Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Po kąpieli Wiktor zaczął częściej interesować się swoim uchem. Znowu zaczęło się sączyć i zaczął je drapać. Jest w trakcie leczenia, dostaje antybiotyki. Dodatkowo na skórze głowy pojawiły mu się przełysienia, jakie mial po przyjezdzie, wiec chyba na skutek spadku odporności uaktywniła się grzybica, ktora mial leczoną. Mam resztę niezużytego leku, to skonsultuję, kiedy można podać. Za leczenie ucha zapłaciłam 40 zł. Potem kontrola.
-
Kolejny pies, obok którego nie można było przejść i go zostawić. Wbrew rozsądkowi. Ale pies jest atakowany i gryziony przez inne w boksie. Rozpaczliwie szuka pomocy u człowieka. Ceną rozsądku mogłoby być jego życie..więc zapraszamy z Aską7 na jego wątek.
Jaaga replied to agat21's topic in Psy do adopcji
Dziewczyny, jesteście super! Biedak tam nie miał szans, to była kwestia czasu. Trzymam kciuki za to, zeby wszystko sie udało i kawaler szybko opuścił schronisko a potem równie szybko znalazł dom. -
Masz inne spojrzenie niż ja i dobrze, dlatego napisałam, żebyś robiła to dalej i każdy pomaga, wg swojego uznania i możliwości. Nie uważam, ze nagle psy w schronisku mają sie lepiej, bo widac na zdjęciach, ze wychudzonych jest akurat coraz więcej. Nie maja się dobrze i ja tego nigdzie nie napisałam, nie wiem, skąd ta interpretacja? Nie przypisuj mi tego, czego nie napisałam. Po prostu cieszę się, ze tym razem dostaną szansę nieadopcyjne. Ja sama mam zaopiekowanych tyle psów, że wiecej już nie jestem wziać na swoje utrzymanie, więc cieszę się z każdego, który opuszcza schronisko. Sama trafiłam na ten watek po tym, jak napisałam na profilu schroniska zapytanie o psa i nie dostałam odpowiedzi. Za to Tola skontaktowała sie ze mna od razu i pies zmienił życie. Może lepiej usunę swój wcześniejszy wpis, żeby nie ucierpiały na tym zamojszczaki? Nie chciałam nikogo urazić, po prostu osobiście widzę jakąś róznicę od tamtego, czasu, kiedy pierwszy raz miałam kontakt z tym schroniskiem, ale nie polega ona na pewno na tym, że psom jest tam lepiej.
-
Poker, to tylko moje osobiste przemyślenia. Obraź sie na mnie, ale nie na psy z Zamościa. Zabieraj dalej.
-
Jasne, że każdy pomaga, jak uważa. Jego decyzja, czas, pieniądze, poświęcenie. Taka chudzinka ze Szczebrzeszyna, gdyby jej dziewczyny nie zaopiekowały, mimo niezaprzeczalnie cudnej urody, miałaby nikłe szanse na przeżycie. Pomoc z dogo byla dla niej jedyna nadzieją na życie. Tylko akurat w zamojskim schronisku male, młode i ładne teraz już znalazłyby normalne domy. Wolontariat dociera ze swoją stroną tez do normalnych, empatycznych ludzi Na profilu wolontariuszy nowe psie rodziny wstawiają zdjęcia, dziekuja za podopiecznych, zachęcają sami do adopcji. Zreszta wybiegi mniejszych suczek swieca pustkami, a to o czymś świadczy. Z dużymi nawet urodziwymi jest gorzej, bo one maja mniejsze szanse na dom, ale te akurat sa rzadziej zabierane też z dogo. Najgorzej jest z tymi, które siedzą tam od lat, zanim powiało zmianami, a wolontariat zaczął zabiegać o adopcje. Te zazwyczaj jednak i tak są bure, czarne i nadal bez większych szans na dom. Po prostu cieszę się, że akurat pogryzione, zachudzone tym razem dostały szansę, bo one bez dogomaniackiej opieki nie mają innej opcji na przeżycie. I zauważam, że zachodzą jednak zmiany i że poza dogo też istnieją dobre adopcje. I wiem, że nie każdy musi brać stare czy czarne psy, ale z ratunku dla nich jednak najbardziej sie cieszę
-
Tez tak myślę, bo to są psy w potrzebie, które poza dogo nie maja żadnych szans na opuszczenie schroniska. Wiem, ze częśc osób zabiera male, młode, adopcyjne, ale to dla tych zachudzonych, starszych i wiekszych jestesmy tutaj tak naprawdę jedyna nadzieją. Może ich adopcje nie idą ekspresowo ( czasem wcale), ale świadomość, że podarowało się im życie , bo nikt ich nie adoptowalby jest cenna. Kiedy patrze na psy u nas, to wiem, ze kilku juz nie byłoby, gdyby nie wspolna pomoc. A są wspaniale i w niczym gorsze od tych młodych i urodziwych. Trzynam kciuki, żeby się Wam udało im pomóc.
