-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
[Maków Maz.] Reksio z ulicy już w nowym domu :)
Martens replied to Martens's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3028.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3030.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3033.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3036.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3037.jpg[/IMG] -
Zupełnie niezaplanowana decyzja. Widocznie tak miało być, nie mieliśmy iść na grilla tylko na spacer, mieliśmy iść właśnie my, tamtędy. [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3023-2.jpg[/IMG] Widziałam go przelotem w ciągu ostatnich kilku dni, może dwa razy. Pędził przerażony w swoją stronę, nie reagował na wołanie. Wczoraj wieczorem przechodziliśmy z TZ koło monopolowego i on tam był. Malutki, zagubiony, z kurczowo podkulonym kikutkiem ogona, tak bardzo bał się ludzi, ale podchodził na bezpieczną odległość, zaglądał im w twarze. Może kogoś szukał? Nikt nie zwracał na niego uwagi, do czasu kiedy grupa pijanych idiotów nie postanowiła nastraszyć malca. Tak fajnie przecież ucieka, taki jest głupi że pędzi na ulicę, prosto pod koła, ślepy na wszystko, byle dalej od tych krzyczących potworów. Boki zrywać :angryy: TZ powiedział "zabieramy go". Kupiłam coś do żarcia, kusiliśmy go jedzeniem z pół drogi na działkę. Dreptał kilkanaście metrów za nami - oczy wyłaziły mu na wierzch ze strachu na widok samochodów, ludzi, psów jazgoczących za płotem. W końcu wzięliśmy go na ręce i dotaszczyliśmy z tobołkami na działkę. Biedak jest chudziutki, wszystkie kości można mu policzyć, na zdjęciach tego nie widać tak jak na żywo. Ma mnóstwo pcheł, powygryzaną sierść, być może uczulenie na nie albo początki nużycy. I ten obcięty ogon... A najbardziej smuci jego zachowanie. Ktoś musiał go bardzo skrzywdzić. Bał się wczoraj do nas podejść, koniec końców czołgał się i kładł sztywny na ziemi. Trzaśnięcie okna, gwałtowniejszy ruch drzwiami, torbą - panika i ucieczka w krzaki. Boi się nas, kiedy trzymamy cokolwiek w rekach. Boi się jeść, zjadał mięsko z talerza ostrożnie, wyciągnięty jak struna, gotowy natychmiast odskoczyć, uniknąć ciosu. Podanie rondelka z wodą - paniczna ucieczka pod łóżko. Przelaliśmy do miseczki, na spodeczek - nadal się bał, uciekał, musieliśmy dać mu pić z ręki. Kuli się, kiedy ktoś przechodzi obok, idzie w jego stronę. Wczoraj wieczorem usypiał na stojąco. Długo musiał się błąkać, był wykończony, padł na działkowe posłanie mojej Baryłki i nawet oka nie otworzył jak wychodziliśmy. Dziś rano zastaliśmy go na łóżku :evil_lol: na nasz widok rozpłaszczył się przerażony, zbombardował nas CSami :p Okazało się, że ładnie czekał z siusianiem aż przyjdziemy, nie nabrudził, nic nie zniszczył, chyba też nie hałasował, przynajmniej kiedy wychodziliśmy. Jest totalnie niekłopotliwy, nie wiem jeszcze jak ze spacerami. Ze względu na pchły i prawdopodobne bogate życie wewnętrzne, i smrodek zostanie do jutra na działce - rano jak moja matka pójdzie do pracy, wezmę go do domu, a po drodze do weta; trzeba go wykąpać i odpasożytować. Co dalej... Potrzebny dla niego kochający domek. Nie natychmiast - przyda się najpierw go oswoić, odkarmić, sprawdzić czy jest zdrowy. Może zostać u mnie na tymczasie - mam nadzieję, że do znalezienia nowego domu. Wystawię dla niego bazarki - na koszty utrzymania i ewentualnego leczenia; jeśli nic wielkiego nie wyskoczy np. z jego zdrowiem to powinno wystarczyć. Za kilka dni przyda mi się pomoc w ogłoszeniach. Jeśli jego pobyt u mnie się przeciągnie, być może będzie potrzebny chwilowy domek tymczasowy (3-7) dni - jeśli będziemy gdzieś z TZtem wyjeżdżać, bo na rodzinę nie mam co w tej kwestii liczyć; już sobie wyobrażam ich miny, jak dowiedzą się o kolejnej bidzie z ulicy :cool1: To maluch już dzisiaj, kiedy troszkę się z nami oswoił i ma weselszą minkę: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3040-1.jpg[/IMG]
-
