Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Posts

    81656
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    316

Everything posted by elik

  1. Acha no i zapokmniałam, powiedzieć, że Państwo są ABSOLUTNIE :) zdecydowani na adopcję Moiry. Pani podała swoje dane do umowy adopcyjnej. Mam napisać, wydrukować, podpisać i wysłać 2 szt. umowy do Pani, a Pani po podpisaniu zwróci do mnie jeden egzemplarz :D Moira, pakuj się Dziewczynko :)
  2. Potwqierdxzam, nie ma żadnej takiej klątwwy. Aniu kochana jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za wspaniałe towarzystwo i odwiezienie mnie do samego domu
  3. Kochane jesteście. Wasze trzymanie pomogło i domek okazał się super domkiem. Co prawda z panem zdążyłyśmy się tylko przywitać, wymienić kilka zdań i pan musiał się oddalić, ale odniosłyśmy bardzo pozytywne wrażenie. No i pan potwierdził, że także pragnie adoptować Moirę. Pani zaprosiła nas do mieszkania, gdzie przy kawce słuchałyśmy miłych opowiadań o losach zwierzaków w tej rodzinie, jak również u rodziców, gdzie pani ma swoje biuro i gdzie ewentualnie Moira mogłaby spędzać czas z sunią rodziców oraz kotami państwa podczas, gdy pani pracuje. W ten sposób nie czekałaby sama w mieszkaniu na powrót pani z pracy. Rodzice mają dom z niewielkim ogrodem i gdy pogoda na to pozwala, kotki państwa spędzają tam czas. Wszystkie zwierzęta w tym domu były przygarniane z trudnych warunków lub wręcz bezdomne. W rozmowie z panią dało się wyczuć duże zrozumienie dla potrzeb zwierząt. Zwierzęta w razie potrzeby są leczone. Okazało się nawet, że Ania zna weta, z usług którego państwo korzystają, gdy zwierzętom coś dolegało. Wspólnie z Anią, która mam nadzieję, dopowie, jeśli coś pominęłam, uznałyśmy, że to będzie dobry dom dla Moiry. Moira, wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Kochaj i bądź kochana !
  4. Będę na pewno :) To przykre, że finanse nie pozwalają wesprzeć potrzebujące psiaki, a tak bardzo bym chciała.
  5. Nowe fotki Frania :) I papiurki :)
  6. Jestem na zaproszenie Gabrysi. Biedne, wierne psiątko :( Przykro mi bardzo, finansowo nie dam rady wesprzeć :( Będą zaglądać do psiaczka, może podrzucę, może coś na bazarku kupię... :)
  7. Może masz jakieś fanty na bazarek. Chyba nie ma innego sposobu, jak tylko bazarkami teraz ten dług spłacić. To jest dług w lecznicy ?
  8. Jakie piękna psiaki :) I wiedzą co się robi z zabawkami :)
  9. Nie wytrzymałam i już zadzwoniłam. Tosieńka wczoraj po moim odejściu płakała do północy. Nie dała się wziąć do łóżka, nie chciała usnąć :( Pewnie myślała, że ja jednak wrócę. Że też nie można im wytłumaczyć, że to dla ich dobra i tam będzie im dobrze :( Ale dzisiaj już jest lepiej. Już prowokowała do zabawy sunię szwagierki. Ma apetyt - tego nigdy jej nie brakowało :) Jutro mają się wybrać z Tosia do drugiego szczepienia na choroby wirusowe i prosiłam, żeby zabrali kupkę do badania na obecność pierwotniaków. Dałam kartę wizyty od weta i prosiłam, żeby pokazali jak zaniosą kupkę do badania. Propsiłam o obiecane zdjęcia. Nieco sie uspokoiłam :)
  10. Na konto Fnanusia agat21 wpłaciła 20 zł Bardzo dziękujemy :)
  11. Dziękuję :) Niestety Tosię nic nie interesowało, trzymała się bliziutko mnie. Jakby mogła, to by mi do kieszeni weszła :( Chyba przeczuwała co będzie, bo już jedno rozstanie ze mną przeżyła. Trudno, musi to przeżyć i ona i ja, a ja chyba, jak mówisz, bardziej niż Tosia. Z każdym dniem będzie lepiej, bo Tosia jest bardzo przymilnym psiaczkiem i już wczoraj zdobyła serduszka Rodziny.
  12. Dla jej dobra chciałabym, żeby się szybko przyzwyczaiła do nowych opiekunów i mam nadzieję, że tak będzie.
  13. Dzisiaj na konto Gacusiów wpłynęło 20 zł od agat21 Bardzo dziękujemy
  14. Kasa bardzo Maszeńce potrzebna. Dowiedziałam się, że Maszeńce skończyły się tabletki przeciwbólowe, bez których bardzo niezdarnie się porusza. Masza zużywa 1 tabletką dziennie. Koszt tej tabletki to 4,00 lub 3,50 zł w zależności od gramatury. Potrzebne też są pieluszki, bo dziewczynka moczy się w nocy, a i kupencja też się nocą zdarza :( Ja też będę chciała zorganizować bazarek, bo potrzeby finansowe są duże. Bardzo proszę o pomoc. Sama nie udźwignę tego ciężaru finansowego.
