Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. O ile się nie mylę, z jamnikami można trenować agility :) Pamiętam zdjęcia z toru z jamniczką - ale to chyba był jamnik króliczy/miniaturka, dawno je widziałam... Ja też preferuję raczej psy bardziej "sportowe", choć nigdy nie miałam okazji nic na poważnie ćwiczyć ze swoimi burkami - ech, te małe miasta :roll: Ale jamniki jakoś mnie fascynują, lubię charakterne psy :evil_lol: E, na razie to ja sobie mogę pogadać, na łbie mam 3 kundliszony :diabloti:
  2. Czy to akurat ja jestem dziwna, że uwielbiam jamniki i chcę kiedyś takowego mieć? :evil_lol:
  3. [B]groszek83[/B] - Frotek to cyrk na czterech łapach :diabloti: [B] Nikita89[/B] - dziękujemy :loveu: [B] karola&gacek[/B] - ja tam lubię psy w wersji medium :evil_lol: Duże to za duże, ale małe są dla mnie za delikatne. My z Frociastym mamy podobne charaktery i stąd wiecznie się sprzeczamy co do pewnych spraw...:diabloti: Noo, rano kundliszcze chodzą w trójkę, ze mną i mamą, bo nie wyrobiłabym na pociąg o 6.51 :evil_lol: I piłeczkowa Lusia sprzed kilku dni ;) [IMG]http://imgcash5.imageshack.us/Himg44/scaled.php?server=44&filename=im000257.jpg&xsize=640&ysize=480[/IMG]
  4. Fakt, wygląda na spore psisko ;) Wspaniale by było, jakby trafił do bardziej "uświadomionego" domku, który by z nim coś robił, bawił się w szkolenie itd. Z tego co piszesz, to ma ogromny potencjał... Ma jakieś ogłoszenia?
  5. [URL]http://i36.tinypic.com/j0h0n9.jpg[/URL] Jesienny Tofik :loveu: Z ogrodem mam niestety to samo :evil_lol: Mam dwa orzechy, które jak tracą liście (zwykle nie stopniowo, tylko w ciągu jednej wichury:diabloti:) to nic tylko iść i sobie tymi grabiami w łeb dać :cool1:
  6. [quote name='taks']na 3 suki wołam zbiorczo "baby" albo "dziewczynki" ale sprawa się skomplikowała bo od miesiąca doszedł chłopak:evil_lol:. Co prawda na "baby" też reaguje , zwłaszcza jak zwołuje towarzystwo do misek ale jakoś mi głupio... Chyba zmienię na "banda";)[/QUOTE] To ja idę na łatwiznę i wołam "psyyyyyyyyyy!" :evil_lol:
  7. [B]Iziss[/B] - cieszę się, że chcesz o swojego psiaka zadbać, że chcesz coś z nim robić :p Wcześniej nie chciałam Cię w żaden sposób urazić, tylko uświadomić, że niestety dawka ruchu dla Twojego psiaka jest niewystarczająca... Ja bym na Twoim miejscu robiła tak - najpierw kazała Cezarowi wykonać kilka komend - niech będzie siad, leżeć, łapka czy tam obrót (najłatwiejsza komenda do nauczenia w sumie ;)), a w nagrodę - wymęczyła go na posesji, rzucając mu aport czy bawiąc się piłką, tak jak lubi. Potem dopiero na spacer, nawet jak jest ledwo żywy :razz: Nie będzie miał siły się rzucać ani szczekać. To może być krótki spacer, bo Wasz psiak pewnie nie ma zbytniej kondycji na razie. Chodzi o to, żeby poznał nowe zapachy, zwiedził okolicę, zmęczył się psychicznie właśnie w ten sposób - eksplorując otoczenie. Mam podobny problem do Twojego z psem. To znaczy, moje Frocisko nie szczeka na ludzi, ale rzuca się na psy. Na spacer chodzę z nim w kagańcu - bardzo szybko się przyzwyczaił do niego, a tak lubi spacery, że polubił i kaganiec ;) Ja się czuję bezpieczniejsza, ludzie tak się nie gapią głupio, raczej ze zrozumieniem, nawet jak burczy czy szczeka. Zdarza mi się psem szarpnąć jak próbuje atakować - nie przejmuj się w takim momencie, że ktoś krzywo spojrzy. To Twój pies, Ty go wychowujesz, a zawsze znajdzie