Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Sytuacja wygląda tak, ze kupa w kuwecie, siku na czyms materiałowym: ciuchy, posciel. Nie jestem w stanie go wyizolować od psów, bo musiałby siedziec zamknięty w łazience, a w samotności bardzo płacze. Zresztą najpierw, jak przyjechał, to był sam i załatwiał sie od razu do materiałowej budki lub na coś materiałowego. Wstawiłam mu do tej budki w końcu kuwetę i wtedy zrobił pierwszą kupe do żwirku. Piszczyk jest kotem fundacyjnym, wiadomo że sposobów i srodków do próbowania jest sporo, ale większość kosztuje i to problem. Najważniejsze jest teraz szczepienie przeciw pp, bo nigdy nie miał. Czekam do poniedziałku, żeby dac mu czas, bo pełna diagnostyka to spory wydatek. Ja obstawiam, ze to stres, w drugiej kolejności problemy z ukł moczowym.
-
No, niestety. Dzis siki na kołdrze na łózku. Nie wiem, czy powodem jest stres czy cos ze zdrowiem. Piszczyk boi sie psów, moze to wpływa na jego problem? Sama nie wiem, możej jednak go ogłaszać? Może w domu bez psów byłoby wszystko ok, skoro w przychodni załatwiał się do kuwety? Ustawiłam mu juz dodatkową kuwetę koło łóżka, ale jednak z niej nie skorzystał.
-
Dzis była pierwsza kupa w kuwecie, jesli dalej pójdzie tak dobrze, to chciałabym prosić pomocna duszę o ogłoszenia. Na zdjeciu wczoraj wieczorem przyłapani.
-
Pierwsze wrażenie trafne ;) Delicja jest mniejsza od niego i waży 1,2 kg. Piszczyk tak wyszedł na rękach w zbliżeniu, w rzeczywistosci to drobny kotek.
-
Fiodorek, u nas Piszczyk. Bardzo przylepny i proludzki, wyjątkowo łagodny kotek. Chęć kontaktu stale syglalizuje wydawanymi dźwiękami. Jedynie boi się psów, ale po jego doswiadczeniach, o których napisała tu Tola, to wcale nie dziwi. Na razie przekonuje się powoli do tych grzeczniejszych, dzis spał ze mna i z psami w łózku. Ma kolezankę Delicję, która nie przejęła sie jego dystansem i chyba przełamała zdecydowany opór przed psami. Na razie jeszcze nie ogłaszam go, bo ćwiczymy korzystanie z kuwety.
-
Oby czekali. Ja miałam przetrzymać w drodze do DS suczkę z transportu z Wojtyszek. Przyjechała z agresją lekowa, pani odmowila po nią przyjazdu. Dzika Ada jest u nas ponad rok, bo co miałam ja odwieźć do Wojtyszek?
-
Gdyby udało się nazbierać na sterylkę dla mamy i jedzonko oraz szczepienia dla małych, to ta zgłoszona rodzinka mogłaby też przyjechać.
-
Tolu, jakie koty jeszcze zostały w gabinecie? Maluszków bardzo mi żal. Już Ci wspominałam, że u nas w zeszłym roku była taka pp bez typowych objawów. Kociaki przestawały jeść i gasły w oczach. Zanim ktokolwiek się zorientował i zrobił badania, to z szóstki kociat udało się surowicą uratować tylko naszego Szronika. Myślę, że do gabinetu w najbliższym czasie maluchy nie powinny trafiać. Jako że przewożę surowicę, to wiem, że u nas w okolicy stale gdzieś występuje pp. Jeszcze tylko prosiłabym, żeby z Fiodorkiem przekazać trochę karmy na początek, zanim po niego przyjadę do Katowic, bo trafi najpierw pod opiekę mojej mamy. Nie chciałabym mamie sprawiać kłopotu i wysyłać jej na kocie zakupy.
-
Proszę o zmianę tytułu. Saba dobrze się zaaklimatyzowała. Dostałam zdjęcia, prześlę Toli do wstawienia. Chciałam jeszcze tylko odnieść się do finansów Saby. Saba została zaszczepiona 7-skł. szczepionką za 50 zł. Zapłaciłam gotówką, więc nie mogę wziac faktury na fundację. Jak mąż pojedzie do weta, to wezmę paragon i tu wstawię. Dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie. Cieszę się, że wspólnie udało się nam pomóc tak nieadopcyjnym zwierzakom.
-
Miałyśmy z Tolą ustalone, że koteczka przyjedzie do mnie na DT, bo to wręcz niemożliwe, żeby tyle w przychodni czekała, ale odezwała się p.Ela, że takiej właśnie psiolubnej kotki szuka. Też bardzo się cieszę, że Olliemu i Sabie, w schronisku całkowicie nieadopcyjnym, udało się szybko znaleźć dobre domy. Nawet się z tym nie liczyłam. Saba ustanowiła chyba rekord, pojechała do domu po dwóch dniach ogłaszania. Jak będa zdjecia, to prześlę Toli.
