-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Bo i wśród znanych hodowli są oszuści, jak wszedzie; produkują dwa mioty w roku, choć regulamin pozwala tylko na jeden - dlatego drugi jest niezgłaszany. Co nie znaczy, że robią tak wszyscy czy większość. Gdyby koleżanka poczytała trochę przed zakupem, wiedziałaby że hodowla sprzedająca psa bez metryki to oszuści i należy to zgłosić do ich Oddziału Związku Kynologicznego.
-
A co zrobicie, jak suka się do kolczatki przyzwyczai (a przyzwyczai na pewno) i przestanie działać? Trzeba pracować nad posłuszeństwem psa, a nie inwestować w narzędzia do utrzymywania go przy sobie siłą i uważać że to rozwiązuje problem...
-
Golden retriever - 9 tygodni i już chce rządzić - POMOCY
Martens replied to skierka187's topic in Agresja
Ale co może być nie tak z ułożeniem 9-tygodniowego szczeniaka? Gdyby tak zachowywał się pies 9-miesięczny, to faktycznie mogłyby to być błędy właścicieli i wskazanie do pracy z trenerem. Ale szczeniak w tym wieku to jeszcze dziecko, ma prawo nie wiedzieć wielu rzeczy, a my mamy musimy być jego dobrym przewodnikiem, który spokojnie i konsekwentnie pokazuje mu jak się zachowywać. Wyrzucanie psa z łóżka to też średni pomysł. To czy pies śpi w łóżku, nie ma wpływu na jego posłuszeństwo i zachowanie (a jeśli już to według najnowszych badań tylko pozytywny :D) - psa się uczy w pokojowy sposób schodzenia z łóżka na komendę, na przykład na smakołyk - wywalanie psa z niego niczego nie uczy, poza rozwiązywaniem problemów w tsadzie przez konfrontację fizyczną, a chyba nie o to chodzi. -
[quote name='admirabilis6']Powiadasz, ze jest dobrze?:crazyeye: A ja uwazam, ze jest wrecz TRAGICZNIE. Skad sie biorą te dziesiatki tysiecy psow, corocznie, w schroniskach, te tysiace szczeniat skad sie biora? Mowia opiekunowie psow; Raz moja suka tylko przez moja nieuwage czy przypadek losowy byla pokryta, raz moj pies sie urwal i wrocil po godzinie i to wystarczy, dla mnie, aby namawiac do kastracji!![/QUOTE] Bezdomne zwierzęta biorą się przede wszystkim z miotów wyprodukowanych celowo, z miotów do których dopuściły osoby mające totalnie gdzieś pilnowanie suki i los psów w ogóle, oraz z miotów bezdomnych zwierząt. Te nieupilnowane suki w miarę odpowiedzialnych właścicieli, to kropla w morzu tych wymienionych wcześniej. [quote name='admirabilis6'][B]Psy i suki sie KASTRUJE[/B] tak dokladnie, jesli juz. Zabiegow sterylizacji suk juz dawno sie nie przeprowadza-znow Twoja wiedza jest sprzed 50 lat.[/QUOTE] Tylko, że sterylizacją jest nazwą potoczną dla zabiegu kastracji suki i nie uważam, żeby używanie tego ogólnie przyjętego terminu świadczyło o niedouczeniu. [quote name='admirabilis6']Jak widze, nawet wiecej, w miastach powinien byc zakaz posiadania psow niekastrowanych(suki i psy)![/QUOTE] Według różnych oszołomów to w mieście powinien być zakaz trzymania psów w ogóle. Dzięki Bogu Twoje radosne pomysły to czysta utopia :) [quote name='admirabilis6']Ile w okresie cieczek psow-suki i psy, trafia do schronisk w wyniku wypadkow samochodowych, ile traci zycie!!! To wlasnie taka jest "odpowiedzialnosc" opiekunow suk i psow niekastrowanych:shake:[/QUOTE] No tak, kastrowane psy są kuloodporne, nie wpadają pod samochody, nie uciekają, nie są zagryzane przez inne psy... Kastracja nie zastępuje pilnowania psa, opieki nad nim. Jak ktoś jest naprawdę odpowiedzialny, to nie musi psa kastrować, "żeby nie wpadł mu pod samochód" :roll: Już spotkałam takich radosnych zwolenników kastracji, co to obcięli psu jajka i mają gdzieś jego ucieczki - problem przestał istnieć, piesek niech sobie robi co chce, bo suczki już nie zapłodni. [quote name='admirabilis6']To co proponujesz w takiej sytuacji jak tu opisują i jest w calej Polsce? dziesiatki tysiecy bezdomnych psow.:shake: ;) kastracja niehodowlanych![/QUOTE] Najglupszy możliwy pomysł :) Przede wszystkim dlatego, ze jest nie do wyegzekwowania. Bo nie jest, skoro Polska nie potrafi wyegzekwować nawet szczepienia przeciw wściekliźnie... Psy