Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Vilyen']ja dlugo planowalam wzięcie pieska. Przejrzałam "Gratkę" i znalazłam tam ogloszenie o treści - "Szczeniaczki, suczki, tylko dla ludzi, którzy naprawdę kochają zwierzęta". Od razu wiedziałam że tam pojadę:) Mafi mieszkała w stadninie koni razem z siostrami i rodzicami. Kiedy przyniosłam ją do domu, mama krzyknęła - "To mial być mały piesek":P A mój tata na to - "No, ale przynajmniej wygląda jak pies":)[/QUOTE] Czy Twój avatar przestawia Mafi właśnie? Jeśli tak, to śliczna jest :loveu:
  2. [quote name='Apbt_sól']a ja Wam powiem ze takie w zoologach sprzedaja...[/QUOTE] Kolce chyba powinny być dostępne tylko po okazaniu specjalnego papieru od szkoleniowca :roll: Bo to przerażające, jak łatwo je kupić i to źle dobrane. Nie jestem przeciwko używaniu w określonych przypadkach, ale 3/4 ludzi używa kolczatki źle i to rzeczywiście jest spory problem...:shake:
  3. Zakazać kolczatki bo ktoś źle ją używa, zakazać TTB bo ktoś je wychowuje na "morderców", to może zakażemy dzieci mieć, bo mogą wyrosnąć na złodziei i gwałcicieli? Wiem, że to bardzo szerokie, a może i niestosowne, porównania, ale prowadzą do tego samego - że nie ma znaczenia, czy coś jest zakazane czy dostępne, tylko liczy się ludzka świadomość. Ktoś nie użyje kolczatki, to będzie psa lał kijem po tyłku. A jak to nie pomoże to wymyśli coś nowego, ciągnięcie za uszy, podnoszenie do góry za ogon czy różne takie dziwactwa. Ludzie są pomysłowi i kolczatka to małe piwo w porównaniu z ich wyobraźnią. Na tym wątku tysiąc razy było opisywane dobre użycie kolczatki. Gdzie ma być założona, kiedy użyta, w jakich momentach. To o czym piszesz nie dość, że zdarza się nieczęsto, to jeszcze chodzi tu o ciągły nacisk - czyli, jak pisałam, używanie kolców zamiast obroży, na szyi, gdzie kolce wbijają się przy każdym ruchu psa. Normalnie kolczatkę zakłada się wyżej, nad obrożą, chyba an1a nawet dawała zdjęcie, jak dokładnie. Pies jest przypięty do obroży normalnie, ale jeden karabińczyk jest przy kolczatce, by użyć jej w razie ataku. Iwona, "polecam Ci" wzięcie sobie dużego, agresywnego psa, który na widok psów lub określonego typu człowieka wpada w amok i robi wszystko, żeby się wyrwać i "wroga" wyeliminować. Może wtedy zrozumiesz po co są kolce. A że ludzie źle i powszechnie używają kolczatki - to głupota ogromna, fakt. Ale nie przekreśla kolczatki jako narzędzia szkoleniowego.
  4. Normalne, moja młoda też nie chciała :shake: Jutro będzie już lepiej o wiele :p
  5. Ja płaciłam tyle samo :p Biedna Dianka, najgorsze są pierwsze dni... A potem tylko będzie szczęście, że problem z cieczkami i tym podobnymi już z głowy, że nie trzeba bać się nowotworów i ropo i tak dalej :lol:
  6. [quote name='Iwona77']Niestety dowiedziałam się dziś również przy okazji tematu o przypadku kiedy pies nosił regularnie na spacery kolczatke, w miejscach nacisku wytworzyły się guzki - zgrubienia i jeden po kilku latach przyjął złośliwą postać! Pieska nie dało się już uratować! coraz więcej faktów przemawia do mnie za [B]nie![/B][/QUOTE] Czyli była źle dobrana. Pewnie używana jako obroża, założona nisko na szyję, a pies był oduczany na niej ciągnięcia. W takich sytuacjach też jestem na nie. Nie uznaję dawania psu kolców, bo jest duży, bo będzie duży, bo ciągnie lub może kiedyś będzie ciągnął lub coś równie głupiego, dyktowanego mądrościami ludowo-osiedlowymi. Ale kolczatka to narzędzie szkoleniowe i właściwie używana może poprawić znacznie komfort życia i właściciela i psa, szczególnie w przypadkach agresji.
