Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19291
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Olly ma dwie sesje i naprawdę sporo zdjęć. Ma zbliżenia, fotki całej sylwetki, z kotami, na spacerze, w domu. Wątpię, czy wyszłyby mi ładniejsze. Jak będę jakieś fajne mieć, to oczywiście wstawię. Kiedy wyglądał jak ledwo żywy staruszek w schronisku, to ludzie nim się interesowali. Jak okazał się 5 letnim psem, bezpiecznym w domu, to już nawet nikt go nie chciał udostepniać na FB. Wstawiałam go na różne grupy. Chciałam potwierdzić otrzymanie karmy dla Saby, bardzo dziekuję. Tak sobie myślę, że może zmienić wątek na ich spólny? Może byłoby łatwiej, gdyby informacje i zdjecia obojga były razem?
  2. Dziękuję wszystkim za obecność na wątku i wspieranie Saby. Saba rzeczywiście wtopiła się praktycznie w stado. Nie odstaje ani na krok. Wieczorami czy w deszcz już sama wchodzi do domu, zaakceptowała swoje legowisko. Nie jest wylewna, jak chce dotyku, to podchodzi i czeka, żeby ją pogłaskać. W domu już zachowuje czystość. Najbardziej cieszy ją kontakt z przyrodą, rano wychodzi już przed szóstą. Nie wiem, czy widzicie, ale na ostatnich zdjęciach jest też Olly. Taki fajny psiak, a teraz nie ma już żadnego zainteresowania z ogłoszeń.
  3. Zapraszam na wstawiany tu wcześniej wątek Saby, która do mnie niespodziewanie trafiła. Miała przyjechać dopiero, kiedy do DS pojechałby Olly. Pierwszy raz zauważyłam ją po śmieci ukochanej Sary. Niedawno przyśniła mi się Sara, że wróciła do mnie, popatrzyła w oczy i położyła łapkę na mojej ręce, jak to zawsze robiła. Tak bardzo się ucieszyłam, że jest, a potem okazało się, że to tylko sen. Płakałam cały dzień z tęsknoty i wówczas zadzwoniła Tola z wiadomością, że bedzie transport suczek ze schroniska. Nie mogłam spać, myślałam, przeliczałam. Zdrowy rozsądek walczył z uczuciami. Kiedy dałam Toli znać, żeby sunia przyjechała, to okazało się, że nie będzie dla niej miejsca w aucie. Było mi źle, aż nagle dostałam wiadomość, że sunia zabrana ze schroniska i jedak jedzie. Szalona decyzja i chyba przeznaczenie, jak w przypadku Olliego. Bardzo proszę o wsparcie dla dziewczyny. Niestety, nie mogę jej oferować tego, co chciałabym ze względu na swoją aktualną sytuację. Dałam jej schronienie , bezpieczeństwo i opiekę, jednak nie jestem w stanie zapewnić utrzymania i opieki wet kolejnemu psu, chyba że musiałoby to odbyć się kosztem pozostałych, którym dałam dom, a tego nie chciałabym. Oprócz przygarniętych psów, mam jeszcze 7 adoptowanych kotów na utrzymaniu i gryzonie. Większość moich adopcyjnych zwierząt jest starych, chorych,nieadopcyjnych. Dlatego proszę o wspólną pomoc dla Saby. Każda stała choćby 5 zł deklaracja jest cenna. Już zmieniło się jej życie. Mam nadzieje, że nie tylko dla mnie Saba nie jest jedną z wielu burych, większych, starych bezimiennych schroniskowych psów bez szans na nowe życie.