wykastrują ludzie odpowiedzialni, przejmujący się prawem, a więc ci którzy mają znikomy wpływ na nadpopulację psów, a zacofani wieśniacy, pseudohodowcy i ludzie mający wszystko gdzieś - i tak tego nie zrobią, więc bezdomnych psów nie ubędzie. Pomijając fakt natychmiastowego powstania róznej maści "związków hodowców", którzy będą wydawali uprawnienia hodowlane dla wszystkeigo co się rusza - bo ze względów prawnych nie ma możliwości przyznania wyłączności na to ZK. To dopiero będzie tragedia - "legalne" pseudohodowle... Pomyślałaś o tym? Czy naiwnie sądzisz, że wszyscy pseudohodowcy pokornie zwiną działalność? :p [quote name='admirabilis6'] Nie tylko w USA trafiają psy do komory gazowej, w wielu krajach europejskich poprostu po 10-14 dniach psy sie usmierca, jak wlasciciel sie nie odnajdzie. Jakie widzisz wiec rozwiazanie aby nie bylo usmiercania? Jak nie kastracja to co? [/QUOTE] :lol: Kobieto, przecież w tych krajach od x lat kastracja jest propagowana i o wiele, wiele powszechniej stosowana niż w Polsce - i co?? Bezdomnych psów nie jest mniej niż u nas - tylko właśnie idą do komory gazowej, żeby wszystko pięknie wyglądało :) Tylko w Polsce niemal na siłę trzyma się przy życiu wszystkie niechciane psy - stare, chore, agresywne... Dla równowagi - w Szwecji, właśnie ze względów zdrowotnych, kastracja zwierząt jest... rzadkością. Jak pójdziesz do weta i powiesz, ze chcesz wykastrować psa, żeby się nie męczył, tylko dziwnie na ciebie popatrzą. A tam schroniska są puste. Dlaczego? Bo tam jest inna świadomość społeczeństwa. Z bezdomnością nie poradzimy sobie inaczej niż EDUKUJĄC ludzi. Bo jak na razie obrońcy zwierząt więcej czasu poświęcają kastrowaniu niż uświadamianiu społeczeństwa w problemie nadpopulacji zwierząt i z czego to wynika - dlatego długo nic się nie zmieni, skoro preferowane są rozwiązania doraźne, a nie długofalowe. Nie wyleczysz świata traktując ludzi jak idiotów - nie wystarczy zmusić ludzi do kastracji - trzeba im wytłumaczyć, jakim problemem jest niepotrzebne rozmnażanie psów. Wykastrowanie komuś psa z urzędu nie uczyni go odpoiwedzialnym właścicielem, ani nie pomoże zrozumieć problemu bezdomności. [quote name='filodendron']Uparcie zarzucasz mi i paru innym właścicielom, że jesteśmy ostatnie lewusy, nie pilnujemy swoich psów, które nabuzowane hormonami kończą potem w schronach albo pod kołami samochodów - nie wiem na jakiej podstawie, chyba tylko dlatego, że nie chcemy jak ten Cygan dla towarzystwa dać się powiesić. Przykre jest to, że w sumie - jako osoba w umiarkowany sposób popierająca kastrację zwierząt niehodowlanych - czytając tak radykalne i "ujednolicające" wszystkich pod jedną kreskę poglądy, zaczynam odczuwać poważną potrzebę przechyłu w drugą stronę... Jeszcze trochę i jak nie ochłonę, to wyjdę na barykady ze sztandarem "NIE - dla zbiorowej sterylizacji" ;)[/QUOTE] Mam identyczne odczucia... Nikt nie lubi, jak robi się z niego idiotę i kalekę, co psa na pewno nie upilnuje - a tak na tym wątku wygląda propagowanie kastracji :p [quote name='admirabilis6'][B][COLOR=darkred]A gdzie jest zrodlo tych informacji??[/COLOR][/B][/QUOTE] A gdzie jest źródło Twojej radosnej twórczości na temat tego skąd tak naprawdę biorą sie bezdomne zwierzęta?? Gdzieś tam piszesz, że chętnie się dokształcisz, jak ktoś poda Ci informacje - wręcz przeciwnie, jesteś zamknięta totalnie na czyjeś tylko po części odmienne zdanie, a wszystkie argumenty przeciwne Twojemu rozumowaniu uważasz za mało wiarygodne, ich źródła też są niby przestarzałe, w każdych coś ci nie pasuje... Właściwie nie ma sensu z Tobą dyskutować, bo zjadłaś wszystkie rozumy, wiesz najlepiej jakie są skutki kastracji, wiesz najlepiej kto psa upilnuje (wg ciebie nikt) i jak rozwiązać problem bezdomno ści (choć twoje rozwiązania w nnych krajach jakoś się nie sprawdzają)... Odpisuję Ci tylko po to, zeby jakaś początkująca osoba, która przeczyta ten wątek miała szansę poznać inne podejście do sprawy niż Twój fanatyzm kastracyjny.
