Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Taka przystojna panna a Wy tu ją od potworków wyzywacie :lol:
  2. Jest dużo szczeniaków, myślę że łatwo da się przewidzieć, czy piesek dorośnie do kolana czy nie. Nie są też rzadkością suczki szczenne czy z miotem - jeśli mama jest mała to i dzieci takie będę. Możesz założyć wątek tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forums/97-Przygarne-psa[/url] tylko zaznacz, że szukasz szczeniaczka do okreslonego wieku, docelowo małego.
  3. Jakie umaszczenie ma pies? Jest niestety choroba zwana rage syndrom, występująca szczególnie u jednobarwnych spanieli, najczęściej złotych i objawia się ona właśnie niczym nieuzasadnionymi atakami agresji. Jest to problem neurologiczny. Sporo znajdziesz o tym w necie. Bardzo polecam książke Nicholasa Dodmana "Pies który kochał zbyt mocno" - cały jej rozdział drugi jest poświęcony temu "syndromowi szaleństwa" oraz agresji na tle padaczkowym, której charakterystyczne objawy ma właśnie Twój pies. Behawiorysta i szkolenie wiele tu nie pomoże; zazwyczaj jedynym wyjściem jest leczenie farmakologiczne środkami przeciwpadaczkowymi, czesto fenobarbituranami. Leki często dają ogromną poprawę, ale muszą być podawane stale do końca życia psa. Przeciętny wet zwykle nie ma w takim zakresie dużej wiedzy, najlepiej udać się do specjalisty - neurologa. Na takiego psa trzeba bardzo uważać, bo ataki agresji są często nie do przewidzenia; jeśli w domu są małe dzieci albo starsze osoby, a pies potrafi mocno ugryźć, lepiej rozważyć eutanazję, ewentualnie oddanie psa (ciężka sprawa przy takich problemach). Dodam że miałam psa właśnie z takim problemem, i bardzo współczuję; u nas niestety skończyło się to uśpieniem, jako że było wiele lat temu i wiedza na temat farmakologicznego leczenia tej przypadłości dopiero w Polsce raczkowała, a pies był coraz bardziej nieprzewidywalny, a jego ugryzienie potrafiło skończyć się szyciem. Z praktyki mogę powiedzieć, że w razie ataku agresji dobrze robi odizolowanie psa i poczekanie aż się uspokoi (choć trudno to zrobić, kiedy atak pojawia się znienacka i trwa krótko); szczególnie trzeba uważać kiedy pies śpi, leży gdzieś, a my mamy się zbliżyć - dobrze wtedy powiedzieć coś do niego, upewnić się że nas rozpoznał, że zareagował na nas przyjaźnie; najlepiej w ogóle jak najmniej podchodzić do psa, tylko wołać go do siebie. Największy problem jest w tym z dziecmi i osobami starszymi... Co do wpływu wypadku na pogorszenie zachowania - to możliwe, bo urazy głowy i silny stres też nasilają występowanie klasycznych ataków padaczkowych - podobnie jest z atakami takiej agresji. Podobny efekt może wywołać operacja, ale to raczej kwestia wpływu samej narkozy i stresu; to czy jajka dobrze wycięto czy sam faktkastracji ma tu niewiele do rzeczy.
  4. Psu nie wolno podawać kaszy jęczmiennej ani żadnych grubych kasz, jest bardzo cięzkostrawna, wiele psów jej nie trawi. Zostań przy ryżu, możesz dla odmiany podawać czasem makaron, ale jeśli pies ma problemy z żołądkiem, lepiej zostać przy jednym rodzaju wypełniacza. Co dalej - za krótki odstęp między karmą a gotowanym jedzeniem; trawią się one w różnym czasie i mogą powodować problemy; niektóre psy w ogóle nie tolerują karmienia i karmą, i gotowanym i lepiej zdecydować się na jeden rodzaj pożywienia, czyli karmić albo tylko karmą, albo gotowanym jedzeniem. Spróbuj karmić psiaka 3 razy dziennie jednym i tym samym pożywniem przez dłuższy czas: mięso plus ryż plus gotowane jarzyny, do tego łyżka oleju i dodatek mineralno-witaminowy, np. Can-vit. Karm tak przynajmniej 2 tyogdnie, nie podawaj nic poza tym, bo ciągłe mieszanie, a to ryż, a to kasza, a to karma może nie pozwalać na unormowanie się trawienia, zwłaszcza że pies był chory. Co w ogóle u niego zdiagnozowano? Takie objawy mogą wskazywać na problemy z trzustką, u owczarków dość często się to zdarza i wtedy żadna dieta nie pomoże bez odpowiedniego leczenia. Ile podawać - a jak wygląda pies? Ile waży, nie jest za okrągły ani za chudy? Dawkę najlepiej ustalać na podstawie wyglądu i apetytu psa.