  4. Stałam koło niej i też płakałam. To było chwilę po przyjeździe, kiedy zachwyciła się wolnością i przestrzenią. Pomyślałam wtedy, że mogłabym zbierać tony kup, szykować dziesiątki garów jedzenia i zmiatać kilogramy sierści, gdyby tylko znajdowały się domy dla tych schroniskowych nieszczęśników. Kazdy z nich powinien dostać szansę. Bardzo mi jednak źle z tego powodu, że nie doczekała wolności jej czarna przyjaciółka. Tak miałam z Sarą. Ją zabrałam ze schroniska, kiedy leżała zwinięta w kłębek i była atakowana przez stado psów. Potem okazało się, że do schroniska trafila z mamą, którą uspiono, bo miała nowotwór i małe szanse na adopcję. Gdybym była tam wcześniej, to oczywiście wzięłabym obie, nie szło patrzeć, jak bardzo Sara cierpiała po jej stracie.
  5. Jestem wreszcie i ja. Sunię nazwaliśmy Saba, żeby było podobnie do Sary, ale nie tak samo. Saba najpierw była z moją mamą w Katowicach, dopiero wczoraj przyjechała. Miałam ją wziac do siebie, jak Olly znajdzie dom. Jednak dowiedziałam się, że ze schroniska jadą sunie. Kilka dni męczyłam się i kombinowałam, w końcu skontaktowałam się z Tolą. Wtedy okazało się, że nie będzie miejsca dla tak dużej suni. I niespodziewanie wiadomość od Toli, że jednak pojechała. Dla mnie spotkanie z nią było bardzo trudne, przypomina moją nieżyjącą ukochaną Sarę, a nie powinnam doszukiwać się podobieństw i porównywać ich. Jak ją zobaczyłam w aucie, to rozpłakałam się, bo jakby dane mi było zobaczyć na moment Sarę. Teraz już Sabę traktuję jak Sabę, a nie kopię Sary. Są całkiem inne. Saba nie jest tak łatwym psem, jak Olly. Najbardziej cieszy się z wolności i trawy. Stale spaceruje po ogrodzie, skubie sobie trawkę, tarza się w niej i rozgląda jeszcze zdziwiona. Serce się cieszy, jak na to można patrzeć. Na razie jest mało kontaktowa. Czasem podejdzie, ale nie zawsze jest chętna do kontaktu bezpośredniego, częsciej tylko chodzi za czlowiekiem. Z psami relacje są idealne, nie boi się, ale i nie jest uległa. Kiepski stosunek do kotów, trzeba ich pilnować, jak są razem. Koty jednak są nie wychodzące, więc da się to ogarnać. Jako jedyny u nas pies nie chce być w domu. Wieczorem zwabiliśmy ją podstępem na karmę. W nocu mało spała, często ziajała, chodziła, nie położyła się na legowisko. Niestety, w domu nie potrafi zachować czystości. Rano sama z radością wyszła do ogrodu. Wieczorem wyczesałam z niej ogromną kupę podszerstka, oczywiście ma paskudny łupież, podobnie jak Olly. Uszy straszne,do leczenia, zęby starte, jak dla mnie jest o kilka lat starsza, niż wpisano jej w książeczkę. Na pewno nie jest psem, który znalazłby dom bezpośrednio ze schroniska i nie wrócił po dobie. Rano nieźle musieliśmy się nagimnastykować, żeby udało jej się zapiąć smycz. Raz jest przyjacielska, dopomina się drapania za uchem, raz ucieka i nie daje do siebie podejść.Trzeba poczekać, co będzie dalej. najpierw została zabrana do przychodni, kolejną dobę spędziła w Katowicach, teraz już kolejne dla niej miejsce. Ma prawo czuć się zdezorientowana.
  6. Olly jest ogłaszany przez mnie na Katowice. Jego imię, szczególnie w formie pisanej nie powinno się z niczym innym kojarzyć ;) Dziekuję za dodatkowe ogoszenia dla niego.