Wczorajsza wiadomość od Patrycji :cool3: "Sara dostaje arthoflex i wydaje mi się, ze jest lepiej - a na pewno nie pogarsza jej się. [url]http://img341.imageshack.us/img341/6042/614251933m.jpg[/url] - mam takie samo zgrzebło, dobre jest, ale ostatnio w ogóle nie używma tego typu pierdół, bo najlepiej zbiera...moja dłoń. Mam coatminator - z poczatku wydawało mi się, ze dziaął cuda, bo naprawde sporo włosa wyciąga, ale niestety, teraz stwierdzam,z e nie op0łaca sie go kupować... z Froda i tak sypie się jak z choinki po świetach, jesli go nie wyskubie własnoręcznie :/ Także nic z tego, nie ma ułatwienia. W ogóle, to nie moge się zalogować, ten sam problem co wczesniej, loguję sie i mi się wyświetla jakas strona pusta, w pasku jakiś błedny adres po "hebrajsku"... nie wiem co to jets i z czego wynika, ale od 2 dni nie jetsemw stanie się zalogować :( i jesli an wieczór nie przybede, to odezwę się dopiero za 2 tyg., ponieważ jade do Czech( utonąć w powodzi :D) Pozdrawiam wszystkich!"
-
Już mam drugiego psiaka... :roll: Wczoraj z TZ przygarnęliśmy na tymczas biedaka z ulicy. Decyzja spontaniczna, właściwie pomysł TZta, a mnie tam namawiać na pomoc pieskowi nie trzeba. Piesek ganiał od kilku dni po mieście, mignął mi kilka razy przelotem, ale wczoraj już nas zmroziło - przyszedł pod monopolowy, podchodził do ludzi, jakby szukał pana, ale jednocześnie panicznie się bał. Grupa pijanych idiotów postanowiła go nastraszyć i bardzo ich ubawiło gdy ten przerażony uciekł na druga stronę ulicy, mało nie wpadł pod samochód. Psiak totalnie nie zna miasta, przypuszczam, że został przywieziony ze wsi i wypuszczony. Zabraliśmy go wczoraj na działkę; jutro biorę go do domu (musi być wykąpany a moja mama jutro wybywa do pracy, nie chcę jej szokować wsadzaniem na jej oczach bidy z ulicy do jej wycackanej wanny :eviltong: ). Piesek jest chudy jak szczapa, same kości, ma miliony pcheł, powygryzaną sierść, możliwe że alergię na pchły albo początki nużycy. Jego zachowanie - żal pisać. Przerażenie w oczach, pokora, wczoraj w ogóle bał się do nas podejść. Na działkę kusiliśmy go jedzeniem, szedł ze 20 m za nami, aż w końcu go zanieśliśmy, bo baliśmy się że wpadnie pod samochód. Kiedy się go woła, podchodzi czołgając się i pada plackiem na ziemię, sztywny ze strachu. Boi się gwałtownych ruchów, osób, które trzymają cokolwiek w rękach, nieznajomych ludzi w ogóle. Pić musieliśmy mu dać z ręki, bo panicznie bał się miski z wodą, rondelka, spodeczka - wszystkiego w co próbowaliśmy wlać mu wodę. Ucieka i nie ma mowy żeby podszedł. Jedzenie też bierze przerażony, wyciągnięty, jakby zaraz miał dostać w łeb, że po nie sięga. Biedak pół godziny po przyjściu na działkę usypiał na stojąco, musiał być wycieńczony, prawdopodobnie błąkał się przestraszony kilka dni. Nawet się nie obudził, gdy wychodziliśmy; dziś rano okazało się, że grzecznie trzymał siusiu, aż przyjdziemy go wypuścić. Zaraz wstawię zdjęcia, już z dziś - ma trochę weselszą minkę i już trochę mniej się nas boi. EDIT: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3023-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3028.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3030.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3033.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3036.jpg[/IMG]
-
Ba, po co się produkować, jak nic nie dociera. Koniecznie rozmnożyć dla kaprysu, koniecznie już, natychmiast jeszcze w tej cieczce :roll: Klapki na oczach ma ta osoba i tyle. Może niech jedzie do schroniska i pomyśli skąd te wszystkie psy się wzięły - z nieba nie spadły przecież ani na drzewie nie urosły. Jak ktoś ma nadmiar energii, pieniędzy i ochoty na skakanie nad szczeniaczkami, to w schroniskach jest mnóstwo miotów, szczeniąt bez matek, którym można by zapewnić opiekę. Ale po co, lepiej bez sensu naprodukować psów, a inni niech sobie ręce urabiają po łokcie i zbierają te biedaki z ulic, wyciągają z obozów śmierci. "Miłośnicy psów"... :lol: - bezmyślni rozmnażacze i tyle.