  5. [url]http://i976.photobucket.com/albums/ae245/Izabela_1243/Obraz19799.jpg[/url] Prawdziwy kowbojski kapelusz :evil_lol:
  6. Widzisz [B]gops[/B], Twój pies miał naprawdę wybujałe popędy i dobrze by było go wtedy wykastrować, ale ja dla równowagi powiem, że mialam kilka lat psa niekastrowanego, w typie teriera, z charakterkiem i szczerze mówiąc nie odczuwałam specjalnie okresu cieczek. Nie zdarzyła się sytuacja żeby wył czy nie jadł, albo rzucał się do psów. Kiedy suka piętro niżej miała cieczkę, jedyną zmianą w jego zachowaniu było to, że cieszył się na jej widok na spacerze bardziej niż zwykle a na klatce lubił sobie poniuchać wycieraczkę. Z tym, że on chodził zawsze na lince poza łąkami, z innych względów niż ucieczki, więc trudno mi powiedzieć, czy wróciłby na każde zawołanie od suki z cieczką; z odwołaniem nawet od pełnej miski nie było problemu. Kiedy mieszkał u mnie, nigdy nie pokrył żadnej suki, był zdrowy - więc nie wiem, po co miałabym go kastrować, ot tak dla zasady czy czyjegoś widzimisię. Że suka z cieczką na smyczy - to oczywista oczywistość ;)
  7. [quote name='ossa98']Powinien móc się pobawić z innymi psami - tylko one są w stanie go totalnie wymęczyć.[/QUOTE] Wcale niekoniecznie - ćwiczenia z właścicielem, szkolenie, zabawa w aportowanie czy w chowanego na spacerze czy nawet w domu potrafi bardziej psa zmęczyć. Zabawy z innymi psami dla dorosłego psa są ok, ale nie wszystkie je lubią, no i jeśli nie mamy nad psem kontroli, mamy problemy z przywołaniem psa kiedy coś go zainteresuje czy jest podekscytowany, mogą pogorszyć sprawę.
  8. A co się stało w końcu z tym sylwestrem?!
  9. Martens

    warczący westi

    [quote name='Claudia_Jazz']Próbowała mu ją zabrać, a on ją ugryzł. Nie tak bardzo do krwi, tylko trochę. Po chwili jej ręka spuchła mocno. [/QUOTE] Nie wyrywać, nie zabierać siłą - bo to się właśnie tak kończy z co bardziej charakternym psem. Zawołać, zainteresować zabawką, smakołykiem, albo wziąć na smycz i wydać polecenie. Wcześniej czy później puści. Na drugi raz nie zostawiać nic na wierzchu, co pies mógłby ukraść, za to zacząć psa uczyć i wprowadzić polecenie "puść" początkowo ucząc na nieciekawych rzeczach, przykładowo starej szmatce i na polecenie wymieniac ją psu na pyszny smakołyk. Jeśli pies ma skłonności do gryzienia przy zdobyczy, darowałabym sobie to przeciąganie - ćwiczyć puszczanie na polecenie kuszac smakołykiem, nagradzając. Przeciągając się z psem, który lubi capnąć kiedy coś ma, nakręcasz w nim rywalizację o zdobycz. Aportowanie to przynoszenie przedmiotów i oddawanie ich na polecenie; tam nie powinno być żadnego szarpania, przeciągania, jeśli pies zachowuje się tak jak piszesz.