  7. Miałam podobnie :lol: Kiedy brałam swojego psa z ulicy, a był kłębkiem kołtunów, dawałam mu te 8 lat... Okazało się, że nawet roku nie ma, tylko sfilcowana sierść nadawała mu wygląd staruszka :evil_lol: Wygląd psiaka jest mylący, szczególnie takiego zaniedbanego z ulicy...
  8. [quote name='Rinuś'][I][B]Zmierzchnica,ale jest wiele dużych hodowli z tradycją,które są bardzo szanowane itd...wiem, że nie zawsze duża hodowla to dobra hodowla,ale nie można też generalizować, że mała to ok, a duża to zła... Ja znam hodowlę, gdzie w mieszkaniu mieszka Dog Niemiecki,Golden,2 czy 3 labradory...no i są ciągle szczeniaki... I to jak dla mnie nie jest ok... A sąsiedzi mają juz ich po dziurki w nosie...[/B][/I][/QUOTE] Ja patrzę pod kątem psów, a nie szanowania hodowli czy tradycji... Jeśli psów jest naprawdę dużo, to czy wszystkie ich potrzeby psychiczne i fizyczne są spełnione?... Wątpię w to, po prostu człowiek fizycznie by nie wydolił, żeby takim psom zapewnić dość zajęcia, ruchu itd. Nie twierdzę, że każda taka hodowla jest zła, ale gdybym miała brać z takiej psa, to trzy razy bym się zastanowiła, mimo wysokich ocen psów czy ich super eksterieru. Piszę o swoich odczuciach oczywiście, jako laika ;) Wolałabym psa z mniej renomowanej hodowli, ale takiej, o której wiem, że psy mają dużo ruchu, świetny socjal, a właściciel jest pozytywnie zakręcony na punkcie swoich psów - i robi coś z nimi dla przyjemności, trenuje sporty, wychodzi na długie spacery itd. A tej hodowli w bloku, cóż, nie komentuję :roll: Bo to masakra jakaś. Szczególnie, że rozmnażają te najbardziej popularne rasy i nie tak kłopotliwe (w sensie agresji i braku posłuszeństwa), więc trudno tam zobaczyć jakąś pasję, a nie chęć łatwego zarobku...
  9. [URL]http://images46.fotosik.pl/217/587ea16da70a2623.jpg[/URL] To zdjęcie jest genialne! :lol: Przyczajony tygrys(ek)...:evil_lol:
  10. [B]gorszek83 [/B]- dzięki :diabloti: Oj, wiem, że uparte... W końcu tego wariata z pół roku już mam :evil_lol: Na początku, jak na przykład nie chciał wrócić do domu ze spaceru, to kładł się na chodniku i ani be, ani me - chodzimy dalej, no chyba głupia jesteś, że mam gdzieś wrócić? :roll::evil_lol: Albo gdy chciał, żebym go spuściła - zachodził mi drogę, skakał na wysokość twarzy i gryzł lekko w ramię :crazyeye: W życiu tak rozpuszczonego psa nie widziałam :evil_lol: Ale już się nauczył tego i owego...:razz: [B]Sylwia K[/B] - przytulenie śpiącego Frotka grozi utratą nosa :evil_lol: No bo jak pańcia przytula... To pewnie chce się podgryzać! :diabloti: A "grzeczna" Luka ostatnio bardzo mi daje w kość... Była najbardziej karna ze wszystkich, więc na spacerach bardziej się skupiałam na młodzikach, a jej wiele wybaczałam, nie egzekwowałam wszystkiego, bo a to Frotek znów kopie dziurę, a to Chibi wyrywa bo poczuła trop... No i teraz Luś się rozpuścił :diabloti: I musimy trooochę nad posłuszeństwem popracować...:cool1: [B]yoshiyuki [/B]- dokładnie, spojrzenie które ma być słodziutkie i bardzo znaczące... "daaaaj miii tooooooo żarcieee" :diabloti: [B]Talia[/B] - hehe, dziękujemy :loveu: [B]Cavy[/B] - ta słodkość to pozory, pozory :evil_lol: Komórkowe (brak słońca, a to wyklucza użycie aparatu :roll:) z odpoczynku pospacerkowego: [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/379/dsc00973e.jpg[/IMG] (Chibi pod kanapą, jakbyście nie zauważyli :evil_lol:)
