Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. No właśnie... Tarzanie. Luka ma manię tarzania się w zdechłych rzeczach i zaprocentowało to teraz - grzybicą po boku głowy :roll: Musiała się zarazić czymś jak się tarzała w ryjówkach i innych rzeczach. Nie pozwalałam jej na to, ale od niej wystarczy się odwrócić, a małpa leci się tarzać :roll: Dostaliśmy jakieś smarowidło, oby pomogło... A poza tym u nas nic nowego - psiaki zadowolone jak zawsze, Chibi się schudło troszkę (i dobrze, coraz bardziej przypominała baryłkę), Frotek dalej ma odpały i tak dalej :evil_lol: Psia pańcia postanowiła rzucić studia bo są głupie :diabloti: I od następnego roku zacząć coś innego, bardziej logicznego. :cool3: A teraz... komórkowa sesja z rękawiczką :razz: [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/9272/dsc00201yh.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/7915/dsc00202y.jpg[/IMG] [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/769/dsc00203h.jpg[/IMG] I na kamieniu: [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/9300/dsc00225z.jpg[/IMG] [IMG]http://img249.imageshack.us/img249/3638/dsc00227d.jpg[/IMG] :lol: Dziś już wezmę ze sobą aparat. Dzięki za wszystkie odwiedziny i w ogóle :loveu:
  2. [quote name='sunshine']A żeś się rozpisała:P. Mnie się nie chciało by hihi:D Dokładnie:) Ale w życiu tak jak to robi ten koleś... brrrr[/QUOTE] Miałam wenę :diabloti: [B]NatiiMar[/B] - dokładnie. Najprościej jest psa wywalić na plecy i na niego nawarczeć, trudniej przekonać do współpracy i pokazać, że posłuszeństwo jest fajne i opłacalne...;)
  3. Ja nie jestem z okolicy wschodniej Polski, ale podobno tam takie rzeczy dzieją się na porządku dziennym - nikogo to nie dziwi ani nie obchodzi. Tak twierdzi mój znajomy, który jeździ w okolice do rodziny... Pewnie, że trzeba przeciwdziałać, ale trudno cokolwiek zrobić, nie będąc na miejscu...
  4. To było już dość dawno, więc obawiam się, że dziko biegające tam psy są już dawno na tamtym świecie... Karjo2, problem w tym, że to gmina ma przecież obowiązek się zająć tymi bezdomnymi psami... Zająć, a nie je zabić. Pewnie, że zaniedbania ludzi, że niekontrolowane rozmnażanie, że wywalanie psów do lasu etc. Ale zabicie przecież nic nie rozwiąże, za rok tych psów będzie tyle samo...
  5. Mi się wydaje, że trzeba rozdzielić te dwie sprawy: komunikację z psem oraz próbę skłonienia go do pewnych zachowań. Ja także "udaję psa", gdy chcę się z psami porozumieć. Mijam psy z Frotkiem z komendą "patrz na mnie", idąc na ugiętych kolanach, mówiąc spokojnym głosem i mrużąc oczy, żeby mu przekazać, że jestem wyluzowana. Daje to o wiele lepszy efekt niż szarpnięcie i ostre "NIE RUSZAJ!", co sygnalizuje psu: coś jest nie tak, pani jest zła, szarpie na widok psa, lepiej go odonić... Gdy przywołuję psy, często kucam i odwracam głowę - wtedy przybiegają prędko, prosto do mnie. Jeśli stoję na wyprostowanych nogach, wołam głośno i raczej podenerwowana, bo np zignorowały moją komendę, to podbiegają wolniej, ostrożniej, po łuku... I tak dalej. Używanie psich sygnałów, szczególnie uspokajających, pomaga psu nas zrozumieć i buduje zaufanie. Z drugiej strony, używanie sygnałów grożących stawia nas jednak w sytuacji potencjalnie groźnego osobnika, który raczej nie nadaje się na niekwestionowanego przewodnika. Choć zdarzyło mi się użyć wspomnianego wywalenia na plecy - pies dostał świra na widok saren, nic, zupełnie nic nie docierało, biegał w kółko na smyczy skowycząc. Po takim szoku, jaki zafundowałam biedaczkowi, więcej nie świruje aż tak. Piszczy czy coś, ale nie wpada w amok, mogę go skupić na sobie.. Używanie jednak czegoś takiego na co dzień nie wchodzi jednak w rachubę. Pies sam z siebie czuje respekt wobec człowieka; no chyba psy wiedzą, że jesteśmy innym gatunkiem ;) Jeśli człowiek dodatkowo wyraźnie psu grozi, pies zaczyna się bać, a nie szanować człowieka. Poza tym sam sygnał grożący nie uczy psa co ma robić - jeżeli pies się rzuca, człowiek wywali go na grzbiet i przytrzyma (brr to makabryczne), to co z tego? Następnym razem zobaczy psa i będzie jeszcze większy stres: rzuci się to będzie kara, ale nie wie jak ma się inaczej zachować... Dlatego przerwanie stanowcze jednego zachowania, naprowadzenie na inne i nagroda jest bardziej sensowne. Ale to zależy od psa, sytuacji itd... Tak to widzę, ale nie wiem czy dobrze ;)
  6. Fajnie ma się chłopak :loveu: Ogólnie często po kastracji psy mają nadmierny apetyt i trzeba na to uważać. Myślę, że więcej ruchu (bieganie przy rowerze) dobrze mu zrobią :) Dobrze, że ćwiczycie z nim stopniowo :p Głaski dla Froda i Bambi! A właśnie, jak się psiaki ze sobą dogadują?
