Mazowszanko, ona te guzy miała od dawna i płyn w worku osierdziowym nie zebrał się w pół godziny. Cierpiała od dawna , ale nie miała pomocy , więc cierpiała w ciszy. Za parę dni i tak by umarła tyle , że sama w tej cholernej budzie.
Buzia mi się śmieje od ucha do ucha. Dobrze , że mam uszy , bo bym się śmiała dookoła głowy ;)
Figusia jest prześliczna i widać jej bezgraniczną miłość do pańcia z wzajemnością.
My mamy teraz podobną sytuację. Mąż się zakochał na zabój w suni córki i nie zamierza jej oddać.