się znawca, który Ci powie, że "masz robić tak i tak, a tak nie powinnaś", nie ma co się przejmować. Poza tym na widok psów czy czegoś, co mój pies może obszczekać, odchodzę nieco dalej - kilka-kilkanaście metrów - i każę mu wykonywać różne komendy (podstawowe, wyżej wspomniane, to siadanie, leżenie, podawanie łapki) i nagradzam za wykonanie wyjątkowo pysznymi smakołykami (czytaj: kiełbasą:diabloti:). Zwykle jeśli tamten drugi się nie rzuci, to Frotek skupia się na mnie, ale jeśli tamten się drze, to cóż, jest gorzej. Ale pracujemy, i to się liczy! ;) Ja z Frotkiem robię tak, jak Ci pisałam wcześniej - najpierw ćwiczymy komendy na moim podwórku, potem Frotek biega za piłeczką (uwielbia to) i mi ją przynosi, a potem idziemy na spacer. Potem mam z nim spokój na pół dnia, chowa się za kanapą i śpi ;) Podobnie robię z suczkami, tylko że one są lepsze w stosunkach psio-psich i je mogę puszczać na polance spokojnie, żeby się pobawiły ze sobą czy poprzynosiły mi zabawki. Jeśli mimo to obawiasz się trochę spacerów, wybieraj pory mało uczęszczane, wczesny ranek i tak dalej. Zwykle spotyka się wtedy mniej ludzi - ale kilku się zawsze spotka. To mniej pobudzające dla psa niż ciągłe "dzień dobry, dzień dobry", ale dobre ćwiczenie. Bo omijanie ludzi cały czas problemu nie rozwiąże tak czy siak... Spacery to także super okazja dla obu psiaków na zacieśnianie więzi. Wspólna eksploracja terenu to namiastka polowania. Fajnie by było, gdybyś miała kogoś, kto wyjdzie z Tobą i obydwoma psami, bo wtedy one poczują się stadem i nie będzie między nimi takich starć. Możesz mi wierzyć, ja mam trójkę potworów :evil_lol:
  8. [B]yoshiyuki[/B] - widok nieszczególny, gdy obawiasz się, że Ci zaraz zleci na głowę :evil_lol: Ano zmieniłam, bo tamten to był taki na szybko ;) Za dużo tych burków, trudno je zmieścić do takiego małego banera :evil_lol: [B] Sylwia K [/B]- Frotka drugie imię powinno brzmieć "skoczność" (albo "najbardziej powalony wcielony diabeł na świecie") :diabloti: Jednym susem przeskakuje moją bramę (1,5 m), bez rozbiegu. Wskakuje bez problemu na wszystkie kładki, pnie, murki. Ostatnio ćwiczyłam z nim "oprzyj się" na może metrowej barierce. Zamysł był taki, że pies się oprze o nią i opierając się będzie szedł wzdłuż niej na tylnych łapach... No cóż, zamysł zamysłem, Frotek Frotkiem :diabloti: Na "no dalej, dalej" burknął, warknął, wskoczył na tą barierkę (2 cm szerokości jakoś :cool1:), balansował przez kilka sekund, zleciał na drugą stronę (całe szczęście była trawa... ale wierzcie mi, gdyby była przepaść - też by skoczył :evil_lol:), odwrócił się, zaburczał, znowu skoczył, znowu balansował, zeskoczył tym razem na moją stronę... :roll::diabloti: Potem ćwiczyłam to z nim przytrzymując go, żeby jednak NIE skakał na nią, tylko się opierał :evil_lol: Kilka fotek z dziś :evil_lol: [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/4868/im000260.jpg[/IMG] Buszująca w listowiu :p [IMG]http://img190.imageshack.us/img190/5044/im000262.jpg[/IMG] Leżąca wśród listowia :diabloti: [IMG]http://img190.imageshack.us/img190/3053/im000263.jpg[/IMG] Walka o patyk... [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/2706/im000264.jpg[/IMG] ...przegrana przez Chibi oczywiście :cool3: (W tle Luka-poszukiwaczka najmniejszych patyczków :diabloti:) Luka zawsze mnie wzrusza tym, że jak Frotek i Chibi się tłuką o jakiś konar czy gałąź, to ona z zawziętym wyrazem pyszczka atakuje najmniejszą wystającą gałązkę, urywa ją z dzikim pisko-warkotem i odbiega podrzucając ją, jakby wyrwała ją młodym dzięki niezwykłej sile, a nie dzięki temu, że nawet nie zwrócili na nią uwagi...:evil_lol:
  9. [quote name='elmira']5 lat to piękny wiek dla psiaka z typowej wsi. Moja cała rodzina mieszka na wsi i zachowania, jakie spotykam w stosunku do psów są szokujące. Pies musi sam się wyzywić, wychować. Kara śmierci za zagryzioną kurę. psiak wielkości cziłałka na łańcuchu od spłuczki w kibelku(ale szczeka i żyje, więc jest git!) Pies do tych 5 lat, to jeszcze oki, starszy dostaje kołkiem w łeb i bierze się nowego. Nie ma żadnego nadzoru nad rozrodem. Pocieszne kuleczki w budzie, to norma, potem te psiaki leżą rozjechane po drogach. Wszytsko to przez to, że tak łatwo o psa. Szczeniaki jakoś sie upchnie, a potem co z nimi bedzie, nikogo nie obchodzi.[/QUOTE] Dokładnie...:shake: Fakt, trzeba zmieniać świadomość, trzeba budzić wrażliwość w dzieciach. Ale te dzieci będą dorosłe za te 10-20 lat. Ile w tym czasie psów się przewinie przez wsie, umrze w męczarniach? :roll: I z tym nic nie możemy zrobić. Dołujące. Zresztą... Taki tekst, kolesia z "prawie-wsi", czyli części mojego miasteczka, gdzie mieszkają osoby "z wiejskim rodowodem". Gadaliśmy o psach, o tym, że on nie lubi ich i tak dalej. Nie lubi, ale!, nie wytrzyma jak ktoś się znęca nad zwierzęciem. Taki on dobry. Szkoda, że jego pies przez całe życie wisi na krótkim łańcuchu przy budzie. Kiedy powiedziałam, że na wsiach nie mogę znieść tego szczekania psów, powiedział: no ale wiesz, mój inaczej szczeka na obcych ludzi a inaczej na kury za płotem! Nawet nie chcę wiedzieć, jak bardzo ten pies jest sfrustrowany...:-( [B]*kleo*[/B] - w Twoim poście najważniejszy jest fragment "dostają takie kości praktycznie codziennie" ;) Jeśli były tak karmione od początku, to się do tego przyzwyczaiły. Widocznie wiedzą, że kości trzeba jeść wolno itd. A gdyby tego się nie nauczyły, to by wcześnie zdechły zwyczajnie i o tym by zapomniano...
  10. [URL]http://i35.tinypic.com/hvt9ir.jpg[/URL] Jak super razem wyglądają :lol: A Kubuś tak bez smyczy? Samopas, czy z właścicielem? Btw. śliczny jest, taki szorściaczek malutki :loveu:
  11. [B]Iziss[/B], nie masz pod nickiem napisane "bardzo wrażliwa osoba, która bardzo kocha swojego pieska". Nie twierdzę, że masz psa głęboko w tyłku. Za to twierdzę, że nie poznałaś specyfiki rasy, nie wchodziłaś no fora o labradorach, nie byłaś na spotkaniach z przedstawicielami rasy i nie masz o niej pojęcia. Wybraliście psa z rodowodem, żeby wykluczyć ADHD? Czyli wzięliście 100% labradora - [B]pracoholika, psa myśliwskiego, stworzonego do wielogodzinnej pracy[/B]. A nie łagodniutką maskoteczkę rodem z fundacji "Pomocna łapa". Labradory do pracy przewodników są selekcjonowane, wiele odpada właśnie przed nadmierną żywiołowość. Prawdziwy labrador to ADHD właśnie. Pies stworzony do pracy, aporter. O mocnym charakterze, skłonnością do dominacji, ale też POTRZEBĄ współpracy z człowiekiem! "Polecono wam psa" - któż wam takiego psa polecił?... Ja bym poleciła buldożka francuskiego albo cavaliera, na pewno nie labka... Dostałaś konkretne rady, a co z nimi zrobisz to Twoja sprawa. Moim zdaniem powtórka ze szkolenia dla Cezara. Bo zrobi krzywdę małemu pieskowi i będzie masakra.
