Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19291
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Zawsze i tak jest stacjonarny do wyboru. Wczoraj nikt nie dzwonił. Zastój z wszystkim taki sam. Wczoraj zabrałam jeszcze ze schroniska kocią rodzinę. O koty też zero pytań.
  2. [quote name='ewakrakow']napiszcie TUTAJ ile na co konkretnie funduszy potrzeba to deklarowicz kundelkowej skarbonki zgłosi wniosek o pomoc [COLOR=#ff0000][SIZE=4][COLOR=#000000][SIZE=4][B][COLOR=red][FONT=Tahoma][SIZE=5]Przedział finansowy pomocy w kundelkowej[/SIZE][/FONT][/COLOR][/B] [COLOR=black][FONT=Tahoma][SIZE=3]- leczenie – do 200zł[/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT=Tahoma][SIZE=3]- transport – do 150zł[/SIZE][/FONT][/COLOR] [FONT=Tahoma][SIZE=3]- zakup karmy - do 100zł[/SIZE][/FONT] [COLOR=black][FONT=Tahoma][SIZE=3]- jednorazowa pomoc w uzasadnionych przypadkach - do 50 zł[/SIZE][/FONT][/COLOR] [/SIZE][/COLOR][/SIZE][/COLOR][/QUOTE] Ania dopiero co korzystała z kundelkowej skarbonki przy Tosi. Do tego już nie jest tam deklarowiczką ze względu na niepewną sytuację z pracą. Ja też nie jestem. Na pewno na transport 150 zł będzie potrzebne.
  3. Do kogo jest ten drugi numer telefonu w ogłoszeniu?
  4. Rozmawiałysmy z Anią wczoraj. Skoro suczka ma się dobrze i zapomniała o dzieciach, to dobrze. Spanikowałam, bo na początku była mowa o kilku dniach tymczasu. Ja tez nie jestem deklarowiczką sterylkową, więc chyba i tak trzeba poczekać na zabieg na miejscu. Aniu, transportem nie przejmuj się. Oczywiście Andrzej pojedzie, jak będzie potrzeba. Może znalazłby się tu ktoś, kto mógłby sunię poogłaszać? Ania postara się jej zrobić zdjęcia, gdzie nie będzie widać chudości i możnaby już jej szukać DS. Może akurat komuś wpadnie w oko i z dotychczasowego DT pojedzie po zabiegu do swojego domu? Ania ciągle jest w pracy, więc nie da rady jej ogłaszać. Ja zupełnie z tym sobie nie radzę.
  5. Aniu, nie chcę przeszkadzać Ci w czasie dyżurów. jak będziesz wolna, to zadzwoń proszę. Też byłam za zostawieniem chociaż jednego maluszka dla zdrowia i psychiki suki. Skoro stało się inaczej, to mam pomysł. Gdyby ktoś tu mógł zgłosić sunię do sterylkowej skarbonki lub załatwić opłacenie zabiegu przez jakąś organizację, to nie musiałaby w Starachowicach siedzieć tyle czasu w oczekiwaniu na zabieg. Mogłabym ją wziać do domu, do moich suczek z dziećmi. W jej stanie psychicznym zabawa z maluchami, wylizywanie ich, na pewno dużo dałyby. do tego moje sunie pokazałyby jej normalne zachowania, że człowiek nie jest zły i nie trzeba przed nim pełzać ze strachu. Od mamy suczka, jak straciła swojego maluszka, to odchowała kilka miotów schroniskowych kociąt. Jej było obojętne, jaki gatunek potomstwa ma. Ważne, że miała kogo lizać i przytulac, kim się opiekować. Do tego stale byłaby z człowiekiem, bo śpię u maluchów, a w dzień często dzieci się u nich bawią. Ja jestem tam ciagle , bo w pokoju szczeniakowym mam jeszcze na odkarmieniu gołębie sieroty.
