Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. 2 godziny? :diabloti: To jaka ja jestem, skoro w wolnym czasie spacery zajmują mi czasem do 8 godzin dziennie? (Chodzę na dwie raty - suki, pies, suki, pies, suki, pies :evil_lol:). W ogóle sąsiadki obserwujące z ławeczki moje kursowanie z burkami mają niezły temat do plot - "ci to już zwariowali do reszty, trzy psy mają, pewnie bogaci, co za durni ludzie"... :cool1: Słyszałam już to nieraz niestety :roll:
  2. Przykro mi :-( Te malutkie zwierzątka stanowczo za krótko żyją..
  3. [quote name='...::Basia::...']Ja osobiście bardzo polecam labradora tylko oczywiście nie moze go brać osoba która jest zapracowana i nie ma czasu dla psa bo on nie będzie sie wtedy dobrze czuł, trzeba również dać mu duuuuużo ruchu ponieważ u nich łatwo o nadwagę i nie podrzucać im jedzenia ze stołu "bo on taki słodziutki" A co do huskiego to u nich też musi być bardzo duuuzo ruchu i jeśli ktoś prowadzi tryb życia siedzący to niech sie na te 2 rasy nie decyduje:cool1: Ja tak od siebie polecam jeszcze Berneński pies pasterski i yorka:loveu::loveu::loveu:[/QUOTE] Tak jak sądziłam, chyba znasz tylko kilka ras i cały czas nimi operujesz :diabloti: Czytałaś, że chłopak chce psa na dwór, do budy? Labek do budy? Zastanowiłaś się nad tym? York do budy to już w ogóle jakaś abstrakcja. To może ja polecę japońskiego aibo albo świnkę morską, jeśli już mamy rzucać różnymi absurdami :evil_lol:
  4. [quote name='camelek']Może i yorki nie są głupiutkie, ale z pewnością absorbują czas i uwagę jak nie jeden niemowlak. Kiedyś musiałam takiego przez osiem godzin przypilnować, to prócz zabaw z nim, uciszania skomlania pod drzwiami wyjściowymi, pocieszania, że pani niedługo wróci, przekonywania, że nie może ciągle mi siedzieć na kolanach i przepraszania za to, że go wyniosłam do innego pokoju, nic nie zrobiłam. Zdecydowanie są to psy stworzone do rozpieszczania, a nie zawsze ma się na to ochotę.[/QUOTE] O matko. Gdybym zostawiła swojego psa do przypilnowania komuś i tak by się zachowywał to bym się ze wstydu spaliła :roll: [B]...::Basia::...[/B] - a znasz w ogóle jakieś mniej popularne rasy? :evil_lol: Yorecki, labecki i berneńczyki - toż to szczyt mody teraz. Bigle wychodzą, bo "głupie" i "za dużo żrą", haski się znudziły. To teraz berneńczyki rzucili na pożarcie masom. Ale kariera jorków mnie dobija zupełnie. Dzisiaj szłam za taką pokraką w typie - i pokraka to niezłośliwe, pies był po prostu szpetny, nieproporcjonalny i tak dalej, pewnie kupiony z kartonu za kilka stów. Oczywiście na flexi był i ani to wyminąć, ani przejść dalej, bo do moich suk podłaził (szłam za paniusią w szpilach i pieseczkiem)... Dziennie w drodze na uczelnię mijam około 10 jorecków, z czego większość prowadzona na flexi przez dziewczynki do lat 12 najwyżej. Albo widzę je na mieście, ubrane w mniej lub bardziej dziwaczne stroje, wiadomo jak wyglądają właścicielki. Trudno nie wyrobić sobie stereotypowego myślenia, skoro nie znam ani jednego joraska z normalnym właścicielem :cool1: Btw. Wyobrażacie sobie spacer z psem w szpilkach? :diabloti: Co by się stało, gdyby jakiś inny pies zaatakował takiego minipsa albo jakby on wyśliznął się z obroży? Szpilki są niestabilne, ani psu pomóc, ani za nim pobiec... Brrr.