-
[quote name='admirabilis6'][/B] Ano wlasnie. Sama sobie odpowiedzialas tez na to pytanie. Ich wlascicieli nie interesuje na co pies "padl". Padl i bedzie nastepny. Nie widzial go lekarz poza szczepieniami wiec nikt nie widzial rozwijajacych sie chorob aby psa mozna bylo wyleczyc. Zyl poki zyl. [/QUOTE] Nie miałam na myśli psów zaniedbanych (takie to weterynarza nieraz wcale nie oglądają), ale po prostu ZDROWYCH. Mimo że mają jądra na swoim miejscu. No chyba, że nie ma takich :evil_lol: No i chyba wyszła podstawowa róznica w naszych poglądach - ty namawiasz do kastracji zawsze, a ja wtedy, kiedy widzę ku temu powody (co niestety na polskie realia i ludzkie podejście oznacza "w większości przypadków", zwłaszcza gdy chodzi o suki).
-
[quote name='admirabilis6']Ale forum nie jest wykladnikiem. Zapytaj o to lek.wet, zapytaj w klinikach, poprostu. [/QUOTE] Zapytam przy najbliższej okazji - ale to też nie będzie dobre odniesienie - jest mnóstwo psów, które nie są wykastrowane i problemów nie mają = weterynarza widzą z okazji odrobaczenia i szczepień. [quote name='admirabilis6']A dla mnie te suki, co zreszta jest w opracowaniach i jako zalecenie do kastracji, to suki, ktore maja ciaze urojone a malo ich przeciez nie jest. Tak tez bylo wlasnie w naturze-suki niekryte mogly byc mamkami. Jak dlugo zyly i na co umieraly, dokladnie, nikt przeciez takich badan nie robil.[/QUOTE] Zgadza się - ale jaki odsetek suk ma ciąże urojone? Bo z pewnością nie wszystkie, nawet nie większość. [quote name='admirabilis6']Tylze w warunkach udomowienia, gdzie nie ma konkuryncyjnosci, kazdy samiec i samica jest alfa, chce kryc i byc krytym-widzisz tą roznice? Najlepiej to widac w schroniskach, gdzie sa psy i suki razem i niekastrowane. Kazdy pies kryje kazda suke,wiec? Nie jest poprawne porownywanie z tym co bylo a juz dawno nie jest czy tez nawet do stad wilkow. PIES jest zwierzeciem domowym, udomowonym przez czlowieka i jego naturalne zachowania sa juz dawno zmienione.[/QUOTE] Nie będę się wdawać w dyskusje na temat bycia alfą wśród psów, bo to temat-rzeka. A schroniska... To dopiero patologia jeśli chodzi o zachowania społeczne... Nigdzie w naturze ani w normalnym domu, nawet z kilkoma psami nie ma takiego zagęszczenia psów w tak złych warunkach życiowych, więc to nie jest dobry przykład na cokolwiek. Róznice rozumiem, ale dla mnie fakt, że pies jest zwierzęciem domowym plus wszystko co za tym idzie, nie powoduje automatycznie, że kastracja jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Z twoich postów wynika, jakoby niewykastrowanie psa było wręcz zaniedbaniem go, znęcaniem się - a tak nie jest poza oczywiście psami chorymi ze wskazaniem do zabiegu czy naprawdę problemowymi. Rozwiązanie problemu powinno się dopasować do sytuacji, do rzeczywistych potrzeb, do danego psa - a nie wmawiać, że wszystkie trzeba dla ich dobra kastrować.
-
pogryzienie, brak świadectwa p-ko wściekliźnie, olewka policji
Martens replied to asiamm's topic in Pogryzienia
Niech mama idzie do lekarza - on musi powiadomić Sanepid, a tenże ma obowiązek zająć się sprawą szczepienia. Co do olewki policji - złożyć na piśmie skargę na sąsiadkę (można również do spółdzielni mieszkaniowej, administracji osiedla, etc.), policję postraszyć skargą do komendy wojewódzkiej. -
[quote name='admirabilis6']Ilu ludzi? Pisalam, ze moze nie pomoc. A kastruja kilkuletnie czesto, kiedy JUZ sa WSKAZANIA czysto medyczne. [/QUOTE] Czy możesz mi powiedzieć, jaka część właścicieli wykastrowanych psów musiała to zrobić ze względów czysto medycznych? Bo z tego co zaobserwowałam na forum, jest to niewielki odsetek. Zazwyczaj ludzie kastrują psy-samce z powodu agresji terytorialnej i wobec innych psów, albo dlatego, że słyszeli, że tak trzeba i tyle. [quote name='admirabilis6']Juz tu pisalismy o konsekwencjach zdrowotnych, dla niekastrowanych samcow i samic.[/QUOTE] Ale po co wałkować w kółko to samo... Są pozytywy, są negatywne skutki kastracji, nie bagatelizujmy ani jednych, ani drugich i tyle :roll: Dla mnie badania dotyczące rzekomej większej zachorowalności na pewne schorzenia zwierzat niekastrowanych nie są do końca miarodajne. Prosty przykład - podawanie zastrzyków antykoncepcyjnych wybitnie zwiększa ryzyko nowotworów sutka i ropomacicza. Ciekawe, czy zachorowalność na nowotwory sutka - 50% suk niesterylizowanych, dotyczy tylko tych, w których równowagę hormonalną nie ingerowano, czy może duża częśc z nich swego czasu miała podawane hormony? [quote name='admirabilis6']Nie wiesz ze w innych krajach pies nie ma prawa niepokoic sasiadow, wiesz jakie sa konsekwencje, dla opiekunow?