  6. Aniu, Tosia ma się dobrze. Gdyby coś się działo, to przecież dzwoniłabym. Tylko teraz bardziej się nudzi, bo Mela po zabiegu jest w domu. No i odbiło się to na budzie, bo nocami poszerza sobie wejście. Z załatwianiem jest różnie. Potrzebny będzie w nowym domu porządny trening, ale nie ma się co dziwić, skoro nigdy tak naprawde nie miała domu i tego nikt nie pilnował. Czasem po przyjściu ze spaceru sika na podłoge w kojcu. Szaleje jak zwykle, apetyt jej dopisuje.
  7. Nie miałam komputera przez dwa dni. Mela po zabiegu czuje się dobrze. Ma apetyt, chodzi na spacery. W domu jest cicha, nie zawodzi tak, jak w kojcu. Jednak nie przepada za towarzystwem mopsów, z którymi mieszka. Jak się spotkała z Tosią na spacerze, to się na siebie rzuciły, mimo że wczesniej przeciez były razem. Mela to sprowokowała, czyli jednak najbardziej woli człowieka na wyłączność i jest zazdrosna. Do ludzi moczywiście wszystko w jak najlepszym porządku. Nosi kołnierz, bo próbuje dostać się do szwów. Emilia odpisała, żeby różnicę 100 zł wpłacić na konto Kastora, a zapłacą fakturę.
  8. Dziewczyny, ja wczoraj prosiłam o informacje odnośnie faktury. Nikt mi nie odpowiedział, więc faktura już jest wystawiona na kwotę 250 zł na fundację Kastor. W takiej sytuacji najlepiej bedzie te 100 zł róznicy wpłacić na konto fundacji, żeby wtedy fundacja na konto p. doktor wpłaciła całość. Ja nie mogę czekac z informacjami, bo przecież gabinet jest w Mikołowie i nie mam mozliwości jeździć tam osobno na zabieg, osobno żeby odebrać fakturę. Tekst wg mnie dobry.
  9. Całe szczęście, ze odnalazła się.
  10. Wyżerke ma co dzień. Zwłaszcza, jak uda mu się zjeść kotom ich jedzonko. Wtedy Hepatic lezy i czeka. Emilio, dziękuję w imieniu oskara. Dam znać, jak jedzenie przyjdzie. Erko, dowiedziałas się może o ten Abacil?
  11. Jutro Mela ma sterylkę. Kupiłam obrozę przeciwpchelną, bo starcza na cały sezon (7-8 mies.). To podobno najlepsza obroża - Foresto, która kosztuje 80 zł, ale mam największy rozmiar i podzieliłam ją na Melę i mojego psa, więc koszt dla Meli wyszedł 40 zł. Taniej na tyle czasu nic nie wyjdzie, bo wcierki czy opryski trzeba powtarzać co miesiąc. Nie mam paragonu, bo koszt obrozy będzie na fakturze, to prosze później erke o potwierdzenie. Czyli faktura za zabieg z terminem płatności na fundację Kastor? Na jaki adres mam wysłać jutro tą fakturę?
  12. Myślałam, że szczeniaczki mniejsze. Bardzo biedna sunia w okropnej sytuacji. Kto z zaproszenia zagląda na wątek pisze, ze adopcje stoją. Może ktoś zrobiłby jej szybciutko ogłoszenia "na litość" i znalazłaby się jakaś dobra dusza dla niej? Agato69, takie są świętokrzyskie realia - dziki kraj. Nie ma co naskakiwać na dziewczyny. Trafiały do mnie już stamtad psy od razu po zabiegach. U nas lekarz tez nie zrobiłby sterylizacji podczas laktacji, ale tam jakoś to jednak wychodzi, bo musi. Gdyby teraz nie została wysterylizowana, to potem trzebaby zbierać znowu ok. 250-300 zł na zabieg. Nie ma ani jednej deklaracji, skąd więc wziąć dodtkowo taką kwotę? Nie ma co z nią zrobić, bo nie ma tam schronisk. Sa opcje: sterylizacja i wypuszczenie, hycel lub DT. Tak jest za każdym razem. Mam teraz dwie świętokrzyskie sunie. Ania wczoraj dzwoniła do mnie w czasie interwencji i pytała czy tą też wzięłabym. Zgodziłam się, ale niestety mogę zaoferować tylko PDT, a do tego są potrzebne deklaracje. O Tosię był jeden beznadziejny telefon, a o Melę wcale. Ania ma tylko połowę deklaracji dla Tosi, a w najbliższej perspektywie wakacyjny zastój adopcyjny.
