Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Podobno nie ma koncówki łapy, a część się bezwładnie majta, więc pewnie kość rozdzielona i wszystko trzyma się w skórze. Wygląda jak po sidłach. Nie powinno boleć. Mielismy Świtaka, której ktoś tak połamał wszystkie łapki i ogon. Też cześci kości były oddzielone całkowicie od siebie. Psiakowi przydałoby się usunąć tą bezwładną część, ale mądrze. Kolegi suni jego wet przy braku jednej małek kosteczki w nadgarstku w końcu amputował całą łapę do barku, bo mu zabrakło skóry do zszycia po amputacji samego nadgarstka. Odjął więc całą kończynę. Koszmarny widok. Sunia z trudem chodzi, musi sobie robić przerwy, trzeba pilnowac ilości pokarmu, bo musi trzymać wagę, już ma wygiety kręgosłup.. Wazne, żeby wziął się za to ortopeda czy chirurg, a nie zwykły lekarz z wybujałym ego.
  2. Chyba nawet lepiej, żeby nie robili. Nie wyobrażam sobie psa po amputacji na zimnie w brudnym kojcu.
  3. Tym bardziej, że mąż opowiadał, jak psiak za każdym razem próbuje z nim wyjść, żeby wrócić do domu. Szpice to bardzo wierne psy.
  4. Po umaszczeniu myslalam, że jest w typie wolfszpica, ale to mix mniejszego szpica. Mąż mowi, że jest mniejszy on naszego nieżyjącego już Wolfa, mixa szpica średniego. Jakoś mysle o nim Wolfik. Nasz Wolf byl adoptowany z Palucha przez dogo i dożył 16 lat. Uwielbiam szpicowate, bo cenie ich oddanie rodzinie. Zobaczymy czy reaguje na imię Misio, bo niestety nie ma książeczki i imienia z domu. Tolu, pobyt to 350 zl w domu z karmą. Andrzej nie potrafi się go nachwalić. Zamieszkał w pokoju z Beą.
  5. Do półtorej godziny Asia przywiezie szpicowatwgo do Jarząbkowic.
  6. Tak, działamy ekspresowo Wczoraj mąż podał wymiary pani, żeby kupiła dobre szeleczki, bo te co miała, z materiałową wstawką, popruły się i wyglądają nieciekawie. Państwo jeszcze wczoraj jechali na zakupy.Przed wyjazdem została zachipowana, koszt 10 zł. Pani już mailem wysłałam jej wyniki z badania krwi, Toli również. Odsypiemy na pierwsze dni diety hepatic, zeby pani mieszała z nową karmą.
  7. Czuje, że teraz już będzie lepiej. Jak jeszcze wylezie z niej całe paskudztwo, to dopiero odżyje. Super, że dzięki Wam dostała szansę :)
  8. Dobre :) Mama bardzo mądra, bo w przypadku gdyby wybrała dziecko, w przyszłości słuchałaby x2 o zwierzaka. I to, nie ma że o jednego, bo jedno dziecko chce pieska, a drugie kotka.
  9. W niedzielę lub poniedziałek; jutro przyjeżdża rodzina po Brawurkę. Pani z Bielska bardzo sympatyczna, "ale" trzeba sprawdzić Koffi na koty i muszą się polubić z 2-letnią sunią rezydentką. Dlatego przyjadą na wspólny spacer i zapoznanie. Jesli kot i relacje między suniami będą ok, to z mojej strony nie bedzie żadnego "ale". No i dom pół godziny jazdy od nas, więc mozna sprawdzić. Sunia w domu też kolorystycznie i wagowo jak Koffi, tylko z dłuższym miękkim włosem. Na zdjęciu przytulona była do kotki.