[/QUOTE] Wiem doskonale, gdzieniegdzie przepisy są wręcz śmieszne, a mimo to większość psów żyje sobie spokojnie ze strunami głosowymi; usuwa się je tylko w wyjątkowych przypadkach, bo nadmierne szczekanie zazwyczaj można opanować po prostu szkoleniem. Jakoś nikt nie tnie strun głosowych tylko dlatego, ze pies w ogóle umie szczekać, nie patrząc czy faktycznie szczeka na tyle często i długo, ze będzie stwarzał problemy. Więc analogicznie, po licho wszystkie psy kastrować profilaktycznie...? [quote name='admirabilis6'] To nie jest smieszne. Uczlowieczanie zwierzat nie jest smieszne a własnie to usilujesz robic. [/QUOTE] Nie usiłuję uczłowieczac zwierząt, nawet bardzo tego nie lubię - pytanie tylko, skoro podobno kastracja to najlepsze wyjście dla organizmu w sensie czysto zdrowotnym, fizjologicznym, to czemu ludzie nie usuwają sobie dla wygody jąder czy jajników? Zapytaj na przykład ginekologa-endokrynologa. Tu akurat analogia pies/człowiek jest bardzo wyraźna. Zresztą wiele zwierząt, m. in. dzikie psowate super sobie radzą z regulacją urodzin. W stadzie wilków rozmnaża się tylko jedna para, reszta przeciez też ma instynkt płciowy, a jakoś się powstrzymują (same!) i funkcjonują normalnie, więc nie przesadzałabym z tym znęcaniem się nad psem przez niewykastrowanie go.
-
[quote name='madika'] czy ktos moglby mi tylko powiedziec czy takiej domowej karmy tez powinnam mu dawac te przepisowe 100-110g (czyli tyle ile ma zaleconej suchej), czy moze wiecej/mniej? [/QUOTE] Dawki domowego gotowanego jedzenia powinny być nawet kilkakrotnie większe niż suchej karmy - jak sama nazwa wskazuje sucha karma jest wysuszona, silnie "skondensowana", a domowe posiłki zawierają dużo wody.
-
Moim zdaniem nie ma sensu doszukiwać się problemu... Zaden pies nie będzie zachwycony zostawaniem w samotności - a mimika i wyraz oczu potrafią powalić na kolana (wiem po moim szczeniaku, choć swoje minki strzela w nieco innych sytuacjach). Może masz możliwość wyjść z nim przed pracą na dłuższy spacer, porządnie wymęczyc np rzucaniem piłki? Tak żeby w domu "padł" i przespał wręcz moment Twojego wyjścia?
-
Czy na spacerze z mężem nie spotkała jej jakas przykra sytuacja (nawet niekoniecznie związana z jego osobą)? Mogło to spowodować uraz. Czy to przede wszystkim Ty jesteś jej panią, mąż jest dla niej po prostu jednym z domowników?
-
[quote name='admirabilis6']Trzeba sobie powiedziec szczerze, ze kastracja nie jest lekiem "na wszystko". Psa trzeba wychowywac, uczyc. Kastracja nie ma wplywu na socalizacje psa ale jego wlasciciel tak, ale kastracja ma wplyw na okreslone, niepotrzebne zachowania psa niekastrowanego; wycie, nie jedzienie, ucieczki do suk. Dlatego wiek ma znaczenie,kiedy sie je kastruje. Jesli pewnych zachowan zlych sie JUZ pies nauczy bo mu "hormony walą w glowe" to kastracja nic nie pomoze. Tak jak i kot-zacznie znaczyc JUZ dom, po kastracji moze tak pozostac. Mowimy o kundelkach, to nie sa psy rasowe, gdzie wiadomo w jakim wieku osiągaja pelna dojrzalosc fizyczna/plciowa. I zabieg nalezy wykonac przed osiagnieciem dojrzalosci plciowej aby nie ugruntowac w psie tych nawykow, ktore nie powinny zaistniej w swiecie cywilizowanym. Sa one bardzo nieprzyjemne dla otoczenia, z tym sie trzeba liczyc a dla psa moze to byc bolesna konsekwencja, won do schronu-nie radze sobie z psem. I nie porownujmy konia z psem bo to zupelnie inaczej tez funkcjonujace organizmy, tak jaki i organizm czlowieka-gospodarka hormonalna.