nie pomyliłas,spryciula jesteś i dokładnie czytasz posty .Ale jest jeszcze mąż kochany,który ani sekundy sie nie zastanawiał nad jazdą po Dolka do Jel.G. 27. stycznia w największa zamieć śnieżną, z predkością 40 km/godz .Do domu przyjechaliśmy zaczadzeni,bo zapomnieliśmy masek przeciw gazowych.I jest jeszcze czarny,11.letni ukochany,czarny kot,który śpi jak małe dziecko z nami,i jeszcze królik miniaturka,który nie wiedzieć dlaczego żyje już chyba z 8 lat.