Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Nie tylko dzieci, pies w ogólne nie powinien nikogo gryźć (ani ludzi, ani innych psów), tak samo jak człowiek nie powinien nikogo bić (ani innych ludzi, ani psów). Oczywiście, nie mówię o sytuacji obrony życia czy zdrowia. Każda skrajność jest zła: jak pies ma tendencje do gryzienia ludzi, to powinien być albo pod stałym nadzorem albo... No cóż. Jeśli dziecko ma skłonności do bicia i dręczenia zwierząt, powinno być wysłane do psychologa. Na każdą agresję i zachowanie aspołeczne powinno się reagować adekwatnie. Nie ma, że pies to tylko pies, dziecko to tylko dziecko i inne bzdety :roll:
  2. [B]Sowroneczka [/B]- chylę czoła, naprawdę :) Ja z rodzicami (nie z dziećmi) miałam dwie paskudne sytuacje, gdzie byłam miła, ale miło się nie skończyło. Pierwsza, gdy rodzice szli zagadani z inną para, a mały chłopiec szedł przodem. Nagle, ni z tego ni z owego, podniósł patyk i rzucił we Frotka. Frotek nawet nie zauważył. Ale mnie zamurowało i mówię: "Przepraszam, państwa dziecko rzuciło patykiem w mojego psa. On nic nie zrobi, ale tak nie powinno być". Ojciec dziecka powiedział do syna: "Dlaczego to zrobiłeś? Przeproś panią", na co odpowiedziałam, że nie trzeba przepraszać, tylko zwracam uwagę, bo inny pies zrobi krzywdę... I wtedy wtrąca się matka. "TY GÓWNIARO! Uważasz, że mój syn jest niewychowany?!!!". Zatkało mnie :shake: "Wcale nie rzucał patykiem!!!". Odpowiadam, już ostro, że rzucił patykiem w psa i nawet trafił. Babka do dzieciaka: "NIEPRAWDA! W psa rzucałeś czy obok psa?!". Dzieciak, oczywiście, duka: "Obok...". Matka z triumfem "OBOK RZUCIŁ! OBOK! Czepiasz się gówniaro!". Skończyło się na pyskówie, mąż nie umiał kobiety uspokoić, chociaż próbował. Myślę, że i tak to ona tutaj przegrała, gdybym była jej znajomą, to bym była bardzo zażenowana :roll: Innym razem dziecko (totalnie różowa dziewczynka ubrana we wszystko z Hello kitty) dźgało psa za ogrodzeniem przy parku przez płot patykiem, a tatuś rozmawiał przez komórkę. Kiedy zwróciłam mu uwagę, dowiedziałam się, że to nieprawda, a "te psy są pieprznięte" :p Ciekawe, dlaczego... W każdym razie odpowiedziałam wtedy już niemiło i dowiedziałam się, że jestem: a) pseudointeligentką b) popieprzoną obrończynią zwierząt c) w przyszłości (? byłam wtedy już dawno pełnoletnia) zostanę jakąś ekoterrorystką I inne takie dziwaczne rzeczy. W każdym razie, większość rodziców jest przewrażliwiona na punkcie swoich dzieci. Ja rozumiem oburzenie, gdy ktoś na dziecko krzyczy. Tak samo jest u mnie - jeśli ktoś mi zwróci uwagę w sprawie psa (choć to się raczej nie zdarza), to nie ma sprawy. Ale jeśli ktoś próbuje sam mojego psa ustawiać, wychować, skarcić - to dostaję piany. Wiem o tym, dlatego NIGDY nie karcę za nic dziecka, ale zwracam (grzecznie) uwagę rodzicom. Jeszcze nie zdarzyło się, żeby rodzice po prostu przyjęli fakt, że ich dziecko zachowało się niegrzecznie. Dziecko, jak i pies, jest nieprzewidywalne i w 100% to rozumiem, że może coś zrobić dziwnego. Ale rodzic czy właściciel jest też w 100% za to odpowiedzialny i koniec kropka. A co do mojej koleżanki, co chciała moje psy jako zabawkę dla dziecka... Kiedyś byłam z nią w kawiarni z dzieckiem. Ten zaczął mazać flamastrem (moim, wyciągniętym z mojej torby) po chusteczkach (moich), a potem stole (z kawiarni). Zwróciłam mu uwagę, na co obruszona koleżanka: "daj spokój, umyją sobie!" :p Dziecko też rzucało rzeczy na ziemię, a druga koleżanka podnosiła je. Mówię do niej: daj, schowam, żeby tym nie rzucał. Matka dziecka na to: "nic ci się nie stanie, jak się trochę poschylasz!". Myślę, że bardziej chodziło o to, że ja śmiem coś mówić jej dziecku i się wtrącać w jego wychowanie. Na zasadzie przekory ;) W każdym razie, ograniczyłam kontakty.