[/QUOTE] Skoro kastracja po ukończeniu dojrzałości jak twierdzisz nic nie pomoże, to po co ludzie kastrują kilkuletnie psy? I jakoś mają tego efekty? No i mamy taką zaawansowaną medycynę weterynaryjną, a dojrzałości fizycznej kundelka nie można stwierdzić? :hmmmm: Smiem twierdzić, że i psy rasowe nie dojrzewają w jednym miesiącu, bo to żywe zwerzęta, a nie produkt z taśmy fabrycznej. Mam niejednokrotnie wrażenie, ze ludzie przesadzają z tą uciążliwością posiadania samca. Miałam kilka lat przygarniętego psa o ciężkim terierowatym charakterze. Nie był wykastrowany, piętro niżej mieszkała niewysterylizowana suka, regularnie cieczkująca. Miałam też kilka samców na DT - i nigdy nie miałam tak drastycznych historii, zeby pies mi nie jadł i wył po nocach. Jak suka z dołu miała cieczkę to mój pies, owszem, potrafił się zamyślić przy jej wycieraczce pod drzwiami :) czy zachowywał się radośnie widząc ją na spacerze - ale żeby zaraz jakiś wielki dramat...? :roll: Są owszem psy dla których okres cieczek jest męczarnią, mają bardzo silny instynkt płciowy - i super, kastrujmy je! Ale po co wszystkie, "profilaktycznie", zanim w ogóle zdążą dorosnąć i pokazać, czy będą problemowe w swoim zachowaniu...? I te nawyki które nie powinny zaistnieć w cywilizowanym świecie... Mam mieszane uczucia do takiego podejścia, bo w cywilizowanym świecie pies nie powinien szczekać i niepokoić sąsiadów - więc może od razu wszystkim ciach struny głosowe? :cool3: Na to się wszyscy oburzą - ale jajka to jakoś z radością by wszystkim obcięli ;) Niestety, pies to z założenia kłopot i wycinanie czegoś tylko dla wygody jakoś nie budzi moich ciepłych uczuć, nie chodzi mi o samą kastrację tylko ogólne podejście do takich spraw. P.S. Na jakiej podstawie twierdzisz, że psy, konie i człowiek mają zupełnie inną gospodarkę hormonalną? Bo z tego, co mnie uczą na studiach, jest dokładnie odwrotnie; są róznice gatunkowe przykładowo w cyklu płciowym samic, ale cały schemat i funkcje poszczególnych hormonów właściwie identyczne. [quote name='Delph'] Nie jestem zwolenniczką kastracji przed osiągnięciem dojrzałości, tutaj sprawa jak dla mnie jest jasna. Ale dlaczego odradzać kastrację w innych przypadkach, kiedy naprawdę może ułatwić psu i właścicielowi życie? Jak ze wszystkim, są plusy (zdrowotne też) i minusy zabiegu, ważne, żeby decyzję podjąć świadomie. Moim zdaniem pies w ciągłym napięciu z powodu niezaspokojonego popędu, stresie, który też bądź co bądź wyniszcza organizm powinien być wykastrowany. Nie piszę, żeby ciachać wszystko co chodzi po tej Ziemi, ale często jest to jednak dobre rozwiązanie i nie ma co straszyć właścicieli negatywnymi skutkami. Jeżeli już to podawać uczciwie i dobre i złe strony zabiegu. Dobry przykład dała [B]Filodendron[/B] z końmi. Zagorzali przeciwnicy kastracji powinni sobie trochę popracować z nabuzowanym ogierkiem, to może by zmienili swoje poglądy ;) Zmusiliśmy zwierzęta do życia w takich a nie innych warunkach i teraz naszym obowiązkiem jest zapewnić im komfort, dotyczący także sfery popędów. Skoro pracujemy z psem przy instynkcie pogoni, zachowaniach stadnych, macierzyństwie, socjalizujemy je, to o sferę "seksualną" też powinniśmy zadbać, nie?[/QUOTE] Ogólnie rzecz biorąc się z Tobą zgadzam :) Tylko nie porównywałabym pracy z nabuzowanym ogierem do pracy z niekastrowanym jamnikiem, bo pierwsza istotna róznica jest taka, że nad koniem nie da rady zapanować w czysto fizycznej konfrontacji - nad większością psów owszem, bez problemu. No i praca z psem nie musi być koniecznie "operacyjna" :p Skoro w większości przypadków można zapanować nad instynktem pogoni (bardzo silnym), to czemu nie miałoby się to udać z płciowym? Zresztą w krajach zachodnich można wystawiać suki w cieczce, znajdują się one na jednej hali/terenie z niekastrowanymi regularnie kryjącymi samcami - i jakoś impreza nie kończy się ogólną katastrofą i masowym kryciem suk. Można zapanować? Można, trzeba chcieć. Nie każdy pies jest urodzonym playboyem = nie każdego trzeba dla czystej wygody kastrować. [quote name='admirabilis6'] Ty wyolbrzymiasz za to cos, co jest MARGINALNE. Pisz o tym jakie sa konsekwencje nie kastrowania, duzo powazniejsze, wlacznie z powaznymi operacjami, gdy wystąpi guz sutka u samic, czy tez ropomacicze, ktore moze sie zakonczyc uszkodzeniem nerek,nieodwracalnie, czy wrecz smiercia. Szczepisz swoje psy p/wirusowkom? Po co? Nie szczep, moze sie uda, ze pies nie zachoruje. Burza hormonalna u zwierzat robi o wiele, wiele wieksze sputoszenia w ich organizmie, wlacznie ze smiercia, niz marginalne ryzyko po kastracji. Udomowienie zwierzat spowodowalo to ich nienaturalne zycie, burze hormonalne a instynkt prokreacji jest najsilnijszym instynktem u zwierzat, wiec trzeba to "naprawic" wlasnie poprzez kastracje, wylaczyc ten najsilniejszy instynkt.[/QUOTE] Dla Ciebie marginalne, na szczęście nie dla wszystkich na tym forum. Starasz się mnie sprowokować, ośmieszyć? Nie podobają Ci się moje poglądy - bo nie są tak fanatyczne jak Twoje? :roll: Atakujesz mnie jakbym zaproponowała conajmniej "naturalne" rozmnażanie psów do woli i w ogóle puszczenie ich po ulicach, plus marsze antykastracyjne. [SIZE="1"]Szczepisz swoje dzieci? Tak? To może je też wykastruj, nie będą się męczyć z popędami :diabloti: - tekst na poziomie podobnym do Twojego, tak dla przykładu...[/SIZE]
