A co do opanowania bandy na spacerach.
Niestety koło mnie wszędzie jeżdżą samochody. Psy mają dwa spacery dziennie bo jak widać na zdjęciach mam ogród na którym robią sioo a i czasami koo (w tym jest doskonala Nuka). :diabloti:
Rano TZ pakuje je w samochód i jedzie na pobliskie działki ogrodnicze.
Wieczorem jeżeli nie jadę na łąki na spacer, to idziemy z synem we dwójkę - 2 x po 2 psy na smyczach.
Od czasu zaginięcia Kajci w lutym w lesie boimy sie lasu. Jeżdżę dlatego na łąki bo tam je widzę. A trudno upilnować tyle psów, które chętnie się zrywaja i to jeszcze namawiając się między sobą.
Jedyna Nuka która tupta przy nodze i jak na razie nie ma odruchów polowania na wszystko co się rusza.