  3. [quote name='a_niusia']nasz pierwszy raz jutro^^[/QUOTE] Z trójeczką? :D
  4. Obawiam się, że jeszcze trochę czasu minie, aż dziewczyny się oswoją tak na 100%... A potem zacznie się raczkowanie, podobno dla psów to najgorszy okres życia dziecka ;) Ale się nie znam tak w sumie, tyle co czytałam ;)
  5. [quote name='evel']Nie rozumiem JAK ludzie mogą zakładać, że wszystkie (obce!) psy świata będą lofciać ich potomka. Jakby nie było każdy pies to jednak zwierzę jest, z zębami, pazurami i możliwością ich użycia. U mnie zawsze chcą się z łapami rzucać akurat nie na tego pieska co trzeba, bo Zu pluszaczek dzieci nie lubi, a Raven umiera ze szczęścia gdy tylko jakieś widzi, ale że robi się już wielka i jest czarna to nikt jej nie chce głasiać :evil_lol:[/QUOTE] Moja dwu-dzieciata koleżanka chciała ostatnio, żebym wpadła do niej z psami, "ale tymi, które lubią dzieci", żeby jej synek mógł się pobawić, bo "on tak lubi pieski". Po czym dowiedziałam się, jak jest traktowany jest pies w ich domu rodzinnym (to takie zabawne, jak dziecko łapie psa za ogon, a biedny 50kg pies przed nim ucieka!)... Chyba nie pójdę :evil_lol:
  6. Ależ koteczka jest przepiękna :loveu: Ale obie dziewczyny razem to już w ogóle najlepszy widok na świecie :)
  7. http://www.dogomania.pl/forum/threads/207657-Po-ile-ten-pies-%29/page59 To chyba ten? ;)
  8. [quote name='3 x']nam dzisiaj na porannym spacerze zostało zadane jedno z moich ulubionych pytań: pani: oo jakie duże, pewnie zajmują jede pokój? ja: nie, mają osobne pokoje pani: osobne!?![/QUOTE] Mogłaś powiedzieć, że każdemu kupiliście osobne mieszkanie z aneksem kuchennym i prysznicem :loveu::diabloti:
  9. [quote name='Baski_Kropka']Ja dwa lata temu miałam podobny problem. Przyszedł czas, że zachcieliśmy zamieszkać wspolnie, a zwierzaki były trzy, Baski, od zawsze związany ze mną i życia poza mną nie widział. Kropka w rozdarciu miedzy mną a kotem i mamą i kot - Właściciel mojej mamy :P I też musiałam podjąć decyzję o zostawieniu u mamy Kropki i Bagira :( Baski był szcześliwy szędzie tam gdzie ja, a Kropka była mocno związana z kotem... No i cóż kot i Kropa zostały. Kot po roku odszedł, a Kropka z mamą sobei teraz leżakuje w domu... ale szkoda mi trochę, że nie mam jej ze sobą, bo to pies z potencjałem, mega chętnie i mega szybko uczący się z turbodołądowaniem.... ale przecież nie zabiore mamie Kropki... :P I też widuje ją rzadko. Baski też odszedł w grudniu... no i cóż. Teraz mam czarne wyzwanie pod dachem ^^ Dorosłość nie jest łątwa :P :P :P Czasami chętnie wróciła bym do mamy :D:D :D[/QUOTE] To miałaś podobną sytuację jak ja :) Kropka przeżywała, jak się wyprowadziłaś? Albo jak ją widujesz, to przeżywa potem, że znowu ją "zostawiasz"? No właśnie u mnie jest sunia Luka, mój pierwszy pies, która nad życie wielbi moją mamę. I o nią się nie martwię, fakt, że będzie rządzić sobie mamą na pewno, bo to jest takie sprytne, że szok... Ja czasem jej w łeb dam, za obrożę szarpnę, każę robić "psie pompki" za karę i jest taaaka grzeczna :loveu: A mamę to Lusia sobie okręca wokół łapki, ale też najchętniej z nią przebywa, uwielbia z nią chodzić na spacery i tak dalej. Za byle siad i łapkę dostaje smakołyczki, żadnych sesji szkoleniowych, raj! :p Sen z powiek spędza mi bardziej Chibi. Jest dzikim, autystycznym psem, którego od początku z tego autyzmu wyciągałam. W jej przypadku trzeba się natrudzić, żeby zechciała coś robić - często łapie zawiechy, trzeba ją rozruszać (trochę "na siłę"). Wprowadzić trochę dyscypliny i bardzo dbać o ruch, bo tyje łatwo, a biega niechętnie. To nie jest piesek, któremu rzucasz piłki, a on biega za smaczki i jest super. Jest w sumie "moja" bardziej niż np. Frotek, ja ogólnie lubię trudne psy. Ale z drugiej strony, najbardziej na świecie Chibi kocha Lukę, która