a co do pecha... zepsuł się poprzedni laptop w okresie, kiedy miałam spanielki do wydania i ogłoszenia w sieci... ludziom mówilam, że mają pisać na email, a nie moglam odpowiedzieć... zapisałam sie na prawo jazdy - koszty, a do egzaminu nie ma się jak przygotować, bo nie mam laptopa, straciłam dane... no to na cito kupno na raty nowego... niby fajnie, tyle że nie można uruchomić dvd, więc dziś na ostani moment z reklamacją i nadzieją, że wymienią na nowy... wymienili nawet, tyle że razem z kablami do tamtego laptopa spakowałam przez pomyłkę zasilacz do modemu z kablówki... i od kilku już godzin walczę o to, jak sie dostać do internetu... i biję się z myślami, czy jest sens jutro znó jechać do Media Markt (ponoć nie dla idiotów...:P ), bo może odzyskam ten zasilacz... a jak nie, to kolejne wydatki...
Pani Aniu, przepraszam, że nie odebrałam, ale próbuję jakoś wreszcie zapanować nad swoim prawem serii... dla dobra zwierząt też... jak sie prowadzi dom otwarty w sensie dt, to dostęp do netu to konieczność!
Ile nieplanowanej kasy wydałam, to nawet nie napiszę... w każdym razie... wielki post dla mnie już się zaczął!