handzia55 [/B]- zgadzam się... Ani jedno, ani drugie nie jest miłe. Mi ta "gówniara" bardzo się kojarzy z patologią, bo bardzo często to słyszę (jako określenie mojej osoby) podczas interwencji TOZowskich u rodzin alkoholików czy ogólnie tzw. marginesu społecznego. Ja wiem, że to znaczy, że wyglądam na młodszą i to w sumie dobrze i takie trele-morele, ale interwencję utrudnia. Mogę mówić na temat policji, praw zwierzęcia i słyszę: "jesteś młodą gówniarą, nic nie wiesz, zamknij się!". Gdy jestem na interwencji ze starszymi wolontariuszami to widzę, że z nimi się liczą, ze mną nie. Nie jest to przyjemne. Tak samo jak "stara baba", to akurat jest paskudne określenie. Ale cóż, obawiam się, że każdy z nas je w życiu usłyszy, bo raczej nikt z nas nie młodnieje...;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='isabelle301']No u mnie jakoś nie spadają z nieba... zawsze je widać. Może dlatego ze nie mieszkam na wsi. Zresztą jak jestesmy na wakacjach - na wsi - też mi nic nie spada z nieba. Na tyle lat - ani jeden spadający pies. Moja teściowa za to kiedyś we śnie miałą spadające z nieba konie[/QUOTE] U mnie nie spadają z nieba, po prostu wybiegają zza rzędów samochodów i rzucają się psom do gardła :p To był pseudo amstaf, nie znałam go, wiecznie zamknięty w kojcu - aż właściciel nie postanowił go wypuścić samopas. Ja byłam z psami na chodniku z jednej strony rzędów samochodów, pies biegł po drugiej stronie i zauważył moje psy zza tych aut. Dla mnie to wyglądało, jakby pojawił się znikąd, nagle wybiegł i ruszył na moje psy. To było tuż przy szkole, ale na szczęście (dla dzieciaków, dla mnie i dla moich psów) pies bał się ludzi. Byłam z TZem, ja ryknęłam, on ryknął, moich psów było więcej, więc pseudo-ast spasował. Ale mało nie zagryzł samojeda i prawie zabił małego psa wielkości pinczera (na szczęście świadkiem był robotnik i zdzielił psa deską). Poza tym, trochę nie rozumiem. Według Ciebie dziecko powinno być do pełnoletności odprowadzane przez mamusię do szkoły? Tak, żeby przypadkiem koledzy je wyśmiali totalnie i żeby nauczyć je niesamodzielności? :p W sumie mogę tylko pogratulować komuś, kto ma tak komfortową sytuację, że nie pracuje i może dziecko odprowadzić, kiedy ono ma np. lekcje na 10 czy 11. Jednak większość ludzi zaczyna pracę o tej 8 - 9, dziecko musi sobie radzić samo i wtedy różne rzeczy się zdarzają. W ogóle nie wyobrażam sobie sytuacji, że mam 8 czy 9 lat i mama chce mnie do szkoły odprowadzić... Oj, domyślam się, jakbym się buntowała i darła, że mnie wyśmieją :evil_lol: Kurczę, jak tak dalej pójdzie, to następne pokolenie będzie niesamodzielne, mimozowate i emocjonalnie upośledzone...