-
[quote name='Feba']A czy ktoś może mi podpowiedzieç jaka jest norma dzienna barfa w kostkach dla szczenika dobermana 3 miesięcznego (waga psa dorosłego 40-45 kg)? Na stronie barfa, przy użyciu kalkulatora wychodzi jakiś absurd, że niby 1.7 kg dziennie.[/QUOTE] Szczerze mówiąc u szczeniaka w tym wieku nie przejmowałabym się normami, tylko karmiła "do woli" pilnie obserwując czy nie tyje albo nie chudnie.
-
[quote name='DAGA1505']Ja mam pytanko: ile kosztuje studiowanie u Was na zootechnice zaocznie???[/QUOTE] W Warszawie 1600-1800 za semestr jakoś.
-
Psy, które nie pracują bardzo ciężko, mają bardzo małe zapotrzebowanie na produkty typowo węglowodanowe; to człowiek wymyślił, że im kasza czy chleb do życia potrzebne, bo to tańsze od mięsa a jakoś pies przeżyje. Niewielkie dodatki takich pokarmów stosuje się w Barfie tylko o psów mających bardzo duży codzienny wysiłek fizyczny, i też niekoniecznie, zależy od konkretnego psa.
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='Agniesia666'] na szczescie za 2 dni sie wyprowadzam ostatecznie z tego mieszkania. nie na szczescie jezlei chodzi o ducha, tylko to bylo 4 pietro i jak mialam biegac 3 razy dziennie z psem + na uczelnie + do sklepu to schudlam 6 kilo od wrzesnia :D [/QUOTE] Gdzie to i za ile? Ja mam akurat 6 kilo do zrzucenia :evil_lol: -
Nie jest to jakiś przerażający ryzykowny zabieg - wydaje mi się, że skoro z psem są już takie problemy to lepiej od razu zacząć od kastracji. Przypuszczam, że dobry szkoleniowiec sam ją na początek zaleci. Psu jajka nie są do szcześcia aż tak potrzebne jak człowiekowi ;)
-
[quote name='zuzel'] Walczyliśmy o niego dobre 7 miesięcy (od pierwszych objawów agresji), a jednak go oddaliśmy.[/QUOTE] Z ciekawości - u kogo jest pies, w jakich warunkach? Czy nowy właściciel poradził sobie z agresją? Bo wiem, że bardzo trudno jest znaleźć odpowiedzialny dom dla psa z takimi problemami.
-
..............................
-
Czy pies miał robione badania na obecność enzymów trzustkowych?
-
Ja bym połączyła kastrację z kursem u dobrego szkoleniowca. Po kastracji będzie łatwiej go opanować, ale sam zabieg szkolenia nie zastąpi. Pies zachowuje się tak od lat? Gratuluję cierpliwości :evil_lol: Psu po kastracji nikt nie zabrania kryć suk - po prostu przestaje on odczuwać popęd; nie ma znaczenia, czy przed zabiegiem pies krył sukę czy nie. Lepiej, żeby jego popęd zanikł wskutek kastracji niż żeby całe życie miałby się z nim męczyć.