  15. Bardzo się do siebie przywiązałyśmy, bo Tosia była u nas od 7 listopada. Co prawda z przerwą, ale chyba tęskniła za nami cały czas pobytu w poprzednim DS, bo jak wróciła, to nawet nie chciała iść za tamtą pani, gdy odwiozła Tosię do nas. Nie była ani przez chwilę smutna, czy osowiała. Nie było widać żadnych oznak tęsknoty. A teraz, gdy ja zostawiłam, gdy odchodziłam, to bardzo płakała. Ja też :( Szczekanie Tosi było bardzo uciążliwe, ale była tak przymilna, taka oddana, że wszystko można jej było wybaczyć. Ale wiem, że nie ma innego wyjścia. Byłam tylko domem tymczasowym.
  16. Elisabeta dzięki. Tosia to taka psia mimoza i bardzo się martwię o to, jak przeżyła rozstanie :( Jej płacz rozwalił mnie na tysiąc kawałków :(
  17. Dość długo byłam u państwa, trudno było mi się rozstać z Tosia, a powrocie do domu poszłam na długi spacer z resztą psiaków. Nie mogłam przestać myśleć o Tosi :( Myślę, że nie ma nic niepokojącego i powinno być dobrze, ale poprzednio też tak mi się wydawało :(
  18. Dzisiaj była szybka akcja adopcyjna. Tosia jest już w swoim nowym DS. Przed południem zadzwonił pan z zapytaniem czy ogłoszenie o mix ratlerku jest aktualne, bo on chciałby adoptować tego pieska, bo żona i córka się w nim zakochały. Oczywiście został poinformowany o uciążliwościach kochania się w tym małym potworku, tzn. o szczekaniu i zamiłowaniu do kabelków :P Szczekanie panu nie przeszkadza, bo mieszka nie w bloku tylko w domu, a co do kabelków to już miał takiego psiaka, który podgryzał kabelki i wie jak mu to uniemożliwić. Po zadaniu kilku standardowych pytań dowiedziałam się, że pan z żoną, jej rodzicami, 12 letnią córką i 16 letnim synem mieszka w Myślenicach w jednej części bliźniaka, a szwagierka z rodziną i małą suczką w drugiej. W domu zawsze ktoś jest więc sunia nie będzie zostawała sama Dom jest ogrodzony. Brzmiało to sensownie więc zaproponowałam żeby przyjechał zobaczyć sunię w realu. Umówiliśmy się na godz. 19-tą. Przyjechał z żoną i córeczką nieco wcześniej. Tosia oczywiście przywitała ich popisowym obszczekaniem na najwyższych tonach. Pomyślałam, no to kicha. Zaraz pod byle pretekstem wyjdą i nie wrócą więcej. O dziwo nie wyszli. Tosia początkowo była bardzo nieufna. Nie pozwalała się im zbliżyć, uciekała i chowała się za mnie. Ale smaczki zrobiły swoje. Bała się, ale wyciągała pyziorka po froliki :) Państwo pomimo obszczekania i nieufności Tosi nie zniechęcili się do adopcji. Zaproponowałam, że jeśli są zdecydowani na adopcję, to na wizytę przedadopcyjną mogę pojechać razem z Tosią i jeśli Tosia zaakceptuje domek, to już zostanie, a ja sobie wrócę do domu. Miałam nadzieję, że pan zaproponuje mi odwiezienie, bo męża nie ma w domu, a psy były tylko na krótkim spacerku więc powinnam szybko wrócić. W trakcie jazdy dowiedziałam się, że państwo mieszkają w pobliżu przychodni wet. Dobry weterynarz, gdzie Rudzia Bianka leczy wszystkie "swoje" bezdomniaki. Oczywiście poleciłam państwu ten gabinet. W domu przywitała nas reszta rodzinki, szwagierka przyszła nas zobaczyć razem ze swoja sunią. Rodzina sympatyczna, ze zdrowym podejściem do zwierząt. Nic nie wzbudziło moich podejrzeń, czy niepokoju. Uznałam, że to będzie dobry dom dla Tosi. Zawiozłam Tosię z całym dobytkiem w tym z super posłaniem, ale Dominika (córka państwa) powiedziała, że nauczy Tosię spać razem z nią. Nie było protestów ze strony rodziców, a nawet wręcz przeciwnie. Mama powiedziała, że pewnie nie będzie to trudne. Miała rację :) Opowiedziałam o Tosi zwyczajach spacerowo kulinarnych, podpisaliśmy umowę adopcyjną, którą profilaktycznie spisałam przez wyjazdem z domu i przyszedł czas pożegnania. Nie było łatwo. Tosia chciała iść za mną, ale Dominika trzymała ją na smyczy. Jeszcze na schodach słyszałam jej płacz. Ryczałyśmy obie :( :( :( Pewnie nie będę mogła dzisiaj usnąć :( Oczywiście mam obiecane zdjęcia Tosi. Pan odwiózł mnie do domu. Psiaki obwąchiwały mnie po powrocie, rozglądały się za Tosią. Najbardziej Czikunia. Po powrocie do domu zaraz wzięłam wszystkie psiaczki na spacer. Czika biegała i zaglądała pod krzaczki, tam gdzie Tosia siusiała zaraz po wyjściu na spacer :( Szukała Tosi. One trzymały się razem. Psiakom też smutno :(
  19. Nie ma wyjścia, trzeba uzbroić się w cierpliwość :)
  20. Dzięki. Bardzo trudno być DT. Przywiązałam się do smarkuli, bo zasiedziała się u nas nieco.
  21. Ma niesamowity wyraz pysia :P
  22. Cancer, Kama Kochane Dziewczyny ogromnie Wam dziękuję
×
×
  • Create New...