  7. [quote name='PATIszon']Widzialam tak wiele przedziwnych, z pozoru nieosiagalnych sztuczek, ze warczenie na komende polaczone z patrzeniem w dana strone wydaje mi sie banalne do nauczenia. Pies nie bedzie mial negatywnych skojarzen, bo jak widac warczenie moze sie laczyc z zabawa (moj filmik). Nie sadze tez, zeby czlowiek, ktorego chcemy w ten sposob przestraszyc umial rozpoznac czy pies warczy bo chce go zjesc czy tylko dla tego, ze pani mu zaraz zrobi c/s ;)[/QUOTE] Hm, możliwe. Więc klikanie warczenia w zabawie, potem dodanie do tego komendy, a potem wydawanie tej komendy na widok określonych osób, które dałyby za to psu smakołyk?
  8. [quote name='NatiiMar']Też mocne. Macie jeszcze o tyle łatwiej, że z psami wychodza ludzie. U mnie psy biegają same...i weź tu ćwicz z agresywnym psem akupianie uwagi, jak co chwilę albo kot, albo pies, albo dzieciak na rowerze...[/QUOTE] Dokładnie. Jeszcze koty, dzieci na rowerze jakoś da się przeżyć. Kot ucieknie, jak hukniesz na dziecko to da spokój. Ale psy luzem to zmora... Mój pies ze strachu szaleje, a taki mu włazi pod tyłek i ma za nic ostrzegawcze warczenie. Zwykle w dodatku jest większy niż Frotek, więc i ja umieram ze strachu... Sytuacja z wczoraj - sąsiedzi sobie kupili psa, niby mieszankę ona z labem, ale wyrosło to naprawdę wielkie. Oczywiście przestali nad nim panować. Kobieta, która z nim wychodzi, nie utrzymuje go, facet bije psa smyczą. Pies mimo to ma fajny charakter... Jeszcze. W każdym razie ostatnio wracam już rano z psami, widzę, że zza rogu, po drugiej stronie ulicy wychodzi kobieta z tym psem. Zajmuję Frotka, on troszkę powarkuje, ale da się jeszcze to opanować - więc robi obrót, hop, siad i tak dalej, za to nagrody - i odchodzimy już stamtąd w drugą stronę. Kobieta puszcza swojego psa, stoi i gapi się na mojego. Jej pies nigdy do psów nie podbiegał, więc oczywiście nawet nie próbuje go czymś zająć. No cóż, dla większości ludzi oczywiste jest, że znudzony pies zainteresuje się innym - plus jeszcze właścicielka patrzy się na tego innego, no to musi być coś fajnego... Dla kobiety widać to nie było oczywiste - miała wybitnie zaskoczony wyraz twarzy, gdy jej pies przebiegł przez drogę (auta musiały się zatrzymywać, żeby psa nie uderzyć), podbiegł do Frotka, Frotek zaczął go odganiać warkotem, on podkulał ogon i odskakiwał - na drogę. Właścicielka zareagowała dopiero po kilku minutach mojej szarpaniny z Fro i jej psem... Przepraszam nie usłyszałam oczywiście. Miałam serce w gardle, całe szczęście, że ten pies to młodziak i nie postawił się na Frotka, tylko odskakiwał. W innym przypadku byłoby krucho - jest 3 razy większy od mojego psa...
