Jaaga
Members-
Posts
19177 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Fajnie, że Vegas dostał szansę, cieszę sie. Cuda jednak zdarzaja sie. Zupełnie nie skojarzyłam go z dogo.
-
~ Nesca - kolejna czarna sunia, MA DOM W WARSZAWIE! ....
Jaaga replied to malagos's topic in Już w nowym domu
To super wieści. Ma tak przykuwającą uwagę urodę, że nie dziwię się, że utkwiła im w głowach. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
+33 zł z bazarku Nadziejki=719,91 -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję bardzo Nadziejko, pieniążki dotarly. potwierdziłam na bazarku, zaraz dodam do rozliczeń. -
Dziekuje serdecznie za wpłatę dla Lindy. Potwierdzam, ze pieniązki dotarły, zaraz lecę dopisac na watku.
-
Nie skojarzyłam, że to ten pies z Twojego wątku.
-
W schronisku to na pewno nie zrobią. Co dzien trzeba po amputacji wyciągać i odcinać kawałek bandaża, którym wypełnia się oczodół. Jednak nawet nie ma na zdjeciu tak zniszczonych oczu jak to często bywa, może też wystarczyłyby na jakiś czas krople jak u mojej Lali? Goplana na początku była na nich i tabletkach obnizających ciśnienie, ale później doszło do pogorszenia. To chyba wykonalne jest tylko w domu. Zęby też ma pościerane prawie do dziąseł jak miała Andżela. Jej wystawała miazga i nie chciała jeść z bólu. Teraz jedt prawie bezzębna, ale świetnie dobie radxi nawet z suchą karmą.
-
Jeszcze tu zostawię, bo pies w wielkiej potrzebie. Jaskra powoduje koszmarne bole glowy i tylko amputacja galek ocznych pomaga. Moja Goplana miala jaskrę ,wiec wiem o czym piszę. I moja Lalicja też ma wysokie ciśnienie w oczach, a bez codziennych kropli żyłaby w bólu. U nas pierwsze po obudzeniu sie, to zakraplanie oczu Lali. Takie biedaki, nawet jak ktos przypadkowo adoptuje, to dalej cierpią. Dla ludzi tragedią wydaje sie usuniecie oczu, które i tak nie funkcjonują. Co dopiero życie w schronisku. Nie takie cuda sie tu zdażały, wiec nieśmiało zostawię. Na usprawiedliwienie, to wyświetlają mi się posty schroniska jako obserwowane, choć nie ustawiłam obserwowania, ale usostepnilam szukanie DT na mrozy. Wolałam nie widzieć, ale niestety zobaczyłam. Vegas… on bardzo potrzebuje domu Ma około 10 lat. Jest dużym, silnym psem, o masywnej budowie i grubych łapach. Choć wciąż ma w sobie siłę, powoli traci to, co najważniejsze – wzrok. Jaskra sprawia, że jego świat każdego dnia staje się ciemniejszy. Vegas nie rozumie, dlaczego coraz mniej widzi. Wie tylko, że bardzo potrzebuje spokoju, bezpieczeństwa i swojego człowieka, który poprowadzi go przez resztę drogi. Dla ludzi jest niezwykle łagodny, przyjazny i grzeczny. Toleruje inne psy, nie szuka konfliktów. Jest wykastrowany, zaszczepiony i zachipowany. Nie prosimy o wiele. Podaruj Vegasowi dom na jego ostatnie lata. Pozwól mu zasypiać bez strachu i budzić się obok kogoś, komu jeszcze jest potrzebny. W sprawie adopcji zadzwoń lub przyjedź: 84 641 12 86 783 856 089
-
Posprawdzam, co jeszcze mam i też postaram się wysłać. U nas prawie nie ma śniegu, ale znajomy z Krasnegostawu mówił, że u nich nasypało pół metra śniegu. Moze cis znajde, bo mam jeszcze rezerwowe rzeczy w stodole. I tak będę musiała stamtąd wziac je, bo przyjadą do nas 2 psy od Mariny. Czekam tylko na niższą temperature. Widziałam, że używa się folii bąbelkowej do izolowania budek dla kotów. Może to też jest jakaś pomoc? Jeśli chodzi o ptaszki, to Rozi podesłała mi link do rewelacyjnych kul na Zooplus. Dotąd kupowałam smalec, topiłam i dodawałam ziaren. Najtańsza kostka 200g to koszt 3 zł. Kupiłam polecone kulki 100 szt za niecałe 60 zł. Jeśli to nie musi być karmienie tłuszczem, to polecam mieszankę dla gołębi czy choćby pszenicę. Kupuję pszenice lokalnie 25 zł za 25 kg. Mieszanka dla gołębi z nasionami tłuszczowymi to na giełdzie koszt 45 zł za 25 kg lub na allegro ok 65 zł za 25 kg.