-
Tez mysle podobnie. Ładne maluchy i tak znajdą szybko domy, bo profil wolontariuszy teraz naprawde działa sprawnie i jest odzew jak widać w komentarzach pod postami. Duże maja najmniejsze szanse, a zachudzona suczka to praktycznie nie ma perspektyw. Wygląda jak Dylan, kiedy do nas przyjechal.
-
Takich na łakach nie bałam się szczególnie, ale kiedy badaliśmy m.in. opasy w kierunku gruźlicy i własciciel bali sie podejść, a w kilku chłopa trzeba było ujarzmiać każde do ukłucia, to nabrałam duuużego dystansu. Gdybym jednak miała wybierać czy chcę cielaka czy źrebaka, to wybrałambym cielę. I pewnie, gdyby starsza córka z nami mieszkała, to już miałabym na szczescie skończyło się na kurach i parze gęsi, zanim wyjechała do Katowic. No i jest Babuć, ale zawsze chciałyśmy miec świnię. Myslę, ze inni tez są ciekawi, jak sprawy się mają
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Bo są debilami i czuja potrzebę podzielenia się tym faktem z innymi? Tyle fajnych psów jest u nas i zero adopcji Nastepne czekają na miejsce, ale co zrobić, kiedy żaden z aktualnych miejsca nie zwalnia. Szymek już dawno mógłby byc we własnym domu, ale nikt go nie zauważa, bo bury i bez oka. -
Mam całkiem odwrotnie, szczur, który po mnie biega, łazi po mnie pod kołdra, śpi we wlosach działa na mnie kojąco, jak np. mruczący kot na niektórych. Gdyby nie szczur ze mną w łózku, to chyba o połowę gorzej przechodziłabym covid. Pająki uwielbiam. Są w domu wszędzie. Co jakis czas tylko usuwam im pajęczyny, jak się zakurzą, zeby nie wygladało jak w krypcie wampirów. Moja starsza córka ma po mnie zamiłowanie do robali. Młodsza kocha szczury, koty, kury i chihuahua. Tylko mój mąż kocha świety spokój Grey miał jechac do neurologa, ale było to nieosiągalne ze względu na jego stan. Ma tylko leczone uszy. Nie dało się go podnosic i dotykac, tak sie miotał i gryzł, kiedy poczuł zagrożenie Teraz mysle, ze damy radę go dowieźć i umiescić w gabinecie, ale nie wiem, co z badaniem neurologicznym, bo niestety bez premedykacji nie da się nic zbadać, a to raczej wyklucza badanie. Tylko znowu musze czekac ze względu na auto. Jutro czwarty raz w ostatnim czasie idzie na warsztat. Nieszczególnie chciałabym go faszerowac chemią, bo myślę że i tak nieźle dochodzi do siebie, po tym co przeszedł w schronisku. Linda po 3,5 roku nie zapomniała przeżyć z Ukrainy i w sytuacji, kiedy czuje się zagrożona, ma odloty. Fado, który ma takie same urazy i pewnie też doświadczenia jak Grey, też przez te kilka lat nie poszedł do przodu. Myślę wiec, że nie jest najgorzej i głównie moze pomóc czas. Fizycznie jest w dobrej kondycji, znacznie nabrał ciała, waży na pewno ok. 30 kg, jesli nie wiecej, cała wyłażąca sierść schroniskowa została wymieniona, przewód pokarmywy funkcjonuje idealnie. Nawiązuje kontakt. Mąż śpi z nim w pokoju, to grey cieszy się do niego, podskakuje, merda ogonem, ale jednak boi sie dotyku. Przy mnie zachowuje się jak moi Beniuś i Keniuś - pada na glebę i wywala brzucho do głaskania mlaskając przy tym.
-
Zagladam z nadzieją, że dla któregoś los sie odmieni. Sporo wychudzonych psów. Gryziony nie ma za wiele czasu, jasna sunia powyżej aż prosi się o zabranie. Podobnie zachudzona jest czarna duża sunia. Rzeczywiście wyjątkowo smutne i dołujące zdjęcia.
-
Tolu, czy to jest ten pies, który tak wiele lat siedzi w schronisku i zamiast niego przez pomyłkę przyjechal do nas Solar? Wyglada strasznie To zdjęcie rozrywa serce.
-
Jaką rane ma juz na nosie pewnie w końcu ho dopadną.
-
Dla mnie cudna.