  9. [B]Hoszanna - [/B] [QUOTE]Skoro uważasz, że psa nie uda się nauczyć reakcji na cokolwiek, to pewnie masz rację.[/QUOTE]Ależ ja tak nie twierdzę! Psa da się nauczyć reakcji na różne rzeczy (np. nauczyć by na dźwięk dzwonka przynosił zabawkę i siadał koło drzwi itd), tylko przy reakcjach negatywnych trzeba być ostrożnym. Po prostu myślę, że trudno psa nauczyć warczenia na OBCYCH ludzi bez wzbudzania w psie negatywnych emocji... Chyba że byłaby to reakcja na jedno, określone zachowanie - np. podejście do Ciebie. Wtedy mówisz: bierz go! i pies warczy... Tylko czy pies nie zgeneralizuje tego, nie uzna, że każdego człowieka który podejdzie, zagada należy obwarczeć? I też obawiam się, że wyglądałoby to tak - podchodzi ktoś do Ciebie, mówi coś, Ty mówisz psu: bierz go, a pies merdając ogonem warczy i patrzy na Ciebie z uwielbieniem: "nooo daj smaka" :evil_lol: [B] PATIszon[/B] - Nie jestem szkoleniowcem, więc nie twierdzę na pewno ;) Ale Twoje filmiki to psiak przy właścicielu (w takie pozorowane gryzienie też się bawię z psami ;)) albo pies uczący się pewnej rzeczy (btw. moja sucz czasem na komendę "siusiu" tylko kuca i wstaje, żeby dostać nagrodę, oczywiście potrzeb nie załatwiając ;)). Jednak wydaje mi się czymś innym nauka psa reakcji na innych ludzi. Warczenie na komendę - okej, ale wtedy np klikasz warczenie w zabawie, więc to warczenie jest skierowane do Ciebie. Myślisz, że dałoby się to przekierować na obcych ludzi, tylko na komendę, bez negatywnych skojarzeń u psa? W sumie zaciekawiło mnie to, ale nie mam zamiaru próbować ze swoimi psami ;) Poza tym, czy pies nie czułby się niekomfortowo, będąc np. z charakteru uległym i grożąc na komendę komuś obcemu, nieznanemu (a więc nieprzewidywalnemu)?
  10. Też mi się tak wydaje jak sunshine. Jeżeli stosujemy psie metody, to stawiamy się w pozycji psa, a nie człowieka-przewodnika i opiekuna. Tak jakby dzieci wychowywać w sposób jaki się szarpią między sobą - też je szarpać, krzyczeć i tupać nogami ;) Pewnie dziecko w szoku by dało spokój, ale to nie buduje zaufania, raczej prowokuje do rywalizacji... Tak mi się wydaje.
  11. [quote name='Hoszanna']A czy ja napisałam, że chcę psa, który naprawdę broni? Chcę go nauczyć warczeć (co już umie), ale na [U]samą komendę[/U]. Pies jak pies. Nikt nie musi wiedzieć, że jakby podszedł bliżej i się ucieszył, to pies by się na niego rzeczywiście rzucił... z radości. W końcu chodzę z nim nad tę rzekę tylko w celach wybiegania go, sama bym tam przecież nie chodziła. W ogóle, co ja się będę tłumaczyć, wszystko napisałam w poprzednim poście. Dzięki za miłą i przydatną odpowiedź ;/[/QUOTE] Pies nie zacznie warczeć na obcych ludzi, jeżeli nie czuje wobec nic negatywnych emocji. Przecież nie umie grać, nie umie udawać. Uczenie komendy "bierz go" to nie uczenie psa, żeby udawał, że gryzie, tylko doprowadzenie do sytuacji, w której pies nie boi się człowieka zaatakować. (Najczęściej to nauka nieudolna, doprowadzająca do przeciwnej sytuacji - pies tak się boi, że atakuje). Rasa Twojego psa jest bardzo popularna - wybacz, ale nie wierzę, żeby ktokolwiek przejął się warczącym labradorem, nawet jeśli jest duży. Pies nie jest obrońcą i nie zapewni Ci ochrony przed "chuliganami" - a jak zacznie do nich skakać i warczeć, to dostanie zwyczajnie kopniaka za to, że jest "głupi" i "atakuje ludzi". Nie znam przypadku, żeby ktoś nauczył psa warczenia i rzucania się "na komendę" (a raczej po prostu taki pies jest zwyczajnie szczuty) bez dalej idących konsekwencji - nieufności do obcych, agresji, strachu. Znam laba, rodowodowego, który jest trzymany na dworze - żeby "stróżował". Jest makabrycznie nieobliczalny, pogryzł mojego psa i wiele innych zaatakował. Ta rasa zwyczajnie się do tego nie nadaje, szczucie, uczenie "pozorowanego" ataku labradora wydaje się być bezsensowne. Lepiej chodzić na spacer o wcześniejszych porach, a wszelkie grupy podejrzanych kolesi omijać.