  5. [quote name='PrinceZZ']U mnie na osiedlu mieszka głupia baba która ma dwa psy. Yorka który jest tak spasiony że ledwo chodzi i sznaucera który ma w tej chwili prawie 3 lata. Sprowadzili się parę miesięcy temu. Psy na naszym osiedlu kiedy widza albo raczej słyszą tego sznaucera wpadają w dziki szał. Mój pies który z natury jest super zabawowy i do rany przyłóż również. Jak go słyszy to rzuca się na smyczy jak jakaś dzika bestia. Co się okazało? Pies został zabrany od matki po 3 tygodniach , wychowany przez tego Yorka i do tego ci ludzie mieszkali w domu gdzie nie miał on kontaktu z innymi psami i nawet ludzmi! Alez ta kobita narzekała i lamentowała jak to inne psy sa beznadziejne i ciagle rzucają sie na jej biednego pieska. Dodam że jej piesek aniołkiem nie jest, gdyż atakuje wszystkie psy i ludzi rownież , ale tego to ta kobita akurat nie widzi. Kiedy usłyszała gorzką prawde , że to ona jest winna temu że jej pies zachowuje się tak a nie inaczej , że atakuje inne psy , ludzi i jakoś inne potrafią sie bawić miedzy sobą a on nie to sie obraziła wielka dama i przestala mówić dzień dobry :cool3: Skoro bywają tak beznadziejni ludzie to jak te psy maja sie zachowywać normalnie?[/QUOTE] Wiesz, nie wiem jak to jest, może masz rację - ale z własnego doświadczenia, kiedy na moje osiedle "wprowadziłam" Frotka... To dostawał łupnia od wszystkich psów, z natury zabawowych i milutkich, tych co to "nic nie zrobią, chcą tylko się przywitać". Moje suki znają te psy i jest ok - ale na Frotka się rzucały, aż mi oczy na wierzch czasem wychodziły, bo nie myślałam że ten czy ów Filip czy Maksio mogą być tak agresywne... Ale faktem jest, że w mojej okolicy wszystkie psy (głównie samce, często latające luzem - jest ich z 20) pojawiały się jako szczeniaki. Od początku ustalała się tu hierarchia, są jak takie rozproszone stado - każdy zna swoje miejsce. No a suczki to one lubiły, wiadomo. Jak przybył młody, ok 2 letni, w dodatku dość spory samiec, i to prowadzony zawsze na smyczy - tak że Kubusiom, Feniksom czy innym Fuksom nie mógł oddać, bo ja mu nie pozwalałam - to zrobiły sobie z niego psy ofiarę do ustawiania. I Frotek jest teraz agresywny do psów - a co się dziwić, skoro każdy mój spacer zaczynał się i kończył od ataków okolicznych jazgotów? Kij zawsze ma dwa końce. Pewnie psy tej kobiety są faktycznie źle zsocjalizowane, ale z waszymi również coś nie tak, skoro na sam szczek psa się rzucają i dostają szału... To trochę nienormalne i nie ma tu wytłumaczenia, że tamten jest dziwny. Mój pies dostaje szału na widok spaniela i nie uważam tego za normalne ani dobre, mimo że ma prawo, skoro tamten mu się rzucił do szyi. Spaniel "głupi", ale mój też "głupi", że tak reaguje i dlatego pracujemy nad tym...