  12. Lusia jaka cierpliwa :loveu: A to małe jakie biedne :-( Co jej jest? Jakieś łysinki widzę... Ma swój wątek? Piszesz, że "kilkugodzinna", może ma już dom? ;)
  13. Ależ piękny szorściak... Pewnie będzie dla niego wielu chętnych, tylko mam nadzieję, że świadomych i odpowiedzialnych :shake: Jest wielkości wyżła? PS. Baner na szybko: [url=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=171800][img]http://images36.fotosik.pl/106/4483d18673f4d52c.jpg[/img][/url]
  14. Prawda jest taka, że na wsi jest ostra selekcja. Te psy, które rzeczywiście dożywają dojrzałego wieku są być może "fenomenem", ale przed nimi i po nich pełno zdechło przez choroby, niedożywienie, pod kołami aut. Przetrwanie najsilniejszego i takiego z największym fartem, bo akurat w czasie zimy znalazł jakąś padlinę i przeżył, a inny nie i padł. I nikogo to nie interesuje. I nie wiem w jakich miastach żyjecie ;) Ale u mnie jest sporo starszych psiaków. Teraz wiele odeszło (tak się złożyło jakoś) - miały po 15-18 lat. To jak na psa nie jest mało. Jakoś miejski klimat im nie szkodził, a były "wychuchane" i pielęgnowane, a co najważniejsze - kochane... Wczoraj byłam na wsi, a raczej "wsi" - to taki teren wiejskomiejski, gdzie co bogatsi ludzie z miasta kupują sobie domy. Jeden, dosłownie jeden, pies był luzem na podwórku. Czarny, w typie curly-coated retrievera. Reszta - łańcuchy (jeden psiurek prawie się nie udusił na widok mojego psa), kojce (2x2 m na psa wielkości kaukaza to był już luksus). Możecie mi wierzyć, te psy nie są spuszczane. Byłam z koleżanką i jej ONkiem. Nasze psy w kagańcach (w razie czego - wieś to wieś, coś mogłoby latać luzem, podbiec do naszych), w obrożach i szelkach. Jakieś dwie młode kobiety spacerowały z wózkiem i na nasz widok zaczęły z oburzeniem "Boże! Te psy się wyrwą! Pewnie nas pogryzą! Takie bydlęta!". Mówiły to akurat wtedy, gdy przechodziłyśmy koło drących się niemiłosiernie zza płotu pseudoowczarków... I możecie mi udowadniać, że na wsi wcale nie jest tak źle, że nie każdy pies może leżeć w łóżeczku i jeść gotowane żarełko. Ale w takim razie zapraszam do mnie - i powiedzcie to tym biednym, sfrustrowanym psom...
  15. [URL]http://img29.imageshack.us/img29/308/dscf6046z.jpg[/URL] Psio-dzieciowa pogawędka? :lol::loveu:
  16. [quote name='Talia']Ups ups ups...Ja nawet nie mam kiedy zrobić fotek, bo jak wracam ze szkoły to jest juz ciemno i i tak by nie wyszły:shake:[/QUOTE] To może... rano? :evil_lol:
  17. [quote name='Greven']Dlaczego drażliwy? Gizmo od września ubiegłego roku ma dom w Stargardzie Szczecińskim. Dziewczyna ma ode mnie klacz (klacz była naj-pierwsza) i pitbullkę od Pogotowia i Straży dla Zwierząt.[/QUOTE] To super :loveu: Drażliwy mógłby być, jakby np. coś się stało, a ja o tym nie miałabym pojęcia i walnęłabym głupie pytanie ;) Mi się akurat pinczery miniatury podobają :lol: A spaniele nieeee :evil_lol: Kwestia gustu :p
  18. Gdybym miała kotkę, nazwałabym ją Północka, Nuria albo Migotka :cool1: Marzył mi się kiedyś kot, oj marzył :evil_lol: Przesłodka jest po prostu :loveu: Świetne ma umaszczenie.