musi mieszkać z mamą. Poza tym boi się miasta, a ja właśnie do miasta się wyprowadzam. No i taki mam scenariusz w głowie, że Chibi tyje, chodzi na spacerki ciągle wystraszona i zawieszona, mało biega, dużo śpi... Na pewno jest kochana i wielbiona, na pewno będzie miała się dobrze - w sensie "komfortowo". W sumie nic takiego, niektóre psy tak po prostu żyją. Tylko że ja wiem, na ile ją stać i wiem, że jak się w nią trochę włoży, to ona umie dużo od siebie dać. Hera jest taka, jaki był Twój Baski, więc oczywistym jest, że ją biorę ze sobą. Znowu Frotek też jest zakochany bardziej w mojej mamie, ale za to uwielbia Herę. Idealny scenariusz dla mnie, to byłoby wzięcie Hery i Chibi, a zostawienie Frotka i Luki. Ale znowu - Chibi do miasta nie i bez Luki nie, Frotek bez Hery nie, Hera bez Frotka też nie... Normalnie zwariować można! ;) No i dlatego wybieram optymalny scenariusz, czyli zostawiam suczki i biorę dwa większe psy. Także mamie będzie tak łatwiej. Ale serce boli i pewnie nie raz zachce mi się do domu... ;)
  10. [quote name='Paulina_mickey'][URL]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2200053_zps2170bc08.jpg[/URL] hehe jakie zainteresowane, dla Miji kury to potwory :evil_lol:[/QUOTE] Haha, ona taka malutka ;) Niee, dla moich psów kury to potencjalny obiadek :diabloti: A tutaj Fro i Hercia szaleli: [video=youtube;slIBQeIS9V0]http://www.youtube.com/watch?v=slIBQeIS9V0[/video] I Chibi dostała świra na punkcie patyka ;) [video=youtube;_xLLUVJ4bQk]http://www.youtube.com/watch?v=_xLLUVJ4bQk[/video]
  11. [quote name='klaki91']Ciekawe w takim razie dlaczego moja suka na zaczepkę dużego psa odpowie- i wystarczy że ten pies się zjeży, wyszczerzy zęby, zawarczy, będzie się w nią wpatrywał, a na zaczepke chihuahua czy yorka odwróci głowę, pójdzie w swoją stronę i nie będzie próbowała mu spuścić łomotu za agresję chyba że za bardzo naruszy jej przestrzeń. Ale jak najbardziej oleje mordercze spojrzenia ciskane przez mini pieska i cały zestaw sygnałów, których u psa dużych rozmiarów by nie zignorowała. Moja druga suka, znacznie większych rozmiarów od rudej, również nie spuszczała łomotów psom słabszym od siebie, mniejszym. Ignorowała jak skakał taki do niej podczas gdy większy prowokator od razu ją podburzał i nie pozostawała mu dłużna ;)[/QUOTE] No to cudnie :) Widocznie na to liczą właściciele małych psów, którzy pozwalają swoim psom na atak na moje zwierzaki, bo to takie zabawne. Jako że ja nie mam tylko dużych psów, Luka czy Chibi są może dwa razy większe od yorka, dla nich taki atak jest jak najbardziej na serio. Hera czy Frotek zignorują obcego yorka, ale tego nagminnie szczutego przez ogrodzenie - niestety nie. Panuję nad nimi, jak warknę, że mają równać i zostawić, to to zrobią. Ale chętnie by mu parę piór z tyłka wyrwały i trudno się dziwić. Alergicznie reaguję na wszelką obojętność wobec agresji psa, niezależnie od jego wieku czy rozmiaru. Słyszałam od babć, których mały kundel i york zaatakowały moje psy, że dlaczego moje psy nie mają kagańca!!! Szlag mnie trafił, teraz na ich widok spuszczam psy ze smyczy :diabloti: Oj, jak łapią te swoje maleństwa biedne :loveu: Jako właścicielka i większych i mniejszych psów, uważam, że nie ma różnicy, jeśli chodzi o agresję. Mam teraz na tymczasie 6 kg pieska i jak zaczyna się drzeć na psy to nie pozostaję obojętna, bo on malutki i stary jak świat, tylko dostaje "NIE"+szarpnięcie. Działa. Da się. A co do przesady, oczywiście, że nieraz człowieka krew zaleje, mimo że nic takiego się w sumie nie stało. A czasem jakiś pies się rzuci, ale jakoś to po mnie spłynie. Mi osobiście nie przeszkadzają ani podbiegacze, ani psy luzem, ani dzieci. Ale już rzucający się pies tak, szczególnie, kiedy jego właściciel ma do mnie pretensje o to, że jego pies jest walnięty.
