Chciałam ją dzisiaj w nocy utłuc na miazgę :angryy:
Zawsze, kiedy się układamy do spania, Malizna troszkę łazi, troszkę się zastanawia, w końcu wskakuje do łóżka i idziemy spać.
A wczoraj nie.
Wczoraj jak zobaczyła że ścielę łóżko, zaczęła piłować gębę. Pomyślałam, że jak zgaszę światło, zamknie się i pójdzie spać. Ależ skąd! Szczekała dalej.
Wzięłam ja na ręce, przyniosłam do łóżka. Uciekła wściekle oburzona i znowu zaczęła szczekać...
W rozpaczy dałam jej kulę smakulę napełnioną kocim żarciem, pomogło na jakieś 30 minut, po czym znowu to samo.
Poszłyśmy spać o 2 w nocy, i naprawdę stwierdzam, że tylko cud jakiś sprawił, że jej nie zatłukłam...