-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Tak, czytałam tę książkę, raz od deski do deski, i później wyrywkami. Ja nie mówię, że Fennel każe się nad psem znęcać. Tylko dziwi mnie, że jedzenie obiadu przy psie uważa wręcz za okrucieństwo (właśnie jem kanapkę, a pies leży pod łóżkiem i ma to gdzieś), a jedzenie ciastka przed podaniem mu miski jest już ok. Z moich obserwacji wynika coś dokładnie odwrotnego - moje psy, kiedy jadłam swój posiłek, nie okazywały żadnych oznak stresu. Natomiast przy oczekiwaniu na "ich" jedzenie podekscytowanie było ogromne, i przedłużanie momentu podania jedzenia, choćby o kilka sekund, było dla nich bardzo wyraźnie przykre i frustrujące, choć starały się opanować. Nie zgadzam się również z przypisywaniem jedzeniu pozorowanemu tak dużej wagi w ułożeniu psa - i ze względu na obserwacje własne, i zachowania dzikich psowatych, te prawdziwe, a nie dopowiadane przez pseudoznawców twierdzacych przykładowo, że pies/wilk ma oddawać alfie jedzenie bez mrugnięcia okiem, czy że najpierw je alfa, a to co najniżej w hierarchii na końcu. Psa można ułożyć doskonale bez stosowania jedzenia pozorowanego, a i ono samo guzik pomoże w opanowaniu psa, gdy nasza współpraca i kontakt z nim "leży". Mam wrażenie, że piszę w kółko to samo, a Ty nadal nie rozumiesz, co mam na myśli :)
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Zdjcie002-1.jpg[/IMG] :loveu:
-
[quote name='Pasztet'] A co do pozostawiania psa samego w domu podczas gdy my w szkole a rodzice w pracy, czy to jakoś bardzo nie wpłynie na relacje z psem?? Jak się zapewni mu zajęcie podczas naszej nieobecności, a rano jestem w stanie wstać o 5 na spacer, bo na 8 mam do szkoły, po południu spacer i wieczorem.[/QUOTE] To myślę, że nie będzie z tym najmniejszego problemu :) Nawet wśród dogomaniaków niewiele jest osób, które są w stanie siedzieć z psem 24 godziny na dobę.
-
Pod kurzymi łapkami i ja się podpisuję ;)
-
[quote name='Erica'] A ja tak sobie czytam o tych waszych 'przejściach' z rodzicami i tak sobię myślę, jak to dobrze byc dorosłym i móc samej decydowac o tym jakie psy i w jakich ilościach miec :eviltong: ;)[/QUOTE] W sumie to się tylko tak wydaje :evil_lol: Jak ma się 13 czy 16 lat, to wiadomo, że w razie choroby psiaka to rodzice muszą zapłacić, szkołę ma się max 7 h dziennie i czas dla psa jest, jakoś tak się nie martwimy tyloma rzeczami.. A jak już się jest dorosłym to przed wzięciem psa ma się te same wątpliwości co kiedyś rodzice - czy starczy kasy, czy miejsca ok, czy psiak da sobie radę kiedy będziemy w pracy ileś godzin... Wcale nie jest aż tak łatwo i różowo, że chcę to biorę i koniec ;)
-
Ja powiem tak - pies nie będzie szczęśliwy siedząc większość czasu sam na działce, bez towarzystwa ludzi, to nie ulega wątpliwości. Ale zawsze lepsze to niż schronisko. Moim zdaniem - szukaj mu jak najlepszego domu, bo u ludzi, z którymi będzie mógł przebywać większość czasu w domu będzie mu o wiele lepiej niż tam na działce, mimo Twojej dobrej opieki. Dla takiego psa horrorem będzie odprowadzanie go na działkę i Twoje odejście, i to każdego dnia... Sama miałam podobną sytuację - mojej nieżyjącej już babci umarł psiak, więc przygarnęłam jakiegoś małego biedaka z ulicy i dałam jej. Wszystko fajnie, tylko pies się do mnie przywiązał. Babcia psem zajmowała się o tyle, że dawała mu jeść i pić; pies miał swoją budkę na zewnątrz i do domu nie wchodził. Codziennie do niego przychodziłam, zabierałam na spacer, zanosiłam jedzenie dla niego. A kiedy wracałam do domu, jego żałosne wycie słyszałam przez jakieś 10 minut drogi; nie wiem ile wył. Co z tego, że miał schronienie, pełny brzuszek, spacer, skoro codziennie mało nie pękło mu serce. Nie mogłam tego zniesć, i uprosiłam ojca, żebyśmy zabrali go do domu, no i miałam 2 psy. Więc jeśli masz pewność, że rodzice nie zgodzą się go przygarnąć, weź pod uwagę jego dobro i postaraj się znaleźć mu dobry dom. Działka to lepsze wyjście niż schronisko czy ulica, ale on nie będzie tak szczęśliwy jak mógłby mając prawdziwy dom.