  19. Czyli jednym słowem Wasz pies nie ma w ogóle zajęcia fizycznego ani psychicznego, a w dodatku jest niewychowany. Tresura nic nie załatwia. Co z tego, że pies na placu szkoleniowym nauczył się komend, skoro teraz nic od niego nie egzekwujecie, nic z nim nie robicie, nie powtarzacie choćby 10 minut dziennie tego, co już umie? Albo już nie umie, bo dawno zapomniał, po co ma pamiętać, skoro nikt tego nie wykorzystuje... Ja na Waszym miejscu szukałabym domu dla tego małego pieska, a zajęła się na poważnie szkoleniem i wychowywaniem Waszego labradora. Mówię poważnie, a nie złośliwie. Różnica między nimi jest duża, a Twój pies jest niewybiegany i nadpobudliwy, może małego zadręczać i skrzywdzić niechcąco. Nie macie nad nim panowania, nie jesteście w stanie nawet zakazać mu, żeby przestał okładać małego łapami. Tak jak pisała ewtos, to co Wasz pies wyrabia to horror... Ale trudno się dziwić. Co on w tym ogrodzie robi? Biega w kółko? Sika, kupę robi, coś węszy i co dalej? Niszczy grządki? Macie ogród, czemu nie wykorzystacie go do zabawy w aportowanie, chowanie zabawek i szukanie ich przez psa? Rozumiem, że Wasz pies nie ma w ogóle spacerów, tak? Tylko wychodzenie do ogródka. Trudno się dziwić, że tak się zachowuje wobec małego pieska, skoro nie ma kontaktów z psami i nawet nie wie, że wobec psa trzeba być delikatnym. To bardzo niebezpieczne, bo pewnie Cezar nawet nie odróżnia prawdziwego grożenia od zachęty do zabawy. A mały nie umie się bronić przed dużym psem i może stać mu się poważna krzywda... Tak więc całkiem serio - małego dajcie komuś w dobre ręce i poważnie zabierzcie się za rozpieszczonego psa. Bo kilkudziesięciokilogramowy labradorek-szczeniaczek-tyran nie jest zabawny... Spacery, powtórka ze szkolenia, ćwiczenia posłuszeństwa. Dopiero jak Wasz pies będzie usłuchany to myślcie o drugim psie.
  20. Kotek przesłodki :loveu:
  21. Labradorom bardzo często brak wyczucia w kontakcie z innymi psami, szczególnie, jeśli nikt ich takiego wyczucia nie nauczył. Młody się zaaklimatyzuje i może mieć Twojego laba dość - pokaże mu to pewnie dość wyraźnie, z użyciem zębów. Pytanie tylko, jak zareaguje na to Twój pies i czy nie rozpęta się wojna. Ciężko wam będzie, jeśli wasz lab jest rozpieszczony. Drugi pies to cztery razy, a nie dwa, więcej problemów. Każdy pies osobno jest inny, razem stanowią sforę, która rządzi się własnymi prawami. Ja na pewno teraz położyłabym spory nacisk na posłuszeństwo laba. Nie ograniczać go, ale egzekwować komendy, egzekwować spokój i posłuszeństwo i za to nagradzać. Przy młodym psie ma siedzieć spokojnie - za to jest nagroda. Jeśli za bardzo mniejszego kumpla męczy - odwołanie, komenda siad dla obu psów, nagroda. A tak z innej beczki, ile ruchu ma Twój labek? Te ruchy kopulacyjne to często objaw nadmiernej ekscytacji, podniecenia. To zwykle eliminują męczące (fizycznie i psychicznie) spacery, nauka posłuszeństwa i panowanie nad psem. Dla obu psów najlepsze będą wspólne spacery, najlepiej takie, na którym psy oprócz nudnego spacerowania coś robią - aportują, ćwiczą razem posłuszeństwo, szukają zabawek. Stado wyrusza razem na "polowanie" i eksplorację terenu :diabloti: i między jego poszczególnymi członkami tworzy się więź. Tak między człowiekiem i psem, jak między psem i psem.