  6. Biedna Sarcia z tym brakiem ruchu... Ale wyrobi się. Bardzo się cieszę, że jest już u Ciebie! :p Co do strachu przed wodą, mój pies też tak ma. Rozwiązałam problem wilgotną gąbką - namoczyłam go nią, troszkę szamponu, a potem też gąbką je spłukałam. Nie ma wiele wody, można to na ręczniku zrobić... Ja musiałam psa choć trochę wykąpać, bo był brudny jak sto nieszczęść a pierwsze co zrobił to wpakował się ze swoimi dredami, kurzem i smrodkiem na kanapę :diabloti:
  7. [B]Labradoorcia[/B] - ale czego Ty oczekujesz? Że powiemy "o taaaaaak jasne, husky super pies na podwórko!"? No nie, bo nie jest. Labradora nie pozwolisz, bo masz, więc poznaj kogoś kto ma husky'ego i zrozum jak bardzo te psy nie są dostosowane do trzymania w ogrodzie. Lab na pewno nie. Husky na pewno nie. Malamut na pewno nie. W ogóle pierwotne mają ogromne tendencje do ucieczek i trzymanie ich w ogrodzie może potrwa... Miesiąc. A potem psa ni ma. Ozdobniaki, psy krótkowłose (wyżły, asty) na pewno nie... Z tym lasem - dobra, ale nie piszemy o Tobie, tylko o Twoim chłopaku i jego rodzinie, o której napisałaś - będą wychodzić do lasu i puszczać psa luzem. Pewnie żeby wybiegał się sam? Będą się z nim w coś bawić, coś z nim robić, ćwiczyć? Młody dojrzewający pies wykorzysta chwilę nieuwagi, żeby sobie zwiać. Jeśli mu się uda kilka razy, łatwo mu się to utrwali i będzie próbował zwiewać z posesji. I dostałaś konkretną radę: zaproś chłopaka na wątek. Pokaż mu te zdjęcia, które Ci wysłałam. Ma internet? Wyślij mu linki na gg, przecież ręka Ci nie odpadnie, a go od oglądania nie rozboli głowa. Proszę, wybij mu tego husky'ego z głowy, bo będą się wszyscy ze sobą męczyć... No, chyba że nagle zainteresują się canicrossem czy innym sportem :evil_lol: Ale w to nie wierzę. [B]***kas[/B] - Labradoorcia nie ma za bardzo wpływu na wybór psa przez chłopaka. Rzeczywiście najlepiej jej podesłać te rasy, które nadają się bardziej, może go przekona... [SIZE=2] [B]Ja bym bardzo na serio uwzględniła hovawarta[/B]. Ale najlepiej sunię i wybrać najspokojniejszą z miotu. Szczerze mówiąc, podstawowe szkolenie psa podwórzowego to powinno być minimum... Szczególnie, że Twój chłopak chce psa dużego.[/SIZE] [B]A może nowofundland?[/B] Te psy dobrze znoszą chłód, a dobrze zsocjalizowane będą łagodne i spokojne... O, a [B]leonberger[/B]? Też pies spokojny, nadaje się na towarzysza spacerów i spędzanie czasu na dworze. Tylko wszystkie te rasy są ok pod warunkiem, że nie będą pozostawione same sobie, luzem, przez całe dnie same, dostaną minimum szkolenia...
  8. Ja to bym cały słownik mogła napisać :evil_lol: Luka - Lu, Lulu, Lusia, Lunia, Punia, Lusiek, Lucyferia, Pucia, Pućka, Spłuczka (Luka-Puka, Luczka-Spłuczka - czyż nie genialne skojarzenia mojego brata? :diabloti:), szop, szopik, szopiciątko (:cool1:), puchacz, sówka, sóweczka, osiołek... Te ostatnie przez puchatość i wyraz pyska :razz: Chibi - Chii, Chi-chi, Chibs, Chibusia, Czips, Czipsik, Czicza, Bunia (wtedy się mylą z Luką, na którą mówię Lunia :cool3:), pyskacz, wredziol, mysza, szczurek, jaszczura, ruda małpa, kurczak, ogonek... Frotek - Fro, Froś, Frotyś, Frotuś, Frolic, Frotylda, Frotunia, Frociasty, wiewiór, biały/bioły, dureń (pieszczotliwie :razz:), łajza, wiejski głupek, kula sierści, sierściuch, kudłacz, facet... Długo tak wymieniać :diabloti: Na sunie mówię: dziołchy, suki, suczki, kobity, baby jedne, a na całe stadko: sfora, sforka, kundle, ekipa, dziki, buszmeni...:cool1:
  9. Mi tam obojętne, czy pies się załatwia komuś do kuwety, na dywan, na kanapę czy pod stołem :evil_lol: Nie mój pies i nie mój problem w tym akurat przypadku. A yorków nie lubię właśnie ze względu na fatalne wychowanie większości ze znanych mi jorasków. Ale to się tyczy większości małych psów, puszczanych luzem, bo nic nie zrobi, jazgoczących na duże psy i tak dalej..
