U nas też to się zdarza, ale rzadko. Ja próbowałam, ale moje koty nie chcą, są przerażone, poza tym koło domu chodzi dużo psów, często biegają bez smyczy, więc się boję.
Nie rozumiem tylko co pan miał na myśli mówiąc, że albo postawi jej kuwetę w domu albo będzie wychodził na spacery. Przecież kot to nie pies! Ale Brązowa rozmawiała, więc na pewno wszystko jest OK.
Ja również serdecznie witam, atrophy!
Jak to dobrze, że Szyszunia już w domku u Ciebie - teraz to katarek na pewno minie, a i stosunki między zwierzakami się ułożą. Wiadomo, że początki bywają trudne - toż to nowy lokator w ich własnym domu!
A przy poruszaniu się Bacika w jakiej pozycji jest ta łapeczka, uniesiona do góry? Jeżeli ta rehabilitacja nie da spodziewanych efektów, to co kocika czeka?