  11. [URL]http://i33.tinypic.com/2zogc2t.jpg[/URL] Super się komponują czerwone szelki z jego kolorem sierści :loveu:
  12. [quote name='Greven']Ja mam dwie czekoladki, Mama ma tego pręgowanego (i sukę, którą jej zostawiłam wyprowadzając się), a reszta psów u mnie to nie moje, tylko do adopcji ;) Icuś już dawno, dawno temu znalazł nowy dom ;)[/QUOTE] Greven, ja tak nieśmiało, bo może to drażliwy temat... Ale pamiętam, że miałaś jeszcze bullka, Gizma, kiedyś trafiłam na Waszą galerię i bardzo mi się spodobał. Co z nim? :oops:
  13. [B]Labradoorcia [/B]- tak tylko pisałam, bo jednak hovek to kawał psa :evil_lol: Ostatnio jednego spotkałam na ulicy i nie powiem... Zrobił na mnie wrażenie. Nie myślałam, że aż takie duże są :cool3: Wiesz, ja jestem przeciw husky'emu na podwórko z jednego prostego powodu - zdolności i skłonności do ucieczek. Wybieganie tego psa to naprawdę trudna sprawa, nie dlatego, że się nie da, tylko dlatego, że spuszczenie go to ruletka. Nigdy nie wiesz, czy nie wyskoczy Ci zając z lasu, a spotykałam już zające i sarny w takich miejscach, że trudno uwierzyć ;) Nie wierzę, że taki pierwotny pies o bardzo silnym instynkcie oleje zwierzynę albo świeży trop. Może naprawdę szkolony od małego, ale to też dużo zależy od osobniczego charakteru. Są takie haszczaki, którym nie w głowie ucieczka - mało ich, ale są. Większość jednak przejawia duże ciągoty do tego. Można kupić psa, licząc na to, że akurat on będzie taki fajny i posłuszny, ale skoro wie się, że to rzadkie - to po co? Żeby uciekł i nie wrócił?(Przytaczałam historię haszczaka znajomych, który wrócił po trzech dniach, bo tropił nieszczęsną sarenkę...) Albo żeby go całe życie nie spuszczać, bo ucieka? Na lince haszczaka trudno wybiegać, nie każdy lubi i chce aportować. Zwykły spacer z chodzeniem i rzucaniem zabawki na pewno nie zmęczy psa, który spokojnie dziennie przebiega kilkanaście kilometrów. Husky są raczej stworzone do nieustannego biegu, wysiłku typowo fizycznego, a nie tak psychicznego. Nie twierdzę, że nie potrzebują tego drugiego - ale u nich jednak przeważa potrzeba wybiegania się, eksploracji terenu itd. Powiesz, że przecież nie każdy pies jest męczony codziennie i żyje całkiem szczęśliwie - owszem. Ale ten husky będzie na dworze. A podkop/przeskoczenie/wspięcie się po płocie czy ogrodzeniu dla tej rasy... No cóż. Może dwie minuty zajmie. Chyba, że psa będzie się trzymać cały czas w zadaszonym kojcu, a wychodzić z nim jedynie na spacery, ale dla to jednak nic fajnego dla takiego psa, te 3-4 godziny spaceru i 20-21 godzin bezruchu... Podsumowując, haszczaki to psy pierwotne. Uwielbiają eksplorować nowe tereny, przebiegać wiele kilometrów, tropić zwierzynę. Ciężko je zmęczyć. Niewybiegane, a nawet i wybiegane, tylko że znudzone, same zaspokajają swoją potrzebę ruchu i eksploracji. A ucieczki to dla nich pestka i mają do nich ciągoty. Zostawione same sobie dość szybko dziczeją (był na dogo przypadek suczki w typie, którą oddali właściciele, bo mimo że mieli ją od szczeniaka w ogrodzie właśnie, to zdziczała i właściwie nie podchodziła do nich, tylko na żarcie...). No chyba nie powiesz, że taki pies nadaje się na psa podwórkowego?... Moim zdaniem hovek to lepszy wybór. Szkoda, że chłopak nie chce psa większego - one zwykle wymagają mniej ruchu, są mniej szczekliwe, mniej skłonne do ucieczek, bardziej