-
[quote name='Claudia_Jazz']A mój Jazz liże się po ch... nie dokończę. pomiędzy tylnym łapami. nie wiem czemu, czy on to lubi, czy go swędzi, ale to drażni. Najpierw liże się TAM a potem cię po twarzy... łeee... Raz moja mama na spacerze z Jazzem poszła na plac zabaw i go tam spuściła. Podeszła do niej jakaś babka i powiedziała że to plac zabaw dla dzieci, nie psów. A mama "A gdyby pani zobaczyła tutaj meneli pijących piwo miałaby pani odwagę im zwrócić odwagę??". I to się nazywa, a nie, że ci byle kto skacze![/QUOTE] A jest tyle naukowych określeń tego co pies ma między nogami, cóż widać niektórzy znają tylko te na ch, prosto z rynsztoka :roll: Btw z mamusi niezła chamka, bo taka prawda - plac zabaw jest dla dzieci, jedne są uczulone, inne mogą się bać, a piaskownica to nie psia ubikacja. I przez takich właśnie ludzi właściciele psów mają opinię chamów i brudasów. Tu nie ma się czym chwalić. Żal :shake: [quote name='mat33']Wtobraż sobie sytuacje kiedy jesteś w szczerym polu, kilomwtr os najblizszego domu, jest listopad, brak jkiejklolwiek perspektywy pomocy ze strony przypadkowego przechodnia, a na twojego psa szarżuje agresor wielkości kaukaza, który zerwał się z łańcucha w jakimś gospodarstwie.[/QUOTE] Miałam właśnie taką sytuację... Ze składu złomu w szczerym polu wydostało się coś w typie kaukaza i sobie na nas zaszarżowało. Ja akurat nie miałam przy sobie kompletnie NIC, byłam sama z suką, a uratował nas przypadek... Poszedł za nami nieduży bezdomny kundelek. Właściwie go odpędzałam, nie chciałam żeby szedł za nami tak daleko od miasta. I to nas uratowało, bo kundelek się spłoszył i kaukaz rzucił się w pogoń za nim, a nie na mojego psa. Mały był bardzo szybki, kaukaz ciężki i na pewno go nie dogonił, a my zyskałyśmy czas na ewakuację :roll:
-
Czyli co - niewiarygodne? :roll: Pisałam, że jest więcej linków w tym dziale forum, jest dużo watków - jeśli kogoś interesuje temat, to czemu nie miałby poszukać, poczytać? Ja już pisałam o tym tyle razy, przesyłałam te linki, że nie mam ochoty szukac po raz enty dla każdego z osobna. Co do Twojego psa - czy ktoś napisał, że pies MUSI po kastracji zachorować, że będzie miał jakieś widoczne na zewnątrz objawy zmian w rozwoju fizycznym? Wszystko zależy od indywidualnego przypadku... Na co wpływają hormony płciowe, jak oddziałują na rozwój organizmu psa, można sobie poczytać w każdej lepszej książce traktującej o fizjologii zwierząt. I moim zamiarem nie jest demonizowanie kastracji, tylko uczciwe jej przedstawianie, a nie w samych superlatywach - zwłaszcza osobom, które nie chcą psa rozmnażać, są odpowiedzialne i chcą dla pupila jak najlepiej. To "jak najlepiej" nie znaczy "na pewno za wszelką cenę jak najszybciej bezwzględnie kastrować".
-
Friskies to w ogóle niezbyt dobra karma; przy tak małym psiaku można sobie pozwolić na coś o wiele lepszego. Czy wchodzi w grę przestawienie psiaka na gotowane w domu jedzenie lub barf?
-
Myślałaś o klatce...? Może to będzie wyjście. Co prawda będzie trzeba poświęcić kilka tygodni na przyzwyczajenie suni do tego, że to jej legowsiko i domek, a potem dopiero stopniowo zamykać. Czasem to bardzo pomaga na psa który boi się zostawać w domu - ograniczenie przestrzeni uspokaja go, usypia w przeciwieństwie do szwendania sie po pustym domu. Co jeszcze - możesz spróbować uspokajającego wynalazku D.A.P. - wkładu do gniazdka, coś jak Brise, albo w sprayu i na bandamkę psiaka. Zawiera naturalne substancje uspokajające psa, analogiczne do tych z mleka matki bodajże. Na niektóre psy nie działa w ogóle, inne uspokaja jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, warto chyba spróbować.
