-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
[quote name='luna66']dla mnie jest wielkim zaskoczeniem ze moj pies wychwywany od malego dopieszczany, teraz warczy na mnie i sie stawia i jest craz gorzej:( gdybym go przygarnela to moze bylby mi latwiej zrozumiec jego zachowanie. teraz siluje sie ze mna na spojrzenia a gdy mu nie ustepuje to zaczyna warczec i staje sie wrogi, totalny zawod jak dla mnie :(:(:([/QUOTE] Dopieszczany czy rozpieszczany? :evil_lol: Nigdy nie należy zapominać, że jak łagodnej rasy psa byśmy nie mieli i jak go od szczeniaczka nie pieścili i nie kochali, to nadal jest drapieżnik, który ma 42 zęby i instynktownie chce osiągnąć to, co uważa za najlepsze dla siebie i swoich genów - jak każde inne zwierzę. Masz w domu dorosłego czy wręcz dorastającego samca psa; to nie przytulanka ani króliczek miniaturowy, to pies który wymaga stanowczości, konsekwencji i szkolenia... To trochę jak z bezstresowym wychowywaniem dzieci; jakieś granice muszą być, bo inazcej czy pies, czy dziecko wejdzie nam na głowę. Btw w zeszłym tygodniu u mojej koleżanki golden pogryzl przy swojej misce (pustej) babcię... Pies z dobrej hodowli, moim zdaniem charakter super, ale rozwydrzony do entej potęgi, bo to przecież taaakie łagodne psy, to można je traktowac jak dużego pluszowego misia. Wcześniej mieli psa w typie ONka - też tak go rozwydrzyli, że głowa mała, tylko skończyło się o wiele tragiczniej niż z goldenem. Ale widać jak się chce, to i z goldena, i z laba można zrobić terrorystę...
-
To trzeba by policzyć dokładnie całość diety - możesz wpisac cały jadłospis z ilościami jakie stosujesz? To raz. Dwa, badania stosunku wapnia do fosforu we krwi różnie się mają do stanu faktycznego, szczególnie u psów rosnących. Trzy, różne psy, różnie wchlaniają wapń z pokarmu i czasem trzeba zmodyfikowac dietę pod konkretnego psa. Robiłaś profil nerkowy? Masz porównanie do wyników "nerkowych" z poprzednich badań? Jeżeli faktycznie fosforu jest za dużo, powinno się to odbić nawet nieznacznie na tych wynikach.
-
rozmnażajmy suczki, bo wszystkie szczeniaczki znajdują domy.
Martens replied to pinkmoon's topic in Okrucieństwo
Zatkało mnie. Nic tylko za włosy i do rzeki, bo dziewczyna w tym wieku bez wahania robiąca coś takiego, to ani chybi psychopatka wyrośnie. Odpad społeczny :roll: -
[quote name='Nelcia']Widzę, że na forum liczy się tylko pochodzenie, jakby geny miały najważniejsze znaczenie.Nie chciałam zakładać hodowli. Chcę mieć jeden miot. (...) A czy współczynnik imbredu nie ma tu żadnego znaczenia? Przecież wszystkie wady genetyczne są spowodowane przez wysoki współczynnik pokrewieństwa.Czasem warto wprowadzić nową sztukę dla dobra ogółu.[/QUOTE] Przy rozmnażaniu zwierząt rasowych geny to podstawa. I tak, one są najważniejsze. Po co Ci jeden miot? Dla kaprysu? Bo chcesz obejrzeć w domu szczeniaczki? I po to narażać życie suki rasy znanej z problemów z porodem? Nie możesz jej po prostu kochać, musisz ją koniecznie rozmnażać? Jednorazowe rozmnożenie suki z nieznanym pochodzeniem nie ma nic wspólnego z hodowlą - to rozpłód, produkcja dla kaprysu i bez pojęcia. Rzucasz fachowymi określeniami (i[B]n[/B]bred jak już, bo oczy bolą) - a wiesz na jakiej podstawie się go wylicza? Właśnie przodków powtarzających się w rodowodzie :roll: Jedyną osobą, która stwierdziła, że twój pies jest gorszy bo nie ma papierka, jesteś ty sama - każdego psa się kocha, ale nie każdego trzeba koniecznie rozmnażać, szczególnie że z braku wiedzy o jego pochodzeniu takie kojarzenie nic nie wniesie do rasy, a samo dopuszczenie do ciąży jest u mopsa dużym ryzykiem, nie tylko cesarki, ale i jak Ci pisano, również śmierci suki i maluchów. Dziękuję za pozdrowienia, dogomaniaczka-właścicielka rasowca z metką oraz czystej krwi kundelka, obu kochanych tak samo, która po prostu chciała dobrze dla Twojej suczki... :p
-
A od kiedy to prowadzi się Księgę Wstępną dla mopsów? To nie jest rasa zagrożona wymarciem czy z mozołem odtwarzana z niewielkiej liczby osobników. Mopsy z założenia poród, nawet jeśli trafi się naturalny, znoszą źle; są dodatkowo rasą bardzo przekształconą przez człowieka i narażoną na liczne wady genetyczne, choroby dziedziczne, stąd rozmnażanie psa o nieznanych przodkach uważam za delikatnie mówiąc niewskazane. Jak się chce bawić w hodowlę i zakładać nowe linie, to trzeba mieć materiał hodowlany z dobrym zapleczem genetycznym w postaci znanych przodków o dobrym zdrowiu, charakterze, eksterierze, a nie suczkę niewiadomego pochodzenia, która wygląda jak mops.
