Jak żyć bez psa? Też nad tym się zastanawiam, bo Vega gaśnie, pomalutku, ale gaśnie... Wczoraj była taka słabiutka, że zastanawiałam się, czy to ona nie odejdzie przed Rexiulkiem. Stało się jednak inaczej...
Ja też myślę, że bezdomniaczki odebrały Twój nastrój - emanowało z Ciebie coś innego, dziwnego dla nich, nie bardzo mogły zrozumieć. Ale one tę nową sytuację zaakceptują, przyzwyczają się. Muszą.