  12. [quote name='Unbelievable']niestety... może on szykuje jakiś zmasowany atak :diabloti:[/QUOTE] Pilnuj się :evil_lol: [B] Karina1002[/B] - masz rację, że ludzie w tym programie często nie znają nawet zasad wychowania psów, nie mają pojęcia o ich podstawowych potrzebach. I w wypadku, gdy rzeczywiście nie ma tej wiedzy i czasu, takie doraźne rozwiązania, jak wyrzucenie psa z łóżka czy wyprowadzanie i zamykanie psa, gdy jest nadpobudliwy, to dobra rzecz. Ale może przez krótki czas antenowy, czy pewien schemat stosowany przez Victorię, wyszło na to, że główną i pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić z psem to wywalić go z łóżka ;) Brakuje mi tam tej współpracy właściciela i psa, jakiejś nici porozumienia między nimi, pokazania, że pies rozumie i potrafi pewne rzeczy pojąć, gdy jesteśmy dla niego logiczni i przewidywalni. Ale zaznaczam - nie widziałam wszystkich odcinków, bazuję na tym, co widziałam ;) W każdym razie cieszę się, że jakikolwiek program pokazuje w Polsce, że z psami MOŻNA i DA SIĘ żyć pod jednym dachem całkiem wygodnie, razem bawić się, wychodzić na spacery, coś robić. Też nie wszystko mi się w nim podoba, dlatego trochę irytuje mnie, że większość ludzi (w sensie: moich znajomych:cool3:) to, co jest pokazane w nim, bierze za pewnik, jakieś uniwersalne metody postępowania z psem. A tak jak piszesz, trzeba dobierać metodę do psa, nie na odwrót... Btw. zawsze czuję się nieco zazdrosna, kiedy oglądam ten program - zauważyliście, że tam nie ma podbiegaczy, obszczekiwaczy itd? A może po prostu ich nie pokazują ;)
  13. [quote name='*Monia*'] Bez preparatu to ja bym zawału dostała jak bym kleszcza zobaczyła na psie - przewrażliwienie po babeszji Hexy :roll: (była niby zabezpieczona). Cieszę się, że tylko jednego psa wzięłam ze sobą, bo z dwoma bym nie nadążyła zdejmować kleszczy... Tak. Frontline były zakroplone 28go i do tego spray Ixoder dokupiłam na dłuższe wypady zamiast obroży (z braku Preventica). Frontline nie zapobiega włażeniu kleszczy na psa, a ten spray odstrasza paskudztwa i chyba ubija zanim się wbiją (jednego lekko śniętego ściągnęłam). I na serio działa :cool3:. Została nam już resztka i nie wiem teraz czy kupić młodej obrożę czy znowu jakiś spray.. Hexolinie kupiłam obrożę Contra Tix i będziemy testować czy skuteczna. Fiprexa też zamówiłam i nim będę zabezpieczać jako podstawą. Mam lekką obsesję na punkcie ochrony przeciwko kleszczom :oops:.[/QUOTE] U mnie jeszcze babeszjozy nie ma, ale pewnie za rok-dwa i tu się znajdą zarażające kleszcze... Słyszałam, że nie powinno się mieszać sprayów i spot-onów, dlatego pytam ;) Mi by się przydał jakiś dla Frotka, codziennie go ciągnę do lasu... Choć Advantix działa jak na razie, żadnego kleszcza u niego nie znalazłam od tygodnia. Suczki mają Frontline'a i też nie jest źle ;) Ale też myślę o obroży raczej. [QUOTE]Te wąchająco-polujące psy niestety nie mogą w lasach i na łąkach biegać.. Tak narzekam zawsze na Shinę, ale ona w sumie ma też trochę zalet [IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]. [/QUOTE] Oj, niegonienie zwierzyny to ogromna zaleta. U mnie tylko Luka taka, Fro i Chibi najchętniej by cały czas latali, węszyli i szukali saren, zajęcy, dzików i tym podobnych. A tego u mnie mnóstwo niestety, więc pozostają taśmy ;) [QUOTE]Chociaż ostatnio za bardzo zaczyna stróżować na spacerach i o każdym 'wrogu' na horyzoncie mnie informuje, a ja darcia paszczy nie znoszę [IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/icon_mad.gif[/IMG]. W lesie spotkaliśmy aż 3 osoby [IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/icon_eek.gif[/IMG]. [/QUOTE] Aż że mało, czy że dużo? ;) Ja jak spotkam jednego to jest to dziwne, ale na widok ludzi jakoś zawracam zawsze. Nie chcę wpaść na myśliwych, a tym bardziej na ludzi wyprowadzających swoje pieseczki luzem do lasu ;)
