Maleńką 6 tyg. Czikunię uratowała ciocia Ida. Życie sztywnego z zimna maleństwa miało równowartość pół litra wódki. Tylko człowiek pozbawiony wyobraźni i serca, mógł w taki mroźny dzień namawiać przechodniów na ulicy do kupna szczeniaka. Maleńka Czika trafiła do mnie na tymczas.
Do tej pory, maleństwo nie miało dużego kontaktu z człowiekiem. Przypuszczam, ze była z matką w jakiejś budzie lub szopie.Mała zachowuje się dokładnie jak dziki kociak. Jeszcze nie widziałam tak wystraszonego szczeniaka.
Pierwsza noc przepłakałyśmy obydwie. ona z rozpaczy a ja ze złości, że w pracy będe nieprzytomna.
Ale robimy postępy. Nieśmiało, zaczyna machać ogonkiem i wychodzić zza fotela. Będzie dobrze;)
Na razie wytłukłyśmy stado pcheł. Walczymy z biegunką i będziemy szukać domu.
Prosimy o pomoc w ogłoszeniach! [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/6452/p1010460l.jpg[/IMG]
Taka byłam wystraszona.Chowałam sie za wszystkimi sprzętami.