Wróciliśmy właśnie z SOnią i TZtem ze schroniska z Obornikach. Dawno już tam nie byłam. Kiedy ja byłam na wybiegu, TZ pił kawkę z dziewczynami przy tak zwanej kuchni schroniskowej. To jest od wybiegu moze 70 metrów. Jak już do nich dobiłam, to mi opowiadał, że Sonia byla bardzo zdenerwowana. Az się cała śliniła. Czy to możliwe aby tak reagowała na pobyt w schronisku?