  7. Olly może jak najbardziej mieszkać w mieście. Niczego się nie boi,nie panikuje. Początkowo był ze ną w Katowicach, na smyczy dobrze chodzi, załatwia się bez problemu wyłącznie na spacerach. Do obcych jest dobrze nastawiony, do innych psów jesli ciągnie, to tylko żeby się przywitać, zero agresji czy dominacji. W domu jest niezwykle cichy. Teraz mieszkamy na wsi, więc ma inne warunki, na zewnątrz chodzi luzem, jednak w większości przypadków jest bardzo towarzyski do klientów, szczególnie, kobiet i dzieci. Dzieci uwielbia. Odprowadza gości do do samochodu. Olly wymaga diety bezzbożowej, uczulił się pewnie po latach na gotowanej pszenicy w schronisku. Niestety, w naszych warunkach raczej jest niemożliwe utrzymanie go wyłacznie na takim jedzeniu, bo ledwo postawię jedzenie innym psom, to Olly pierwszy wyjada im z misek, a potem swojej karmy już nie chce. Dziś weźmiemy go na badanie krwi, to więcej bedę wiedzieć. barankowate włosy najlepiej strzyc na krótko, ale czasowo nie dałam rady tego zrobić. Od spodu, przy skórze jego sierść ma często srebrny kolor, co sprawia wrażenie, jakby miał przełysienia, szczególnie pod tym czekoladowym. Olly dostaje olej i drożdże piwne do jedzenia. Jego karmy to N&D dynia, dorsz, pomarańcza, Wolf of Wilderness i Lukullus Veggie. Początkowo nie chciał suchej karmy, teraz zjada ja bez problemu. Posiada komplet szczepień, jest odrobaczony.
  8. Było napisane, że zmiany są już w kości. Myśle, że operowanie na takim etapie przyniosłoby wiele cierpienia, a zmian już nie cofnie. Od lat zabieram do siebie psy z nowotworami. Bardzo trudno psychicznie opiekować się nad nimi. Czasem trzeba pogodzić się z tym, że nie jesteśmy w stanie już operacyjnie pomóc, pozostaje tylko utrzymanie psa w odpowiednim komforcie w tym czasie, jaki mu pozostał. Dla mnie osobiście nawet nie sama opieka jest najtrudniejsza, ale wizja podjęcia potem decyzji. Dobrze, że zareagował na steryd, to może przedłużyć mu życie. Polecam także Capsomasol, choć stosowałam go głównie przy gruczolakoraku, ale pewnie rozwój innych nowotworów też może zahamować. U swoich dodatkowo stosowałam dietę, sodę z melasą, gotowane pomidory. Mam nadzięję, że maluch jednak znajdzie człowieka na ten czas, jaki mu został.
  9. Śliczna sunieczka. Mam nadzieje, ze szybko ujmie czyjes serce. Super, ze ma juz jutro jechać. Z chęcia też wzięłabym jakąś sunieczkę, jednak Olly jak siedział, to siedzi i nie było o niego ani jednego telefonu, więc nie wchodzi to w grę niestety.
  10. Dziekuje za wstawienie. To ta strona, na której wypatrzyłam Ollika. Ta smutna sunieczka mnie ujęła bardzo.
  11. Moge prosić o adres tej strony?
  12. Jeszcze domowe fotki Ollika. Gdyby ktoś szukał psa nie sprawiającego jakichkolwiek problemów, to pamiętajcie Cioteczki o nim.
  13. Dziękuje za chęć pomocy. To podeslę. Dzis zrobilam olx. Nie, nie chodzi o ta sunię. Chodzi o taka buraskę, o wieloletnim schroniskowym stazu, krórej zdjecia ponownie wstawiła Tola, a którą interesowałam się zanim wypatrzyłam Ollika. Planowałam ją wziać, jak Olly znajdzie dom.
  14. Ma piekne czekoladowe oczy i przenikliwe spojrzenie. Raczej poradzę sobie w ogłaszaniu. Dzis mu zrobię olx i pokazę na fb. Najwyżej potem poprosze o pomoc na inne serwisy, jednak nie wiem, czy ma to sens, bo przynajmniej w rasowych, ludzie dzwonią praktycznie tylko z tego jednego serwisu. Bardzo mnie zmartwiłaś tym, że nie widziałaś suni, która na mnie czekała. Czy ktoś bedzie jeszcze w schronisku, zeby sprawdzić, czy na pewno jej nie ma?
