Miałam się już tu nie odzywać, ale nie da rady. Moli@ wprowadza wszystkich w błąd, ukazując się jako ofiara knowań, tylko nie wiem czyich. Moich i WiosnaA, moich i wetka, wetka i WiosnaA??? Odpowiednimi wpisami, sugeruje, że faktury nie są wypisywane, bo ja nie dałam NIP-u, a teraz rzekomo dałam. Tylko gdzie Moli@ wyczytała, że podałam NIP??? Przecież wyraźnie napisałam w pościedo WiosnaA, że wystarczą mi paragony, które wkleiła na wątek i przelew już zrobiony. Wetka owszem dzwoniła do mnie, ale nie teraz, jak to można sądzić z wpisów Moli@, ale w ubiegłym roku. Dzisiaj trudno jest mi pamiętać, co wówczas powiedziałam wetce, ale znając siebie, wiem, co ewentualnie mogłabym odpowiedzieć – że nie mam, bo od wielu lat, jako osoba prywatna, nie używam NIP-u, ale jeśli będzie to konieczne, to zdobędę w Urzędzie Skarbowym i podam. Od tamtej pory nikt mnie o NIP nie pytał. Ale Moli@ nie tylko sugeruje, Ona twierdzi, że dług w lecznicy powstał z mojego powodu, bo ja nie podałam NIP-u. Nie pomaga wyjaśnienie WiosnaA, że to nieprawda, że wetka powiedziała, że są zaległe faktury, ale z tego powodu, że nie mają czasy ich wypisywać, a sprawę NIP-u księgowa odgrzała dopiero teraz i brak NIP-u nie jest powodem nie wystawiania wcześniejszych faktur. W niewybredny sposób atakuje mnie zarzucając pytaniami, które wyraźnie mówią, że ja zaniedbałam, ja nie powiedziałam, że jest dług w lecznicy… Totalne kłamstwa nie mające z prawdą nic wspólnego.
Moli@ posunęła się, aż tak daleko, że oskarżyła, mnie, że to z mojego powodu Promyczek nie miał przeprowadzanych badań, bo rzekomo powiedziałam, że nie ma co robić badań i szukać choroby. Większej kalumnii już dawno nie słyszałam. Po pierwsze, nawet nie pamiętam czy coś takiego mówiłam - Moli@ nie zacytowała mnie, tylko napisała to co rzekomo miałam powiedzieć. Po drugie, jeśli nawet tak powiedziałam, to na pewno nie w tym kontekście, o który oskarża mnie Moli@, bo wydaję tyle kasy swojej i nie swojej w trosce o zdrowie bezdomnych zwierząt, bo nie tylko psów, że oszczerstwem jest oskarżać mnie, że żal mi kasy i to nie mojej, na badania Promyczka. Po trzecie, czy to ja jestem osobą decyzyjną, żeby Moli przyjęła taką „moją decyzję” i nie skonsultowała jej z WiosnaA?
A konflikt powstała (w głowie Moli@) z powodu wysłania paragonów na niewłaściwy adres. Przyznałam na wątku, że częściowo jest to moja wina i poprosiłam, żebyśmy do tego nie wracały i szły do przodu. A uznałam, że jest to częściowo moja wina, bo zapytałam Moli@, czy ma adres do wysłania, a Ona powiedziała, że ma, a ja nie zapytałam który ma na myśli. Moli ma moje dwa adresy – ten właściwy do Krakowa, do wypisywania faktur i ten, kiedy jestem na działce. Do głowy mi nie przyszło, że Moli@ ma na myśli adres, który podałam Jej rok temu, kiedy byłam na działce. Po prostu nie pamiętałam, że podawałam go. Niemniej jednak, gdybym to ja miała wysłać komuś dokumenty i miałam dwa adresy, z całą pewnością zapytałabym, na który adres mam wysłać. Tak więc uznałam, że to wina obopólna, czas zamknąć ten temat i dla dobra psa pracować dalej.
Drugi powód agresji ze strony Moli@ jest taki, że wytknęłam Jej, zgodnie z reszta z prawdą, że poręczyła za DT czyjąś głową, a DT po 1,5 tygodnia zrezygnował z bycia DT i prosił o zabranie psa. W efekcie, ponieważ nie było chętnych przyjęcia suczki na DT, zgodziłam się ją przyjąć, żeby sunia nie wylądowała w schronie. Moli nawet nie przeprosiła za spowodowanie tej sytuacji. Nikt nie znał tego DT i gdyby nie gwarancja Moli@ sunia nie trafiłaby tam. Gdy powiedziałam, że to też powód złości na mnie, Moli@ powiedziała, żeby suni tu nie mieszać.
Ja nie atakuję Moli@, ale nie mogę pozostawić bez reakcji kalumnie, jakie Moli@ pisze tu pod moim adresem, podsycana przez rozi.