Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='elusiaz']"nie sprzedajemy szczeniąt na raty,to nie lodówka"... "poniżej 1500zł nikt przy zdrowych zmysłach labradora Pani nie sprzeda"... "Nie miewamy psów niewystawowych,wszystkie są doskonałe"... [/QUOTE] 1. Wielu dobrych hodowców sprzedaje na raty, tylko raczej nie z miejsca, a po dłuższej korespondencji, kiedy przekonają się, że nabywca jest tego wart ;) 2. Bzdura ;) 3. Jak wyżej ;) No niestety tak już jest, że w popularnych rasach trudniej znaleźć dobrą hodowlę i fajnych hodowców; mnóstwo z nich ma przerośnięte ego, albo robi to po prostu dla kasy. Ja przy korespondencji z hodowcami staffików nie trafiłam jeszcze na ani jednych "niefajnych" ludzi, którzy potraktowaliby mnie niesympatycznie.
  2. [quote name='Airiana'] Nie szukam współczucia, piszę ku przestrodze innych - niech się nie uczą na swoich błędach. A z drugiej strony gratuluję pewności siebie w każdej dziedzinie życia... myślę, że zawsze będziesz miał w życiu duuuużo szczęścia :razz: czego zyczę[/QUOTE] Jeśli już to miał[B]a[/B] - dziękuję za życzenia ;) Ja bym nie mieszała do tegowszystkiego szczęścia - bo wystarczy zdrowy rozsądek i trochę doinformowania się przed zakupem, i nie byłoby tragedii. Piszesz, że chciałaś małego pieska do kochania, nie musiałbyć rasowy - a mimo to wydałaś duże pieniądze na "rasowca" właśnie, podczas gdy całe stada takich piesków, kundelków co prawda ale równie ładnych, małych, szczeniaków też, czekają na domy za darmo. Oszczędziłabyś sobie wydatków na zakup psa, kosztów leczenie dwójki szczeniąt i bólu rodziny związanego ze śmiercią psiaka. Owszem, pies nie jest rzeczą. I nie należy traktować go jak rzecz. Ale jeśli wydaje się na psa duże pieniądze, to opinia jednego czy dwojga znajomych z hodowlą psów mających niewiele wspólnego, to trochę mało. I tak jak pisze [B]Berek[/B] - oszuści mogą oszukiwać dlatego, że są ludzie, których można nabierać. A najbardziej na tym wszystkim cierpią psy.
  3. [B]rizo[/B], może po prostu zacznij czytać ze zrozumieniem? Przeczytaj wątek jeszcze raz, już bez tego zacietrzewienia - i pokaż, kto napisał, że pies bez rodowodu już nie jest psem albo nie zasługuje na miłość, dom. Z ludzi którzy ogólnie dla dobra psów starają się nie dopuszczać do zwiększania ilości psów bez papierów, bo i tak już jest ich dość, robisz snobistyczne potwory. To, że wśród ludzi rozmnażających psy z papierami też są oszuści, nie znaczy, że sama udokumentowana hodowla nie ma sensu - no, chyba że dla Ciebie :roll: To tak jakby zlikwidować instytucję policji, bo ludzie i tak łamią prawo i będą to robić do końca świata. Krzyczysz, że spotykasz się z tyloma sytuacjami przekrętów w hodowli - no to pytanie: co TY z tym zrobiłeś/aś? Poza tym, że "z litości" dałeś/aś zarobić handlarzowi, który dalej będzie eksploatował swoje zwierzaki, bo zawsze ktoś psiaka kupi, choćby z litości, i kasa leci. Zgodzę się z Tobą z jednym - właśnie na forum yorków jest taka a nie inna atmosfera, bo... to modne psy i w związku z tym, jest masa pseudohodowli (tych z rodowodem też), przekrętów i żali. [SIZE="1"]Dla jasności - nie jestem hodowcą, i nie mam yorka ;)[/SIZE]
  4. Najlepiej przypiąć smycz jednocześnie do halti i zwykłej obroży - jak pies zacznie się miotać, będzie mniejsze ryzyko, że ucieknie (z samego halti wcale nietrudno psu wyjąć głowę) lub zrobi sobie krzywdę.
  5. To juz zależy o jakim rejonie Polski mówimy - w jednych liczba wzrasta, w innych spada i są to raczej naturalne wahania. I jakim ryzykowaniem jest szczepienie psa zgodnie z czasem działania szczepionki (a nie z nieba wziętych przepisów)?