  10. [quote name='Delph'] A jeśli chodzi o kontekst jednostki, to nawet tak wałkowane zmniejszenie populacji psów ma olbrzymi związek z jednostką. Nawet dla kogoś, kto nie jest miłośnikiem psów, a nawet ma je w głębokim poważaniu, błąkające się watahy bezdomnych psów są problemem. Nie mówiąc już o psiarzach, którzy nie mogą przez to spokojnie wyjść z pupilkiem na spacer. I dla tego pupilka konsekwencje antyreklamy dla kastracji będą zdrowotne, bo zostanie pogryziony ;) Tak więc moim zdaniem nawet przeciętny Kowalski, który ma co najwyżej złotą rybkę i pająka za drzwiami też powinien się doedukować i wspierać kastrację ;)[/QUOTE] To tak pięknie brzmi, dopóki nie weźmie się pod uwagę zasięgu takowej propagandy, bo dopóki propaguje się gołą kastrację bez reszty działań, dopóty kastrowane będą psy, które i tak nie sprawiają problemów, a te których właściciele mają wszystko gdzieś, nadal kastrowane nie będą, będą wypuszczane samopas, będą stwarzać zagrożenie ;) [quote name='Delph']Aha, czytałam posty, że kastracja nie zmniejsza problemu. Sama w sobie może i nie, ale moim zdaniem jest nieodzowna w każdym planie walki z bezdomnością zwierząt. Trochę pomoże kastracja, trochę edukacja, trochę zwalczenie handlu psami z pseudo, trochę chipowanie itd. i metodą "ziarnko do ziarnka" może problem się zmniejszy. Może... ;)[/QUOTE] To pewnie moje posty, tylko potraktowałaś je nieco wyrywkowo ;) Mam na myśli to, co pisałam wcześniej - że sama kastracja i jej nakazywanie czy propagowanie nie przyniesie widocznych efektów. Ale już edukacja, obowiązkowe znakowanie (które powinno być priorytetem) i do tego kastracja w uzasadnionych przypadkach - jak najbardziej. Ok, kastrację można propagować, ale mądrze, nie pseudotroskliwymi emocjonalnymi "argumentami" w stylu "jak go kochasz to wykastrujesz" czy robiąc z ludzi idiotów i mówiąc, że to zabieg bez wad, a jak się go nie przeprowadzi to jest się nieodpowiedzialnym. Co jeszcze - na jakimś wątku pisałam o jeszcze inym rozwiązaniu - nie kastracji wszystkich psów niehodowlanych z urzędu - ale niedopilnowanych. Sasiedzi zgłaszają, że pies/suka jest wypuszczany samopas, czy wychodzi z niezaabezpieczoinej posesji, przyjeżdża SM/policja/SdZ czy coś tam innego, stwierdza taki fakt i do właściciela przychodzi pisemko z urzędu o nakazie wykastrowania psa lub zapłacenia kosmicznej grzywny, o wiele przewyższającej koszt zabiegu. Pomogłoby szybko, bo ludzie i tak często zgłaszają wypuszczane samopas psy - bo się ich boją tudzież sprawiają one problemy, więc przy okazji wciągnięcie właściciela na "listę kastracyjną" nie byłoby takim znów problemem. W ten sposób osoby pilnujące psów nie miałyby problemów ani sankcji, a Ci którzy psów nie pilnują i problem stwarzają - byliby do kastracji zmuszani. I to ma o wiele większe szanse na jakiś sukces niż odgórne nakazy, podatki dla wszystkich, których nie będzie komu ściągać, a i tak nie pomogą, etc. Powinno się to rozciągnąć też na psy, które się zgubiły i trafiły do schroniska - tu można by stosować tradycyjne 14 dni kwarantanny - aż znajdzie sie właściciel i zdecyduje czy psa kastruje czy nie i dostaje upomnienie, a jak się nie zgłosi - piesek ciach i do adopcji, czyli właścicwie standardowa procedura. Przy drugiej ucieczce i lądowaniu w schronisku też nakaz kastracji albo grzywna - gdyby wszystkie psy były chipowane, ustalenie tego a nawet danych właściciela nie byłoby problemem.