-
Mimo wszystko wolałabym, żeby pies, mój czy czyjś, miał trwały uszczerbek na czułości węchu, niż jak napisała socurek, jelita na wierzchu... Logiczne chyba, że nikt normalny nie będzie walił gazem do psa, który podbiega w przyjaznych zamiarach, czy takiego, który nie jest w stanie zrobić naszemu poważniejszej krzywdy.
-
Tego nowego domownika spodziewamy się najwcześniej w grudniu, no ale wiedzę trzeba już zdobywać ;)
-
Ale przecież gdzie indziej zaleca pozorowane jedzenie przed podaniem psu miski i jest to ważny element jej metody ustawiania psa tam gdzie jego miejsce. Mój pies, w momencie kiedy idę dać mu jeść jest jednym wielkim sprężonym oczekiwaniem, dosłownie łapy mu się trzęsą, chce jeść już teraz natychmiast ale grzecznie stara się opanować. Gdybym zamiast postawić mu miskę stanęła i ostentacyjnie zaczęła chrupać ciacho, chyba zacząłby wyć z frustracji. Nie rozumiem po prostu, dlaczego jedzenie obiadu przy psie jest niemal znęcaniem się nad nim, a przedłużanie w sposób frustrujący dla psa podania mu posiłku jest metodą wychowawczą.
-
Uszkodzić - podrażnić na kilka godzin.
-
Witam :) Fotki łóżkowe niesamowite, w sam raz na taką pogodę :) [url]http://i530.photobucket.com/albums/dd346/agacia_s/Sara/Obraz438-2.jpg[/url] Przeciągamy się jak widzę :loveu:
-
Chyba tu się jeszcze nie chwaliłam, ale szykujemy się do przyjęcia nowego domownika :) Jestem na etapie maltretowania hodowców i oczekiwania na upatrzone krycia. A ten planowany domownik to szczeniak staffik maści niebieskiej :) Po sesji na uczelni zaczynam wycieczki do hodowli.
-
[quote name='jesien222'] Slyszalam ze tak mloda suczka nawet gdyby pies chcial nie dopuscilaby do siebie to prawda?[/QUOTE] Niestety to nieprawda. I duuużo szczeniaczków już się urodziło z przekonania, że jak suka się odgryza, to samca nie dopuści. Owszem, dopuści, jak przyjdą płodne dni, a może i wcześniej. Rzadko zdarzają się wyjątki. No i gdyby to prawda do schronisk nie trafiałoby tyle ciężarnych suczek w wieku 8-9 miesięcy, po pierwszej cieczce...
-
Kleszcze nie wolno smarować tłuszczem, ani czymkolwiek! Powoduje to duszenie się pasożyta, który wymiotując wprowadza do rany drobnoustroje i może zarazić psa babeszjozą, boreliozą lub innymi chorobami. Kleszcze wyciąga się "na żywca" małą pęsetą, chwytając tuż przy skórze i wykrecając jak śrubkę. Potem można przetrzeć spirytusem lub wodą utlenioną. Środki na pchły zwykle są za słabe, żeby zrobić wrazenie na kleszczu niestety. Co sunia dostała?
-
To już lepiej gaz pieprzowy, zwłaszcza w żelu - pewniejsze działanie. A drogi nie jest.
-
[quote name='ania_pelka'][B]Więc uważam, że dziecko 12letnie dostawać na wychowanie szczeniaka nie powinno.[/B][/QUOTE] Ja dostałam :eviltong: Moje najstraszniejsze ówczesne błędy w opiece nad psem to kilkakrotne wydarcie sie na psa kiedy przyszedł na wołanie po dwóch godzinach (wiedziałam, że tak nie wolno, ale kilka razy po prostu szlag mnie trafił) oraz z niewiedzy karmienie psa marketową karmą, z tym, że to było 10 lat temu i nie miałam dostępu przykładowo do internetu. I szczerze mówiąc gdybym dostala psa teraz, poza tymi dwoma rzeczami, wszystko robiłabym tak samo. Ale ja chyba nie powinnam się wypowiadać, bo ja byłam psim zboiczeńcem od zerówki dosłownie i w wieku 12 miałam na koncie kilkadziesiąt przeczytanych książek o psach. Niestety muszę się z Tobą zgodzić - przeciętny 12- a nawet 16-latek do wychowania psa się nie nadaje :shake:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zgadzam się z Bzikową - na kanapę można wsadzić i husky, wiele psów tej rasy z linii wystawowych zaprzęgu nie widziało od pokoleń, ale to nie znaczy, że nie są to szpice, psy zaprzęgowe. Podobnie z terrierami. Myślę, że westie sprawdzałby się równie dobrze w roli norowca co inne terriery - no ale że jest biały, to większości ludzi kojarzy się bardziej z pudelkiem na kanapę niż z norowcami walczącymi pod ziemią z lisem.
-
Czy nie jest to można by dyskutować. To, że się go w tej chwili nie używa do polowań, nie znaczy, że nie posiada instynktu myśliwskiego, cech charakteru typowych dla terriera i że nie poradziłby sobie, gdyby od szczeniaka układać go na norowca. Jamniki czy spaniele też rzadko widuje się na polowaniach (wyjąwszy jamniory szorstkowłose), ale nie znaczy to, że pod względem pochodzenia i charakteru można je już wsadzic do worka z kanapowcami. To nadal są psy myśliwskie, z silnym charakterem, potrzebą ruchu i pracy, popędami. I warto by ludzie o tym pamiętali, bo jak ktoś nie zdaje sobie sprawy z użytkowej przeszłości rasy, w tym wypadku polowań, to może nie podołać ułożeniu psa i zapewnieniu mu wystarczającej ilości ruchu.