  22. [quote name='groszek83']Lusia chciała użyć troche życia:evil_lol: Jak grzeczna to nie patrzą jak zajmie sie swoimi sprawami to odrazu niegrzeczna:shake: ech i dogódż tu takiemu:roll::evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] Fakt, że młodziki przez swoje świrki dostają więcej uwagi pańci :diabloti: Może Luka w końcu postanowiła także o nią zawalczyć :evil_lol: [B]Talia[/B] - łóżko duże jest (mieszczą się na nim: jedna osoba i trzy psy, w porywach - trzy osoby i trzy psy :cool1:), jakby młode chciało toby nań wlazło :cool3: [B] Sylwia K[/B] - a po co psom pańcia na łóżku? :evil_lol: Pańcia może na podłodze...:cool1: Dziś Frotek przeszedł samego siebie jeśli chodzi o stopień dobijania mnie :loveu: Na spacerze z Misią i jej panią zerwał obrożę :diabloti: podczas rzucania się na labradorkę zza płotu :multi: Miał kaganiec na szczęście. Bidok, chyba wiedział, jak bardzo mnie tym zdenerwuje, bo podbiegł do tego płotu, szczeknął raz i nawet niewołany wrócił z takim biednym wyrazem mordki (i dobrze mu tak:cool1:). A ja obroży nie miałam już, prowadziłam go na samej smyczy.. Jakoś to tak zrobiłam, żeby go nie dusiło, ale żeby też się nie wyrwał. Już nie mówiąc, że doszliśmy do jakiejś wsi, i wieś jak to wieś, psów pełno, na łańcuchach, w kojcach... Wiadomo jak Frotek reagował na to ciągłe ujadanie :shake: Choć witał się z jakimś retrieverowatym zza płotu, ale to tamten do niego piszczał. Takie pieski co piszczą to spoko są wg Frotka, ale inne już nie :cool1: A zapłotowy biedak piszczał, bo myślał, że Frotek do niego piszczy. A Fro piszczał se do mnie, żebym go puściła, bo on chce się pobić z pieskami innymi...:roll: W ogóle ten pies mnie dobija. Powiedziałam mu wczoraj "oprzyj się" - wskazując na drzewo. A on na nie... wskoczył. Było lekko, lekko!, pochyłe. Chciałam już straż pożarną wzywać czy co (dość zabawne - pies dwa metry nade mną :cool1:, a ja spanikowana trzymam smycz i nie wiem co robić), ale szmatka zlazła sama, wbijając pazury w korę jak kot jakiś. Ktoś mi powie, że on jest normalny :-?
  23. No właśnie :diabloti: Bezmyślne używanie kolczatek - nie. Ale jakaś ich dostępność, choć ograniczona - tak, bo czasem jest to ostatnia deska ratunku - i to dla psa. Bo duży agresor, który lubi sobie postraszyć ludzi... To niefajna sprawa i może się źle skończyć. Jeśli kolce pomogą w nauczeniu go, że ludzi się nie tyka, że na pieski się nie rzuca, to jest to dla niego ratunek. A czasem tylko kolce wybudzają psa z amoku "rzucamy się! hura!" :roll: Niestety.
  24. Za to moje burki to samce zawsze... Suki też :evil_lol:
  25. [B]Cavy[/B] - no, wygodniccy to oni są :diabloti: [B] karola&gacek[/B] - tak jakoś :oops: Tylko nie podaj mnie do TOZu! :oops: :evil_lol::evil_lol:
×
×
  • Create New...