  6. [quote name='Czerwonaona']Myślałam nad tym ale na forum czytam,że to samo zło. [/QUOTE] Tu chodziło chyba o halti ;) Co do tego - ja mam mieszane uczucia, choć przez jakiś czas używałam. To bardzo zależy od psa. U psa w miarę spokojnego, przyzwyczajonego do podobnych sprzętów (kaganiec), za to z utrwalonym nawykiem ciągnięcia na smyczy, może pomóc. Ale OBOK klasycznej, intensywnej pracy ze pochwalami, smakołykami i pokazywaniem pożądanego zachowania. Jeśli pies jest tak żywy jak piszesz, raczej odradzam halti, bo zamiast uspokoić psa, spowoduje jego jeszcze większe zdenerwowanie, próby uwolnienia się i może nawet zrobić sobie krzywdę...
  7. No cóż - jeśli ktoś jest tak naiwny, że mimo śmierci szczeniaka na chorobę zakaźną i ewidentnej niekompetencji "hodowcy" bierze kolejne szczenię z takiego miejsca, to chyba nawet nie ma co współczuć...
  8. Trochę niefrasobliwe jest polecanie takich akcesoriów jak obroża półzaciskowa bez dokładniego wyjaśnienia jak się ją stosuje :roll: Kolczatki, zaciski - owszem, ale trzeba umieć je zastosować, no i buldożkowi francuskiemu naprawdę daleko do tych "ogromnych, dominujących samców" ;) Wszelkie tego typu pomoce powinny służyć tylko do krótkich szarpnięć, gdy pies [U]zaczyna[/U] wyrywać się do przodu (a nie jest już półtora metra przed nami na końcu smyczy). "Przeciąganie się" z psem czy stałe napięcie smyczy powoduje, że pies się dusi - i wbrew pozorom nie przestaje ciągnąc, tylko ciągnie jeszcze bardziej, bo usiuje się uwolnić od tego, co go dławi. W to wszystko trzeba umiejętnie wpleść smakołyki i pochwały, kiedy tylko pies idzie ładnie, choćby kilka sekund. Dla niedoświadczonej osoby jest to trudne do ogarnięcia, jeśli nie pokaże tego na żywo np. szkoelniowiec. Stąd ja jestem przeciwna doradzaniu takich metod przez internet, bo można narobić więcej szkody niż pożytku i co najwyżej nasilić ciągnięcie i "spalić" możliwość zastosowania u psa takiej metody szkolenia w przyszłości. Tak więc jeśli obroża półzaciskowa, to nie na własną rękę, ale na szkoleniu, lub po pokazaniu jej zastosowania w praktyce przez szkoleniowca (z większością można się umówić indywidualnie np. na godzinny spacer). Buldog francuski to naprawdę mały piesek i wierzyć mi się nie chce, żeby nie można było sobie z nim poradzić bez obróż półzaciskowych, kolczat i innych pomocy.
  9. [quote name='Wredotka4']Mam półrocznego pieska i tak jak Wasze psy poluje i na inne psy i na ludzi.Nie widzę w tym polowaniu agresji i nie robi tak za każdym razem jeśli chodzi o ludzi.Gdy zauważa obiekt zainteresowania kładzie się i nie mogę "osiołka" oderwać od podłoża.Kiedy obiekt się zbliży skacze do niego najeżony,chętny do zabawy.Do ludzi skacze rzadziej raczej się podczołguje.To nie mój pierwszy pies ale pierwszy,który się tak zachowuje.Czy to z czasem się zmieni i będzie "normalnie"?[/QUOTE] Jak nie będziesz z psem pracować, to będzie najwyżej gorzej. Kiedy pies się zapiera, wyjmij zabawkę, smakołyk, które powinnaś mieć zawsze pochowane po kieszeniach na spacerze i zajmij psa sobą. Nie ustępuj; jeśli się spieszysz, a pies odstawia cyrk, zawołaj go raz, jeśli nie posłucha - idź dalej i tyle. Jak nie będzie miał innego wyjścia, to wstanie, bo nikt nie lubi jechać po chodniku. Ustępując i czekając utwierdzasz psa w przekonaniu, że położenie się to najlepszy sposób na zatrzymanie całej karawany.