  12. A tutaj Maksiu bez kołnierza :) Szukamy domu intensywnie, ale jakoś nie wierzę, że ustawi się kolejka chętnych... Skoro Tymek czy Sonia, młode i śliczne psy, nie potrafią od pół roku znaleźć domu mimo ogłoszeń :( [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P3020062_zpsddcf5cce.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P3020066_zpseecab85f.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/PwP/P3020098_zpse77aa208.jpg[/IMG] Kochany psiak :loveu: A tutaj Hera z nową ukochaną zabawką - kotem, który miauczy po naciśnięciu :diabloti: Nawet nie próbuje go zjeść, tylko łazi z nim i na nim śpi :cool3: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P3020103_zpse02e18fb.jpg[/IMG] Ech, a w ogóle to mam mały problem, bo mi TZ wierci trochę dziurę w brzuchu o wyprowadzkę... A to oznaczałoby zostawienie Luki i Chibi w domu rodzinnym. Kurczę, myślałam, że jak człowiek dojrzewa do decyzji o wyniesieniu się z domu, to pewne rzeczy przychodzą bardziej naturalnie :roll: Dla mnie wyprowadzenie się nie byłoby problemem, gdyby właśnie nie suczki. Jakoś myśl, że miałabym je zostawić, jest trudna do zniesienia... Chociaż wiem, że mama się nimi świetnie zaopiekuje. Mimo to, głupio tak, nie widzieć jak ukochane psy się starzeją, nie być z nimi na co dzień, widywać je z doskoku. To tak trochę, jakby je porzucić. Z drugiej strony, nie mam na co czekać. Aż odejdą? Przecież Chibi może pożyć jeszcze z 10 lat. Czarne myśli mi się w głowie kłębią jakoś ostatnio, na przekór pogodzie ;)
  13. [quote name='motyleqq']no tak. pewnie właściciele się śmiali, jak ich szczeniaczek od maleńkości przejawiał niefajne zachowania. przecież to tylko szczeniaczek, słodka biała kuleczka. że co, że dorósł? że zrobiło się z czasem gorzej? oj tam oj tam...[/QUOTE] Uwielbiam właścicieli szczeniaków, których bardzo bawi, jak ich piesek na widok większego psa zaczyna się drzeć, chowa się za nogami i dostaje piany ;) Szkoda, że potem dorasta i zachowanie się nie zmienia, bo była taaakie zabawne, że nie zostało przepracowane.
  14. [quote name='FLY']o czym Ty piszesz? jakie pobłażliwe podejście do agresji? Widziałaś w ogóle ten filmik który wrzuciłam? Jakoś sobie średnio wyobrażam, że ten ledwo trzymający się na łapkach szczeniak jest w stanie robić te wszystkie straszne rzeczy, które jednym tchem wymieniasz:)[/QUOTE] Przecież Maron nie o takim malutkim psie pisała ;)
  15. [quote name='motyleqq']cóż, może taki piesek nie jest zagrożeniem dla ludzi czy psów, ale dla siebie samego z pewnością.[/QUOTE] Trochę jest, jak z jazgotem wyleci na ulicy, żeby rzucić się na obcego psa, a auta muszą gwałtownie hamować, żeby z niego nie zrobić plamy... Nie mówiąc o tym, że ugryzienie nawet takiego psa bardzo boli.