-
Ja bym odradzała codzienne podawanie tranu na stałe. Lepiej dawać kilka tygodni i robić kilka tygodni przerwy, albo w ogóle podawać go co 1-2 tygodnie. Łatwo przy za dużej dawce o kumulowanie się niektórych witamin i hiperwitaminozę.
-
Ach nasionka, to dopiero był szał :D Ja mialam na kartce A4 powylepiane przezroczystą taśmą, wygodniej było wozić i uczyć się po drodze.
-
Moim zdaniem tak, szczególnie jeżeli w okolicy obowiązuje trzymanie psa na smyczy tudzież ogólnie "manie go pod kontrolą".
-
Btw pies na łańcuchu na pewno upilnuje caaałe gospodarstwo, stodołę, oborę i dom ze wszystkich stron :evil_lol: Tak po prawdzie to nawet ze spuszczonym luzem zdeterminowana osoba sobie poradzi; są trutki, gazy i inne środki, które raz dwa spacyfikują większość psów stróżujących. Psy w realny sposób zdolne stróżować, to przynajmniej 2-3 kaukazy, podhalany, azjaty, puszczone na ogrodzonym terenie i najlepiej nauczone nieprzyjmowania pokarmu od obcych. Przeciętny Burek na łańcuchu to tylko umęczona maszynka do szczekania, niestety, a realna korzyść z takiego stróża żadna. Niby pies ostrzega szczekaniem... Tylko sorry, większość psów łańcuchowych szczeka często i gęsto w dzień i nocą, bo szczeka pies u kogoś, bo ktoś przechodzi, bo się nudzą... i po pewnym czasie przestaje się na to zwracać uwagę.
-
Do łańcucha mamy pewnie to, że wywiera negatywny wpływ na zdrowie i psychikę psa...
-
[quote name='Erica']czy ja dobrze rozumiem, że propagujesz trzymanie psów na łańcuchach?[/QUOTE] Tego chyba nie propaguje żaden miłośnik psów, ale szczerze mówiąc, jeśli ktoś ma zamiar trzymac agresywnego psa na nieogrodzonej posesji, to z własnych egoistycznych powodów wolę go na łańcuchu niż bez :roll:
-
Ja znam takiego DONka ;) Znałam właściwie, bo w zeszłym roku odszedł na raka...
-
Zgadza się, ale w przesadnej formie może to świadczyć o problemach hormonalnych, metabolicznych.
-
Niemal na pewno ;) Dorosłego zdrowego psa karmi się dwa razy dziennie. Inna sprawa, że sucha karma do najsmaczniejszych pokarmów nie należy :)
-
Nie zmieniałabym firmy, tylko kupiła karmę dla alergików. Purina Dog Chow to przy Royal Canin odpadki... Uczulać może wszystko, nie tylko kurczak, wołowina też. Rzecz w tym, żeby odkryć, który składnik wywołuje uczulenie. W dziale weterynaria jest cały poddział o alergiach pokarmowych, na pewno znajdziesz tam dużo wskazówek.
-
Ja kulałam piłke po domu i zasuwałam za nią z piskiem na czworakach :evil_lol: gruchając przy tym do psa i bardzo zaciekawionym glosem pytając go co to takiego i traktując piłkę jak wielki skarb... Czulam się lekko idiotycznie, ale po jakimś czasie podziałało ;) Może podziałać też zabawa z piłką z innym psem w obecności naszego; choćby z głupiej zazdrości może chciec potem dorwac to coś, czym pancia i tamten pies tak się ekscytowali :p
-
A moi ulubieni sąsiedzi zza ściany, Ci od pekińczyka znowu zaczeli wyprowadzać go bez smyczy... Wiedzą, że pies na widok moich dosłownie wpada w szał, ale ciężko pomyśleć, że może będę chciała akurat wejść czy wyjść z klatki. Tak ciężko trzymać psa na smyczy na klatce schodowej, czy tuż przed, kiedy nawet nie widać, czy ktoś idzie. Cóż, widać pies potrzebuje następnego kopa albo może dla odmiany ugryzienia przez Baryłę - tylko że teraz jak pan się potem będzie do mnie rzucał, idę prosto do dzielnicowego :roll: bo prośbami widzę że g***o zdziałam. Odechciało mi się dbać o cudze psy, pilnować swoich niemal wsadzając je sobie na głowę, żeby nie zjadły biednego krwiożerczego Misia, schodzić z chodnika, żeby mogli przejść ze swoim wiecznie zaplutym z wściekłości futrzakiem...