  10. Pies w lesie nie może być puszczany ze smyczy, bo może zostać odstrzelony. Poza tym husky mają silny instynkt myśliwski i w którymś momencie zwieje za zającem/sarną i pewnie nie wróci. Moim znajomym pies w typie husky uciekł na trzy dni... Wrócił z martwą sarną w pysku. Tropił ją do upadłego... Husky szczerze mówiąc średnio nadaje się na psa podwórkowego, ze względu na to, że te psy mają niebywałą zdolność do ucieczek. Wspinaczka po siatce/płocie, podkop pod ogrodzeniem, wyśliźnięcie się przez lekko uchyloną furtkę to dla tych psów nic. Ktoś tutaj opisał przypadek swojego husky'ego, który jakimś cudem uciekł z łańcucha (tego łańcucha też nie komentuję nawet...) i pozagryzał sąsiadowi kury... Daj chłopakowi do poczytania te strony, które podała Gabryjella, albo zwyczajnie zaproś go na wątek. Może zainteresuj go canicrossem, dog-trekkingiem, jakimiś innymi sportami psimi? Pokaż zdjęcia z zawodów... (linki: [URL]http://www.kakastavihusky.com/video.htm[/URL] [URL]http://www.dwiekorony.pl/husky/canicross.php[/URL] [URL]http://www.biegi.pl/aktual/cani1.html[/URL] ) Niech zobaczy do czego ludzie "wykorzystują" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) te psy. Może wtedy zrozumie, jak wymagająca jest to rasa. Oczywiście wspaniała, ale wymaga wiedzy i zaangażowania, a nie gadania: "to taki piękny pies, ma taki dziki wyraz pyska, chciałbym takiego mieć". Słyszałam to wiele razy, a potem właściciele trzymali psy na łańcuchach "bo są takie głupie, skaczą, uciekają, zagryzają lisy i zające". Co do labradora na dworze - to musi być naprawdę przemyślana decyzja i duży nakład czasu na socjalizację psa, szkolenie. Pies mieszkający na dworze jest poza zasięgiem właściciela. Ktoś może go rozdrażnić przez ogrodzenie, może wrzucić petardę lub rzucić czymś w psa. Właściciel często nawet o tym nie wie... Czyli ten pies byłby raczej w kojcu, czy cały dzień latałby po podwórku? Może pisałaś, ale nie doczytałam, a teraz nie będę grzebać w wątku ;) Wiesz, ja znam jednego rodowodowego laba mieszkającego w ogrodzie. Ma budę i tak dalej. Nie znam bardziej niestabilnego psychicznie psa. Rzuca się na wszystko, szczeka non stop, jest agresywny do psów (pogryzł mojego psa). Właściciel robił tak, jak przewidujesz, że będzie robiła rodzina Twojego chłopaka - miał pieska tak o... Po prostu. Wychodził z nim, spuszczał go, pies robił co chciał, potem na smycz i do domu. W okresie dojrzewania ten pies był nie do zdarcia, makabra, uciekał, skakał na ludzi, ciągnął jak oszalały. Wiadomo - lab pies pracoholik, wymagał ułożenia i w ogóle, a koleś sobie wziął łagodnego labradora bo laby są fajne i w ogóle, no i chciał dużego ładnego psa, bo małe to nie psy i tak dalej. No i wyrósł z niego agresor, zdziczały, z fatalną sierścią (raz uciekł temu kolesiowi... spotkałam go. Najpierw go rozpoznałam, ale uznałam, że to chyba nie on a jakiś bezdomniak... taką fatalną miał sierść, rzadką, sztywną, powycieraną. Potem okazało się, że to jednak Moris...:shake:) i w ogóle, jak to się mówi, "głupi". Nie łapie kontaktu z człowiekiem, żyje obok. No bo tak się nauczył, nikt go nie pokierował. Żal psa, bo miał potencjał, chciał pracować, a koleś potrafił mu tylko założyć na szyję kolczatkę i fundować krótkie spacerki i przebieżki przy rowerze po asfalcie (przy tych przejażdżkach pies rzuca się na wszystkie inne z charkotem)... Nie no, wiadomo, że to moje odczucia wobec tego psa, u Twojego chłopaka mogłoby to wyglądać inaczej. Ale jak słyszę "labrador trzymany na podwórku" to od razu przypomina mi się ten znajomy i mam ochotę krzyczeć "nie, tylko nie toooo!" :evil_lol: Wydaje mi się, że jakikolwiek pies trzymany na dworze wymaga o wiele więcej pracy. Właściciel nie kontroluje go cały czas, ani też nie kontroluje czynników na psa wpływających. Tak wymagające psy, jak husky czy labrador, mogą przez to stać się bardzo kłopotliwe u ludzi, którzy nie chcą go szkolić, tylko brać na spacer i spuszczać w lesie. Nie zapominajmy, że lab to pies myśliwski, a niewychowany może także znaleźć sporo rozrywki w uciekaniu za zwierzyną i tropieniu tejże...