  11. [quote name='pa-ttti']stare nie stare...w każdym razie nie ma takiej rasy jak YORK[/QUOTE] Równie dobrze można napisać, że nie ma takiej rasy jak amstaff, bo pełna nazwa jest inna, ta jest skrócona. Nie przesadzajmy ;)
  12. [quote name='Borówka16'][B][I][U]YORKSHIRE TERRIER[/U][/I][/B] Powstanie rasy: Miejsce-Wielka Brytania Czas-XIX w. Przeznaczenie: Pierwotnie-polowanie na szczury Obecnie-pies do towarzystwa Długość życia-przeciętnie ok.15-16lat,lecz czasem mogą dożyć nawet 20lat! Klasyfikacja FCI-grupa3 Waga-1,5kg-3,5kg Wzrost-22,5cm-23,5cm Trochę historii o rasie: Jest to najpopularniejszy mały terrier,powstał na początku XIXw.w okolicy Riding w Yorkshire-zkąd właśnie wzięła się jego nazwa rasy.Górnicy chcieli wyhodować maleńkiego terriera do łapania szczurów,którego mogli by zabierać do pracy w przysłowiowej "kieszeni".Prawdopodobnie krzyżowali oni czarne podpalene terriery z terrierami paisley i clydesdale. Wygląd: Długi jedwabisty włos na całym ciele,kufa koloru złotego,płaszczyk czarno-srebrnego,bądź srebrnego.Włos musi być szczotkowany na boki,albo przycięty,włosy na uszach ostrzyżone w kształcie odwróconej litery "V".Włos na korpusie długi i prosty.Kufa yorka jest bardzo wąska,ale obfite włosy nadają jej kwadratowy kształt.Z wiekiem czarny nosek jaśnieje,na grzbiecie nosa włos bardzo delikatny.Włos jest płowy,ciemniejszy u podstawy,a jaśniejszy u szczytu.Łapy są proste i cienkie,całkowicie ukryte w długich włosach. O rasie obecnie: To jedna z najliczniejszych ras psów.W Europie i Ameryce Północnej jest równie popularny,ponieważ łączy w sobie wszystkie pozytywne cechy miniatury.Intensywna hodowla dała również nerwowe i słabsze psychicznie oraz fizycznie egzemplarze,lecz one na szczęście stanowią mniejszość.Zmniejszanie jej rozmiarów spowodowało,że nękają ją różne dolegliwość . Charakter: Żywiołowy,przyjacielski,skoczny,raczej dominujący,a także wytrwały i uparty. Yorkshire terrier absolutnie nie nadaje się do tresury. Dla kogo: Dla osoby samotnej,starszej,nie dla małych dzieci,dla odpowiedzialnych nastolatków,ewentualnie dla rodziny z dzieckiem w wieku przedszkolnym,lecz dorosły będzie musiał kontrolować relacje malca i małego przyjaciela.Jest to typowy kanapowiec,najchętniej śpi w łóżku swojego właścieciela,ale jest także psiakiem żywotnym,który z chęcią wyjdzie na spacer pobiegać za piłką. [B]Mam nadzieję ,że troszkę przybliżyłam Wam tą cudowną rasę :)[/B] [B]Pamiętaj nie kupuj psa od pseudohodowców!!![/B][/QUOTE] Ciekawe skąd te "kopiuj-wklej" i czy bez podania źródła nie jest to kradzież czyjejś pracy :evil_lol: [B]zmierzchnica[/B], też pomyślałam o cavalierze; inne spaniele raczej odpadają, bo to psy potrzebujące duuużo ruchu i nierzadko trudne w ułożeniu. No ale spaniel każdy trochę pielęgnacji jednak potrzebuje, na pewno trzeba co kilka dni dobrze pieska wyczesać, nie wiem, czy cavalierów się też nie trymuje co jakiś czas. Też myślę, że możnaby było poszukać jakiegoś kundelka z domu tymczasowego, niektóre są naprawdę piękne, do złudzenia przypominają rasowe psy, bo rozumiem. że mama kariery wystawowej nie planuje? ;)
  13. Właściwie wszystko robisz ok, poza tym, że... zabierasz psu piłkę :p Niezbyt to się psu opłaca - dlatego Ci jej nie oddaje, tylko kładzie się kawałek dalej i sobie ją miętosi. Weź pyszny smakołyk, pokaż psu, rzuć piłkę, zawołaj i wymień piłkę na smaczka. Pies sam ochoczo będzie Ci oddawał wiedząc, że będzie nagroda. Z czasem za nagrodę wystarczy samo rzucenie ponownie piłki, ale w etapie nauki pies musi się przełamać, że oddając Ci zdobycz wcale na tym nie traci, tylko zyskuje pyszną nagrodę.