-
Dziekuję Tolu. Uzupełniłam. Bardzo prosiłabym stałych deklarowiczów o sprawdzenie ich wpłat na pierwszej stronie. Rozliczenie otrzymane z fundacji uzupełniam miesiącami. Grey jest młodym i niestety trudnym psem. Cieszę się, że udalo mi się go zabezpieczyc na kilka miesięcy w karmę dzięki pomocy maltanczykowej fundacji, ale byłabym wdzięczna za wpłaty deklaracji stałych, żebym miała miała dla niego jakiś margines bezpieczeństwa, kiedy karmy się skończą. Zdecydowałam się go wyciągnąć ze schroniska, bo myslałam że to biedny niewidomy, bezproblemowy staruszek na "dożycie". Jak zresztą zakładała tu większosć po jego widoku na zdjęciach. Okazało się, że jest młody ( ok 3 letni) i bardzo niestabilny. W domu tylko ja jestem w stanie go podnosić i przy nim coś robić, cały czas do niego gadam. Męża próbuje gryźć, córka boi się go. Cykl od rana, kiedy jest pogoda wygląda tak, śniadanie, ja go podnoszę, mąż bierze na ręce i znosi do ogrodu. po kilku godzinach powtórka, tylko w drugą stronę. Gdybym zaniemogła, to nie wiem, co byłoby. Do mnie jest kontaktowy, kładzie się, nadstawia do łaskotek i przytulania, do innych całkowicie nieprzewidywalny w reakcjach.Trudny w kontaktach z innymi psami. O adopcji na razie to chyba mogę sobie pomarzyć. Czasem, kiedy coś mnie boli, cos już dolega, to myslę, jak bedzie w przyszłości? Mam tylko nadzieję, ze z czasem zaufa, zapomni i będzie lżej.
-
Gdybym miała czas wolny, to mogłabym pisać o Babuciu, domowych kurach jak papugi witających nas z okiennego parapetu, oswojonych dzikich szczurach wyciągających swoimi dłońkami z ust slodycze, nutriach z pamięcią jak u słoni czy idealnych kuwetkujących królikach hodowlańcach. Niestety, tylko czasem łapię wolne chwile i tu coś wstawiam. Jesli mamy wiecej wolnego czasu, to staram się go wykorzystać wspólnie z dziecmi lub mężem, żeby utrzymać się i rodzine w pionie. Mam nadzieję, że i tak po moich wpisach i zdjeciach tu choć jedna osoba zrezygnuje z jedzenia wieprzowiny.
-
Może warto mailowo skonsultowac go z neurologiem prof. Wrzoskiem? Nosówka w Polsce to na szczeście już rzadkośc. Osobiście miałam jako nastolatka psa po nosówce w wersji ocznej, mama miała na DT sunię ze schroniska z normalną nosówką, która trzeba było uśpić i znam jeden przypadek suni z Ukrainy, która zmarła na nosówkę po przyjeżdzie do Polski. Znam jej losy, bo myslałam o jej sprowadzeniu, zanim zdecydowała się na to fundacja. Tam akurat nosówka to nadal norma. Moze warto podpytac o rokowania i doleczanie np Marinę z Dniepra? Kokcydie jednak czesto skrawawiają jak parwo i zabijają. wtedy ratuje sie psy transfuzją krwi. Podobnie jest przy escherychii. Jest teraz juz praktycznie często lekoodporna. W przeciwnym przypadku i tak zanim dotrze antybiogram, to najcześciej zabija. Czasem zwierze i tak jest nie do uratowania, bo jest odporna na wszystkie antybiotyki. Krew jest mało popularna w podawaniu poza jej bankami, jednak jest czesto jedynym ratunkiem i warto zawalczyć. Myslę, ze to dobra decyzja. Pamiętam rozpacz koleżanki, która sprzedała swoja maltankę do domu, gdzie wczesniej piesek umarł na escherychię coli, a lekarz początkowo zakładał parwo ze względu na identyczne objawy. Sunia też umarła. Koleżanka była załamana. Lekarz powiedział, że była i tak bez szans, bo na ani jeden antybiotyk w antybiogramie bakteria nie była wrażliwa. Trudno pogodzić sie z tym, że mozna było zapobiec chorobie i śmierci zdrowego psa. Bardzo współczuję Szafirkom, bo wiem, jak trudno ogarniać kryzysowe sytuacje. Jesli bede mogła w czymś doradzić, to dzwońcie.
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Dla mnie to bez znaczenia, i tak księgowa co miesiąc wystawia na Wene fakturę na deklarowana kwotę. To po prostu daj znać, kiedy ująć i jaka kwotę. Jesli to oni wypłacają, to pewnie odciagna z tego swoja prowizję jeszcze. -
Na przyszłość, jest dostępna szczepionka na nosówkę, Można sprowadzić z Czech. To Canglob DP. Jest tylko trochę droższa, niż Canglob P. W przygranicznych przychodniach można kupić od ręki. A e. coli zawsze występuje, tylko w przypadku obciążenia organizmu pierwotniakami lub wirusem, namnaża się. Jest niebezpieczna, bo produkuje swoje toksyny. W każdym badaniu psa w takim stanie wyjdzie. Poproś Szafirko swojego weta o testy na giardia do domu i róbcie każdemu na "dzień dobry", bo to teraz naprawdę masowy problem, a w przypadku choroby utrudniają leczenie. Polecam teraz psy poszczepic sobie jeszcze szczepionką bakteryjną Biotropina. W jej składzie jest wlaśnie e.coli. jak coś, to dzwoń, powiem jak podawać. U nas co roku wszystkie są nią szczepione. Jest na 5 najczęściej występujących rodzajów bakterii.