Wiesz...kiedy wracałam z Bulinką do schroniska. Patrzyłam na nią. Ożywiła się i jak na nią..ciągnęła. Prawie szczęśliwa stanęła przy drzwiach do schroniska i stała, czekająć, aż ją pani Hania wpuści. Ona tak wyglądąła, jakby mówiła"no, nareszcie w domu". Zastanawiałam się trochę, czy warto brać ją ze schroniska, skoro ona większość życia tam spędziła. To jest jej dom. I czy byłaby szczęśliwa w innym, nieznanym miejscu?
[IMG]http://upload.miau.pl/3/1703.jpg[/IMG]