  14. [quote name='Vectra']ciesz się póki możesz :diabloti: [/QUOTE] No właśnie się nie cieszę, bo mniej fiksacji na zewnątrz i zwiedzania świata => szajba w domu do kwadratu :cry:
  15. [quote name='Delph']Tutaj ingerencja człowieka poszła za daleko, dlatego zwierzęta hodowlane się kastruje (konie, świnie, koty, psy)..[/QUOTE] Dodam tylko, że świnie kastruje się, żeby było smaczniejsze mięsko, a konie, żeby dało się nad nimi zapanować nie ryzykując codziennie rozwalenia głowy przez kopytka nabuzowanego 500-kilogramowego ogiera - ze względami zdrowotnymi czy dobrem samych zwierząt niewiele ma to wspólnego ;)
  16. To już chyba bardziej by pomogłu jakieś edukacyjne plakaty w okolicy ;) Szansa, że na tym forum jest ktoś z nieodpowiedzialnych właścicieli z Twojej okolicy jest chyba w granicach zera.
  17. [quote name='taks'] Nie twierdzę, że sterylizacja nie ma żadnych konsekwencji hormonalnych ( bo własnie dzięki nim np. jest traktowana jako profilaktyka choćby raka listwy mlecznej) ale nie porównujcie tego do spustoszenia hormonalnego jakie usuniecie jajników stwarza u młodej kobiety bo to błąd [/QUOTE] I zgodzę się z Tobą, że takie porównanie jest absurdem ;) Aczkolwiek jak sama zauważylaś, od stwierdzenia, że sterylizacja suki i kobiety to to samo, do twierdzenia że sterylizacja suce nijak nie szkodzi jest długa droga i moim zdaniem prawda leży gdzieś pośrodku, a wiele skutkow jest analogicznych, tylko w innym nasileniu.
  18. [quote name='jj.julka']Nie wiedziałam, że po zastosowaniu rad zawartych w niej pojawiły się jakiekolwiek problemy z właściwymi relacjami:-o (w większości są to rady typu – ignorować niepożądane zachowanie, nagradzać pożądane) Po przeczytaniu wydaje mi się raczej, że metoda ta pomogła wielu ludziom zdjąć z barków ich psów rolę przewodnika-obrońcę-opiekuna, co pozytywnie wpłynęło na niemogące sobie poradzić w tej roli psy. Przecież podano tam nawet przykłady :D Teraz tę „metodę” zna wielu właścicieli psów (lecz nie wszyscy) opiera się na pozytywnych wzmocnieniach i nie wymusza czegokolwiek od psa, co było popularnie (bardziej kiedyś niż dziś). Książka jest, a raczej była przełomem w szkoleniu (bezproblemowym życiu z psem). [/SIZE][/FONT] [/FONT][/QUOTE] Ten szczególnie zły wpływ może mieć właśnie to: [quote name='jj.julka']przede wszystkiem ignorować wręcz psa (nie zwracać uwagi na próby zdominowania, aby utrzymać swój status) i cenić własną przestrzeń - pozawalać na kontakt (zabawę, pieszczochy) kiedy ma na to ochotę przewodnik, nie pies (np. nie drapać pieska kiedy się położy na pleckach brzuszkiem do góry... :D)[/QUOTE] Stosowanie rad pani Fennel u wielu psów może osłabić więź z właścicielem, doprowadzić do tego, że pies będzie ignorował nas, a nie my jego, zniechęcić do nawiązywania z przewodnikiem kontaktu i wykazywania własnej inicjatywy, co jest wręcz podstawą przy jakimkolwiek szkoleniu zaawansowanym bardziej niż "siad" i "do mnie". Mało tego, nagłe odcięcie psu czułości czy uwagi może nasilić niepożądane zachowania psa lękliwego, po przejściach, nasilić problemy z brudzeniem w domu czy niszczeniem mebli (cały wachlarz zachowań zwiazanych ze stresem i odrzuceniem). Niepożądane zachowania psa mają multum przyczyn, z których najczęstszą jest stres lub niezaspokojenie potrzeb ruchowych psa, niekonsekwencja właścicieli czy niewykorzystane specyficzne cechy rasy - tłumaczenie wszystkiego