Marto, niemal każdy z nas tak reaguje na śmierć kogoś najbliższego - czy to człowieka, czy zwierzęcia - że można było zrobić coś więcej, postąpić inaczej, że gdyby się wiedziało, gdyby się przewidziało...i obwinianiu się nie ma końca. A to jest najczęściej jakiś cholerny zbieg okoliczności, splot zdarzeń, jakby jakiś w góry nakreślony scenariusz, który zmierza nieuchronnie w jednym tylko kierunku, i jedno tylko ma zakończenie.