  14. Ła, ile zdjęć, niesamowite :crazyeye: :evil_lol: Shina patykomaniak kochana :loveu: I tereny świetne. [URL]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=29367&photoID=1547487[/URL] Haha, tak wyglądam zawsze po zajęciach na moich cudownych studiach :evil_lol: [URL]http://www.photoape.com/album/photo/getPhoto.cfm?albumID=29367&photoID=1547501[/URL] Tego zielska teraz wszędzie pełno:diabloti: [QUOTE]dzisiaj zdjęłam z Grama dwa, w zeszłym roku było 6 przez cały sezon (i to po jednym wyjeździe nad rzekę) [/QUOTE] W zeszłym roku 6 to ja z psów ściągałam po wyjściu do ogródka :diabloti: Opolszczyzna - kleszczowe zagłębie. Jeden spacer i 6-8 kleszczy na jednym psie to była norma... Bez preparatów oczywiście ;) [B]Monia[/B], używasz spraya razem ze spot-onem? ;)
  15. [quote name='Unbelievable']no ok, rozumiem ;) mój pies też ze mną śpi w łóżku, ale poza kleszczami w pościeli i piachu nic się nie dzieje z tego powodu ;)[/QUOTE] No co Ty - żadnych prób dominacji nad światem? Nawet jednego ataku w celu zagryzienia Cię? Kołdry nie zabiera, poduszek nie zjada? To co to za pies? :evil_lol: [B]karola[/B] - haha, ja mam tak, jakbym spała z 7 Gackami i jakoś daję radę - w jednoosobowym łóżku :evil_lol: Ale fakt, że Frotek za bardzo nie lubi w łóżku, chwilę leży i idzie na ziemię. Za ciepło mu ;)
  16. [quote name='_ogonek_']Ja specem nie jestem a szkolenie psów sobie powoooli przyswajam,ale nie sądzę aby łóżko bylo najlepszym miejscem do spania dla czworonoga, a szczególnie dla przypadków rozpieszczenia .[/QUOTE] Ja śpię z moimi 3 i jakoś nie mam problemów z rozpieszczeniem, posłuszeństwem itd ;) Ale też specem nie jestem. Unbelievable - ostatnio z braku czasu nie oglądałam, więc możliwe że moje opinie są błędne albo bazują na przestarzałych informacjach ;)
  17. [quote name='Cockermaniaczka']zmierzchnica tylko zobacz ze wiekszosc tych psow traktuje lozko jak swoje legowisko,nie dopuszcza ludzi do siebie,nie pozwalaja normalnie spac czy np sikaja na lozko... Wiekszosc tych psow nie moze spac na lozku i wg mnie to dobrze ze Victoria tego pilnuje. Co do reszty Twojego postu popieram:)[/QUOTE] Hm, w tych odcinkach co widziałam, psy były raczej rozpieszczone, znudzone życiem w czterech ścianach, nadpobudliwe z nudów itd, ale spały w łóżku dość normalnie ;) Jak zawsze wiele zależy od tego, jaki jest pies i jaki jest problem. (No, a Victoria bez różnicy - każdego psa z łóżka wyrzuca ;)). Poza tym metodą może być nauczenie psa schodzenia z łóżka na komendę. Nie no, psu się krzywda nie dzieje, jeśli ma swoje legowisko i w nim śpi, tylko teraz niespanie w łóżku to zawsze pierwszy krok do "wyprostowania" psa (moja mama miała po programie etap wywalania psów z łóżka, ale szybko jej przeszło ;))
  18. Oj tak. Był taki, co usilnie próbował socjalizować moją sukę ze swoją czarną labradorką. Efekt: moja suka nienawidzi dużych, czarnych psów z oklapłymi uszami. Inna pani koniecznie swoje dwa małe psy "socjalizowała" z innymi - i teraz ma dwa drące się ujadacze. Naprawdę, nie wiem co jest gorsze - ludzie, którzy swoim psom na socjal w ogóle nie pozwalają, czy tacy, którzy robią go nieprawidłowo, bezmyślnie, psując swoje psy i cudze...:shake:
  19. Aa, jaka ona jest śliczna :loveu: [URL]http://i42.tinypic.com/2i0vxwo.jpg[/URL] Cudo :p
  20. [URL]http://lh4.ggpht.com/_fpg7zKolpHU/S74nIuXjvhI/AAAAAAAAHDs/F1fIcATH8vk/s512/2%20%28271%29.JPG[/URL] Znam ten widok, oj znam :mad: Mnie wczoraj grad dorwał z Frotkiem w środku lasu za miastem, musiałam biedną przerażoną psinkę nakryć swoją kurtką przeciwdeszczową :evil_lol: Mięczak z niego :diabloti: Zazdroszczę dogtekkingu :p
  21. Biedny Benek.. :shake: Trzymam kciuki za jego zdrowie! A co do tragedii, też mnie to ścięło, masakra :-(
  22. Wysłałam już 20 zł. Trzymam kciuki za Golinka :)
  23. Zu słodziutka :) [quote name='evl'] Na powyższym zdjęciu widać, że małe czarne ma śmiesznie łysy, cienki pasek na brzuchu... Zasugerowano mi, że to może być po jakimś zabiegu - cesarce bądź sterylce, więc chociaż nie czuć pod palcami zrostu, najpierw wybierzemy się na USG ;)[/QUOTE] Chibi też tak ma - po sterylce nie czuć zrostu, ale ma łysy pasek na brzuszku ;)
  24. Ktoś tu zaniedbał galerię :mad: Czyli Nestea też Twoja? :razz: Słodkie maleństwo:loveu:
  25. [quote name='Baski_Kropka']Był przypadek, kiedy to szkoleniowiec przyszedł do domu włascicieli bo oni nie radzili sobie ze swoim psem dominantem, i nie pozwalał nawet mężowi spać z żona... pokazał im ten szkoleniowiec metody oparte właśnie na ustalaniu hierarchii i psich zachowaniach.... pies na jakiś czas się poprawił, a kiedy odstąpili od tych metod pies zagryzł oboje ludzi.[/QUOTE] Gdzie to było? Masakra...:shake: Mi wiele metod Victorii się nie podoba. Wyrzucanie psa z łóżka, tak jakby to miało znaczenie, gdzie pies śpi, w niektórych odcinkach pies był wyraźnie spragniony pracy, kontaktu, a ona zalecała te swoje dziwne dźwięki i wyprowadzanie psa do innego pokoju itd. Co nie zmienia faktu, że u nas jej metody są rewolucyjne, każdy kto ma tvnStyle je zna, a po kilku odcinkach jej programu u mnie w miasteczku ludzie tłumnie wykupują piłki tenisowe dla psów... Robi więcej dobrego niż złego, na przykład pokazując, że pies wymaga spacerów, treningu, szkolenia. Z tego co zauważyłam, wszelkie metody w stylu TD, pokazywaniu psu, kto jest liderem w sposób agresywny i natarczywy, skutkują tylko do czasu, gdy człowiek nie odpuści - a jak odpuści jest wiele razy gorzej. To nie to, że to nie działa - działa, ale na zasadzie ciągłej rywalizacji. Pies nie ma poczucia bezpieczeństwa, nie ufa człowiekowi, więc jak tylko poczuje przewagę - spróbuje z niej skorzystać. Miałam takiego agresora (rottka) w domu. Nauczył sobie ludzi, że mają przechodzić po łuku, dawać mu spokój i nie chodzić po schodach (!) kiedy on na nich leży. Wychowany "twardą ręką", sam był twardy i nieustępliwy, a tak naprawdę - zagubiony, nie wiedział, że można z człowiekiem współpracować. Z drugiej strony, wychowywanie psa o mocnym charakterze za pomocą klikera i smaczków może się fatalnie skończyć. Są psy, dla których metody czysto pozytywne są przyzwoleniem na robienie co im się chce... Dlatego stanowcze korekty, nieugięta postawa i powtarzanie pewnych rzeczy do skutku niekiedy są niezbędne. Nie lubię słów: dominacja, hierarchia, lider, alfa. Pies powinien ufać człowiekowi i mieć do niego respekt. A człowiek powinien ufać psu i mieć do niego szacunek. I na tym trzeba budować relacje ze zwierzakiem... A metod tego Millana nie widziałam, czytałam o nim tylko w Moim Psie. To będzie na NG, tak? Musze obejrzeć ;)
×
×
  • Create New...