dominacją dla mnie jest pójściem na łatwiznę i robieniem z psa maszyny do objęcia władzy nad światem - co niestety bardzo przeszkadza w zrozumieniu jego psychiki i prawdziwych przyczyn wielu zachowań, i mojej opinii jest po prostu... śmieszne i nieprofesjonalne. To niedrapanie psa, kiedy położy się brzuchem do góry czemu ma służyć? Że niby pies kładzie się i chce nawiązać kontakt cielesny to znaczy, że chce nas podstępnie zdominować? Takie właśnie podejście bardziej szkodzi niż pomaga w pracy z psem... To aż na paranoję zakrawa ;) Układanie się do góry brzuchem to gest zaufania, chęci dotyku co świadczy o więzi z właścicielem, dobrych stosunkach w grupie, ba jest to nawet oznaka uległości... Stosowanie fennelowej metody z zupełnie nieuzasadnionych powodów pozbawia człowieka chyba z połowy radości związanej z posiadaniem psa ;) Te wszystkie przykłady cudownych ozdrowień w książkach pani Fennel i cała otoczka cudownej metody to... komercja :D Dzięki cudownej metodzie (co pachnie mi niemal sektą :evil_lol:) i szumowi o niej w mediach jej ksiązki sprzedały się niczym świeże bułeczki, mimo że każda kolejna to mielenie w kółko tego samego i dobrze czytająca się opowiastka, a nie wartościowy merytorycznie przewodnik. Owszem, pani Fennel ma "gadane" (czy raczej "pisane"), stąd mnóstwo osób zauroczonych jej książkami - ale tak naprawdę co ona tam nowego napisała? Że trzeba być konsekwentnym? Że lepiej szkolić bez użycia siły? To wie każdy dobry szkoleniowiec, bo to podstawy pracy z psem. Że jej książki to niby przełom w szkoleniu? :lol: To ona tak twierdzi :p Jedyne co nowego tam zamieściła to pozorowane jedzenie (z tego co sprawdziłam na swoich psach i wiem od znanych mi osób - pic na wodę... - lepiej zainwestować w pracę nad spkojnym czekaniem na jedzenie i wydać psu kilka poleceń przed podaniem miski - nagrodą; aczkolwiek to też nie jej pomysł, wcześniej pisal o tym John Fischer m. in. w "Okiem psa", twórca całej teorii dominacji w szkoleniu psów, na któreej bazuje metoda Fennel - o ironio losu w swojej ostatniej przed śmiercią książce Fischer wycofał się całkowicie ze swych teorii "alfa" w pracy z psami, lecz niestety książka ta nie została w Polsce wydana i pani Fennel też ją chyba przeoczyła) oraz ignorowanie jako złota metoda na każde niepożądane zachowanie. W praktyce "metoda" okazuje się bardzo dziurawa, bo jak wielu właścicieli większych i bardziej temperamentnych psów się szybko przekona, są zachowania, których nie da się ignorować... Szczególnie polecam ignorować niemożliwe łobuzowanie bullowatych - ucieszą się, że pańcio taki naiwny :diabloti: No i jak ktoś z dorastającego owczarka belgijskiego czy border collie chce zrobic psa niemal z autyzmem - niech ignoruje - i próby samodzielnego nawiązania kontaktu, i wszelką inicjatywę... To, że "metoda Fennel" w niektórych przypadkach jest pomocna w opanowaniu jakiegoś psa to po prostu fakt, że jej stosowanie zmusza właścicieli do konsekwencji - która sama w sobie by wystarczyła, bez co niektórych dziwnych "manewrów alfa" jak wychodzenie przed psem przez drzwi (co w kwestii wychowania psa jest fajną sztuczką do nauczenia, ale na kwestie szacunku psa do nas jako takie wpływu za bardzo nie ma) czy nazywania tego na wyrost jakąś cudowną metodą. Polecam Ci poczytanie dla równowagi nieco bardziej wartościowych autorów - Zofii Mrzewińskiej, Stanleya Corena, Karen Pryor... Coren