też zrównoważone i mniej pobudliwe. Moim zdaniem świetnie by im pasował leonberger i jego bym polecała najbardziej. Większość psów stworzonych do życia i stróżowania na dworze to zwierzęta duże... Te średnie/małe były raczej do polowań, pasienia, towarzyszenia itd. [B] Rinuś[/B] - duże hodowle to wg mnie dość chora sprawa. Bardziej nastawienie na produkcję szczeniąt niż na kontakt z psami, bo na to zwyczajnie nie ma czasu...:roll: A chyba hodowca powinien właśnie być pasjonatem, uwielbiać swoje psy, znać je, chcieć coś z nimi robić. Ale jak, skoro jest 20 gąb do wykarmienia i trzeba posprzątać, nakarmić, a ma się też swoje życie przecież. Nie ma czasu, żeby każdemu psu choćby te pół godziny poświęcić...:roll: furciaczek - ten agresywny lab, o którym pisałam, był właśnie kupiony do stróżowania :roll: Znam sporo posokowców, które są trzymane na dworze, mają krótki spacer raz dziennie i tyle... Pytanie: po co? Po co brać cholernie wymagającego psa myśliwskiego, żeby potem nie mieć czasu nawet na pół godziny biegania? :shake: A potem setki ogłoszeń: zaginął husky, zaginął posokowiec bawarski, zaginął beagle. Bo też te psy najczęściej giną... Są wymagające, mają silny instynkt, a ludzie o tym nie wiedzą i w lesie piesek fruuu... I nima. :roll:
  14. :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Ale cudo! To jeden z piękniejszych mixów, jakie widziałam :loveu: Gratuluję obu psiaków :diabloti:
  15. [quote name='Greven']Dzieci potrafią działać zespołowo, są wtedy przerażająco skuteczne :diabloti: Zaskoczyć, naskoczyć, podeptać, przycisnąć i zalizać pitbullim zwyczajem, a na mordach i w oczach "kocham cie kocham cie kocham!". Jeśli chodzi o przezwiska, to przypomniało mi się, jak moja sąsiadka, kobietka już starsza, długo nie mogła spamiętać (a może dosłyszeć), że Tanga to [B]nie[/B] Danka :evil_lol: Inne psy też przerobiła po swojemu, np. Gizmo to był Dyzma (ewentualnie To Białe Brzydkie, Świnia... chodzi oczywiście o bullteriera ;) ), Axa - Maks, Koks - Maks, Weron - Nero, Junior - Niunia (tu szczególnie utrafiła, 32 kg mieszaniec pitbulla z amstaffem). Imiona koni w ogóle nie zapadają jej w pamięć, więc cylkicznie mamy Siwego, Grubego, Ogierka, Gniadą / Gniadego, Tę Dużą, Malutkiego, Kasztana, Chudą, Kulawego itd.[/QUOTE] Słodkie :loveu::loveu: No, moja babcia podobnie, zapamiętała imię tylko spanielki mojej cioci - Luna. Tak więc Luka to Luna, Chibi to "ta druga", a dokładniej "ten drugi" (bo po co uwzględniać płeć, skoro to [B]tylko [/B]psy?), a Frotek - "po co wam trzeci pies?!" :diabloti:
  16. [B]***kas[/B], chyba jednak troszkę za bardzo się unosisz ;) Psa chłopak, a nie Labradoorcia, ma wziąć za pół roku, jeszcze nawet nie zadecydował co do rasy, także skąd mają wiedzieć, z jakiej hodowli go chcą? :evil_lol: Także uważam, że husky to zupełnie chybiony pomysł, a każdy inny bardziej nadający się pies będzie wymagał ogromu pracy. Ale Labradoorcia mówi, że są tego świadomi - miejmy nadzieję, że to prawda... [B]Labradoorcia[/B] - hovki też nie należą do najmniejszych. To silne psy, duże - psy ważą nawet ponad 40 kg (w jednych źródłach pisze, że do 41, w innych - 45). Dlatego też mówiłam o suni, mniejsze są i nie tak trudne... Ale mimo wszystko to niełatwe psy... A jeśli już wybierać między labem a huskym do ogrodu, to prędzej lab, to będzie "mniej szkodliwe dla otoczenia"...