  10. Ludzie mnie zaskakują coraz bardziej. Wcześniej dzwoniły z ogłoszeń dzieciaki w formie żartu. Kilka dni temu zadzwoniła dziewczynka z zapytaniem o szczeniaki yorki. Powiedziałam, żeby poprosiła do telefonu dorosłą osobę. Zazwyczaj to urywa im zabawę. Nastapiła dłuższa cisza, więc się rozłączyłam. Później zadzwoniła mama dziewczynki z informacją, ze córka dzwoniła sama o szczeniaka, bo nazbierała na niego pieniadze i to ma być jej pies. Poinformowałam matkę, że nabycie psa to dezycja poważna, z konsekwencjami na średnio 15 lat, nie będę sprzedawać szczeniaka dziecku, ani z nim rozmawiać na ten temat. Zapytałam, czy umowę też mam podpisać z córeczką. O ile zachowanie dziecka nie dziwi, to już podejście mamusiek coraz bardziej. Skoro dziecko może mieć konto i swoją kasę, to dlaczego niby nie może sobie samo kupić psa? Zresztą inna pani była bardzo zaskoczona, że umowa nie może być zawarta z jej kilkuletnią córką i nie rozumiała dlaczego. Miałam wtedy ochotę wypalić, czy gdyby kupowała dom, to do notariusza też wysłałaby dziecko do zawarcia umowy? Jakoś społeczeństwo infantylnieje nam i/lub głupieje.
  11. Ślicznie dziękuję, sprawdzę konto i potwierdzę. Jest z mężem, jak przyjeżdżam na weekend to się stale dopomina pieszczot i szczeka nawołująco. Troszkę już ciężej mu się wstaje, ale jest prawie rok, więc nie ma się co dziwić, bo dla tak dużego psiaka, to dużo i tylko trzeba się cieszyć, że zdrówko nie szwankuje.
  12. to może być rozszczep. Ma przodozgryz, a przy jednej wadzie często występują też inne.
  13. Wczoraj dalam butelkę napełnioną ryżem i była zabawa na kilka godzin. Dzis juz znudzone. Marchwi boje się dać, bo mogą odgryźc kawałek, którym się zadławią. One są małe, tylko mają duże zęby i siłę uścisku. Wieczorem dalam suszone ciemne pieczywo. Moje szczeniaki świetnie się nim bawią, ale te bąble ekspresowo je pożarły. Są cuale głodne. Jeśli daję im częściej jesc, zeby uciszyć, to robią luźne kupy w dużych ilościach. Dziś hitem jest chwytanie zębami obrusa na stole. Liczylam na dom choć dla jednego czy dwóch, ale zero zainteresowania normalnych osób. Zastanawiam się jakiej wagi są 7 tyg. jamniki? Te małe są rozmiarów i wagi cavalierów w wieku 11-12 tyg.
  14. Dziękuję, bo wykorzystalam całe fundusze, wiec teraz szkoda każdego dnia. Dzięki wyroznieniom szykuje się dom dla Nastki, Brawurki i jest kilka osób zainteresowanych Koffi.
  15. Takie warkocze własnie mają. Do butelki nie chcę nasypać karmy, tylko np. kaszy czy ryżu, żeby zapach nie kusił, a grzechotało i tylko pod moją kontrolą. Dla moich szczylków to czasem jest fajna zabawa, tylko oczywiście u nich nie ma ryzyka,że przegryzą butelkę. Mają wieksze pluszaki z wyszytymi oczkami, zabawki dla niemowlaków, bo tego mam mnóstwo przy moich maluchach. Nie daję piłeczek, bo też się boję, no i już przestałam dawać uszy i żwacze, bo jak pisałam one całkiem inaczej reagują, niż moje dzieciaki. Tylko nie ma się co dziwić, bo moje mają 1/6 wagi każdego z jamniorów. suchą karmę sypię im na matę węchową, żeby miały trochę wysiłku i musiały wybierać zajęcia. Jednak już i tak zaczęły preferować meble od zabawek. Maluchy zostały zaszczepione. Z mojego ogłoszenia nie ma od dwóch dni ani jednego wziętego telefonu. Na FB malutko udostępnień.
  16. Bardzo sympatyczna pani. Mój mąż ma dziś popołudniu jechać do Rudy Śl. na wizytę. Brawurka jest już po badaniu, jutro bedzie wynik. Jesli bedzie wszystko ok, to państwo mogliby po nia przyjechać w sobotę. Gdyby wyniki jeszcze były nieciekawe, to skonsultujemy się z Tolą, co robić.
  17. Takie własnie szarpaki mają - polarowe, duże, splecione, są widoczne za zdjęciach. Jestem cały czas w domu, więc z grzechoczacą butelką spróbuję też.