  10. Cóż, kolczatka sama psa nie wychowa - jeśli nie umie się jej używać, po kilku spacerach pies ciągnie tak samo jak przedtem - a i kolczatka nie jest urządzeniem do nauki chodzenia przy nodze. Wymagająca cierpliwości ale mająca długofalową skuteczność jest metoda drzewka - kiedy pies zaczyna ciągnąć, zatrzymujemy się i nie idziemy dalej dopóki nie poluzuje smyczy i nie zwróci na nas uwagi. Pierwsze spacery są straszne :) ale kiedy pies załapie o co chodzi, idzie coraz lepiej. Generalnie jeśli pies gdzieś nas próbuje zawlec - nie pozwalamy na to. Pocieszające jest to, że pies jest młody - nabierał złych nawyków przez kilka miesięcy, a nie np. 5 lat, więc nie powinno być bardzo trudno. No i oczywiście na każdy spacer zabieramy smakołyki - to my mamy być centrum wszechświata dla psa, a nie zapachy na trawniku czy inne psy. Ćwiczymy z psem polecenia, nagradzamy za dobre zachowanie (zabawka, smakołyk) - jeśli właściciel jest dla psa bardziej interesujący niż otoczenie, to i problem ciągnięcia automatycznie się zmniejsza. Proponowałabym też zamienić szelki na zwykłą skórzaną obrożę. Szelki niepotrzebnie dają psu komfort ciągnięcia - w obroży nie jest tak miło. Co w ogóle pies umie, jak jest szkolony, jakie są jego relacje z Wami, co robicie na spacerach (zabawa, szkolenie)?
  11. Tylko, że u psa o silnym charakterze, rasy o silnym instynkcie obronnym, moga skończyć się tragicznie. Tym bardziej stosowane od szczeniaka - pies od małego powinien uczyć się zaufania do właściciela, a nie obaw, że podejdzie i zabierze żarcie.. Tego typu zachowania mogą spowodować agresję obronną w wieku dojrzewania - i co najśmieszniejsze, większość właścicieli myśli potem, że wzięła się ona znikąd :roll: Można zabrać miskę na chwilę, ale dac psu za to lepszy smakołyk - żeby nie czuł się pokrzywdzony. Zabieranie miski nie ma żadnych podstaw naukowych analogicznych do naturalnego zachowania psowatych czy ustalania hierarchii. Wszystkie psowate instynktownie bronią pożywnienia i opiera się to na instynkcie samozachowawczym, który zawsze wygra nad stadnym. Czy wilk, czy dziki pies, zawsze broni pożywnienia nawet przed alfą, od którego jest zależny - bo od tego zależy jego przetrwanie. Zabieranie miski psu to igranie z ogniem. O ile u normalnego psychicznie labradora może pójść płazem - tak u innej rasy już niekoniecznie.
  12. Ja u siebie widywałam nawet jamniki i "ratlerki" na mini-kolczatkach, więc chyba nic mnie już nie zdziwi. Oczywiście 90% TTB u mnie też chodzi od szczeniaka w kolcach, co jest szczególnie bezsensowne, bo te psy są tak "bóloodporne", że na kolce odwrażliwiają się momentalnie. Żeby nie było offa - wczoraj gromadka 9-10 letnich dzieci skomentowała między sobą, że mam obciachowego psa :cool3: Już prawie im dokuczyłam, ale opanowałam się, bo wstyd mi było się dziećmi tak ekscytować :cool1:
  13. [quote name='nieustraszony']Zabierz jej miske z jedzeniem i dawaj tylko wtedy kiedy ty uznasz to za słuszne (ale nie głódz psa) Jak już dasz jej tą miske niech troche zje i zabierz psu ją w trakcie jedzenia na kilka minut(póżniej oddaj niech doje).Rób tak codziennie. Jak przechodzisz koło psa lekko szturchnij go nogą aby się usunoł jak leży na miejscu przez które przechodzisz.(nie kop psa) [/QUOTE] Następny zaślepiony teorią dominacji :shake: A co zrobić, jak pies zacznie bronić żarcia i ugryzie w rękę? Zastanawiałeś się nad tym? Tak się nie robi - mozna podchodzić do psa i dokładać mu jedzenia do miski; wołać kiedy je i dawać lepszy smakołyk. To jest nauka dobrego zachowania przy misce i tego, że nie ma potrzeby np. warczeć na właściciela kiedy zbliża się podczas posiłku. To co proponujesz, to najprostsza droga do rozbudzenia w psie agresji i zostania pogryzionym przez własną głupotę.
  14. Jakie badania poza krwią pies miał robione? Na co pies miał podawane konkretnie leki? W ciemno? Ehh niektórzy weterynarze chyba zamiast leczeniem powinni zajmować się wróżbiarstwem :shake: Bierz psa i jedź do dobrej kliniki, najlepiej przyuczelnianej, i tam psa dokładnie trzeba zdiagnozować... Aczkolwiek moim zdaniem, biorąc pod uwagę wiek i stan psa jest to tylko przedłużanie jego cierpienia. Pies z pewnością jest poważnie chory, może to być zaawansowane stadium raka, zatrucie... Źle to wygląda.