  16. [quote name='*Monia*']Nie pozwoliłam nosa wpychać do fotelika a przecież grające zabawki są niebezpieczne dla dzieci i trzeba je przed nimi chronić ;). O dziwo dziecięcych zabawek psy już nie ruszają, tylko na początku robiły na nich wrażenie bo grzechoczą/grają/wydają dziwne dźwięki.[/QUOTE] Haha, u mnie by to nie przeszło, obawiam się, że dziecko zostałoby szybko pozbawione wszelkich zabawek... Szczególnie tych grających :diabloti: Mam takiego kotka pluszowego, miauczącego jak się go naciśnie... Teraz stał się miłością Hery, śpi z nim, chodzi z nim wszędzie, co chwila go naciska, żeby pomiauczał...:evil_lol: Ale fajnie, że się dziewczyny do malutkiej przekonały :) Sama się zastanawiałam, jak moje psy by zareagowały na dziecko.. Znając życie, Luka i Chibi byłyby przerażone, Frotek unikał jak ognia, a Hera bawiłaby się w niańkę, bo ona wszystko niańczy, nawet starego malutkiego Maksia, którego mamy na tymczasie :evil_lol:
  17. [quote name='FLY']No, nie:D ja wiem, że ten wątek jest pełen mocno "ubarwionych" historii, ale tu to się naprawdę uśmiałam;) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=er9LTSJCuK8[/URL] musiało być groźnie, jak taki pies (yyy przepraszam, powalony kundel) "atakował inne psy" ;)[/QUOTE] Mnie nie śmieszy agresja w żadnym wydaniu, nawet najmniejszego yorka. Zajadłe szczekanie, atak, rzucanie się z zębami, kłapanie zębami, dziki warkot, szarpanie na smyczy na widok psa - takie zachowania są niedopuszczalne. Właśnie przez takie pobłażliwe podejście do agresji, ludzie niezapsieni nienawidzą psów. Szczególnie, jak taki yorczek czy maltańczyk wbije im zęby w łydkę. W Australii maltany są najczęściej gryzącymi psami wg O'Heare. Twój osobisty pies nie analizuje, czy ten agresywny jest mały czy duży. Dla niego to bez różnicy, skoro jest prowokatorem. Więc takie małe agresywne coś robi sobie wrogów na ulicy. Nie daj Boże pęknie Twojemu zapięcie w obroży, karabińczyk przy smyczy puści, pies jakoś się okręci i smycz wypadnie z ręki... A akurat idzie ten "odważny maluch". A jaki potem pisk, że przecież mój taki malutki, a ten duży chciał go zaatakować! Mam taką sąsiadkę, którą bawi agresja jej yorka, podpuszcza go, żeby podbiegał pod moją bramę i żarł się z moimi 4 psami, które są od niego większe. Idzie i się śmieje wtedy. Ha, ha, ciekawe co będzie, jak kiedyś nie domknę bramy... Agresja nie jest śmieszna w żadnym wydaniu. A poza tym posty Maron piszą o prawdziwym problemie, jakim jest wycie psa non stop. A to nie jest śmieszne, szczególnie jeśli któryś z sąsiadów ma malutkie dzieci i tak dalej.
  18. [quote name='trabeska'][URL]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2200053_zps2170bc08.jpg[/URL] Tu Hera już układa sobie w głowie plan jakby tu kurkę podejść i na rosół upolować :diabloti: I Nero bidulek chyba przez Herę nieźle wymęczony :cool3: W jakim on wieku jest? Fajny czarnuch :) I fajny banerek, słodkie noski na nim! :)[/QUOTE] Nero ma jakoś 7-8 lat :) Ostatnio go dopadła miłość i go uskrzydla, także się nie wymęczył :diabloti: Jakaś panienka w okolicy ma cieczkę... Próbuje zwiać przez mur, podkop robić, wymyślił nawet, że ucieknie przez kurnik i okno łapą wybił :roll: Dziękować, banerek autorstwa TZa ;)