  13. Mnie tutaj tez jest trudno w to wszystko uwierzyć, ze tak może być. Jak już na jakims wątku kiedys pisałam, do nas zachodzi SM, oglądają psy i sprawdzają ich książeczki zdrowia, czy są ragularnie szczepione. Zainteresował ich nawet chory wygląd Oskara i jego kulawizna. musiałam tłumaczyć, że jest stary, z gwoździowana nogą, śrutem w miednicy i nieuleczalną chorobą. Na innym wątku o polskiej wsi 12 psów jest trzymanych w syfie na 30 cm łańcuchach bez schronienia i nikogo to nie interesuje. To nie jest więc tak, że sie nie da. Skoro da sie w wybranych miastach, to dałoby się wszędzie, gdyby tylko była inna mentalność ludzi. Skoro tak bezkarnie dzieje się w prawie całym województwie, to o czymś to świadczy U nas w schroniskach są regularnie kontrole, a tamtych gmin nikt nie sprawdza z pieniędzy wydawanych np. na hycla, który potem zabija złapane psy. jakim cudem ludzi nie obchodzi na co idą ich podatki, a poszczególnych szczebli władz, w jaki sposób sa wydawane i rozliczane publiczne pieniądze. U nas schroniska muszą rozliczać się przecież nawet z wagi zwłok, a kazde zgarnięte z drogi martwe zwierzę jest odnotowywane w specjalnym zeszycie. Jakim cudem nikogo nie interesuje, co się dzieje z wiekszością bezdomnych zwierząt w województwie?
  14. Nie ma problemu z ogloszeniami na mnie. Na razie oprócz tej jednej kobiety nikt nie dzwonił, ale trzeba wziąć poprwkę na to, że zblizają się wakacje. Dzis w nocy Tosia zjadła trochę budy i rozwaliła kolejną poduszkę. Ma podobne usposobienie do Gupika. Zadzwoniła jego pani, że niestety nie radzi sobie z jego temperamentem, ale polubił go sąsiad i chce go adoptować. Kamień z serca mi spadł, bo nie wyobrażam sobie, że jeszcze ten szalony diabelek mógłby wrócić. Aniu, szkoda ze nie udalo się znaleźć szczeniąt. Szykuje się kolejne stado do szukania domów.
  15. [quote name='luka1']ten psiak jest bardzo duży.[/QUOTE] A jakie ma usposobienie? Czy jest jakies jego zdjęcie, chodzi mi o to, jak wygląda jego radzenie sobie z łapami.
  16. [quote name='luka1']Psy zostaną sukcesywnie zabierane. Nie obejdzie się bez Policji, ale to dopiero po zabraniu pierwszych sześciu psów.[/QUOTE] A co z tym starym psiakiem, o którego pytalam? On jest duzy czy mały?
  17. Popytaj kto szybko robi. Czasem z bazarku ogloszeniowego trzeba było czekac i 3 tyg. na ogłoszenia. Mam jutro dzwonić, zeby umówić sterylkę. Po pieciu dniach od zabiegu byłaby już gotowa do adopcji. To jeszcze szczeniak, wiec będzie miła maleńkie cięcie. Zazwyczaj mają 2 cm.
  18. Może od jutra cos się ruszy. Przez tyle dni było wolne, ludzie wyjeżdżali, a część siedzi ciągle przed telewizorami. O moje szczeniaki też prawie nikt w te dni nie dzwonił, więc to chyba taka pora. Tosia rzeczywiście mogłaby szybciutko iść do adopcji. Dzis nie zauwazyły, że je obserwuję i uśmiałam sie z Toli. Najpierw wyciągnęła z budy poduszkę, zębami zdjęła z niej poszewkę, a później jak chciała się w budzie położyć, to weszła do środka i wciągnęła ja zębami z powrotem, bo po co spać na twardym. Aniu, jesliby Tola znalazła dom, to oczywiście inna sunia może przyjechać. Do zimy to nie problem. Potem juz nie chcę psów brac, bo zime spędzają w domu.