bardzo pomaga w zrozumieniu psiej psychiki (psiej, nie wilczej, bo nadal się uprę, że pies wilkiem nie jest i wiele jego zachowań społecznych i sposób komunikacji uległo zmianie - jedne zachowania wygasły, inne wykształciły się wskutek przebywania z człowiekiem, a nie z innymi psami - przez te 10 000 lat naprawdę dużo się w psychice psiej zmieniło). Pozostali zaś autorzy (czy raczej autorki) pokazują milion sposobów jak współpracować z psem, nawiązać z nim więź, nauczyć wielu pożytecznych zachowań i w pełni rozwinąć możliwości psiej inteligencji - zamiast nic nie wnoszącego ignorowania jako lekarstwa na wszystko - a tak jak sama napisałaś, niechcący sobie zaprzeczając ;) szacunek do przewodnika buduje się poprzez nagradzaną współpracę przy szkoleniu i na spacerach (namiastkę polowania) - czyli nie ignorowanie. Zachowania niepożądane powinno się zastepować pożądanymi, naprowadzać psa na nie - ignorowanie to pozostawianie psa samemu sobie, mimo że paradoksalnie potrzebuje on od nas jako przewodnika stada wskazówek, jak sie zachować... Ignorowanie skazuje psa na błądzenie po omacku i nijak nie buduje więzi, zwracania uwagi na nasze gesty, oczekiwania wskazówek od nas jako przewodnika, zamyka psa na kontakt z nami - a to jest przeciwieństwem tego, do czego powinno się dążyć w pracy z psem. Fakt, może w części przypadków metoda pomoże w bezproblemowym życiu z psem - jak ktoś lubi psy żyjące obok nas i zwracające na nas minimum uwagi :p Pytasz jak funkcjonuje relacja przewodnik-pies - na chwile obecną te relacje mają charakter o wiele bardziej partnerski niż zdawało się wielu badaczom opierających swoje mądrości na obserwacji wilków (w dodatku trzymanych w niewoli - czyli nie zachowujących się naturalnie). Pies nie tworzy z ludźmi drabinki hierarchii (u większości ras ta "drabinka" nie jest widoczna nawet w grupie kilku mieszkającyh razem psów) - pies robi to, co mu się opłaca, slucha tego, kto jest konsekwentny, z kim praca jest przyjemnością, z kim ma więź (której sprzyja między innymi spanie z psem w łóżku :D), a nie tego, kto robi szopkę z zachowaniami alfa. Nie twierdzę, że żaden pies nie próbuje uzyskać dominacji nad przewodnikiem, ale to raczej problem pewnych ras, samców w pewnym wieku (dorastanie) - i nie rozwiążemy go ignorowaniem i jedzeniem ciastka przed daniem psu miski. Całe mnóstwo psów z różnymi problemami ma je z zupełnie innych przyczyn niż rzekoma dominacja. Tak więc polecam wymienione lektury ;) Żaden autor nie jest alfą i omegą; nigdy nie powinno się opierać swoich poglądów na podstawie jednej osoby, jednej książki - trzeba naprawdę dużo przeczytać, samemu na spokojnie porównać ze zdrowym rozsądkiem, sprawdzić w praktyce, porozmawiać osobiście z ludźmi, którzy zajmują się psami, żeby zobaczyć, które pozycje są naprawdę wartościowe, a które są ładnie zareklamowaną, dobrze czytającą się merytoryczną wydmuszką :evil_lol:
  19. Ano właśnie, suki nie przechodzą menopauzy... I nikt nie usuwa kobietom jajników i macicy "profilaktycznie" żeby nie dostały raka czy jako metody antykoncepcji, tylko jako ostateczność przy ciężkich chorobach. Różnice w cyklu płciowym i fizjologii suki i kobiety są i znam je doskonale, ale nie są tak duże by twierdzić, że nie ma analogii między skutkami pozbawienia jajników suki/kobiety, czy twierdzić, że u suki to bez różnicy, bo występują u niej okresy spokoju płciowego.