-
Chciałam dać tu znać, że można usunąć ogłoszenia o Michałku i Wafelku. U nas nowy rok, ale stary pech. Przed świętami pożegnaliśmy chorującego na padaczkę pourazową i mocznicę Lukrecjusza, a wczoraj dostaliśmy tragiczne wyniki Mariana, któremu z chorej trzustki, przestały funkcjonować wszystkie narządy. Przy chorobie serca nie mogl nawet dożylnie dostawac kroplowki. Dziś więc pomogliśmy odejść i jemu. Przedwczoraj w nocy weszłam w screeny Pani, która wstawiła mi je w związku z moim szukaniem domu dla psich Grzybków i prosiła o dokładne sprawdzenie ew. domu. Te rozmowy, zdjęcia były przerażające. Nie wiedziałam nawet, że wywóz i sprzedaż maleńkich kociąt na karmę dla gadów to tak ogromny biznes i proceder idący w dziesiatki tysiący maleństw w ciagu roku. Do tego zdjęcia od psychopatów i dla psychopatów: uduszone kocie zwłoki wiszące gdzie się da, odcięta główka kociątka. Nie wiem, dlaczego żadna organizacja nic z tym nie robi, nie zgłasza do prokuratury. Są ich fora, grupy, za pomoca ktorych zarabiaja, pomagaczki się z nimi przegadują, a te ścierwa tulko śmieją się z nich i wzajemnie nakręcają. Ten koszmar, o którym nawet nie miałam pojęcia sprawił, że nie mam chyba dalej sił upierać się przy wyadoptowaniu chłopców. W przypadku Grzybków też nie zapowiada się, żeby ktoś je wypatrzył, więc pewnie skończy się tak, jak przy kotach. Nie mam pomysłu, jak im znaleźć dobry wspólny dom. Nasze możliwości pomocy kolejnym zostały więc znacznie ograniczone, ale co zrobić. To przerasta moje osobiste możliwości i nie mam siły przebicia się do większej liczby dobrych ludzi. Wiadomo, że zwierzaki pod opieką fundacji, dysponujacych swoimi social mediami, wolontariatem, stronami, ogloszrniami mają większe szanse, niż przeciętny Kowalski.
-
Dziś jest bardzo zimno, Andżela na porannym spacerze położyła się na chwilę na bruku i musiało jej porazić korzonki, bo nie potrafiła sie już dźwignąć. Dostała od razu lek przeciwzapalny i poprawiło się, ale i tak dziś głównie leży. Dałam jej płaskie legowisko, bo do plastikowych na poduszkę nie umiała wchodzić. Przyjmuje też pozycje taką, jak miał Baryton przy dużych zwyrodnieniach kręgosłupa, czyli jakby sklada tylne łapy do przodu. Praktycznie nigdy już nie wychodzi na dwójeczkę. Oddaje zawsze kał w czasie snu, na leżąco, nie budząc się nawet. Na szczęście robi to prawie zawsze o podobnej porze, więc zdążę podnieść ogon i zebrać zanim się obróci i klapnie czy rozmaże. No cóż, starość nie radość, a stado nie młodnieje.
-
Wczoraj dotarły karmy dla Greya do czerwca. Kupiłam suchą I pierwszy raz puszki, bo teraz nasze psy jedzą już tylko z dodatkiem puszek lub mięsa. Grey jest zabezpieczony na razie finansowo, więc pozwoliłam sobie z tych środków kupić mokrą karmę i odciążyć nasz budżet. Połowa psów ze względu na wiek czy choroby musi dostawać mokrą karmę, więc trudno, żeby reszta stała i śliniła się. Stąd nasza decyzja, że wszystkim przygotowujemy posiłki. Tu nasz przystojniak z psiapsi Elzą. W tle widać wybuchniętą zabawkę, ale oczywiście tego nie mogło zrobić żadne z nich Odkąd Luna oślepła i mało się porusza, Grey zakumplowal się właśnie z Grzybkami. Wcześniej byli wszedzie w czwórkę, ale chyba czują, że Luna jest chora, bo żadne z trojga nie naklania jej nawet do zabawy. Teraz więc Grey ma swoje młode diablęta i trzeba przyznać, że uczy ich nie zawsze fajnych rzeczy.