  17. [quote name='Greven']Tanga - Pynia, Perełka, Perełcia, Córka, Pituś, Wariat. inni mawiali na nią: Cegła, Czekoladka, Twixi. Łapa - Łapiszon, Szonek, Córeczka, Dureń, Hodowla Myszy. inni: Małpa, Okurwieniec. Zwracając się do obu na raz używam nazw - Córki, Dziewczynki. a z ust innych ludzi, którzy mają doczynienia z parką, słyszę zazwyczaj: "ZEJDŹCIE ZE MNIE!!!!", "NIE SKACZ!!!" albo "ZABIEŻ JE!!!" :diabloti:[/QUOTE] Dobrze, że nie "RATUN... AAAARGHHHH!!!" :evil_lol::evil_lol: O, córeczki też u mnie się pojawiają :cool1:
  18. [URL]http://img39.imageshack.us/img39/2481/dscf6060v.jpg[/URL] Jaka słodka Lusieńka :loveu:
  19. [quote name='***kas']no jak tak można? :crazyeye:Spaniele się nie podobają! koniec świata! :diabloti: do tej pory cockery uwodzą swoim spojrzeniem a la kot ze shreka. A to kawał charakteru i popędu do ogarnięcia. jak dla mnie pies masakra-nigdy wiecej spaniela u mnie w domu. :roll: Ale te "głupie" rasy, to rasy, modne, spaniele, jorki, dalmaty. :shake: przykre bo psy dla pasjonatów trafiają w ręce laików. I potem mamy mega agresywne spaniele, szczekliwo-jazgotliwe jorki w różu...itd itp.[/QUOTE] Spaniele to podpsy :evil_lol::evil_lol: E, ja nie znoszę też sznaucerów i nigdy nie chcę i nie chciałam mieć :cool1: A teraz, kiedy mam prawie-sznupowatego średniaka, tym bardziej :evil_lol: Biedne są te "modne" psy. Pamiętam jak oglądałam niedawno jak zaczarowana labka, który był luzem, olał moje suczki i przynosił panu na spacerze zabawkę. A to powinna być przecież norma, coś co cechuje laby, a nie niesamowite zdarzenie :diabloti: [B] badmasi[/B] - lat 80 nie mogę pamiętać :oops: ale bardzo możliwe,że to wtedy był ten "wysyp" spanieli. Moja rodzina też dała się na spanieli wzrok nabrać :diabloti: i mieszkają ze swoją terrorystką już kilkanaście lat. Gryzieni do krwi często, bo akurat suka ma chlebek i brak chęci do oddawania go...:roll:
  20. [quote name='Balbina12']to znaczy,że pies jest radosny a nie niewychowany,mało inteligentny:cool1:Nie wiem z kąt u was tyle negatywnej energii co do rasy yorkshire terrier:cool1:[/QUOTE] To chyba jest radość specyficzna dla yorków :evil_lol: Jako nadgatunku psów :diabloti: Ale serio, ja nie mam nic do yorków jako takich. Rasa jak rasa, nie podoba mi się, bo jest "przeozdobiona", to mój gust akurat. Ale zaszły mi za skórę przez swoje zachowanie. To psy o silnym charakterze i wyglądzie maskotki, dlatego ludzie sobie z nimi nie radzą i jest jak jest... A jest niewesoło jak ci taka flexi-jorka wyleci z jazgotem, a pańcia nie potrafi używać blokady. Pamiętam, jak jakaś pani opowiadała o swojej jamniczce. Że śpi w szafie i wtedy nikt nie może do pokoju wejść bo gryzie, że agresywna, że