-
Takie żywienie to dobry sposób, żeby narobić psu braków... Karma trawi się długo, a podanie później surowizny zakłóca ten proces i dosłownie "wymiata" ją z przewodu pokarmowego. No i żołądek raczej nie będzie zachwycony z takich wahań. Dodatkowo może być problem z wapniem, bo podając karmę i samo mięso w większych ilościach bardzo zaburzasz gospodarkę wapniowo-fosforową. Na forum są barfujące yorki i chihuahua, więc wielkość psa nie jest przeszkodą. Kurzą łapkę surową możesz spokojnie podac w całości; jeśli bardzo się boisz może kości przecież mielić - podawanie samego mięsa bez kości z barfem czy w ogóle zdrowym żywieniem niewiele ma wspólnego. Jeśli nie masz zaufania do samej karmy i nie chcesz barfu to po prostu gotuj psu, albo dodawaj do karmy jogurt naturalny, surowe mięso, zmiksowane warzywa, olej - ale to wszystko nie więcej niż 10% posiłku, bo kiedy dajesz karmę pół na pół z mięsem, tak jak pisałam, zaburzasz gospodarkę wapnia i fosforu, plus obciążasz nerki.
-
Tak może myśleć tylko osoba, która nie zna różnic w fizjologii układu pokarmowego i metabolizmu psa i człowieka ;) a sprzedać można wszystko; jak są ludzie chcący robić z psa wegetarianina to cóż, producenci wychodzą naprzeciw, ale nadal brak jest badań, które udowodniłyby na odpowiednio dużej grupie psów na przestrzeni kilkunastu lat, że karma wege dla psa nie jest gorszym pokarmem niż świeże produkty pochodzenia zwierzęcego. I dopóki nie ma takowych, lepiej nie poprawiać matki natury. Pies jest padlinożercą i silny osobnik może jako tako przeżyć i na trocinach, ale jego organizm nie jest przystosowany do funkcjonowania na diecie wegetariańskiej, co wyjdzie dopiero z czasem... Jeśli ktoś nie może znieść tego, że jego zwierzak je mięso, może powinien mieć po prostu królika; wszyscy będą szczęsliwi, bo królik jest wege z natury i u wegetarianina będzie miał jak pączek w maśle :) Dodam, że jak najbardziej popieram wegetarianizm u ludzi, o ile jest świadomy i nie wiąże się z ekoterroryzmem - ale nie popieram robienia ze zwierząt domowych drapieżników wegetarian, bo jest to moim zdaniem zmuszanie zwierzęcia do nienaturalnej dla niego diety w myśl naszego widzimisię niestety, bo psu ideologia wegetariańska jest obca, a jest skazany na to, co mu damy - i jeśli z czasem zrujnujemy mu zdrowie takimi eksperymentami, to cóż... Są psy uczulone na białko pochodzenia zwierzęcego, ale to są jednostkowe przypadki i to głownie dla nich przeznaczone powinny być takie karmy - bo innej alternatywy dla tych psów nie ma. Podobnie jeśli pies cierpi na schorzenie powodujące, że białko zwierzęce szkodzi. Zresztą, na forum była już niejedna naprawdę duża dyskusja na ten temat, m. in. w dziale 'żywienie', więc chyba nie ma sensu przerabiac tego wszystkiego jeszcze w wątku o jedzeniu psów w Chinach ;)
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
Martens replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Ja jednego nie rozumiem - dlaczego tyle osób ze wszystkich sił próbuje usprawiedliwić to, że pies w gospodarstwie nie ma nawet budy?? Robota jest zawsze, to może niech pies wisi bez budy do końca życia, może to w porządku. Zrobienie budy to nie jest tydzień pracy :roll: -
Poszerzona lista ras psów uznawanych za agresywne
Martens replied to Dina2's topic in Rasy 'agresywne'
Ostatnio zresztą był w teleexpresie bodaj reportaż o adopcjach psów "ras agresywnych". Komentator powiedział "każdy kto chciałby adoptować rottweilera, amstaffa lub stafforda..." i u licha nie wiem o co mu chodziło. Staffordami potocznie nazywa się amstaffy, ale skoro nie amstaffy to chyba tylko staffiki... A tych ani do adopcji, ani na liście nie ma (tu amstaffów zresztą też), i takie one groźne, że hoho :lol: -
Jak najbardziej można ryby, ale raczej morskie.
-
Dla mnie nie da się zaprzeczyć, że pomijając przypadki psów chorych zmuszonych do specjalnej diety, robienie z psa wegetarianina jest zdecydowanie sprzeczne z ideą szacunku do zwierząt i natury.
-
JAk kość ma być do obgryzania, nie jedzenia, to polecam wołowe, cielece. Jak do jedzenia, to jakieś mniejsze cielece, szyje z indyka, korpusy z kurczaka, kurze łapki...