  18. Spróbuję z butelkami, dziękuję za radę. Kartony raczej zjadłyby. Już wygryzają elastyczną fugę między płytkami i znajduje ją w kupach
  19. Tak wygląda teraz moja noga. Na zdjęciu oczywiście z czarnym rzepikiem uczepionym klapka. Absolutnie nie chcę się pozbyć Gaji, bo wiem, że to nie jej wina.
  20. Chciałam potwierdzić, że otrzymałam 351 zł od Poker z bazarków. Bardzo dziękuję w imieniu rodzinki. małe rosną jak smoki, cały czas są odrobaczane z powodu tak koszmarnego zagliżdżenia, przyda się każda złotówka. Mam prośbę, może ktoś ma niepotrzebne zabawki dla dużych szczeniąt i mógłby podarować? Czy ma pomysł na stworzeniejakiegoś zabawiacza domowymi metodami? Dostałam ostatnio od Toli kilka zabawek, to zostały od razu zgryzione, mimo że z tworzywa specjalnie dla psiaków. Male mają taką siłę w zębach, że aż czasem kwiczę, jak mnie gryzą i muszę je odczepiać ręcznie od swoich nóg. Moje szczeniaki mają niemowlęce zabawki i pluszaczki, które absolutnie nie nadają się do tych diabełków. Dałam im kilka duzych. Mam też suszone uszy i żwacze, ale o ile dla moich to wspólna zabawa, to one gryzą się o nie z zajadłością. Już mają ślady zębów na brzuszkach, jak Marti kiedy przyjechał do nas ze schroniska. Wczoraj Gaja połkneła pół dużego kawałka żwacza, przy czym zamarło mi serce ze strachu, że się udusi. Raczej już nie będę im podawać tego typu gryzaków. Rozmawiałam z p. Magdą ze stowarzyszenia i prosiłam o ogłoszenia dla szczeniaków w zeszłym tygodniu. Powiedziałam Jej wtedy, że przyjełam rodzinke awaryjnie, bo czekałam na Andżelę i Koffi z zamojskiego schroniska. Chodziło mi o to, że od razu powiedziałam Basi, że maluchy trzeba szybko ogłaszac, bo nie mam mozliwości trzymać ich np 4 mies.,bo są bardzo nadprogramowo i to aż 6 szczołków. Tu też o tym pisałam. Zrobiłam specjalnie dwa komplety zdjeć do ogłaszania - tu, na dogo i dla stowarzyszenia. W poniedziałek małe były ogłoszone przeze mnie na FB i przez Tyskę i mnie na OLX. Napisałam do Pani Magdy. Okazało się, że ona jest chora, o czym nie wiedziałam i nikt z wolontariuszy nie zrobił ogłoszeń. Pani Magda chyba źle mnie zrozumiała i wczoraj zadzwoniła z informacją, że potrzebuje jeszcze kilka informacji, bo znalazła rodzinie miejsce w jakimś hotelu. Zatkało mnie, bo mi chodziło o ogłaszanie maluchów do DS na ich profilu wolontariackim i schroniskowym oraz na OLX, a nie o zabranie rodziny do innego tymczasowego miejsca, w którym utkną. Tym bardziej, że to nie domowy hotelik, ale ogrzewane pomieszczenie poza domem. Gaja ma fioła na moim punkcie, szaleje, kiedy wracam od mamy piętro niżej, jakbym wracała po miesiącu , nie po kilkunastu minutach, jest w centrum życia domowego, maluchy są cały czas ze mną. Wychodzę jedynie do sklepu. Nawet nocą dolewam im wody, zbieram kupki i nie wyobrażam sobie, żeby miały być w pomieszczeniu z kontaktem z opiekunem przy okazji karmienia czy sprzątania. Poprosiłam o odmówienie miejsca, bo dla Gajki to byłby wstrząs. Gdybym chciała pozbyć się Gaji, to zgłosiłabym to wczesniej, np kiedy mnie pogryzła. Specjalnie przez nie przyjechałam mieszkać do Katowic, bo były na tym samym piętrze, co Stefcia i Tola, ktore pojechały z parwo do szpitala. Jeśli ktoś jeszcze może ogłosić i wyróznić ogłoszenie szczeniaków, to będę bardzo wdzięczna. Kto do mnie dzwoni, to może usłyszeć dzieciaki, tak są głośne. Kiedy np wychodze wieszać pranie, to cała szóstka siedzi w rządku i wyje.
×
×
  • Create New...