Jump to content
Dogomania

goha

Members
  • Content Count

    8
  • Joined

  • Last visited

  1. A ja myślę, że sunia Autorki tego tematu "zjada" swoje podpaski z pragnienia "zatarcia śladów" i tyle... Poza tym większość psów uwielbia rozszarpywać to, co papiero-podobne;) Na prawdę nie wiem co Ci poradzić, gdyż u mnie nie ma tego problemu. Moja suczka od początku zachowuje się jakby majtki na jej pupie nie istniały, ani podpaska w nich... Jeżeli Twoja psica jakoś szczególnie nie plami i potrafi samodzielnie zadbać o swoją higienę, to może zrezygnuj na dzień z majtek?
  2. Hej, hej! Mama usunęła mi historię przeglądania i nie mogłam odnaleźć tematu... a potem zwyczajnie o nim zapomniałam! Ale teraz już jestem i czuję się w obowiązku opowiedzieć Wam jak wszystko się zakończyło :) Tyle odpowiedzi dostałam, a nawet o nich nie wiedziałam. Mam nadzieję, że to przeczytacie :) Długo po założeniu tego tematu zastanawiałam się nad kupnem shih. Jakiegokolwiek psa. No w zasadzie miał to być prezent, ale zawsze mogłabym się nie zgodzić i uprzedzić, że nie mogę sobie pozwolić na psa. Wiele czytałam, przekopywałam internet, myślałam... aż w końcu podjęłam decyzję, że zamieszka u mnie piękna sunia. Żaden kojec nie został zbudowany. Wzięłam urlop w pracy i opiekowałam się Fioną w domu (jakieś 2 tygodnie). Po urlopie miałam lżejszy okres (kończyłam wcześniej) i mała zostawała sama w domu jakieś 6h. W międzyczasie troszkę zajmowali się nią na przemian (podczas mojej nieobecności zaglądali do niej, wychodzili z nią) mama, babcia mój TŻ i "teściowa". Muszę przyznać, że ładnie wyszła nam ta organizacja. I tak stopniowo, stopniowo Fiona nauczyła się zostawać sama. Na szczęście mam tę komfortową sytuację, że mama lub babcia, kiedy mnie nie ma, wezmą ją na troszkę na dwór, chwilę się pobawią czy po prostu zajmują się swoimi sprawami i są obok przez jakies 2h dziennie. Zdarza się i tak, że psina jest zupełnie sama, ale nie niszczy i raczej nie płacze. Wszystko nadrabiamy, kiedy wrócę do domu. Aktualnie skończył mi się staż, ale szukam pracy i jestem spokojna, bo wiem już, że nie będzie problemu z zostawaniem :) Czego wszystkim właścicielom życzę. Teraz Fiona ma 6 miesięcy i jeszcze czasem zdarza się jej nasiusiać w domu, ale widzę postępy i coraz rzadziej zastaję takie "niespodzianki". Świadomie wybrałam tę rasę, bo podoba mi się i ze względu na charakter, i ze względu na urodę. Lubię zajmować się jej włosem, codziennie się czeszemy, podmywamy pupę i pyszczek, jak jest mokro na dworze to i brzuszek i łapki ;) Włosy z uszu wyrywam przy okazji oglądania telewizji i Fiona odbiera je teraz jako taką "bolesną" pieszczotę. Przyzwyczaiła się. Teraz zamierzam już kupić typowe kosmetyki i dojdzie pielęgnacja nimi. Na prawdę w pełni świadomie wybrałam rasę wymagającą wiele pracy, bo pielęgnacja zwyczajne sprawia mi wiele frajdy. A i pies wydaje się być zadowolony przy tych zabiegach (nooo może poza suszeniem suszarką, ale czasem nie ma wyjścia :P ), uwielbia czesanie, dzielnie znosi wiązanie kucyków i takie tam ;) staram się jej nie zamęczać. Przepraszam za ten mały offtop, ale chciałam "uspokoić" dogomaniaków, bo chyba sprawiłam wrażenie nieodpowiedzialnej :P PS. I miałyście rację - wszyscy Fionę pokochali i pomogli mi na starcie w jej wychowaniu, przyzwyczajaniu, socjalizacji. Gorąco pozdrawiam :)
  3. Chciałam sobie wziąć tygodniowy urlop, żeby pobyć z psem w tych pierwszych dniach. Czasem sobie myślę, że jest właśnie tak jak mówisz: pracujesz, chodzisz do szkoły? pies nie jest dla Ciebie!:(
  4. Nie ma tu obcych psów biegających luzem;) Kurcze, myślisz że faktycznie to jest bez sensu?:( Myślałam, że będzie psiutkowi weselej, bo latem babcia ciągle jest na podwórku (wypoczywa, kwiatki sadzi itd.), wokół łażą nasze koty, kury sąsiada:D Myślałam, że jak tak sobie będzie obserwował świat, to nie będzie sie czuł taki samotny. Poza tym często widziałby babcię. Ojjj... trzeba będzie się zastanowić czy nie zrezygnować z wybiegu... albo z psa:(
  5. Byłabym wdzięczna jakby jeszcze ktoś się wypowiedział:)
  6. Nieee no faktycznie, przecież słońce zmienia położenie! Czemu ja o tym nie pomyślałam?:lol: Masz rację, trzeba zrobić daszek na całości. Ale zrobię to nie na wysokości metra, tylko trochę wyżej, żeby się pies lepiej czuł. Mam jeszcze młodego wilczura, ale tylko do sierpnia (bardzo się polubili z wujkiem, Nero nie słucha nikogo jak tylko wujka, a wujek nie chce innego psa jak tylko Nerona) Jest bardzo łagodny i ciągle chce się bawić, ale chyba jednak nie zaryzykuję i nie zostawię z nim shih tzaka co bym nie znalazła tatara po powrocie do domu:mad:
  7. Myślałam o prostokącie 3m na 2m. W wybiegu trawka, w rogu jakiś piaseczek. Kawałek słońca, kawałek cienia, zabawki, legowisko(?). Siatka o wysokości metra, daszek będzie na połowie żeby dawał cień, bo jak będzie padał deszcz czy będzie zimno, to szczeniak wędruje do domu.
  8. Zamierzam w najbliższym czasie kupić sobie shih tzu. Problem największy: sam w domu. Ja pracuję i wychodzę z domu o 7.00 a wracam przed 17.00. Moja mama pracuje i wychodzi z domu: I zmiana 13.30 wraca 23.00 II zmiana wychodzi o 5.00, a wraca o 15.00. (zmiany tydzień na tydzień naprzemiennie) Przez cały czas w domu jest babcia. Mieszkamy na wsi w domu, który jest nieogrodzony. Obmyśliłam plan: wstaję wcześniej aby mieć czas na chwilę na zabawę i spacer z pieskiem, następnie zostawiam go w domu i około 9.00 moja babcia zabiera pieska do wybiegu na dworze i od czasu do czasu go dogląda, czasem się z nim pobawi. I to w przypadku kiedy z mamą obie wychodzimy wcześnie rano, bo gdy mama wychodziłaby o 13.30, to godziny by się pozmieniały. Oczywiście kiedy któraś z nas wróci do domu to zabiera psiaka z wybiegu. Co o tym myślicie? No i w ciągu dnia piesek byłby też zanoszony na godzinkę do domu żeby się przyzwyczaił. Wybieg chcę zbudować na podwórku na trawce, kwadrat ogrodzony niską siatką odpowiedniej wielkości. Co myślicie na ten temat? jakieś sugestie? Jestem pełna obaw:shake:
×