ja mieszkam obok Brodowicza na Grochowskiej. Byłam tam dwa razy i dwa razy skończyło się tragicznie.
Pierwszy raz gdy mój spaniel wyrwał się i wpadł pod samochód. Nie dano mu żadnych szans - został uśpiony. Dwa lata temu wzięłam sunię na DS i nagle w nocy zaczęła rodzic. Miałam ją miesiąc i nie wiedziałam że jest w ciąży, USG nie wykazywało ciąży a miała robione dwa razy , nie na Brodowicza.
Gdy myśmy się obudzili maluszka było już widać. Maluch był duży jak się później okazało, musiała być pomoc. Pojechaliśmy najbliżej-noc. Sunia przeżyła ale maluszek nie, był przyduszony to prawda ale mógł go ratować. On twierdził że OK . Jak mąż wrócił maluch już nie żył.