  15. Dobry hodowca nie zarezerwuje szczeniaka ani nie weźmie zaliczki, dopóki nie przekona się, że nabywca jest odpowiedzialną osobą, i że na pewno chce sprzedać mu psiaka ;)
  16. Martens

    Zmierzch :)

    A czytał ktoś z Was 'Wide Awake'?
  17. To jest nieodpowiednie zabezpieczenie posesji, które umożliwia psom ugryzienie kogoś przechodzącego obok - jak najbardziej kwalifikuje się do zgłoszenia na policję. U mnie był pies, który przez obluzowany pręt w bramie był w stanie wyciągnąć na chodnik cały łeb i szyję aż do barków - mógł ugryźć osobę, która szła metr od ogrodzenia. No ale do tych właścicieli dotarło po dobroci i pręt przyspawali.
  18. Mam przypuszczenie, że nie rozumiesz naszych problemów, ponieważ... masz rottki :evil_lol: Rottki mają taką opinię jaką mają i jakoś pewnie nikt się nie kwapi puszczać do Twoich psów swojego zaczepnego pupilka z krzykiem "on nic nie zrobi" :roll:
  19. Tylko po pierwsze, jesli suka już ma cieczkę, to trochę za późno :roll: Po drugie jest to szkodliwe dla zdrowia i ja osobiście łeb bym urwała osobie, która bez mojej zgody podała to suce. [B]ramaya[/B], ja na wszelki wypadek nie zostawiałbym ich samych bez kontroli. Przede wszystkim sprawdź reakcję szczeniaka. Labki dojrzewają dość późno; być może psiak nie będzie zbyt zainteresowany i nie będzie tak źle. Ale mimo wszystko pilnuj ich - nigdy nic nie wiadomo.
  20. We wszystkich znalezionych przeze mnie źródłach można doczytać się, że tego preparatu u suk się nie stosuje. Chcesz eksperymentować - spytaj tego, od kogo wiesz, że na pewno działa. Skoro masz tak pewnego informatora, to po co pytania na forum?
  21. Kiedyś kiedyś, jak karmiłam psa gotowanym, zdarzało mi się wlać zwykły olehj rzepakowy, kiedy np. skończył mi się ten "psi". Ale to było raczej zbyt rzadko, żebym mogła coś więcej powiedzieć. W każdym razie pies się nie otruł. Teraz mamy lniany - wchodzi bez grymasów.
  22. [quote name='Asiqs'] Okrzyczcie mnie ale daje psu przysmaki pedigree o nazwie Smackos (czy jakoś podobnie). Jada jeden "listek" na dzień. Za pomyślny trening komend. A jedzonko to zazwyczaj normalne obiadki (kości po nóżkach) Czy to dobrze że Maksio uwielbia surowe marchewki. I jak często mu je dawac?[/QUOTE] Od jednego listka na dzien nie umrze, ale zawsze zdrowsze są naturalne świeże smakołyki - skoro psiakowi wszystko smakuje, powinno się dac coś znaleźc ;) Chyba nie podajesz psu gotowanych albo pieczonych kości?? :-o Takimi można doprowadzić do przebicia albo zaczopowania jelit. Kości można podawać tylko i wyłącznie surowe. MArchewki na pewno nie zaszkodzą - myślę, że wręcz przeciwnie. Psiak średniej wielkości może spokojnie dostać jedną dziennie. A może po prostu używaj jako smakołyków drobno pokrojonej marchewki?
  23. [quote name='Kika9004'] Słyszałam (bardzo często) że jak suka nie będzie miała przynajmniej raz szczeniaków to może być "fiksnięta", to niby przez instynkt macierzyński? [/QUOTE] Zgadza się - bzdura ;) Odwołując się do natury - w stadzie wilków tylko samica dominująca się rozmnaża. Reszta samic nigdy nie dochowuje się szczeniąt i nic im się w głowę z tego powodu nie dzieje.
  24. Jak to jak stary pies? Dodajesz do tego jakieś witaminy, olej?
  25. Martens

    papka warzywna

    Ja przepuszczam wszystko przez sokowirówkę i potem mieszam sok z tym co zostaje w pojemniku. Podaję warzywa z pokrojonymi żołądkami lub wątróbką, plus łyżka oleju lub tranu. No, ale moja psica nie wybrzydza i nie wybiera mięsa; samą papkę od biedy też by zjadła. Jest jednak wiele psów, kórym trzeba dodawać do papki zmielone podroby, bo inaczej nie tkną albo powybierają tylko mięsko.
×
×
  • Create New...