-
Poczekajmy do jutra, dziś jeszcze zadzwonimy. Mam też dobrą wiadomość odnosnie adopcji koteczki Tequilki. Własnie dzwoniła do mnie moja znajoma z Warszawy, że jest zdecydowana na jej adopcję i już rozmawiała z Tolą. Odeszła na raka przyjaciółka mopsi Buby, którą p. Ela ma ode mnie. Super pańcia i warunki dla tej konkretnej koteczki odpowiednie- pies i zero kotów.
-
Wieści szybko się rozchodzą. Czekam, żeby zadzwonić, jak z kotami daje radę i dopiero później chciałam napisać. Historia wygląda tak: jako pierwsze w ogłoszeniu dałam zdjęcie Saby z moim męzem i to zdjęcie wypatrzyły jego koleżanki. Rozpoznały Andrzeja. Dzwonił do mnie syn jednej z nich. chcieli zrobić niespodziankę, więc się nie przyznali. Przyjechali i już nie chcieli wyjechać bez Saby. Skontaktowałam się więc z Tolą, wydrukowałam umowę i po dwóch godzinach Saba pojechała. W drodze kompromisu ustaliłyśmy, że ktoś w imieniu fundacji zrobi wizytę poadopcyjną. Saba była jak zwykle bardzo towarzyska do czasu, kiedy załozyłam jej szelki. Zauważyła, że coś się święci i nie chciała jechać. Żal mi jej było, bo ona uznała nas za swoją pierwszą prawdziwą rodzinę i nie rozumiała, dlaczego ma z nimi jechać, ale wiem, że będzie mieć super dom. Saba jest ich drugim naszym zwierzakiem, mają już od nas szczurka, oczywiście Andrzejka ;) Dam znać, jak będę wiedzieć, jak się aklimatyzuje dziewczyna.
-
22.08 mąż zawozi córkę na obóz jeździecki w okolice Mogilan, więc mógłby zabrać kota z Krakowa.Jesli to pasuje, to wybierz najbardziej potrzebującego, który zgodzi się z naszymi.
-
Gdyby był organizowany transport na Śląsk dla psów, to może na DT do nas przyjechać kot. Jakoś z kocimi adopcjami na Katowice nigdy nie miałam problemów. Po śmierci naszego Bastiana raczej już nie zdecydujemy się na wzięcie kolejnego na DS. Kot na DT musi tylko tolerować inne koty.
-
To ta oneczka, której zdjęcia wstawiałaś poprzednio? Utkwiła mi wtedy w głowie i zmotywowała do zrobienia zdjęć do ogłoszeń Sabie. Gdyby udało się wspólnymi siłami ogłaszać Sabę i znaleźć jej dom, to wzięłabym oneczkę do nas.
-
Rzadko mam czas zaglądać tu. Dziękuję bardzo za wpłatę na Sabę z bazarku i za deklaracje pomocy przy ogłaszaniu. Zrobiłam fotki, ale Saba jest mało fotogeniczna, trudno jej zrobić dobre zdjęcia, bo boi się aparatu. Ogłaszam ja na FB i na olx na Katowice. Jak Tola wstawi zdjęcia, to bardzo proszę o ogłoszenia na inne miasta. Od Olliego było kilka zapytań z Wrocławia, choć to decydujące , najlepsze było z Rudy śl. Saba jest bardzo miłym psem, tylko płoszy się, kiedy podchodzę do niej z czymś w rękach. Myslę, że to może być pozostałosc po jej wcześniejszych doświadczeniach. Zresztą to ja czyściłam chore uszy i ją wyczesuję, czego ona bardzo nie lubi. Najbardziej lubi dzieci. Saba oczywiście może u nas zostać, ale gdyby udało się jej znaleźć dom, to wtedy wzięłabym inną sunię na DT. Przyznam się, że wypatrzyłam nawet starszkę oneczke, którą Tola wstawiała na zamojskim wątku. Bardzo chciałabym jej pomóc. Jednak wiem, że Saba nie jest wyjątkowo adopcyjna i sama chyba nie dam rady jej zareklamować.
-
Chciałam dac znac, że Olly już od wczoraj jest w swoim domu. Dostałam już śliczne zdjęcie z jego pańcią, jak się razem wylegują. Olly wyluzowany i zadowolony. W niczym już nie przypomina tego umeczonego biedaka ze schroniska. Tylko blizny przypominają o latach w schronisku. Bardzo sie cieszę, ze wtedy zobaczyłam to jego zdjecie na schroniskowym FB. Tym sposobem nasz niby staruszek dostał szansę i dom.