-
[quote name='diabelkowa']czy konkretny kolor odczynu swiadczy o zarazeniu babeszjoza ?[/QUOTE] Nie.. Może być babeszjoza mimo braku odczynu, a i odczyn może być duży bez żadnego zarażenia. Ja bym radziła obserwować psa przez 24-48 h i dopiero ewentualnie zrobić badanie krwi. Zaraz po zarażeniu wynik może być niemiarodajny, bo pierwotniak nie zdąży się jeszcze namnożyć i wynik negatywny może Was zmylić przy późniejszym możliwym zachorowaniu.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
Martens replied to kell46's topic in Pogryzienia
Temat jest jaki jest, a od ilu postów trwa offtopic? Założycielka wątku się nie odzywa, nie wiadomo co z całą sprawą, więc o czym tu pisać? W sumie najbardziej na miejscu byłoby poczekać na kell46. P.S. Przez taki a nie inny tok rozmowy takie tematy często mylą mi się ze słynnym "Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy" - i to nie żart. -
Różnie podają, ale zazwyczaj od 8-9 do 13-14 dnia cieczki jest najgorzej; kiedy ustanie krwawienie a zostaje żółtawy wyciek. Wtedy jest tzw. ruja właściwa. Oczywiście to wyliczanie dni bywa zawodne, bo jedna suka ma cieczkę 2,5 tygodnia, inna 4 tygodnie, więc może być różnie.
-
[quote name='graphi'][B]"Spójrzmy na to oczami psa: cały dzień biega bez jedzenia, a kiedy wreszcie człowiek zasiądzie do posiłku, wygłodniały pies musi cierpliwie czekać na swój.(...)"[/B] [/QUOTE] I zamiast dać od razu jeść, kiedy psa skręca z głodu i zniecierpliwienia, my mamy leniwie przeżuć ciastko? To dopiero sadyzm :evil_lol: Nie wiem, dla mnie pani Fennel nie jest potworem, który nie lubi psów i napisała książkę jak je pognębić. Wydaje mi się po prostu, że swoje sukcesy przypisuje nie tym zasadom postępowania, które tak naprawdę je wywołują. Oczywiste jest dla mnie, że szacunek i autorytet u psa zdobywa się wspólną pracą. I pies, który z człowiekiem pracuje, jest traktowany konsekwentnie, będzie pana szanował niezależnie od tego, czy wchodzi pierwszy przez drzwi, czy śpi w łóżku, etc. No ale lepiej sprzeda się książka, która łopatologicznie w kilku podpunktach uczy człowieka konsekwentnego postępowania (bo do tego moim zdaniem sprowadza się skuteczność Amichien Bonding - a często jedyną rzeczą która zamyka ludziom drogę do porozumeinia z psem jest włąśnie niekonsekwentne zachowanie), niż taka, która na iluśset stronach wyjaśnia jak pracować na codzień z psem i wymaga od właściciela więcej inwencji i wysiłku niż stosowanie kilku regułek.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
Martens replied to kell46's topic in Pogryzienia
[quote name='Rybka_39'] Chociaż fakt są właściciele dużych psów, którzy sami sami wymuszają dla siebie prawa, puszczając agresywnego Brutusa, który w naturze nie ma wrogów:diabloti:, a inni schodzą mu z drogi....to są 2 skrajności- obu nie cierpię. [/QUOTE] A ja w ten sposób ostatnimi czasy rozwiązałam problem małych podbiegaczy. Kiedy widzę z daleka osobę z biegającym luzem dziamgotkiem, też odpinam mojej suce smycz i sobie kulturalnie idziemy, przy nodze bez smyczy czy na większym luzie. Aż miło popatrzeć, jak większość ludzi nagle zaczyna psa pilnować - przywołuje i bierze na smycz i mijamy się bezstresowo, najwyżej przy akompaniamencie szczekania pimpka na smyczy czy na rękach. A gdybym nie odpięła suki - szarpałabym się z nią i jazgotem dolatującym jej do nóg, ku uciesze właściciela malucha. Może to i chamskie z mojej strony, ale sprawia, że nareszcie nie tylko ja przejmuję się bezpieczeństwem małego pieska. I też zadziwia mnie podejście [B]iwona&CAR[/B] - nie wiem, może tam za granicą faktycznie inna kultura, ale ja na przykład spaliłabym się ze wstydu, gdyby mój pies, mały czy duży, ganiał po calym parku i jazgotał na większe psy, prowokował do ataku. -
Nieraz tak jest, że pierwsza cieczka budzi mniejsze zainteresowanie samców, ale i tak trzeba pilnować. Ja u mojej suki na brak chętnych kawalerów i przy pierwszej cieczce niestety nie narzekałam.