  20. Tego nie wiem, bo to robią raczej na ogół doktoranci czy pracownicy, a nie szarzy studenci... Z tego co czytałam na dogo, najczęściej jest tak, że najlepiej wypada w testach karma firmy, która zleciła owe badania :evil_loll: Szczerze mówiąc od jakiegoś czasu nie zagłębiam się za bardzo w karmy, bo nie używam.
  21. Prawdę mówiąc jak ktoś chce sprzątać, to ani specjalne kosze, ani rozdawane za darmo torebki nie są potrzebne :) No a jak ktoś nie ma ochoty to zawsze coś będzie przeszkadzało - a to koszy za mało, a to torebek nie rozdają, a to inni nie sprzątają... ;)
  22. Szczerze mówiąc nie znam żadnej suki, która po urodzeniu szczeniąt zmieniłaby charakter ;) Jeśli już to raczej kwestia dorastania, tego że lat przybywa, a nie czy i ile miała miotów. Że w czasie cieczki zachowanie się zmienia to normalne - hormony szaleją, ale po wszystko wraca do normy.
  23. Pies z każdymi wadami, jeśli jest po rodzicach z uprawnieniami hodowlanymi i ze zgłoszonego miotu, dostaje rodowód (czyli świadectwo pochodzenia po takich a takich przodkach) - ale jest psem tzw. niehodowlanym, niewystawowym (nie ma raczej szans na dobre noty na wystawach) no i oczywiście psiak taki jest sprzedawany (a przynajmniej powinien być) znacznie taniej od tego zapowiadającego się na zwycięzcę wystaw.
  24. No właśnie,pisać na forum jest łatwo - tylko ciekawe ilu z tych beztroskich właścicieli tu wejdzie i przeczyta ten wątek, i co to da... Niestety, tylko policja i w przypadku zagryzienia sąd, inaczej się nie dotrze, a ignorowanie takich sytuacji to niestety w pewnym sensie bycie współwinnym kolejnej tragedii - bo nikt nie zareagował, nikt nie zgłosił, nie doprowadził do ukarania.
  25. [B]GPooLCLD[/B] Jestem na zootechnice na specjalności małe zwierzęta - ale mamy niektóre przedmioty na wydziale weterynarii z weterynarzami, i zazwyczaj ich pytam o jakieś wątpliwości ;) Jak jest na weterynarii nie wiem, ale na zoo jest żywienie zwierząt jako fragment przedmiotu o ich hodowli, oraz przedmioty fakultatywne z paszoznawstwa, żywienia małych zwierząt, etc; specjalizacji z samego żywienia nie ma niestety. Inna sprawa że na sggw panuje raczej hurraoptymistyczne podejście do gotowych karm, zarówno na zootechnice, jak i weterynarii, co mnie akurat nie dziwi, bo badają karmy, opracowują normy, klinika na WMW zajmuje się sprzedażą (głównie Eukanuby i Royala) a sama weterynaria ma prelekcje organizowane przez... producentów karm.
×
×
  • Create New...