-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Neris
-
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
cóż... sytuacja nie jest prosta, bo wczoraj przyjechał do mnie na tymczas Misio Niesmiałek, jutro szczeni mi się jamniczka, obowiązków będzie co niemiara. Oprócz tego w poniedziałek straciłam pracę, finansowo stoję mocno pod kreską, więc niestety nie mam szansy na to, żebym w jakikolwiek sposób dołożyła się do operacji. No i nie mam auta! A jak z transportem po operacji? Chyba parę dni trzeba poczekać? -
PIES WPADŁ POD TRAMWAJ- zdj.str. 27,33 Łapek już w nowym domu!!!
Neris replied to Kar0la's topic in Już w nowym domu
Qrcze, ja mam 9 psów, byłoby ciężko, ale zaczynam sie łamac... -
I wiecie co.... obserwuję go, jest tak słodki, wdzięczny, mam wrażenie że usiłuje pokazać na co go stać... i zaczynam BARDZO ŹLE myśleć o osobie, która go oddała. :mad: Z trudem, ale jednak próbuję zrozumieć tych, którzy po paru dniach czy tygodniach oddają psy gryzące, demolujące domy, ale Miś? On na to nie załużył!
-
Nie, kamień musieliśmy porzucić, on się okazał jak góra lodowa, na wierzchu mały kawałek a pod ziemią wieeeelkie kamieniszcze.... ale za to uciekła mi nad rzekę kręcąc tym małym śmiesznym tyłeczkiem i ogladała się za siebie, czy patrzę... Gdybym nie patrzyła, nie byłoby zabawy, bo tu chodzi jedynie o to, żeby się podroczyć z mamusią trochę.
-
Miś właśnie przeżył spotkanie z Czarnym Kocurem. Czarny Kocur: " A co nowego przyprowadzili? hhhhmmmm... Może być w zasadzie." Miś: niuuuch, niuuuch... " FE, KOT. OHYDA! Weź to, zabieraj szybko!" Łepek odwrócił z niesmakiem, i patrzył na mnie tak jakby z wyrzutem. I Miś much nie lubi, a na wsi niestety latają. Miś kłapie na nie zębami prześmiesznie. Jemu się naprawdę należy PRAWDZIWY domek, gdzie będzie jedynym psem, on się składa z samych pieknych rzeczy, i urzeka natychmiast.
-
U mnie nie przywiera do ziemi. Siada i się zastanawia, a jak go głaszczę to obwą****e mnie po całej twarzy. Z tym wiekiem to nie bardzo wiem, on ma zęby psa 5-6 letniego, zdrową skórę, 10 lat nie ma na pewno! Chciałby za mna chodzić po domu, ale mu strach nie pozwala. Cóż, to pierwszy dzień, zobaczymy jutro. On po drodze do mnie przeżył poważny wstrząs, bo kaukaz sąsiadów rzucił się na siatkę, kiedy przechodzilismy, i to kompletnie bez ostrzeżenia. Miś dostał takiego ataku paniki, że próbował mnie ugryźć ze strachu, ale udało mi się go przekonać, żeby pójść dalej. Więc mam nadzieję, że odreaguje do jutra i będzie lepiej.
-
Miś jest przepiękny. Zupełnie nie rozumiem, jak to się stało, że obojętnie obok niego przechodzono. Ma cudowne brązowe oczy, niestety bardzo smutne. I ten ogon! Merda nim nieśmiało, więc nie bardzo go widać, ale kiedy biegał swobodnie po ogrodzie, pokazał go w całej okazałości. Co za kita! Piękny, puszysty, dwukolorowy, jakiś taki cieniowany...
-
Miś dokonał obchodu posiadłości. Był taki zdziwiony, przemykał pod krzakami, biegał pomiędzy drzewami i wąchał, WĄCHAŁ... Unosił głowę na chwilę, żeby sprawdzić, czy na pewno jestem w pobliżu, a potem wracał do eksploracji terenu. Byłam zszokowana kiedy na zaproszenie Krokosia, mojego jamnika, podjął próbę zabawy! Co prawda niepewną, ale jednak. Postawił uszka i niezręcznie podskakiwał. Mam nadzieję, że moje potworki go rozruszają. Pięknie zjadł kolację, nic nie marudził. Teraz sobie śpi w przedpokoju, nie bardzo chce wchodzić do domu, wydaje się że tam czuje się najbezpieczniej. Niestety bardzo boi się moich większych psów, musiał mieć z takimi niedobre doświadczenia. To pewna trudność, bo taki strach może sprowokować je do ataku, ale pilnujemy. Trzeba będzie pilnie oddzielić kawałek podwórka do biegania. I gdzie nasz biduś podział dolne przednie ząbki?
-
Miś strasznie się oglądał za odjeżdżającym samochodem, ale potem grzecznie podreptał do domku w asyście moich jamników. Po drodze troche powęszył, pojadł trawki, wytarzał się w zdechłej żabie... Protestowałam, ale przecież krzyczeć na nowego lokatora nie wypada. Teraz siedzi biedaczek w kącie i oswaja się z nowym otoczeniem.
-
A dlaczego ja tych zdjęć nie widzę, tylko czerwone krzyżyki? A Miś biduś nie wie, co go tu czeka. Moja jednooka Zula zaczyna dzień od tego, że przelatuje się po stadzie dokładnie je obwą****ąc i w razie czego próbuje iskać. Jak w jamnika dłogowłosego wplącze się rzep, Zula go wyciąga i z obrzydzeniem wypluwa. I nie ma siły, każdy się tej kotroli sanitarnej musi poddać, bo chodzi za nim uparcie i ciągnie za kudełki. No, mi odpuszcza... ale cóż...
-
Jest peparat weterynaryjny o nazwie [B]Theracalcium - [/B]można podawać podskórnie lub domięśniowo, bez problemów mozna się tego nauczyć. Kosztuje ok. 14 złotych za 100ml. Wapno do iniekcji kupowane w aptece 7-krotnie więcej. Drugi preparat to [B]Calciphos - [/B]o bardziej złożonym składzie. Ceny niestety nie znam. Obydwa do dostania w hurtowniach weterynaryjnych Mam doświadczenie z sukami z tężyczką, więc rzeczywiście potwierdzam, że w dużej mierze zależy to od kondycji suki, również psychicznej.
-
Dwa lata temu zwiedzałam fabrykę Royala we Francji i widziałam cały proces produkcyjny. Mam nadzieję, że nie było to tylko na pokaz, ale wyglądało na to, że karma jest robiona OK. I podkreślano kilkukrotnie, że NIE JEST TESTOWANA NA ZWIERZĘTACH. Jedyne testy, jakim się ja poddaje to tzw "test smakowitości" - jest podawana grupie psów żyjących w kennelu przy fabryce. Od tej pory bez oporów ją stosuję i jestem bardzo zadowolona. No, może cena nie zachwyca, ale coś za coś...
-
To może więcej trochę - dom jest przy łące nad rzeką, poza miastem, także na spacery jest mnóstwo miejsca. Moje psy są łagodne, jeden tylko może stwarzać małe problemy, ale ja tu ciągle jestem, więc wszelkie "sytuacje" opanowujemy na bieżaco. No i zastrzegam, że u nas nie ma luksusów, dom nie jest super zamożny.