  15. Juz jest o niebo lepiej po założeniu obroży Foresto. Zastanawiam się czy to nie była cheyletiella, skoro pomogła obroza.
  16. Olly na niedzielnym wyjeździe
  17. Tak w schronisku, przed przyjazdem do mnie. Tola też tu wspominała.
  18. U nas Monika rządzi, wszystkie psy jej się boją. Pierwszą zime była za mała na hibernację, tej zimy zasnęła, ale w grudniu juz się obudziła z powodu wyższych temperatur, więc stale z nami. Na początku tez pomógł mi pan Jerzy.
  19. Jaka biedna. Wzięłabym ją, ale Olly na razie bez ogłoszeń, więc nie mam co liczyć na jego szybką adopcję. Ma cały czas świad, wydrapuje w włosach dziury, testujemy rózne antyalergiczne diety, kupiłam mu tez Foresto na wszelki wypadek. Do tego jeszcze ma zapalenie ucha. Myślałam po przyjeżdzie, że go boli po tym, jak był odratowywany przy zadławieniu się. Jednak okazało się, ze to ucho chore. Ona sobie tam nie poradzi w takim stanie :(
  20. Cieszę się, ze mogłam pomóc i ze znajomi, jak zwykle w takich sytuacjach, mnie nie zawodzą :) Tolu, musisz chyba częściej zachodzić do schroniska robic zdjecia, bo zobacz ile zmian po Twojej schroniskowej sesji fotograficznej.
  21. A ja się dziwiłam, że Olly nie chce jesć suchej karmy i surowego mięsa. Tylko za puszkami i wegetarianskim Lukullusem się trzesie. Do tego świąd, drapanie i wygryzanie sa pewnie efektem podawania pszenicy. Zastanawiałam sie, co go tak uczuliło, skoro w jego pozlepianej i cuchnącej siersci żadna pchła nie uchowałaby się. To pewnie rakcja na zboże.
  22. Pozdrowienia od Ollika. Jest niesamowicie grzecznym psem, nauczył się już załatwiac na spacerach, jeszcze nigdy nie zaszczekał, jest wiecznie zadowolony i pogodny. Miałam trochę problem z jedzeniem, bo nie chce suchej karmy ani surowego mięsa, więc moczę mu suche i podaję z puszką. Dostaje już suplementy na włos, bo jeszcze świąd się utrzymuje. Dzis mnie zaskoczył, z apetytem zjadł całą porcję wegerariańskiego Lukullusa. Choc jedna rzecz mu napradę smakuje ;)
  23. Gdyby nikt go nie chciał, to oczywiście u nas zostanie. Jednak mysle, że skoro młody, to kogoś zauroczy swoim charakterem i nietypowa urodą, a do nas trafi staruszek, który bedzie miał mniejsze szanse od niego na dom.
  24. Ksiązeczka jest załozona z kodem z chipu. Od razu zauwazylam, że coś za silny i zywiołowy na staruszka. Zaglądnęłam mu w zęby, a tam idealne ząbki jak perełki. Wtedy zerknęłam w książeczkę i rzeczywiście, urodzony i przyjety w 2013 roku. Na pewno jest długo w schronisku, bo Tola go kojarzyła od dawna. Chłopak idealny, z moja młodszą córką tak się przywitał radośnie, że od razu ją ujął. Do lekarza pojadę za kilka dni, teraz dostaje trzydniowe odrobaczenie. Myslałam, żeby dziś jechac, ale tak cuchnął, ze zadecydowałam jednak najpierw o pielegnacji. Tym bardziej, że nic się nie dzieje i oprócz skóry, to jest ogólnie w dobrej kondycji. Tak, jak wczesniej pisałam, byłam przygotowana na staruszka i jazdę na sygnale do weta.
  25. Dziękuję bardzo. Na prowadzenie wątku raczej nie będę miec czasu. Jak coś, to wstawię tu zdjecia czy info, a do ogloszeń to zgłosze się na pw.
×
×
  • Create New...