  11. [quote name='groszek83'][URL]http://img190.imageshack.us/img190/7132/dsc00901mp.jpg[/URL] te kudłate to jednak mają swój urok:loveu:;) Moje jakieś tam instykty pogoni mają np. Miś i kotecki= nie dam rady odwołać:roll: ale nie jest to coś nie do przeżycia. Ostatnio Miś zwiał mi w lesie bo poprostu coś go zafrapowało więc poszedł:evil_lol: wrócił po 5 minutach mojego nawoływania ale nie krzyczałam tylko pochwaliłam, to było coś koło 2 miesięcy temu i od tej pory sie nie powtórzyło.Czasem przymierza sie do małego ataku na koze czy owce ale wtedy bynajmniej nie klikam i jakoś żyjemy:evil_lol: Może Frotek po swoich przejściach tak już ma;)[/quote] E, takie odbieganie, odchodzenie w łąkę i wracanie po chwili też mnie nie rusza :cool1: Tylko on był tak blisko tych saren, wręcz je osaczał - nie jestem pewna, nie widziałam z daleka, ale był o wiele zbyt blisko. Dla psa to strasznie podniecające - pogoń, "dorwanie sarny", osaczanie jej, znów pogoń... Mógłby pobiec za daleko, wpaść pod auto, zgubić się i nie wrócić, bo zapędziłby się na nieznane tereny itd... Lub co gorsza złapać tą sarnę. A poza tym powrotu z ucieczek raczej nie nagradzam, żeby pies nie potraktował tego jako nagrody za ucieczkę (jak Chibi swego czasu :cool1:). Nie powinnam była zareagować tak jak zareagowałam, ale cała się telepałam i tak jakoś samo wyszło, że dostał ochrzan...:roll::cool3: No, pewnie tak ma, na widok saren dostaje po prostu świra, wierzga, usiłuje się wyrwać itd... :shake: Dlatego koniec biegania luzem :diabloti: [B]evl[/B] - no nie? :cool3: jest taka słodka, że człowiek prawie zapomina jaki to wredziol jest :diabloti:
  12. Kochany maluch... Jak to maluch :loveu: Dziękujemy za pozdrowionka :diabloti:
  13. Super takie pola bez zwierzyny, zazdroszczę :cool1: U mnie jak nie ludzie, to psy, jak nie psy, to sarny... Dzisiaj jeszcze doszły kury łażące po terenie, gdzie Frotka chciałam wybiegać :roll: Chyba pora wyprowadzić się na Księżyc :evil_lol: Jeszcze coś komórkowego :diabloti: [IMG]http://img190.imageshack.us/img190/7132/dsc00901mp.jpg[/IMG] [IMG]http://img3.imageshack.us/img3/4688/dsc00938cd.jpg[/IMG] [I]Szkolimy się? :loveu: Czyli że żarełko?! :multi:[/I] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/7282/dsc00936mw.jpg[/IMG] "Foczka" i jakiś KTOŚ w rogu (z miną [I]no to dasz coś do żarcia, hę?[/I]) :diabloti: [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/2017/dsc00931x.jpg[/IMG] "Leżeć" - Luka wyszła tu jak jakiś wypłosz :evil_lol: [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/1580/dsc00924ur.jpg[/IMG] A dla pańci już miejsca nie ma...:roll::diabloti:
  14. E, do Karolinki to ja mam daleeeko, a tam koło Opolanina to rzut kamieniem z uczelni :cool3: Sprawdzę, może mają Acanę. Moje psy jedzą na dzień tyle, co Gacek przez długi czas :evil_lol::evil_lol: Haha, to Ci Gacek w fajny sposób informację przekazał :diabloti:
  15. Trzymam, w DT Sara będzie bezpieczna... Jeśli się uda to będzie super!
  16. Słodki uśmiech :loveu:
  17. Ale te psie dokładają do tego sporo :evil_lol: Ja już nawet się nie wściekam, gdy wchodząc na trawnik po kupę mojego psa wdeptuję w trzy inne...:roll:
  18. Jeeeeeee :multi::multi::multi: Ale ja wiedziałam że tak będzie, haha :evil_lol: To masz dwoje rozrabiaków, zmień tytuł galerii :diabloti:
  19. [quote name='karola&gacek']Gackowi znów się odwidziała karma :mad: Od dwóch dni nic nie je i wychudł strasznie :shake: I musze wam powiedzieć, że w moim mieście jest Acana! :multi::multi::multi: Normalnie przeżyłam szok a ją zobaczyłam w zoo Natura :cool3:[/quote] Zoo Natura to to w Karolince? :eviltong: A Acany nie ma tam koło Opolanina, "Wszystko dla psa i kota" czy jakoś tak? ;) Ja tam kupuję ciastka dla potworów... I w Rossmannie czasem są fajne rzeczy i niedrogo :cool1: Ale karmę (też Acanę, RC jest beee) zamawiam przez neta, 18 kg się opłaca (dla moich żarłoków starcza na miesiąc :diabloti:)
  20. Jednocześnie zwierzyna też nie znika z pola widzenia, więc pies będzie ją gonił do upadłego :cool3: Frotek goni dopóki widzi... A Chibi goni, a potem tropi. Ona w ogóle by nie wróciła, gdyby pobiegła za zwierzyną... Imageshack się buntuje więc zdjęć na razie nie będzie :diabloti: Edit: trochę z komórki i podrasowanych z nudów w photo scape, bo serwer przez chwilę współpracuje ;) [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/4066/luso.jpg[/IMG] Sprawdzałam możliwości programu :) [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/2821/czips.jpg[/IMG] ;) [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/9329/dsc00920l.jpg[/IMG] Frotek-dodo :diabloti: [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/3265/dsc00939p.jpg[/IMG] "Foczka" - sztuczka podpatrzona u kogoś z dogomaniaków ;) [IMG]http://img190.imageshack.us/img190/1402/dsc00921cr.jpg[/IMG] [I]No to wycieeraj te łapy jak musisz...[/I] Dobranoc :razz:
  21. Dziś specjalnie tam polazłam, ale pełno ludzi blisko było, więc z fotek nici :evil_lol: Bo tam wchodzić nie wolno i wolałabym, żeby nikt nie widział, że tam włażę :cool1: A w tygodniu czasu nie będę miała, więc sobie poczekacie :diabloti: Też uważam, że większości osób bardziej wyobraźnia płata figle niż duchy :evil_lol: Mój dom to niezły zabytek, ma 118 lat około, codziennie przechodzę też na spacer nocą koło baaardzo starego cmentarza (okolica fajna - droga, po prawej cmentarz, po lewej jakieś trawniki, pusto...:cool1:) - ale jakoś duchów jeszcze nie spotkałam :cool3: Oprócz tego, co mnie obudził i dziwnych wydarzeń po śmierci dziadka, ale to pisałam już. Co do cmentarza to w ogóle fajna historia, bo jak naprawiali jego mur, to rozwalili kilka nagrobków i użyli do naprawy...:roll: Nie ma to jak profanacja, ech.