  19. _Lara jest przyzwyczajona do naszych okolic, gdzie prawie każde miasto ma swoje schronisko, a te które nawet nie maja, to maja podpisane umowy z innymi miastami. Tu zarówno stada bezdomniaków, jak i jedno schronisko na województwo, są nie do pomyslenia.
  20. Nie chcecie zabrać tych psów, bo pojawią się nastepne, czy nie ma gdzie? Czy organizacja nie może nic zrobić w tej sprawie, zeby nie pojawiły się tam kolejne zwierzęta w takich warunkach? Przecież to znęcanie się nad zwierzętami. Macie zdjęcie tego starego psa zza stodoły, który ma zdeformowane nogi?
  21. Niestety, nikt już nie dzwonił. Przyszło mi do głowy, że może na Kraków odstrasza katowicki kierunkowy numer? Moze lepiej tel. komórkowy. Jesli mój to 660124623. Może na Katowice się uda. Juz nic nie zniszczyła, bo zostałaby jej chyba buda do zjedzenia ;). Dobrze, ze sa razem.
  22. W tym przypadku "nie nadawała" oznaczłoby pewnie uduszenie kota. Nie ryzykowałabym takiej próby. Fil podobnie reagował na koty i długo uczylam go i oswajałam z kotami. Wątpie, czy ludzie daliby radę sami to zrobić. Małe, futerkowe uciekające stworzenie nadaje się do zapolowania. Jak uważacie, ale królik ma poranioną całą głowe i wyrwane futro, a jest dwa razy wiekszy od średniego kota. Ściągalismy ją z Migotki we dwoje. Czy ktos już Mele oglasza? Może jej towrzyskość i przyjacielskie dla ludzi usposobienie pomogłyby jej znaleźć dom bez ryzykowania niepewnych sytuacji.
  23. Szelki to był świetny pomysł. Jesteś w szoku, a wyobraź sobie naszą reakcję. Nigdy nie przypuściłabym, że normalnie miła i kontaktowa Mela zamieni się w nieustepliwego mysliwego. Myśle, że można ją śmiało ogłaszac, bo te zachowania sa typowe dla psów z domieszką krwi husky. Dama wydusiła nam wszystkie kury i jeszcze pozakopywała je na czarną godzinę w miejscach, których do dziś nie odkryliśmy. Adoptujący musi po prostu znac cechy i zachowania tej rasy. za to jest spokojniejsza i nie potrzebuje tyle ruchu.
  24. Mela wczoraj pokazała swoją prawdziwą naturę. Niestety do domu z małymi zwierzętami nie nadaje się absolutnie. Może u ang była grzeczna, bo zaskoczona nową sytucją. Wczoraj na porannym spacerze pobiegła do królika. Nie wiem jakim sposobem udało się jej podważyć sitkę w drzwiach i dostac tam. Zanim z krzykiem przybieglismy przez pół ogrodu, to już próbowała zabić królicę. Dodam, że królik wży ok 10 kg i tylko trochę jest mniejsza od Meli. Dzięki temu, że miała smycz, udało się ją unieść i wyciągnąć. Takiej zaciętosci wczesniej nie widziałam. Za smycz podnieślismy Melę z królikiem w zębach i dopiero na zewnątrz ją puściła. Królik poraniony, ale na szczęście przezył. Gdyby komuś tak zrobiła z kotem czy innym domowym zwierzakiem, to w najlepszym przypdku zostałaby oddana. Na spacerach miedzy drzewami czai się na wszystko, co się rusza i szeleści. Pewnie takie polowanie było jej sposobem na przetrwanie. Za to relacje z psami jak najbardziej są w porządku i z innym psem może zamieszkać.
  25. Pewnie kobieta w międzyczasie znalazła innego psa, którego zdecydowała się wziąć. Powiedziała, że do Radomia mogłaby po Tosie dojechac.
×
×
  • Create New...