-
[quote name='olinafm']Mój pies je acane i też robi luźne i częstrze kupy, ale nie uważam tego za taki problem żeby karmę zmieniać, a wręcz przeciwnie -to jest bardziej naturalne.[/QUOTE] To jest dla psa bardzo nienaturalne - odchody powinny mieć zwartą strukturę i być dość twarde, by umożliwiać naturalne opróżnianie się gruczołów przyodbytowych, jak to jest u wszystkich psowatych - pies to nie krowa, żeby placki robił, wszystko jest po coś ;) Częste zapalenia owych gruczołów u psów biorą się na ogół właśnie z karmienia, które powoduje nienaturalnie miękkie odchody u psa; powinny być one sporo twardsze niż nawet ludzkie.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
Martens replied to kell46's topic in Pogryzienia
Tylko po co tu akurat wyciąganie całej "niebezpiecznej" listy, skoro amstaffa i tak na niej nie ma. -
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
Martens replied to kell46's topic in Pogryzienia
[quote name='Sylwia K'] zawiniły 2 strony... był to niewątpliwie nieszczęśliwy wypadek nas wszystkich tam nie było [/QUOTE] Sama sobie przeczysz... Skoro Ciebie jak rozumiem też tam nie było, to czemu orzekasz o winie obu stron? Nie wiem jak można "wypadkiem" nazwać niedbalstwo, niedopilnowanie. Zresztą mniejsza o słownictwo, prawdziwe i wydumane wypadki też bywają surowo karane - szkoda tylko że nie w przypadkach pogryzień psa przez psa. Przeraża mnie całokształt podejścia wielu właścicieli ttb na tym forum - bo to podobno ma być ta bardziej oświecona część ich posiadaczy :-o Rozumiem, że spotykają się z niemiłymi komentarzami na codzień, z powodu takiej a nie innej opinii tych ras - ale mam wrażenie, że niepotrzebnie autoterapię po tych przykrościach prowadzą właśnie na tym wątku, a to chyba nie miejsce na to. -
Jak najbardziej można dawać mięsko z ryżem i warzywami, nawet młodszym maluchom od niego ;)
-
Ja bym się nie wtrącała, bo ona wyraźnie w ten sposób się bawi, a nie okazuje agresję wobec innego psa. Być może bawi ją to, że warczy, tamten wypuszcza i od nowa zachęca go do zabawy. Do psich zabaw nie ma sensu przykładać miary ludzkich manier ;) I myślę, że jakiekolwiek majstrowanie przy jej zupelnie normalnym zachowaniu przyniesie więcej szkody niż pożytku.
-
Tia... i ciekawe co teraz z yorkiem. A to właśnie przez rozpowszechnianie głupot o tym, jakoby były psy antyalergiczne :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
Martens replied to kell46's topic in Pogryzienia
[quote name='Saite'] To, że pies nie kieruje swojej agresji bezpośrednio przeciw człowiekowi, ale jego celem są psy, nie znaczy jeszcze, że nie zrobi temuż człowiekowi krzywdy, choćby przypadkiem. Ryzyko uszkodzenia dziewczynki przez psa było? Było! [/QUOTE] I tu się zgadzam - w mojej klatce, z tym, że wewnątrz mieszkania, amstaff (rodowodowy) zaatakował małego psa, z którym mieszkał. Pies był w tym momencie na rękach ojca właściciela amstaffa i koniec końców to on został pogryziony a nie pies, miał rozszarpane przedramię. Z postów co niektórych osób wynika, że jeśli pies atakuje inne psy, zagryza je, to nic wielkiego, bo człowiekowi krzywdy nie zrobi... Super podejście "miłośników psów"... EDIT: Post już bez sensu, bo zanim zdążyłam napisać cokolwiek zostawiając na kilak minut otwartą kartę w tle, pojawiło się już kilka(naście?) inncyh postów... -
Maluch piękny - w Polsce to dość rzadkie umaszczenie, u nas dominują ciemne kolory. Ja czekam na niebieskiego szczeniaka; jak wszystko pójdzie zgodnie z planem w grudniu/styczniu i ja będę mogła się pochwalić :) Możesz jak najbardziej dodawać do suchej karmy niewielkie ilości białego sera, jogurtu naturalnego bez cukru, kefiru - ale raczej co kilka dni, nie więcej niż ok 10% całej porcji. Mleko czy śmietana nie są wskazane, mogą wywołać biegunkę. Do karmy można dodawać też gotowane jarzyny, w podobnych ilosciach i częstotliwości co nabiał, i co kilka dni łyżkę oleju, np. z pestek winogron, lnianego. Takie "dosmaczanie" jest korzystne, bo u psów żywionych wyłącznie suchą karmą często ubożeje flora bakteryjna przewodu pokarmowego, co sprawia, że kiedy pies zje coś innego niż karmę, kończy się to sensacjami żołądkowymi.
-
Tak się właśnie domyślałam ;)
-
A z jakiej hodowli te anioły? Bo naprawdę piękne :cool3:
-
To może być efekt zmiany karmy, ale po 2 tygodniach powinien minąć.