-
Idźmy na kompromis, Edward na lato, Jacob na zimę :diabloti: A to miał być Jacob: [IMG]http://charmainetai.files.wordpress.com/2008/10/steven-strait.jpg[/IMG] przynajmniej tak go widziała Stephanie (i ja też ;)) Pan Steven Strait; szkoda że ogólnie nie jest jakiś szczególnie przystojny - ale na tej fotce robi wrażenie :)
-
Ja też jakoś nie poczułam tego smutku Belli :( W książce to było naprawdę przytłaczające, te wszystkie opisy, a tu jakoś tak to wszystko przemknęło. Btw Edward ukazujący się Belli w chwilach niebezpieczeństwa doprowadzał mnie do wybuchów śmiechu ;p W książce tak nie miałam, ale w filmie, kiedy nagle ukazywał jej się taki "duch" łapała mnie głupawka :) Jeszcze co do Jacoba - mi też ten aktor średnio pasuje, jak obcinają mu włosy (czy tam zdejmują perukę), to niemal cały jego urok wyparowuje. Za to bardzo podobał mi się aktor, którego preferowała Stephanie do tej roli, był cudowny :loveu: szkoda że jednak nie zagrał. Kiedy czytalam książkę, Jacob doprowadzał mnie do szału, aczkolwiek trochę go tam lubiłam; spodobał mi się teraz znacznie bardziej w porównaniu ze schrzanionym księzycowym Edwardem. W ogóle Edwarda jakoś spłycili. W książce już przy rozstaniu i później spotkaniu we Włoszech było więcej emocji, film tego zdecydowanie nie oddał, w moich oczach wyszedł na bezmyślnego suki*syna ;P który sobie zostawił Bellę nie myśląc o tym, jak to się tak naprawdę skończy. W książce nie odczułam tego, w filmie zdecydowanie go znielubiłam za tą akcję. Btw na filmie było mi zimno i to też wpłynęło na moją sympatię do Jacoba :lol: Edward na zimę byłby dość niepraktyczny ;)
-
Statystycznie psy po kastracji żyją dłużej, ale statystycznie to ja jako Polka wypijam 4 litry spirytusu rocznie i myję się raz na tydzień :evil_lol: a kogo będzie obchodziła statystyka jak wskutek powikłań hormonalnych po kastracji pies zejdzie przed 10 rokiem życia albo w ogóle w czasie zabiegu?:eviltong: Jak dla mnie kastrację poleca się o wiele zbyt pochopnie, jako remedium na wszystko, bez wyraźnej potrzeby, a to nie jest zabieg kosmetyczny tylko operacja z ingerencją w równowagę hormonalną organizmu ;) - tak tylko przypominam, bo niektórzy sprawiają wrażenie, jakby uważali ją za coś na podobę odrobaczenia czy czyszczenia uszu. Co do hormonów - pigułki antykoncepcyjne dla kobiet a zastrzyki dla suk czy kastracja chemiczna psa to niebo a ziemia, niestety; nawet nie ma co porównywać skutków ubocznych bo to będzie jak mucha do słonia. Co do tego zażywania hormonów ogółem - hormony podawane leczniczo, np. jako uzupełnienie tych, które nie są produkowane przez chory organizm nie szkodzą - ale to też zupełnie inna bajka niż łykanie ich żeby uzyskać jakiś niekoniecznie zdrowy i fizjologiczny efekt. [SIZE="1"]To, że mamy 21 wiek nie znaczy, że musimy się totalnie bezmyślnie truć czymś, co nie jest akurat potrzebne.[/SIZE] Jak ktoś chce poczytać o skutkach ubocznych kastracji to w tym dziale jest mnóstwo wątków, może więcej o sterylizacji suk, ale w linkach podanych w tematach są też informacje na temat kastracji samców. Na szybko: [url]http://www.naiaonline.org/pdfs/LongTermHealthEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf[/url]
-
A dodajecie jakieś dodatki mineralno-witaminowe, nabiał, surowe kości? Bo z tą dietą wszystko ok, tylko, ze tam jest zero wapnia... Może być kiepsko z kośćmi i nerkami w przyszłości.
-
A jak chcesz karmić? Jeśli karmą, to nie ma za bardzo co układać ;) Mogę pomóc przy ułożeniu jadłospisu barfowego, ale później, wieczorem.