  22. Jaka szczęśliwa Lusia na śniegu :loveu::loveu::loveu:
  23. [B]Sylwia K[/B] - dziękować :loveu: [B]karola&gacek[/B] - pozytywnie (pochwały, smaki itd), ale nie klikerowo (3 psy i kliker ... taa :evil_lol: Klikerowo uczyłam paru rzeczy Frotka, ale suki razem chodzą na spacer i to byłoby bez sensu...). No i u Frotka niestety czasem musi być awersja, bo bardzo lubi rzucać się na psy i na to nie działają żadne smaczki i inne rzeczy :roll: No, instynktu nie zwalczę, dlatego pozostaje linka :shake:
  24. To źle założyła :evil_lol: Do mojego Frotka też ktoś popuścił labka ze słowami: "zobacz, piesek, piesek!". Mój był na smyczy i wyraźnie powiedział labkowi, że piesek-piesek chętnie by go zjadł. Na szczęście do konfrontacji nie doszło. Jeżeli pani sama napuściła swojego psa na drugiego, to cóż... Trzeba się liczyć z czymś takim. Szczególnie, że GameBoy pisała, że suka bez żadnej komunikacji wpadła na jej sukę - żaden mój pies nie uznaje wbiegania na niego bez CSów, nie po łuku itd, każdy by odgonił takiego natręta... No i w sumie nic się nie stało, labka "dostała pouczenie", trudno nie powiedzieć, że zasłużone, bo sama się o to "prosiła"...
  25. [B]yoshiyuki - [/B]Czyste pola czyli jakie? :diabloti: Ja bym potrzebowała takie bez zwierzyny zupełnie, ogrodzone i tym podobne :cool3: Dziś Frotek mnie dobił po prostu. Ostatnio mam jakąś złą psią passę, ciągle coś jest nie tak, cały czas się cofamy - a to Luka znów się rzuca na haszczaki, mimo że już było lepiej, a to Chibi zaczyna się stawiać do psów, mimo że ona psy uwielbiała i kochała... I tak w kółko. A Frotek przeszedł dziś samego siebie. Puściłam go na sekundę luzem - żeby porzucać mu jabłko. Nakręciłam go na nie, puściłam na chwilę i rzuciłam... No i tyle psa widziałam. Zwiał sobie. Pierwszy raz coś takiego się zdarzyło :shake: Najlepsze, że zwiał rowem koło rozkopanego byłego torowiska... Ciągnie się on około 300 m, a nawet więcej. Na końcu jest kopalnia wapienia - maszyneria straszna, wiecznie huk i trzaski stamtąd dochodzą. Kto by się spodziewał zatem, że w tym durnym rowie będą... sarny? :roll: Serce mi stanęło, gdy widziałam tylko przemykające rude plamy... a wśród nich biała - Frotek. Bo co jak co, ale pogoń to coś najatrakcyjniejszego. Od tropu psa odwołam, od ptaków też, ale od saren... W ogóle biedne zwierzaki, na pewno przerażone tym durniem były :roll: Zniknął mi z oczu, więc biegłam za nim tym rowem, wołałam, znów biegłam, potem pole, znów wołałam...:shake: Wrócił po 15 minutach chyba. Brudny, z rzepami w sierści... Makabra jedna wielka. Rozpłakałam się oczywiście :diabloti: i go sklęłam strasznie (nerwy puściły niestety:cool1:). Nawet go na smycz nie zapięłam, odwróciłam się i zaczęłam wracać tym rowem. Szedł przy nodze o dziwo i nawet nie usiłował świrować, chyba mój przekaz mimo wszystko do niego jakoś dotarł :diabloti: Na szczęście nic żadnej sarnie nie zrobił, ale co biedne musiały przeżyć... Szlag by to. I tak pan Frocisław zarobił sobie na linkę do końca życia i zapewne kaganiec bez przerwy :shake: Nie wiem, może mnie ten pies zwyczajnie przerasta? Czasem już mi ręce opadają... On ma potencjał, ale nie umiem go jakoś wykorzystać. I tylko coraz to nowe problemy - agresja do psów, ucieczki, nadpobudliwość... Może gdyby był moim jedynym psem, to byłoby łatwiej, a tak... Ech. Koniec dołowania się :diabloti: Kilka fot jeszcze: Panna Lucyferia, zwana szopem, w modnej peruce z rozbabranego ringo :evil_lol: [IMG]http://img525.imageshack.us/img525/663/im000249.jpg[/IMG] [IMG]http://img210.imageshack.us/img210/5924/im000250.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/2970/im000251.jpg[/IMG] Dobranoc :p
×
×
  • Create New...