  19. [quote name='leónowa']Cześć i czołem! Na razie się witam, ale obiecuję, że w wolnej chwili poprzeglądam galerię:lol:[/QUOTE] Witamy :) kalyna - haha, Gandzik i zjadanie plam mnie rozbawił :D Znałam takiego psa, asta, który zjadał dosłownie wszystko, od kawałków plastiku po patyki, gumy do żucia, cokolwiek się w podłożu wyróżniało. To chyba było chorobowe, bo trudno uznać takie zachowanie za normalne... Moje psy najbardziej lubią na spacerach jeść, chociaż w domu też nie gardzą jedzeniem... Tylko Luce zdarza się odmówić miski, jak się napcha smakami na spacerze. Reszta mogłaby jeść bez końca ;) Dasz radę z Sonią :) Kwestia czasu i konsekwencji, a na pewno Ci się uda. U was o tyle ciężko, że brakuje porządnego socjalu, spotykania mnóstwa psów na spacerach. Frotka przestały psy ruszać, odkąd zaczęłam więcej go zabierać w "psie towarzystwo". Przekonał się, że nie są złe ;) Tak samo od znajomej pies, który rzucał się na każdego psa - nie unikała psów, tylko obchodziła je łukiem, karciła wyskoki, nagradzała ładne przejścia i jakoś się uspokoił. Tylko wiadomo, że każdy pies jest indywidualnością i z niektórymi może być trudniej... No i parę fotek ;) Chibi i jej "up!" ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2170014_zps3efb17c9.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2170013_zps0e3448e2.jpg[/IMG] I wizyta u TZa ;) Największą atrakcją były oczywiście kury :diabloti: Ale i Nero zyskał trochę, bo Hercia łaskawie się z nim pobawiła :loveu: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2200049_zps6d31db10.jpg[/IMG] Kury były zachwycone gapiami :diabloti: Nera znają, więc olewają psy ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2200053_zps2170bc08.jpg[/IMG] I rozmazane szaleństwa Hero-Nerowe ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/P2200054_zps81eb6125.jpg[/IMG] Miłego weekendu :)
  20. [URL]http://i133.photobucket.com/albums/q68/paulina_mickey/DSCN1522_zps16456a31.jpg[/URL] Mimika pyska genialna! Za to właśnie lubię krótkowłose psy, widać każde skrzywienie, podniesienie fafla, uniesienie brwi... Po takim psie poznasz wszystkie emocje :loveu:
  21. [quote name='Ty$ka']Źle się wyraziłam ;). Nie zarzucam brak posłuszeństwa Twoich, po pierwsze nie znamy się, a po drugie nie mam zwyczaju tego zarzucać komukolwiek, a po trzecie wiem, że pracujecie i macie wspaniały kontakt :D Chodzi o to, że mój jest ode mnie uzależniony. Od moich decyzji ;). Choć czasem zaskakuje. Czasem. O tototo. Jednak ja lubię tę nieumiejętność. U nas nie jest tak, że piesek nie umie nic robić. Kiedyś był bardziej niezależny, umiał pójść za tropem, znaleźć sobie zajęcie, teraz faktycznie jest to krzątanie się obok, szukanie zajęcia, ale jak go tylko zawołam to jest gotowy na wszystko. Aczkolwiek dzisiaj bawiłam się ze spanielkiem, aportował, uczyłam go sztuczek, a kundel robił wtedy co chciał, wąchał, latał za zapachami, żył własnym życiem. Jednak po pół godzinie mu się to znudziło i od niechcenia zaczął mi się plątać po nogami, wykonywać sztuczki za spanielka i wystarczało mu zwrócenie na niego uwagi, zadowalał się zwykłym spojrzeniem. ;) Tak czy inaczej ostatnio się coś zmieniło u nas. Nie jest absorbujący, bo niezawołany nie będzie się narzucał, ale zauważyłam, że przez ostatnie parę miesięcy co rusz na mnie zerka. Kiedyś taki nie był, umiało go pochłonąć jakieś zajęcie tak, że zapominał, że ja istnieję. Teraz też jak coś robi to na 100%, ale zajęciem u niego teraz jest praca ze mną. Jakakolwiek. A nie np. samotne wąchanie kwiatków. Bo już wspólne wąchanie u niego jest fajne ;). Dla mnie to trochę dziwne, że aż pies się tak zmienia. Nie to, że narzekam, bo lubię to, ale bardzo mnie intryguje i nie powiem, czasem brakuje mi tej niezależności, kiedy nie wiedziałam, czy spuszczając go nie znajdzie sobie zajęcia pt podążanie za sarenkami, szukanie obcych ludzi bez mojej zgody itd :lol: Właśnie - ta utrata indywidualności mnie trochę martwi. Zawsze się zastanawiam jak to będzie. I nawet jeśli przy dwóch da się to poradzić, to w przypadku większej ilości psów nie wyobrażam sobie. Dlatego podziwiam Justynę, że ma tak wspaniały kontakt ze swoimi półnacniakami i każdym północniakiem z osobna, to się nazywa mistrzostwo ;) Inna rzecz, że mój kochany cycek mamusi nie będzie zachwycony na dłuższą metę chyba drugim psem. Na spacerze to nawet jest fajnie, fajnie jest też czasem niemal non stop spędzać czas z Kropką, dostrzegam, że mu brakuje pobratymców, ale widzę też, że jak za długo się zajmuję jakimś innym psem to Morus staje się upierdliwy swoim krzątaniem. Może nie tak jak inne psy, ale dla mnie jako osoby wyczulonej na każdą zmianę jest to dość znacząco wyczuwalne. Owszem, przyzwyczai się za te 3lata do papisia i nie wątpię w jego ojcowanie, ale będzie to zmiana duża. Przede wszystkim dla mnie :P W ogóle Morus jest bardzo wyczulony na ogień (długo szło jego odwrażliwianie na dym z grilla, a wokół my) i wszelkie niebezpieczeństwa ;). Za to aż za bardzo się s.a podczas nocnych spacerów po lesie :p Przyznaję się bez bicia, że teraz nie mam czasu się bawić w to. Ani... no właśnie... nie mam chętnych na udawanie zagubionych. A sama się nie sklonuję. Nawet jeśli - to byłoby to bez sensu, żeby mnie szukał :lol: Bardzo żałuję, dzisiaj nawet rozmyślałam o tym, że brakuje nam tego, właśnie tak rozkminiałam podczas jego tropienia, nie wiem co wytropił, ale stale pracował z nosem przy ziemi. Plus to, że często wynajduje mi koty i jest taaaki podjarany, że kogoś znalazł. Ma to też swoje wady: np. szybko wyczaja inne psy, nawet jak ja ich nie wiedzę. Dlatego przywołanie tu się kłania. Dzisiaj poleciał do jednego, ale na szczęście w połowie drogi się zatrzymał. Ufff, nie miałam ze sobą gwizdka, ale Morus na szczęście jest psem posłusznym w gruncie rzeczy. [/QUOTE] Starzeje się psiak i mądrzeje :) Luka na początku to był straszny głupek, zdarzało jej się ruszyć za sarnami, złapać jakąś zdechłą rybę i mi zwiewać, nie mówiąc o rzucaniu się na duże psy i... traktory oraz koparki. Raz mój inteligentny brat z nią wyszedł to mu zwiała i pognała za koparką z wrzaskiem. Takie to durne było, że szok. A teraz to pies idealny, nie oddala się na więcej niż 5-10 metrów, ciągle zwraca uwagę na człowieka, reaguje na każde słowo :) Dlatego uważam, że im starszy pies, tym lepszy i nie rozumiem, jak ktoś może chcieć papisia :D Co do drugiego psa, to naprawdę jest kwestia przyzwyczajenia. Zawsze jest ciężko na początku, najgorszy jest pierwszy miesiąc, potem drugi już jakoś idzie, choć jest ciężko, a już trzeciego zwykle i pierwszy pies i człowiek nie wyobraża sobie życia bez tego drugiego :) Przerabiałam to trzy razy. Za każdym razem z kolejnym psem byłam rozbita i psy także. Wkurzało mnie więcej smyczy, więcej spacerów, nie mogłam robić tego, do czego byłam przyzwyczajona, bo ten kolejny pies miał inne wymagania i preferencje, wymagał więcej uwagi... Ale po miesiącu już się docieraliśmy, poznawaliśmy. Chibi dobrze zniosła przyjście Frotka, ale już Hery fatalnie. Luka za to nie znosiła Chibi na początku, potem bała się Frotka jak ognia, ale Herę już dobrze przyjęła, chciała się z nią bawić. Frotek zasadniczo nie widzi problemu w innych psach w domu (mój agresor!). Teraz już stado jest "dotarte", bardzo są za sobą, czekają na siebie wzajemnie. Fajnie to obserwować :) Ale stada północniaków to bym nie chciała, choćby mi milion za nie dawali! ;) Kurczę, u was to pełno psów lata luzem widzę ;) Uroczy spanielkowaty, trzeba było go kraść :diabloti:
  22. [quote name='Maron86']Jeszcze 2lata temu bym w życiu nie zadzwoniła żeby odłowili psa bezpańsko biegającego, teraz i owszem. Zmienił się 'hycel', nie ma już w sierakowie kwarantanny (umieralni), w dobrej jest zarąbiste schronisko, w szczecinie jest masa wolontariuszy którzy zaopiekują się psem i mu w razie czego znajdą nowy dom. Jeśli 'właściciel' woli psa puścić żeby wpadł pod samochód lub wkurzał inne psy - trudno, moja cierpliwość dawno się wyczerpała do takiego procederu. Jeśli chodzi zaś o okolicę, nie mogę narzekać. Z jednej strony park, z drugiej strony las, z trzeciej strony drogi rowerowe. Naprawdę jest gdzie psa wybiegać na lince 20m, jednak psa który się wyłącza na słuchanie w życiu nie odważę się spuścić i liczyć że się posłucha. Tak samo psa który jest w stanie zaatakować, chociaż może to dlatego że mój pies jest jednym z większych w tej mieścinie i zwyczajnie samym kagańcem jest wstanie zrobić krzywdę... Pomimo takiej okolicy ludzie wolą psa wyprowadzić na trawnik przed klatką i zabrać z powrotem do domu, 0 spacerów, 0 nauki - ogólnie - czegokolwiek, tylko biegi na flexi i darcie ryja :shake:. PS. Co zrobilibyście gdyby codziennie po x godzin wył wam pies sąsiadów ... od 4lat![/QUOTE] Też się zgadzam. Naprawdę widziałam wiele razy, jak biegającego luzem psy mało nie trafiały pod auto, wręcz byłam świadkiem, jak pies trafił pod auto, szczękę mu złamało, krew była wszędzie... Nie chcę nawet o tym myśleć, do dzisiaj mi niedobrze, jak o tym myślę. Więc warto się dowiedzieć, z jakim schroniskiem gmina ma umowę, i jeżeli jest to w miarę dobry schron - dzwonić, zgłaszać. Trudno, jeśli właściciel nie odbierze, to pies poczeka na nowy dom. W schronie ma szansę na nowych właścicieli, na ulicy ma nikłą szansę długo pożyć. Wybór wydaje mi się oczywisty. A co do tego wyjca, dzwoniłaś na policję?
  23. Piszesz serio? Jeśli Twój pies Cię "obroni" przed ludźmi to możesz mieć z tego tytułu niezłe kłopoty, od mandatu po odebranie psa. Pies nie powinien być agresywny ani wobec psów ani wobec ludzi. Nie może też szczekać na psy! To objaw złego wychowania. Jeśli chcesz się czuć bezpieczniej, to kup sobie gaz pieprzowy. A pies ma być ułożony tak, żeby nikomu krzywdy nie zrobił, inaczej będzie skazany na kaganiec i nadzór do końca życia. Rozumiem, że skoro ma jedno jądro, Twój pies jest wnętrem? Rozważ jego kastrację, bo to dla psa niebezpieczne. Poczytaj o tym: [URL]http://www.vetopedia.pl/article376-1-Wnetrostwo_u_psow.html[/URL]
  24. [quote name='sleepingbyday']u mnie tez jest mnóstwo luzem, sporo na smyczy - ale jakoś problemów nie ma. no, mój tymczas i jedna taka suka są awanturnikami.[/QUOTE] Nie ma problemu, dopóki taki "luźny" pies nie zostanie potrącony przez samochód, pogryziony przez innego psa, do którego się doczepił albo nie spowoduje wypadku, bo ktoś nie chcąc psa przejechać, właduje się w inne auto. I to nie są wizje wyssane z palca, mam u siebie na tymczasie psa, który biegał luzem po mieście i walnęło go auto - otwarte złamanie łapy :roll:Nieraz te psy się ciągną stadem za moimi psami, dopóki nie sprawdzą, czy któreś nie ma cieczki :shake: Ja przechodzę przez ulicę, a one się ładują pod auta, jeden staje na chodniku, drugi przechodzi, więc ten też przechodzi, ale się wystraszy i zawraca... A mi się aż niedobrze robi, auta trąbią, a psy łażą jak jakieś lemingi :roll: Już nie mówiąc o obszczekiwaniu ludzi i wystawaniu pod klatkami, gdzie suka ma cieczkę. To jest realny problem, realne zagrożenie i owych psów i ludzi (tych w autach np.)... [B] LadyS[/B] - musiałabym do nich napisać, jak u nich to wygląda. Z policją dobre ;)
  25. [quote name='Beatrx']jak będziesz dzwoniła i pytała to nie zapomnij zapytać o kierowcę, który będzie wracał;) kierowcom w sumie nie ma się co dziwić, zwłaszcza jeśli odpowiadają za stan autobusu. wystarczy, że raz kogoś zabierze, kto stwierdzi, że pieseczek nie będzie na podłodze siedział, właduje go na siedzenie, zostawi całą masę kłaków i potem kierowca jest uprzedzony do psiarzy.[/QUOTE] Jasne, ale też mogą powiedzieć o tym, żeby stanąć przy wejściu czy z dala od siedzeń, a nie warczeć i kląć ;) Dzięki za rady :)
×
×
  • Create New...