-
A mi się nie podobało... Rzygam Edwardem!!:placz: W Zmierzchu jeszczy był ok, ale w KwN nie mogłam już na niego patrzeć, o słuchaniu nie mówiąc. Wyczerpałam na najbliższy rok tolerancję na czułe patetyczne słówka :evil_lol: Z wielką ulgą odetchnęłam, kiedy Edward wyparował, a na scenę wkroczył Jacob :cool3: Do tej pory byłam pośrodku między nim a Edwardem, ale po obejrzeniu dwójki wolę Jacoba (tylko dlaczego obcięli mu włosy!!)... Edek zrobił się nudny, smętny, bezpłciowy i zbrzydł :( (teraz mnie zlinczują :eviltong:) I tak mi smutno było, jak Jacob błagał Bellę, żeby została, a ona pojechała :( Muzyka w porównaniu do jedynki denna, nawet jedna ścieżka nie wpadła mi w ucho... Podobało mi się przedstawienie wilkołaków i sceny walki (podobnie jak w zmierzchu, a tak się o nie bałam - już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę, jak Edward w Zaćmieniu urywa Victorii łeb :cool3:). No i Victoria wyładniała, przynajmniej teraz naprawdę jest ruda. Btw nigdy nie pojmę, czemu umieszczają ten film w kategorii "horror"... :roll:
-
Zastanawia mnie ten fenomen na dogo. Ludzie, ktorzy jak widać nie mają zielonego pojęcia o negatywnych skutkach kastracji, a wiedzę zamiast z naukowych źródeł czy najnowszych wyników badań czerpią chyba z propagandowych artykułów o kastracji na stronach schronisk, wypisują na jej temat bzdury i wpierają ją niemal wszystkim właścicielom psów jako remedium na wszystko. Owszem, kastracja zmniejsza ryzyko łagodnego przerostu prostaty, z tym że on z wiekiem pojawia się u większosci psów i zwykle nie powoduje żadnych zmian w samopoczuciu psa. Kastracja natomiast zwiększa ryzyko złośliwego nowotworu prostaty :cool3: Wykastrowanie psa (zwłaszcza dużej rasy) przed zakończeniem dojrzałości płciowej powoduje zaburzenia wapnienia chrząstek nasadowych w kościach długich i zwiększa ryzyko wystąpienia złośliwego nowotworu kości - szok dla wszystkich, że hormony płciowe nie są potrzebne tylko do rozmnażania? A to ci dopiero nowina :evil_lol: Wymieniac dalej? Dziwne kryteria mają co niektórzy co do wyboru weta - dla mnie wet, który jest za kastracją wszystkiego "dla zdrowia", jest skreślony. Psa się kastruje wtedy - kiedy jest taka potrzeba... Jeśli znajduje się w nieodpowiedzialnych rękach i może się rozmnażać bez skrępowania, jeśli są wskazania zdrowotne, jeżeli bardzo przeżywa okres cieczek - tak, że odbija się to na jego zdrowiu tudzież jest bardzo uciążliwe dla otoczenia (nie każdy pies tak ma, powiedziałabym że ogromna mniejszość), albo kiedy jest to wskazanie ze względów behawioralnych, problemów z niektórymi typami agresji (nie wszystkimi, bo można pogorszyc sprawę kastracją, np. przy agresji lękowej). Jak w ogóle można zalecać coś takiego ot tak, dla zdrowia i szczęścia psa, i jeszcze motywować to kretyńskim szantażem emocjonalnym - jak go kochasz to wykastrujesz... Szok :crazyeye: Nie wiem, czy nikt tu nie pojmuje, czym jest zabieg operacyjny pod narkozą? Że ok. 1% psów po prostu się z narkozy nie wybudza? Każdy logicznie myślący lekarz unika podawania narkozy, jeśli nie ma takiej konieczności; ludzie czekają z różnymi zabiegami, żeby do jednej narkozy uzbierać przykładowo przepuklinę i czyszczenie kamienia, żeby jak najmniej obciążać organizm. A tu hurra, wszyscy krzyczą "kastruj!", a co tam, wszyscy są jasnowidzami, przeciez na pewno będzie gorzej jak tego się nie zrobi. Nikt nie przyjął do siebie myśli, ze może faktycznie pies po okresie dojrzewania, przy pracy nad jego zachowaniem wyciszy się i uspokoi. A jeśli faktycznie nie - wykastrować też będzie czas.
-
[quote name='Modlishka.']No tak, ale z czym jak z czym, ale z moim psem nie ma takich problemów, bo tak jak napisałam wszystko je i wszystko mu smakuję. ;) Najgorsze tylko jest to, że jak jest głodny w ciągu dnia ( Jak dostaję rano i wieczorem ) To idze do "podwórkowego" śmietnika i obierki i takie rzeczy sobie znajduję i je... Tz. Mam dać pełną michę i za kwadrans zabrać, Ile zje to zje?[/QUOTE] Ile zje, to zje, szybko się przyzwyczai. Dla dorslego psa dwa posiłki dziennie w zupełności wystarczą. Nie da rady jakoś zabezpieczyć śmietnika? Pokrywa na łańcuch albo wstawić go gdzieś... Pewnie rodzicom też nie za fajnie jak Wasz pies czy np bezdomne koty rozwlekają śmieci po podwórku ;) [quote name='Modlishka.']A to w końcu ta mielonka z korpusów może być?[/QUOTE] Może, jeśli surowe oczwiście. Nie gotuj tego, bo może się skończyć zatwardzeniem ;) P.S. Fajnie że masz możliwość kupić mielonkę z korpusów, ja dla szczeniaka musiała w maszynce do mięsa w domu orać, bo nigdzie nie mogę dostać takich frykasów ;)
-
Dobra karma nie znaczy zaraz Royal ;) Jest sporo karm w przystępniejszej cenie, a porównywalnej jakości, choćby nowa Acana.