humorzasta... Jak można z takim psem mieszkać w jednym domu? :-o No ale to był efekt boomu na jamniki, kiedy ludziom się wydawało, że krótkie łapy=pies kanapowy. I mieli w domu tyrana, nie mogli sobie przecież wyobrazić, że mały pies może mieć silny charakter i sobie porządzić. Zresztą, do dziś istnieje np stereotyp, że spaniele są głupie. Nie wiem, czy pamiętacie tą modę na cocker spaniele, to chyba w 90 latach? Było ich dużo, każdy miał spaniela, każdy chciał spaniela. Tylko, że jakoś nie każdy przeczytał, że spaniel to pies myśliwski, wymagający szkolenia :cool1: Wiele było pogryzień, ucieczek, już nie mówiąc o tych wrodzonych zachowaniach spanieli, jak pilnowanie rzeczy itd. I zostało to powszechne mniemanie o głupocie spanieli :roll: Obawiam się, że w ten sam sposób "głupie" są yorki i laby. Przez nadprodukcję, brak wychowania, nadmierną ilość, po prostu człowiek styka się z nimi na każdym kroku i widzi niewychowane i strasznie upierdliwe psy. Trudno je potem lubić i uważać za "mądre"... Btw. spaniele z wyglądu mi się bardzo nie podobają :cool1: Nie wiem czemu, tak jak setery itd :cool3:
  21. [URL]http://i43.tinypic.com/2i9qotz.jpg[/URL] Słodkie :lol: To na bierzmowanie się uczy? :hmmmm: Nie zazdroszczę, ja nie musiałam nic robić :diabloti: Katechezę przedmałżeńską też już odbyłam, przynajmniej na papierku :evil_lol:
  22. Ale cudnie, jesiennie .. :loveu: Aż mi żal, że jutro cały dzień siedzę na uniwerku i nie mogę z psiakami wyjść na dłużej.. :cool3: [URL]http://images36.fotosik.pl/104/2c2b35f0e83b51a7.jpg[/URL] Genialne :loveu::loveu:
  23. O brudzie to nie słyszałam jeszcze, ale pewnie za plecami coś nie coś ktoś powiedział już nieraz :evil_lol: Tak jak Chibi naszczekała na babkę zza bramy (:mad::mad::mad: nie ja byłam z nią na podwórku :cool1:), a baba stwierdziła, że "nienormalni ludzie mają trzy psy i specjalnie je denerwują, żeby atakowały ludzi" :roll: Ciekawa teoria, nie powiem... Może skorzystam :diabloti:
  24. [quote name='wilczanda'][B]zmierzchnica,[/B] to "buszmeni" mi się spodobało.:evil_lol:[/QUOTE] Noo i pasuje do nich jak ulał :diabloti:
  25. [quote name='smallpati']ee tam... Moje 98% butów to obcasy, z psem też biegam (dosłownie biegam) w obcasach ;) kwestia przyzwyczajenia. A jeśli chodzi o atak na psa (mój pies całkiem mini nie jest bo 8 waży :evil_lol:) to też przeżyłam z obcasami, nie wywaliłam się i byłam w stanie psa obronić, tak więc się da :p[/QUOTE] Ła, normalnie szacuneczek :crazyeye::cool3: Dla mnie to niestety abstrakcja, na lato to mało w zwykłych klapkach się na spacerze z Frotkiem nie zabiłam :evil_lol: Ale obcasy jako broń :diabloti: ciekawa propozycja :cool1:
×
×
  • Create New...